Pamiętacie jak mówiłem że ja i Natasha będziemy razem na wieczność, niestety ta wieczność może potrwać krócej niż nam wszystkim by się wydawało. Po pięciu latach wspólnego życia gdy wszystko układało się dobrze wydarzyło się to czego najbardziej się obawiałem, rak powrócił. Niby miałem świadomość nawrotów ale myślałem że mamy to już za sobą, bardzo w to wierzyłem. Złość i żal jakie się we mnie w tedy kłębiły były nie do opisania. Nie chciałem dopuścić do siebie myśli że mogę stracić miłość swojego życia, jest jeszcze jeden powód dla którego nie może zabraknąć Natashy a mianowicie nasza mała córeczka Aleksa. Nasz mały aniołek który każdego dnia dawał nam siłę i radość. Lekarze mówią że istnieje duża szansa na wyzdrowienie ponieważ szybko wykryli raka ale wszystko miało się powtórzyć, szpital, leki, chemioterapia i jeszcze ten cholerny strach o jutro, Natasha starała się być silna ale było widać że się boi tak jak ja. Codziennie przychodziłem w odwiedziny, widziałem jak ucieka z niej życie z dnia na dzień stawała się coraz słabsza, bardzo mnie to bolało bo nie mogłem w żaden sposób pomóc ale miałem nadzieje że jej się uda. Pewnego dnia podczas rozmowy z lekarzem dowiedziałem się że jest znaczna poprawa i Natasha może wrócić na pare dni do domu, by nabrała sił przed dalszą walką, musiałem tylko przypilnować by dużo odpoczywała, ta wiadomość bardzo mnie ucieszyła, myślałem że jest już po najgorszym. Znów byliśmy wszyscy razem, te kilka wspólnych chwil sprawiło że była taka szczęśliwa, uśmiechała się tak pięknie że nie jeden facet by się w tym zakochał i jeszcze te iskierki w oczach. Z rana do naszej sypialni weszła Aleksa i z smutkiem w głosie powiedziała że mama umrze, nie wiedziałem dlaczego tak powiedziała, byłem w szoku że w ogóle mogła tak zrobić, reszta dnia minęła w w ponurym nastroju. Nadszedł czas powrotu Natashy do szpitala, Gdy drzwi od jej sali się zamknęły czułem jakiś niepokój nie wiedziałem nawet jaki jest tego powód, nie opuszczał mnie przez kilka dni. Minęły może z dwa tygodnie gdy przyszedłem z Aleksą w odwiedziny, widziałem jak bardzo się cieszyła gdy nas zobaczyła i w tedy przez głowę przeszła mi myśl czy powtórzy się ta sytuacja, sam nie wiem dlaczego akurat o tym pomyślałem, może bałem się? Siedzieliśmy wszyscy przy stole gdy do sali wszedł lekarz i poprosił mnie o rozmowę, wyniki się nie poprawiają i będą musieli zwiększyć dawki leków i chemioterapii. Gdy musieliśmy już wychodzić ucałowałem Natashe w czoło i obiecałem że jutro wrócę tak jak każdego dnia. Obudziłem się tej nocy przerażony, sen który miałem ukazywał czyjś pogrzeb, bałem się że to może się wydarzyć i będę musiał pochować moją ukochaną, resztę nocy nie zmrużyłem oka i znowu wrócił ten dziwny niepokój. Było mi ciężko tego czasu i musiałem poprosić moją matkę o pomoc, wiedziałem że mogę na nią liczyć, zawsze dawała mi siły i wiarę na lepsze jutro. Następnego dnia miałem pójść odwiedzić Natashe i postanowiłem jej kupić jakieś owoce, bardzo uwielbiała mandarynki i kiwi więc to się znalazło na liście zakupów, gdy tylko zapłaciłem szybko skierowałem się w stronę szpitala lecz gdy wszedłem do sali zobaczyłem lekarza który mnie zatrzymał i powiedział że już nic nie są w stanie zrobić jak tylko pozwolić jej odejść, nie chciałem się z tym zgodzić przecież nie mogę jej stracić, potrzebuje jej, tak bardzo ją kocham, nie może odejść. Starałem po sobie tego nie pokazać ale Natasha od razu wiedziała o co chodzi i w rozmowie poprosiła bym dobrze zaopiekował się Aleksą i nigdy o niej nie zapomniał, w jednej sekundzie zły popłynęły mi po policzkach, ale starałem się być twardy po mimo tego wszystkiego. Cały następny dzień te słowa krążyły w mojej głowie jak oszalałe, nie mogłem nigdzie usiedzieć tak bardzo chciało mi się płakać z bezsilności, powoli docierało do mnie że moja żona odchodzi. Nie wiedziałem ile jej czasu zostało i chciałem jak najwięcej z nią przebywać, codziennie czytałem jej książki i opowiadałem jak wszyscy bardzo tęsknimy i jak bardzo ją kocham. Tej nocy zadzwonili ze szpitala serce Natashy się zatrzymało ta wiadomość zwaliła mnie z nóg, skuliłem się w kącie pokoju i płakałem, już jej z nami nie ma, odeszła, chciałem w tej chwili być razem z nią w końcu mieliśmy być razem na wieczność, mój świat rozpadł się na drobne kawałeczki. Nie wiedziałem jak powiedzieć Aleksie że mama umarła jednak jej reakcja była do przewidzenia, płakała mocno przytulając się do mnie, musiałem być silny dla niej ale ból jaki w moim sercu się skrywał był nie do zniesienia. W dzień pogrzeby mocno padał deszcz i maskował moje łzy, miałem ochote położyć się obok niej i odejść gdyby nie córka, musiałem żyć dla mniej. Staram się od mowa ułożyć swój świat i każdą chwile spędzam z Aleksą, opowiadam jej różne historie o mamie, o tym jaka była piękna i urocza, nie chce by kiedyś o niej zapomniała Natasha dalej będzie żyła w naszych sercach.

Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Cześć jestem Alicja i chciałabym opowiedzieć wam moją historię, więc zacznę od początku. Mam 16 lat i chodzę do renomowanego gimnazjum, w klasie nie jestem zbyt lubiana ale jakoś się tym nie przejmuje, żyje w świecie książek i jak tylko mogę czytam, czasem kosztem snu. Któregoś dnia w naszej klasie pojawił się nowy chłopak miał na imię Kamil, był przystojny i o rok starszy, miał czarne włosy i tajemniczy błysk w oku, każda dziewczyna próbowała zwrócić jego uwagę ale na marne, chyba jako jedyna za nim nie latałam. Skończyłam czytać właśnie książkę kiedy zadzwonił dzwonek na lekcje, weszłam do klasy wypakowałam rzeczy gdy upadł mi piórnik na podłogę, ktoś go kopną dalej i kiedy już się po niego schylałam uderzyłam się głową z Kamilem który również chciał go podnieś, szybko przeprosiłam i poszłam do swojej ławki, byłam trochę czerwona bo jak się obróciłam uśmiechnął się do mnie. Całą lekcje czułam czyjś wzrok na sobie ale dalej pisałam, starałam się skupić na tym co mówił nauczyciel, niestety niezbyt mi to wychodziło i w pewniej chwili zostałam zaproszona do tablicy, jakież było jego zdziwienie jak nie wiedziałam o co chodzi, klasa oczywiście się śmiała tylko nie on, w końcu zadzwonił dzwonek. Wracając do domu słuchałam muzyki kiedy nagle jakiś facet wciągnął mnie do zaułka i kazał oddać wszystkie cenne rzeczy jakie miałam, wtedy pojawił się Kamil i dość przesadnie kazał mu spierdalać łamiąc mu przy okazji nos, nie wiedziałam skąd on się tu wziął, byłam bardzo roztrzęsiona, objął mnie i otarł łzy mówiąc że jestem już bezpieczna i tak się przy nim czułam. Usiedliśmy na ławce w parku bym mogła się uspokoić i tak zaczęliśmy rozmawiać, rozumieliśmy się dobrze ale we wszystkim się nie zgadzaliśmy, mało mówił o sobie i unikał odpowiedzi, po godzinie odprowadził mnie pod dom za co byłam mu wdzięczna. Rano zapytałam się mamy czy mogę nie iść do szkoły ale odmówiła i kazała się szykować, nie mogła mnie podwieźć i myślałam że będę szła już sama, wychodząc z domu zobaczyłam że ktoś stoi koło bramy i jak możecie się domyślać to był Kamil, razem szliśmy i razem wracaliśmy i tak codziennie przez dłuższy czas, zaprzyjaźniliśmy się. Był piątek jak po szkole razem poszliśmy do mojego domu, mieliśmy duży sprawdzian i chcieliśmy się razem pouczyć, rodziców miało nie być do wieczora, jednak gdy weszliśmy do domu oni byli i szykowali się gdzieś, mama z uśmieszkiem zawołała do taty że pierwszy raz przyprowadziłam chłopaka do domu, zaczerwieniłam się bardzo i szybko poszliśmy do pokoju odłożyć rzeczy a mama nałożyła nam obiad i razem z ojcem wyszli, mieli wrócić następnego dnia, włączyłam muzykę i poszliśmy zjeść. Weekend zapowiadał się nudno, byłam trochę osłabiona i większość czasu przespałam, myślałam że bierze mnie przeziębienie jednak się myliłam i rodzice zabrali mnie do lekarza. Gdy wracaliśmy Kamil czekał już koło drzwi było widać że jest zaniepokojony moją nieobecnością, nie wiedziałam co mu powiedzieć więc zaproponowałam spacer, zgodził się.. Spacerowaliśmy w ciszy, wzrok miałam wbity w ziemię, nie miałam odwagi spojrzeć mu w oczy, gdy zapytał co się dzieje powiedziałam z powagą w głosie że nie możemy się już widywać i że z naszą przyjaźnią koniec, był zaskoczony bardzo i kiedy próbował coś powiedzieć uciekłam. Wróciłam do domu i zamknęłam się w swoim pokoju, rzuciłam się na łóżko i płakałam, płakałam jak jeszcze nigdy a telefon nie chciał zamilknąć wiedziałam kto dzwoni ale nie chciałam rozmawiać, w tej chwili chciałam być sama, jednak kiedyś muszę mu powiedzieć tylko jak? Minęły jakieś trzy tygodnie i leżąc w szpitalu pielęgniarka zapytała się co mnie tak trapi więc wszystko jej opowiedziałam, zaproponowała napisanie do niego listu i wyjaśnienie wszystkiego i tak zrobiłam, napisałam krótki list mając nadzieje że kiedyś mi wybaczy., długo się zastanawiałam czy dobrze zrobiłam ale nie miałam już możliwości cofnięcia tego, list został wysłany. Trzy dni później na oddziale pojawił się Kamil i gdy wszedł do mojej sali w jego oczach było widać smutek i rozpacz, podbiegł mocno mnie przytulając i w tedy zobaczyłam po raz pierwszy jak łzy spływają mu po policzkach mimo woli, krzyknął na mnie ze smutkiem w głosie co ja sobie wyobrażam i dlaczego od razu mu o wszystkim nie powiedziałam. Siedzieliśmy przytuleni w milczeniu kiedy powiedział cicho że mnie kocha i będzie ze mną do końca, nie chciałam tego, zaczęłam krzyczeć ale on nie reagował tylko mocniej mnie objął, bezsilność wygrała i nie stawiając oporu płakałam, powtarzając że ja umieram. Minął tydzień a Kamil przychodził codziennie tylko dzisiaj się nie pojawił, leżałam w łóżku bez jakichkolwiek sił, mama starała się udawać silną bym się nie martwiła ale wiedziałam co czuła, byłam świadoma że za chwile w moje oczy zajrzy śmierć i muszę się na to przygotować, jednak jedyne czego jestem pewna, to tego że nie chce by ktoś w tedy przy mnie był.

Likes

Comments

Słuchał ktoś kiedyś creepypast? Można powiedzieć, że przeżyłam swoją własną małą creepypaste, wszystko zaczęło się rok temu kiedy trwała zima. Wracałam wieczorem do domu przez las, moim jedynym światłem była latarka w telefonie, lecz gdy byłam już w połowie coś zaczęło się psuć i w tedy poczułam po raz pierwszy czyjąś obecność, kiedy się obróciłam nikogo nie było, przestraszyłam się i przyspieszyłam krok, jednak dalej to uczucie mnie nie opuszczało. Wyobraźnia zaczęła mi płatać figle a drzewa przybierały różne kształty, na szczęście po chwili wyszłam z lasu na oświetloną drogę. Sytuacja powtarzała się jeszcze kilkukrotnie. Piątkowy wieczór spędziłam w domu z dziwnym wrażeniem, że ktoś mnie obserwuje, było późno więc może to ze zmęczenia, poszłam na górę do sypialni się położyć. W nocy nie mogłam zmrużyć oka, za oknem słyszałam różne szmery co tylko potęgowało niepokój. Było chyba po czwartej jak udało mi się zasnąć , gdy zadzwonił budzik byłam mocno niewyspana więc poszłam zrobić sobie mocną kawę by jakoś przetrwać dzień w pracy. Po kilku łykach trochę się przebudziłam i poszłam przyszykować rzeczy, to co zobaczyłam zamroziło mi krew w żyłach. Okno mojej sypialni było całe ze szronu a na nim zostały odciśnięte dłonie z nienaturalnie wydłużonymi palcami.

Likes

Comments

Ten dzień był deszczowy, brakowało mi sił by podnieść się z podłogi a ciało domagało się kolejnej dawki której nie miałam, musiałam jakoś zdobyć chociaż odrobinę. Gdy tylko wstałam poczułam silny ból i zobaczyłam krew która ciekła mi po nogach to znaczy, że poroniłam, moje ciało samo się pozbyło tego co było we mnie długo nie myśląc poszłam po towar. Kupiłam to co chciałam i wracając zobaczył mnie mój brat który był w szoku, podszedł niepewnym krokiem, mówił jak to cała rodzina się zamartwiała jak zniknęłam, chciał bym z tym skończyła, bym wróciła z nim do domu i do rodziców oni mi pomogą. Przeraziłam się na początku myśli o powrocie do domu, nie wiedziałam czy sobie poradzę w końcu brat mówił o odwyku a to było chyba najgorsze bałam się, nie byłam w stanie sobie wyobrazić normalnego życia. Jeszcze kilka razy przychodził do mnie i przynosił jedzenie, gadaliśmy godzinami aż w końcu chciałam spróbować żyć inaczej, obiecał mi że pomoże i będzie mnie wspierał, aż przyszedł ten dzień kiedy razem z nim stanęłam przed wejściem odwyku. Chciałam uciec jednak Michał mnie uspokoił i razem tam weszliśmy, w środku było całkiem miło i przyjemnie kobieta która prowadziła ośrodek przywitała mnie z uśmiechem i oprowadziła po całym budynku pokazała również mój pokój w którym teraz zamieszkam przez te kilka miesięcy, był mały ale przytulny miałam również balkon. Nadszedł czas kiedy musiałam się pożegnać z bratem obiecał mi że będzie przysyłał listy bo nie można mieć tu telefonów, powiedział również że jak dostanę pierwszą przepustkę zabierze mnie do domu gdzie będzie czekać już cała rodzina by powitać nową mnie, przytuliłam się i patrzyłam w milczeniu jak zamykają się za nim drzwi.

Likes

Comments