Zakochani w Paryżu

Cześć,

od ostatniego wpisu minęło trochę czasu. Za każdym razem obiecuję sobie, że będę bardziej konsekwentna w stosunki do częstotliwości pojawiania się tutaj wpisów. Przez ostatnie wydarzenia, a wydarzyło się ich sporo w minionym roku zatraciłam się trochę w czasoprzestrzeni :)

Zacznijmy więc od początku.

W lipcu polecieliśmy do Paryża jako para, a wróciliśmy z niego jako narzeczeni. To jest tak bardzo niesamowite uczucie. Przez pierwszych kilka dni nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Marzyłam o Paryżu, a dostałam znacznie więcej niż tylko wakacyjny city break.

To miał być zwykły urodzinowy wyjazd, cała ta magia spowodowała, że zapamiętamy te 4 dni do końca naszych wspólnych dni. Wspaniale jest mieć kogoś dla kogo chce się żyć.

Największym szczęściem jest przekonanie, że jesteśmy kochani, tacy, jacy jesteśmy, a raczej pomimo tego, jacy jesteśmy. (Victor Hugo)

Gdzie jest miłość, tam jest życie.

W najgłębszych snach nie wyobrażałam sobie lepszych zaręczyn. My, prosecco, wieża eiffla i zbliżająca się północ. Nawet pogoda postanowiła dodać coś od siebie i zaczął padać okropny deszcz w momencie, gdy powiedziałam TAK!!!

Nie chcę za dużo szczegółów opisywać, ponieważ to jednak jest nasza magiczna chwila i chciałabym, aby tak pozostało.

W następnych wpisach postaram się przemycić trochę ślubnych inspiracji. Co Wy na to? :)

Buziaki

Wasza Oh.missanna


Polubienia

Komentarze