No i jest, nowy dzień - nowe wyzwania. Z rana szybki marszobieg w celu nakarmienia, ubrania i umycia moich potomków, po czym jednego z nich mąż odwozi do szkoły, a drugi grzecznie bawi się w pokoju. Ja jak zwykle w takich chwilach biorę się za zmywanie, odkurzanie, pranie i inne przyziemne sprawy. Gdy kończę to już zwykle czas aby podkarmić młodszego, a potem spacer. No i tu chwila dla mnie, a może by tak wziąć aparat i strzelić kilka fotek ptakom lub sarenkom? No to idę, biorę sprzęt, małego ubieram i wychodzimy. Pogoda dopisuje więc można śmiało pstrykać. Szkoda tylko, że akurat jak znalazłam cel moich poszukiwań( sójkę na jabłoni) małemu odechciało się siedzieć w wózku no i mój cały plan legł w gruzach. Aparat do domu, a mama bawić się z dzieckiem na śniegu. Taki już mój los. Też tak macie? Jak robicie porządki, albo obiad to dzieci grzecznie się bawią, ale tylko usiądziecie żeby wypić kawę czy pomalować paznokcie to od razu jakby bomba w pokoju wybuchła i sanitariusz ( mama) na gwałt potrzebny. Los matki nie jest łatwy. Na początku denerwował mnie taki stan rzeczy, ale z czasem nauczyłam się robić wiele rzeczy na raty, lub po prostu gdy dzieci już( tudzież jeszcze) śpią. Czasami wychodzi to tak, że jednego wieczora pomaluję paznokcie tylko u jednej ręki, a drugą muszę zrobić następnego dnia. Ostatnio trzy dni zleciały zanim skończyłam przyszywać łatkę w spodniach. Są rzeczy ważne i ważniejsze - każdy według siebie wybiera co w danym momencie jest najistotniejsze. Ja zamiast pstrykać zdjęcia dzisiaj lepiłam bałwana - "jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma". Czasami warto zrezygnować z własnych planów aby sprawić, że na buzi dziecka pojawi się uśmiech - no dobra nie czasami tylko często, ale i tak warto.

Likes

Comments

Jak ja kocham ten czas kiedy zegar wybija 20:00, młodszy syn już słodki śpi, a starszy już po ostatnich przytulasach i całusach na dobranoc obiecuje, że zaraz zamknie oczy i zaśnie. Dopiero wtedy mam tzw. " czas dla siebie" czyli ogarniam co trzeba przed kolejnym dniem i na spokojnie wypijam moją kawę zbożową. Potem jeszcze kąpiel i leżę w łóżku aby chwilę pomyśleć. Pomyśleć o tym co było dobre tego dnia, a co nie za bardzo mi wyszło. Zawsze wtedy obiecuję sobie, ze muszę się poprawić, muszę dokładniej sprzątać, ugotować coś smaczniejszego, więcej czasu spędzać na zabawie z dziećmi, może wymyślać ciekawsze zajęcia, aby dzieci się nie nudziły,albo broń Boże nie siedziały przed tv itd... tylko dziś naszła mnie taka myśl, że dobrze, że doba ma tylko 24 godziny, bo gdyby miała więcej to pewnie lista tych moich codziennych postanowień byłaby jeszcze dłuższa... Teoretycznie powinna być krótsza skoro miałabym więcej czasu na wykonywanie moich zadań, ale niestety natura ludzka już taka jest, że im więcej ma tym więcej chce. Tak naprawdę to całe życie wymagamy od siebie czegoś, stawiamy sobie jakieś cele- mniejsze i większe, ale musimy pamiętać też w tym całym pędzie o lepsze życie aby przede wszystkim było one szczęśliwe. No i dlatego dzisiaj nie myślę już o tym co jutro będę ulepszać tylko włączę sobie film a potem zasnę - bo dziś tego mi do szczęścia potrzeba.

Likes

Comments