Od zawsze byłam "biała jak ściana". Nowo poznane osoby wmawiały mi chorobę, lub złe samopoczucie. Podkładu od Diora w moim kolorze nigdy nie było a czarne włosy były idealnym dodatkiem do trupiego wyglądu. Strasznie się cieszę, że mam to za sobą i nikt się mnie już nie dopytuje o stan zdrowia. Co się zmieniło? Zaczęłam od zmiany koloru włosów! Dalej uważam, że to dobra decyzja. Odkryłam też idealny produkt od FakeBake. W sumie wszystkie ich produkty są wręcz idealne..



Swoją przygodę z produktami FakeBake zaczęłam od popularnego Flawless, strzał w dziesiątkę. Pierwsza aplikacja poszła szybko i sprawnie, jak na amatorkę świetnie mi poszło. Oczywiście do pierwszej aplikacji podeszłam bardzo nieufnie, po jakiś dwóch godzinach zmyłam produkt. Na powyższym zdjęciu widać efekt, zero smug.. jakbym wróciła prosto z egzotycznych wakacji. Jestem zakochana po uszy.


Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Hej,


Dzisiaj trochę o mojej nowej miłości, oczywiście do angielskiej marki Iconic London.



W tym poście pokaże Wam moje pierwsze zamówienie, mam nadzieje, że nie będziecie się mogli doczekać kolejnej części. Jestem dumną posiadaczką prawię wszystkich produktów tej marki, co prawda nie są one tanie, ale warte każdego funta. Zacznę od pędzli które o dziwo i szczęście dostałam za darmo! W prezencie przy sporym zamówieniu, ich koszt był około 40 funtów jeśli dobrze pamiętam. Pędzle te nie są już niestety dostępne, zastąpili je nowymi, których jeszcze nie mam i w sumie przez spory czas mieć nie będę, jestem zakochana właśnie w tych które dostałam. Oczywiście używam ich do konturowania twarzy na mokro. Nie wyobrażam już sobie tej czynności bez nich. Włosie miękkie i nie wypada. Jestem bardziej niż zadowolona. Myślę, że możecie je jeszcze dorwać na jakiś aukcjach.



Następna w kolejce jest paletka cieni. Koszt tej paletki to 45 funtów,czyli ok.214 zł. Szczerze mówiąc z początku byłam rozczarowana, wyobrażałam sobie, że za taką cenę paletka będzie naprawdę idealna, bardzo się osypywała. Na szczęście okazało się, że to wina "pędzla", więc mogę śmiało polecić, jednak bez zbytniego zachwytu. Jest cały czas dostępna na stronie marki, z tego co widziałam teraz też w świątecznych zestawach.



Paletka posiada 20 cieni, pigmentacja cieni matowych mogłaby być jednak troszkę lepsza.



Przyszedł czas na hit,który od jakiegoś czasu podbija internet. Tak, to ta marka! Iconic i rozświetlacz w płynie.



Iconic London Illuminator (13,5ml) kosztuje 30 funtów czyli ok. 143 zł. Jest dostępny w 4 odcieniach : SHINE, BLUSH,ORIGINAL, oraz GLOW. Jestem w posiadaniu shine, zamierzam kupić je wszystkie! Odcień original niebawem do mnie już dotrze, więc jeśli chcecie być na bieżąco to zapraszam na moje social media snapchat: pieceofsara. Nie spotkałam się jeszcze z czymś lepszym, dodam że jestem w posiadaniu kultowego rozświetlacza Mary Lou od the Balm. Używam go również  pod podkład, efekt naprawdę powala z nóg.



Kończąc dzisiejszy post przedstawiam: PIGMENT FOUNDATION STICK (8g). Pigmentacja jest niesamowita, wszelkie niedoskonałości zostają zakryte. Dostępy w wielu odcieniach więc może też służyć jako zestaw do konturowania, jeśli kupicie dwa produkty. Cena przystępna, na pewno adekwatna do produktu 35 funtów, a w przeliczeniu na złotówki ok.119 zł.


Filmy oraz więcej zdjęć na dostępne na instagramie Iconic. Warto zajrzeć. Do następnego!

Likes

Comments





Cześć,





Ostatnio zrobiło się głośno o perfumerii Neness. Zupełnie przez przypadek znalazłam się na ich stronie, stwierdziłam że raz się żyje.. nie spodziewałam się że złoże zamówienie 27 października a już 31 będzie ze mną w Wielkiej Brytanii. Wielki plus za to bo na przesyłki z UK czekam czasem ponad tydzień. Wracając do mojego zamówienia, wydałam jakieś 16£ włącznie z przesyłką.. Zamówiłam 5 perfum, 3 takie same.. no cóż akurat Black Opium uwielbiam, 1 Versace Bright Cristal mój drugi ulubiony zapach. Zaryzykowałam i jako ostatni wzięłam kompletnie mi nieznany zapach Chanel 5 L'eau. Kiepski wybór, niestety nie przypadł mi do gustu. Perfumy wyglądają naprawdę ładnie, niestety nie trzymają się zbyt długo,chociaż naprawdę ich nie oszczędzam i zapachem są tylko zbliżone do oryginałów. Myślę, że fajnie je mieć do torebki za to na co dzień zdecydowanie wolę dołożyć trochę więcej i kupić oryginał, który będzie się utrzymywał cały dzień.


Jakie są Wasze ulubione zapachy?



Likes

Comments

Jestem kompletnie zakochana w peelingach, chciałam Wam przedstawić moją ulubioną scrub do ciała. Solny peeling z cytryna i limonką wzbogacony o olejek migdałowy i awokado. Idealnie złuszcza naskórek, pozostawiając gładką skórę. Jedynym minusem jest to, że jeśli mamy zadrapanie, lub zdartą skórkę przy paznokciach czeka nas niemiła niespodzianka w postaci pieczenia. Produkt nie należy do najdroższych, jest wydajny i świetnie się sprawdza zwłaszcza po dłuższym czasie użytkowania. Jeśli jednak nie masz ochoty kupować peelingu, możesz wykonać Go w domu samodzielnie!

PEELING SOLNY:

-pół szklanki soli
-1/3 szklanki oliwy z oliwek, lub oliwki dla dzieci
-łyżka soku z limonki,cytryny

Wymieszać wszystko i nakładać okrężnymi ruchami, zmyć dużą ilością wody :)

Likes

Comments

Cześć,

Nazywam się Sara Maes, możecie mnie znać z innego bloga. Postanowiłam zrobić czystki i zacząć od początku w nowym miejscu, a nawet kraju. Od dwóch miesięcy mieszkam w U.K. Dalej przyzwyczajam się do nowego miejsca i ludzi. Nigdy nie przypuszczałam,że będę tęsknić za pogodą w Belgii. Moja ukochana Antwerpia, przez te kilka lat przywykłam do nazywania jej domem. Mam nadzieję, że szybko się przyzwyczaję do nowego otoczenia, na razie mi się tęskni i czuje się trochę samotna. Odkąd skończyłam 20 lat ciężej mi nawiązywać znajomości, przestałam ufać wszystkim po kolei. Mam nadzieję,że znajdę tu kogoś kto będzie moim partnerem w każdej zbrodni, jeśli nie zostanie mi internet, zawsze coś.

Post miał być o mnie, więc jak już wspominałam mam na imię Sara, z domu Lewandowski( jak ten piłkarz) jestem dość szybka w życiu, nie wiem czy dobrze to ujęłam. Wyjechałam z Polski mając jakieś 19 lat, do miłości mego życia, jestem trochę szalona.Wyszłam za mąż w wieku 21 lat za uroczego faceta, belga. Stąd, też moje dziwne nazwisko, które wszyscy wymawiają źle i mają pretensje,że ich poprawiam.. W wieku 20 lat urodziłam syna, Louis. Jednak nic się nie zmieniło nadal jetem niepopraną marzycielką, uwielbiam modę, kosmetyki, muzykę. W końcu wciąż mam tylko lub aż 22 lata.

Jeszcze kilka miesięcy temu byłam czarnowłosą dziewczyną z okrutnie bladą cera. Cera została, teraz dążę do mojego idealnego blondu. Zastanawiam się też nad natryskiem FakeBake. Znudziłam się sobie z trupim wyglądem. Od stycznia idę na kurs fryzjerski w Nottingham, bycie barmanką nie jest na całe życie, za to wiedzy o alkoholach nikt mi nie zabierze, haha.


Uwielbiam blogi, w internecie spotykam świetnych ludzi, Mam nadzieję, że teraz też tak będzie. Miłego dna kochani, w Nottingham wyjątkowo świeci słońce.



Likes

Comments