Dziś temat pielęgnacji maluszka, jest to dość powszechny temat. Bynajmniej tak mi się wydaje bo przecież, chyba każdy kochający rodzic stara się zapewnić dziecku najwyższą ochronę, tak, aby maluszek nie tylko był czysto ubrany, i najedzony, ale także aby miał jak najbardziej wzmocnioną odporność. Jak wiemy, każdy kontakt z dzieckiem, każda kąpiel, oraz troska zbliża do siebie na tyle mocno że, każdy nawet najmniejszy gest, w kierunku szczęścia dziecka tworzy więź, którą później ciężko będzie nam zbudować, więc dziś troszkę opowiem Wam o tym jak ja pielęgnuję moje małe wielkie szczęście. Zapraszam ;)

Codziennie rano kiedy wstajemy mój ukochany syneczek, dostaje butelkę ciepłego mleczka, jeśli chodzi o mleczko to używaliśmy od początku NAN OPTIPRO PLUS, jednak po dłuższej rozmowie i konsultacji z Panią Doktor wybraliśmy Bebiko 2R. Butelki to był chyba najtrudniejszy wybór, dlatego nam służą tylko i wyłącznie butelki z firmy Canpol Babie, to one  sprawiły, że  nasze dziecko nie musi męczyć się z kolkami, co u nas na początku do około 5 msc było na porządku dziennym, i nie pomogły nawet butelki Dr. Browna. Na kolki polecam SAB SIMPLEX, wraz z przeprasowaną pieluszką układaną na brzuszek dziecka, i otulony w  rożek, stary sposób mojej babci a okazał się niezawodny.

Zawsze kiedy wstajemy zmieniamy pampers, u nas w tej chwili najlepiej sprawdzają się Dada lub Babydream w rozmiarze 4, próbowaliśmy wszystkich chyba nawet Pampers i żadne nie sprawdziły się u nas tak jak te, synek ma skłonności do odparzeń więc zmieniamy pampersy bardzo często, aby zapobiegać odparzaniu. Jeśli już zdarzy nam się odparzyć tyłeczek to zdecydowanie najlepiej radzi sobie z tym Tormentiol, wcześniej jako noworodek stosowaliśmy, Sudocrem na zmianę z kremem Bambino, ponieważ musimy pamiętać, że sam Sudocrem wysusza skórę,  a krem Bambino stosujemy do tej pory , aby skóra maluszka była zawsze odpowiednio nawilżona. Dla mnie chusteczki nawilżane to ciężki temat ponieważ jestem zdania, że chusteczki powinny być tej samej firmy, co pampersy, i wtedy dają 100% efekt, wiele osób nie zgadza się ze mną twierdząc, że nie ma to znaczenia, ale ja i tak pozostaję w tej kwestii nie ugięta, tak więc w zależności od tego jakie chusteczki obecnie używamy, zawsze staram się dobierać je odpowiednio do pampersów czyli Dada, bądź Rossmanowskie. Kosmetyki do kąpieli zdecydowanie sprawdzają się u nas z firmy, Nivea tak więc używamy:
Płynu do kąpieli Nivea, Szampon Nivea,a po kąpieli, którą zazwyczaj mamy codziennie, używamy zawsze,  aż do teraz balsamu Nivea tak aby jego skórka zawsze była miękka i nawilżona, kiedy synek był młodszy używaliśmy również, pudru Nivea. Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy, stawiam na krem Bambino jest nie zawodny, a jeśli chodzi o krem z filtrem, bądź na dwór, używamy kremu Nivea na każdą pogodę. Uszka to dla nas bardzo ważny element ciała ponieważ na początku padło podejrzenie, że maluszek nie słyszy na lewe uszko jednak po badaniu okazało się,że wszystko jest w porządku a uszko było tylko zamaziowane, tak więc używamy Akustone ponieważ on powoduje, że każde zanieczyszszczenie jakie jest w uszku wydostaje się na zęwnątrz, co znacznie ułatwia mi pielęgnację , musimy pamiętać , że nie powinno się czyścić ucha w środku patyczkiem przy tak małym dziecku to  może okazać się bardzo niebezpieczne na tyle  że zapchamy przewód słuchowy,  lub przebijemy bębenek o co jest stosunkowo nie trudno, gdyż maluszek z czasem staje się coraz bardziej ruchliwy . Do noska, aby oddychało się synkowi  lepiej używamy Sól Morską, a na bolące ząbki u nas sprawdza się tylko i wyłącznie Anaftin, jest łatwy w użyciu a dzięki zamontowanej, szczoteczce zabieg nakładania maści jest przyjemniejszy dla dziecka, ponieważ przy okazji nakładania maści masujemy jego ząbki, także u nas zdecydowanie jest to numer 1, którego nie zamieniła bym nigdy. Do oczyszczania noska polecam Fridę, a nie typową gruszkę do noska, którą używały jeszcze nasze mamy, jest to znacznie wygodniejsze bynajmniej dla mnie, paznokcie ach te paznokcie rosną tak szybko, że ciężko za nimi nadążyć, do obcinania paznokci u mnie sprawdzają się nożyczki, zaś moja siostra odkąd pamiętam używa obcinacza, dla mnie przy tak ruchliwym maleństwie jak moje obcinanie paznokci jest nie lada wyzwaniem, dlatego nożyczki są dla mnie najlepsze, ale to jak kto lubi. Gryzak, ja osobiście postawiłam na taki do trzymania z  firmy Canpol Babies jest to dla mnie hit, dzięki temu, że dziecko bez problemu, może go chwycić, a góra jest sylikonowa,dzięki temu maluch  nie tylko  może masować ząbki, ale także je czyścić, jest to po prostu mój ideał, polecam też do czyszczenia pierwszych ząbków sylikonowe szczoteczki także tej firmy. Włoski to 80% elementu zdjęcia, a także wyglądu mojego maluszka dlatego do ich pielęgnacji , także używam firmy Canpol Babies w formie szczotki, oraz grzebienia do włosków, pomagają nam o nie dbać tak aby za około rok oddać je do fundacji, wiem to śmieszne, że chłopczyk będzie biegał w długich włoskach jednak dla nas to nie problem, a może sprawić radość jakiemuś maleństwu ;)

Jeśli chodzi o lekarstwa, które stosuję w różnych kryzysowych sytuacjach to używam:

- Przeciwgorączkowo : Paracetamol, oraz Ibum na zmianę, co jest bardzo bardzo ważne aby tak je używać, wtedy dają nam pewność , że działają na 100%.

- Na kaszel u nas nie zawodna jest Malia, jest to syrop można go używać już od 3 msc życia, a mi przy drobnym przeziębieniu zawsze pomaga. ;)
- Dodatkowo codziennie podaję dziecku witaminę C, aby wzmocnić jego odporność, ważne jest aby stosować się do zaleceń na etykiecie ponieważ, złe użytkowanie witaminy C, może spowodować ból pęcherza oraz nerek u dziecka.

Jeśli chodzi o jedzenie:


Mój synek jest jak odkurzacz wciągnie wszystko co ma na drodze, jednak za żadne skarby nie wypije wody, oraz różnego rodzaju herbatek, więc te muszę jemu podawać podstępem. Staram się jemu dawać jak najwięcej witamin często gotuję jemu zupki, daję banany, starte jabłuszko, czy np. ziemniaczki z masełkiem dla mnie ważne jest, aby mieć pewność, że daję jemu wszystko co najlepsze, więc jeśli chodzi o soki to kupuję tylko i wyłącznie te przeznaczone dla dzieci herbatki oraz soki, wolę nie ryzykować, że uczuli się jakimś składnikiem, jeśli chodzi o jedzenie to samo.
Dodatkowo mój kochany maluszek uwielbia ser, staram się podawać jemu ser co dwa dni, ponieważ nadmiar sera też nie jest dobry ze względu na to, że zawiera dużą ilość białka.Staram się też aby małemu nie zabrakło wapnia, więc podaję jemu jogurty najczęściej pilnuję, aby był to jogurt naturalny z tego względu, że chcę aby przyzwyczajał się do smaku naturalnego, a nie tylko do smakowych jogurtów. Jako przekąska stawiam na chrupki, jednak w tej chwili z nich zrezygnowałam, ze względu na problem z wypróżnianiem, zamieniłam je na wafle ryżowe, jak do tej pory sprawdzają się bez problemu. ;)

To tak chyba w wielkim skrócie mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam ;) Pozdrawiam Was serdecznie, zapraszam do komentowania, oraz wbijania na fb, oraz instagram ;)

Przenieś swój blog na Nouw - teraz możesz importować swój stary blog - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Dziś temat, który może nie jest związany bezpośrednio z macierzyństwem, ale jest obecny we wszechświecie. Dosłownie każdego dnia, słyszy się tyle o agresji i alkoholu w rodzinie. Ja sama osobiście przeżyłam ten rodzaj dzieciństwa, gdzie mama to złota kobieta a ojciec przepraszam, że bluźnię to kompletny sku***el.

Już od dawna , miałam poruszyć ten temat, ale nie szczególnie wiedziałam jak się za to zabrać, ale też raczej nie potrafiłam się do końca odważyć , aby napisać ten post. Chciałabym pokrótce skrócić Wam sytuację , z mojego życia.

Odkąd pamiętam mój tata nigdy nie był trzeźwy, pracował i owszem, ale nigdy nie przynosił żadnych pieniędzy, zawsze raczej jakieś marne grosze, które wystarczyły ledwo na chleb. W domu było nas aż pięcioro, spora gromadka, jakby nie patrzeć do wykarmienia, i wychowania.. Mój tata nie dość , że pił to jeszcze się darł, i bił z tego wszystkiego te rękoczyny były najgorsze, mama nie wiele mogła, a raczej niewiele robiła, aby żyło nam się lepiej, nigdy jakoś szczególnie nie stawała w naszej obronie, no chyba, że powoli dochodziło do tego, że mieliśmy zginąć. Obrywało nam się za wszystko nawet za to, że się uśmiechamy. Dzieci rosły, lata leciały, a ojciec nie przestawał pić wręcz przeciwnie z każdym kieliszkiem stawał się coraz bardziej pewny siebie. Mam dwoje starszego rodzeństwa, brata który tak się na ojca napatrzył, że sam zaczął pić i kiedy tylko była możliwość pił do zgonu dosłownie nie znał umiaru, co najgorsze z czasem i on stawał się pewny siebie, i on robił awantury ojcu, dochodziło do tego, że mój brat, i mój ojciec się bili, w domu latały, krzesła talerze, a zdarzyło się nawet, że stół wyleciał przez okno w kuchni.. Nic nie dawały nasze starania, aby ich rozdzielić a raczej źle się to dla nas kończyło bo ja np. miałam wykręcony obojczyk, a moja siostra złamaną rękę. Mama targnęła się na życie i tyle z tego było. W końcu mój brat się wyprowadził, a do akcji wkroczyła siostra, która też raczej kiepsko skończyła, zaszła w ciąże w wieku 16-stu lat nie skończyła szkoły, związała się z partnerem swojego maluszka, szybko miała dwoje kolejnych dzieci i tak jakoś sobie żyje z dnia na dzień, szwagier stałej pracy nie ma raczej jakieś fuchy, które łapie po drodze, ogólnie nie za ciekawa sytuacja, potem jestem ja, też szybko wyprowadziłam się z domu, ale nie dlatego, że zaszłam w ciążę, tylko dlatego, że sama omal nie targnęłam się na życie po tym jak mój ojciec bez powodu nazywał mnie "ku**ą, sz***ą, i innymi "zdrobnieniami", o tym co planowałam dowiedział się mój były już chłopak, był ode mnie sporo starszy, pracował i miał ustawioną sytuację materialną, szybko wynajął dla nas mieszkanie, i tak sobie mieszkaliśmy przez dwa i pół roku, ja między czasie dorabiałam sobie jako kelnerka w restauracji aby mieć na swoje potrzeby,skończyłam szkołę, rozpoczęłam liceum, które obecnie zawiesiłam, właśnie ze względu na ciąże i szczerze mówiąc nie wiem kiedy znów się zbiorę aby je kontynuować, mam też młodszą siostrę, która też mając 16 lat wyprowadziła się z domu, właśnie z tego samego powodu, mając dość epitetów mojego ojca, szczerze mówiąc nie wiem co się z nią dzieje ponieważ mimo, że chciałam jej pomóc obrała mnie za swojego wroga na czele z moją starszą siostrą i szczerze mówiąc nie wróżę jej dobrej przyszłości skoro,za autorytet obrała sobie moją starszą siostrę. A młodszy brat, myślę, że wyrośnie na dobrego człowieka, i na świetnego mechanika, ponieważ jest inny myśli przyszłościowo, ma marzenia do których dąży. Moja mam to złota kobieta dała bym sobie za nią serce wyrwać, mimo, ze nie zawsze jest tak jak powinno.


To tyle z historii mojego, życia mam nadzieję, że jakoś szczególnie was nie zanudziłam :)

Pozdrawiam . I pamiętajcie, przemoc domowa i alkohol w domu to nie jest powód do wstydu, nawet jeśli wasi najbliżsi uważają inaczej jestem zdania, że powinno się o tym mówić i tępić ten wstrętny nałóg, i konsekwencje jakie za sobą nosi. Uważam tak bo sama to przeżyłam i sama wiem, jakie tragiczne skutki niesie to za sobą.

Likes

Comments

Dziś dla Was , super informacja od dziś jestem dla Was także, na Facebooku i Instagramie. ! :*
ZAPRASZAM SERDECZNIE WSZYSTKICH MOICH CZYTELNIKÓW DO ODWIEDZANIA STRON <3


https://web.facebook.com/Mlodamatka-2077986762442783/d
https://www.instagram.com/mlodamatka2294/


Te dwie strony dopiero są rozkręcane dajcie mi chwilę, a już niedługo w pełni będziecie mogli cieszyć się postami :)

Likes

Comments

Moda😊

Witajcie babeczki :)

Dziś chciałabym Wam przytoczyć kilka prawd o mnie ale naprawdę prawd bez żadnej ściemy :)

No bo w życiu tak to już jest że każdy stara się troszkę przypodobać innym, na tym w końcu polega era internetu na wyimaginowanym świecie gdzie każdy próbuje być do siebie podobny każdy udaje kogoś kim nie jest, może nie jakoś tak wiecie całkiem ale każdy chodź raz sklamał na swój temat, bo inni też tak robią. Ale tak szczerze ile osób tak naprawdę potrafi powiedzieć co myśli? Pewnie niewielu, ale dobra my przecież nie o tym! Tylko o mnie jako oryginale a nie kopii. No więc zaczynamy!! :)

Łooooo aż się boję!! 😂😂

1. Jestem pedantyczna nawet bardzo, nie wiem po kim to mam, bo u nas w rodzinie za bardzo nikt pedantyczny nie jest, oinie przywiązuje uwagi do stroju i do czystości aż w tak wielkim stopniu jak ja mam tutaj na myśli, a mam na myśli taką czystość całkiem aż przesadzoną, jak w moim przypadku, ja nigdy nie ubieram dwa razy pod rząd tych samych ubrań, po prostu uważam, że to nie higieniczne, myję ręce po każdym przyjściu do domu, ale też zawsze kiedy idę do kogoś, to jest u mnie podstawa tak samo, jak dbanie o moje dziecko, kolejnym pprzykładem jest np. zmywanie podłóg codziennie😊

2. Jestem uzależniona od telefonu mogą się dziać cuda świata, świat by się mógł mi walić, a ja telefonu nie odkładam prawie nigdy, telefon to mój kontakt ze światem i nie wyobrażam sobie życia bez niego. Telefon jest dla mnie ważny ale kiedy spędzam czas z moim synkiem nie używam go no chyba, że chcę uwiecznić jakąś ważną chwilę, nie używam też telefonu na gościnie nie dlatego, że nie chcę, ale dlatego, że po prostu mam szacunek do gospodarza ;)

3. Zawsze mówię to co myślę nawet jeśli potem tego żałuję i jest mi przykro zawsze mówię to co mi ślina na język przyniesie. To chyba nie jest moja najmocniejsza strona, bo każdy uważa że jestem wredna, no cóż taki już mój żywot, staram się nad tym poracować ale nie zawsze mi się udaje.. 😂😂

3. Jestem zazdrośnikiem ale nie takim zazdrośnikiem że zazdroszczę komuś np. nowego telefonu, nie chodzi tutaj o rzeczy materialne bo tutaj w tej kwestii akurat uważam, że na to na co sobie człowiek zapracuje to będzie miał. Jestem takim miłosnym zazdrośnikiem, na tyle że sprawdzam mojego partnera na każdym kroku, i w każdej sytuacji, mimo,. że mam dostęp całodobowy do tego co się dzieje w jego telefonie, i ufam jemu w 100% to jestem zazdrośnikiem, chyba dlatego że po prostu nie doceniam siebie. Pracuję nad tym , ale jeszcze spora droga przede mną .

4. Jestem mamą narcyzem, no tak niestety jest że jestem tym typem mamy, która wychowuje narcyza jednakże z zasadami, i chociaż wiem że to wcale nie jest dobrze i staram się z tym walczyć, to ciężko mi zwłaszcza jeśli ma się już wyrobione swoje nawyki.. Ale uparłam się i postanowiłam , że będę z tym walczyć 😊

5. W domu nigdy się nie maluję, a na wyjście zawsze z natury mam ogromne problemy ze skórą twarzy, straszne zaczerwienienia, i mam też piegi co jest chyba moim największym kompleksem, dlatego zawsze ale to zawsze kiedy wychodzę z domu nakładam pełny makeup, tak samo jak staram się zawsze, dobierać do siebie ubrania nie tylko aby do siebie pasowały ale, też po to, aby w miarę nadążać za kompleksami. Jeszcze nigdy, ale przenigdy nie wyszłam z domu, z przetłuszczonymi włosami, po prostu jest to dla mnie niedopuszczalne.

6. Odkąd jestem mamą mam spoooro kompleksów, odkąd zostałam mamą, usilnie staram się, zgubić zbędne kilogramy i wrócić do formy sprzed ciąży, mimo, że jestem z natury chuda i wielu ludzi, powtarza, mi że nie mam z czego chudnąć, ja upieram się przy swoim, i chcę mieć o wiele mniej kilogarmów i płaski brzuch ;)

To takich sześć najważniejszych punktów po jakich mnie poznacie, nie dosłownie ma się rozumieć. Jestem raczej takim typem osoby która zawsze jest szczerai stara się dobrać ubiór nie tylko do pogody ale też tak aby zawsze ładnie do mnie pasował,jestem raczej taką mamą, przeciętną nie ma we mnie nic szczególnego . 😊😊

Likes

Comments

Dziś temat, który od dawna nie daje mi spokoju, a mianowicie ocenianie mnie na każdym możliwym kroku, pod kątem macierzyństwa. Jestem zazwyczaj wyrozumiałą osobą, która stara się nie zwracać uwagi na złośliwe komentarze ze strony "moherowych beretów" czy innych zgryźliwych istot na tej planecie. Jako mama staram się zawsze wybierać restauracje, bądź inne lokale typu: '' friendly family", zazwyczaj wchodząc do lokalu pytam czy to miejsce jest przyjazne dla dzieci, jeśli nie to wychodzę, nie dlatego, że jestem zła bo to miejsce nie jest dla dzieci, tylko dlatego, że szanuję to, że ktoś może chcieć zjeść kolację bądź obiad w spokoju, może akurat to rodzice jakiś dzieci, wybrali się na pierwszy od dawna wypad na kolację we dwoje, jestem przecież matką, a nie świętą krową, i nie oznacza to, że mam być jakoś szczególnie traktowana. :)

Jestem zdania, że w całej Polsce jest naprawdę masa miejsc, gdzie można pójść pobawić się z dzieckiem, bądź wybrać się na obiad do restauracji przyjaznych dziecku, tak aby nikt nie przeszkadzał nam , a my innym. Co nie oznacza, że tylko takich miejsc mamy szukać, bo są sytuacje oraz miejsca, gdzie spotykamy się wszyscy razem bez względu na to czy nam się to podoba czy nie: takimi miejscami są m.in.: sklepy, ośrodki zdrowia, parki, czy chociażby kościół i matka nie jest, ani nie powinna unikać spotkania z innymi, i nie powinna tego robić nawet jeśli jej dziecko w miejscu publicznym głośniej się zachowa, dziecko to dziecko, jak każdy ma prawo coś powiedzieć, nawet jeśli powie coś za głośno, ma prawo iść po parku, i bawić się zabawkami, co jak co ale dopóki moje dziecko nikomu swoim zachowaniem nie robi krzywdy nie będę unikać z nim spotkania z ludźmi. Ostatnio mój 10-cio miesięczny synek, w sklepie z AGD, postanowił urządzić sobie pogawędkę z mikserem, nie powiem sytuacja wyglądała dość komicznie, jednak znalazła się kobieta wiek jak na moje oko ok. 30 lat, postanowiła zwrócić mi uwagę, że moje dziecko jest, za głośno i wgl to wjazd do marketów wózkiem powinien być zabroniony, a na koniec dodała, że dzieci to dzieci chyba nie powinny mieć, w tym momencie moje emocje wzięły górę i odpowiedziałam jej: " Takie wredne babska to powinny siedzieć w domu i na drutach robić, a nie po sklepach latać jak im obecność innych przeszkadza", ktoś z klientów powiedział mi, że zna te babsko i, że dobrze jej powiedziałam, bo ona tak zawsze, i mam się nie przejmować.

Kurcze no przecież, nie zamknę dziecka w klatce tylko dlatego, że chcę kupić mikser, albo chcę wejść do sklepu. No przepraszam bardzo, ale jakiś szacunek mi się należy, i co jak co ale o to będę walczyć . :) :)

To tyle na dziś !! ;) Do usłyszenia wkrótce ! ;)

Likes

Comments

Moda😊

Dziś o czymś co nosi praktycznie każda kobieta w swojej torebce, wczoraj pakowałam torebkę do pracy i stwierdziłam, że mimo że idę tam sama zapakowałam w pośpiechu kilka niezbędnych rzeczy dla maluszka 😂😂

Mamy tak mają oto pięć Pewniaków, które zawsze znajdziecie w mojej torebce. :)

1. Portfel - najważniejsza rzecz w mojej torebce, prawie nigdy się z nim nie rozstaje, zresztą jak każdy chyba, jeśli chodzi o portfel wybrałam wersję małą zgrabną, ale nie samooowicie pojemną u mnie najbardziej sprawdził się portfel z z sieciówki czyli z H&M polecam naprawdę, każej młodej mamie i dziewczynie 😋

2. Telefon u mnie z telefonem zdecydowanie, jest jak z portfelem mam go przy sobie zawsze, chodźby dlatego że zazwyczaj to telefonem uwiecznić najważniejsze wydarzenia z życia mojej rodziny :) Jeśli chodzi o telefon postawiłam, na Huawei P8 Lite, jednakże gdybym miała wybierać została bym nadal przy moim kochanym nie zawodnym Samsungu 📱📱

3. Kosmetyczka lubię ładnie wyglądać i zazwyczaj jeśli gdzieś jadę mam przy sobie w kosmetyczce najważniejsze kosmetyki mam tutaj na myśli (puder, kredkę, tusz oraz błyszczyk) 💄💄💄

4. Pampersy i chusteczki mokre to zdecydowanie kolejny gadżet mieszczący się w mojej torebce odkąd na świecie pojawił się mój ukochany syneczeek, chyba każda mama przyzna mi rację że odkąd ma przy sobie małego brzdąca to mokre chusteczki w życiu codziennym przydają się niemal na każdym kroku! 👶🙋

5. Dobra książka to mój nałóg, czytam kiedy tylko się da, najczęściej kryminały, tak więc w mojej torebce znajduje się zawsze dobra książka :) 📚📚

A wy jakie Pewniaki macie w torebce? 👜👜👜👜

Likes

Comments

Witajcie mamusie i tatusiowie ! :)

Czy wasze dziecko, też myli dzień z nocą ? Czy wasze małe kochane "niewinne" maleństwa to tak naprawdę "nocny terrorysta" tak jak mój syn ?

Jest luty, moje małe ukochane maleństwo nie jest już tak naprawdę takie małe (to już prawie 10 msc :)) , powinno przesypiać prawie całą noc, i chodzić spać o regularnych porach, a co jeśli tak nie jest ?

Ja wam powiem :

Dziecko mimo że kąpane jest o stałych porach, i nigdy nie miało problemu ze snem, ale odkąd skończyło 6 msc to wszystko przewróciło się do góry nogami. Nigdy ale to nigdy nie miałam problemu z tym żeby mały mi zasnął, odkładany do łóżeczka zasypiał od razu, aż do tego nieszczęsnego 6-stego miesiąca, kiedy mimo że nasz dzień wygląda tak samo, to dziecko zasypia o godzinie 1:00 / 1:30 w nocy, i budzi się co 2 godziny czasem nawet co godzinę. Razem z chłopakiem nie mamy już sił, mimo że tak naprawdę wiemy, że trzeba to przetrzymać to jesteśmy na skraju wyczerpania nerwowego i fizycznego. Mały zasypia o 1:30 zazwyczaj i budzi się już o 7:00, jak pośpi do 9:00 to dziękujemy Bogu za sen, dosłownie! :)

Tak więc może macie jakieś złote rady na sen u bardzo trudnego przypadku ?

P.S. Mały ma w ciągu dnia tylko 2 drzemki,

Kąpiel bierzemy o 20:00 czytamy bajkę i o 20:45 dostaje butelkę mleka i wtedy odkładamy do łóżeczka .. :)



  • 27 Czytelników

Likes

Comments

... (wybuchłam płaczem).. bałam się jeszcze bardziej, ale wzięłam to na klatę, leżałam w bólach i męczarniach. O godzinie 16:15 nie miałam sił już na nic ani się ruszać, ani mówić, ani walczyć z tymi skurczami, dodatkowo nikogo nie było obok mnie. Koło 16:30 coś zaczęło się dziać ktg zaczęło wariować, a na sali nie było nawet położnych gdzieś zniknęły. Zaczęłam wołać położne czułam, że dzieje się coś nie dobrego, miałam rację dziecko przestało oddychać, a ktg sygnalizowało pojedyńcze bicie serca. Położne zaczęły wołać lekarza, który wleciał na salę jak przeciąg, słyszałam tylko jak mówili między sobą że liczy się każda minuta nastraszyli mnie, na tyle że z przerażenia zaczęłam płakać jeszcze bardziej kazali mi się uspokoić i jechali ze mną na cesarskie cięcie, dostałam tam znieczulenie ogólne i nie pamiętam potem już nic. Nie wiedziałam kiedy urodził się maluszek, nie miałam kontaktu ciało z ciałem, a to wszystko tylko dlatego że mój maluszek nie oddychał, lekarze przez 3 minuty walczyli o jego życie, tracąc wiarę, sami potem mi się przyznali na obchodzie.  Całe szczęście wszystko dobrze się skończyło, i mój mały synek udowodnił że jest twardy i walczy do końca, dokładnie tak jak mama. Mamy co prawda teraz przez te powikłania poporodowe troszkę problemów zdrowotnych, ale to dla nas nie problem, ważne że mamy maluszka obok siebie ! :) Pewnie chcecie wiedzieć co w tym czasie działo się z moim ukochanym, dotarł do szpitala o 19:17 kiedy zaczęłam się przebudzać, kazałam jemu od razu iść do naszego synka sprawdzić co się z nim dzieje, i poszedł, mimo że nie było go tylko 15 minut dla mnie to była najdłuższa chwila w moim życiu, a Kiedy w końcu przyszedł i pokazał mi zdjęcie naszego maleństwa oboje płakaliśmy ze szczęścia!  <3 To był najgorszy ale zarazem najpiękniejszy dzień w moim życiu, zapamiętam go do końca swoich dni 14.04.2017 r. Godz: 17:50, 2750g, 49 cm, 3  pkt, a po 3 minutach 10/10 w skali Abgar ! <3


Ten wpis to jak do tej pory jeden z najbardziej intymnych, a zarazem najbardziej emocjonalny jaki do tej pory napisałam, emocje jakie przeżywałam pisząc ten wpis są takie same jak tego wyjątkowego dnia !

WSZELKIE PRAWA AUTORSKIE ZASTRZEŻONE !!! WSZELKIE PRÓBY KOPIOWANIA TEGO WPISU ALBO JAKIEGO KOLWIEK ZE STRONY GROŻĄ KODEKSEM KARNYM.

Likes

Comments

#matkawariatka #ciąża #mlodzirodzice #młodamatka
Poród czy to aby naprawdę takie cudowne wydarzenie? Czy wszystko wygląda tak jak w filmach, kobieta wsiada pospiesznie do samochordu wody odchodzą "plum" i urodzone ? Wcale że nie.

A oto dowód :)

Przewidywany termin porodu miałam na 9.04.2017 Miałam bardzo zagrożoną ciążę, nie powinnam robić tak naprawdę nic tylko leżeć z tego względu, że kolejno w 22, 26, 32, 36 i 38 tytoniu miałam skurcze porodowe. Na szczęście akcję porodową udało się zatrzymać. Dzięki Bogu, dzięki mojej i lekarza ordynatora oddziału patologii ciąży upartości ten poród był donoszony, chodziłam jak ciężarówka do 41 tygodnia, było ciężko, była masa łez, modlitwy, i udało się nasz maluszek został okrzyknięty cudem <3 , otóż wstawiłam się na Izbę Przyjęć dnia 13.04.2017 ze skurczami, które co prawda nie były skurczami porodowymi, ale występowały regularnie co 4 minuty. Na izbie przyjęć zbadano mnie i stwierdzili, że mam rozwarcie na około 3 cm, ordynator zrobił mi bardzo bolesny masaż szyjki tak aby przyspieszyć akcję porodową, która jak podejrzewali niedługo się zacznie, wszystko trwało bardzo długo zanim tak naprawdę dotarłam na salę, zdążyłam porozmawiać już z moją koleżanką, która także czekała na przyjęcie nie powiem było wesoło ! :) Pozdrawiamy całą rodzinką :) . Około godziny 15:00 dotarłam w końcu na oddział patologii ciąży, strasznie wszystko mnie bolało, pomagało tylko chodzenie po korytarzu. Noc minęła w miarę spokojnie, rano na obchodzie zbadano mnie i stwierdzono rozwarcie na około 3,5 cm, orydynator zrobił jeszcze jeden masaż szyjki i z uśmiechem na ustach odrzekł : "Śmigaj na salę porodową", szczerze wtedy właśnie dopadło mnie przerażenie, niestety mój ukochany musiał być w pracy więc zadzwoniłam do niego i oznajmiłam jemu o przebieg u sytuacji, obiecał że zaraz po pracy czyli koło godziny 14:30 powinien być u mnie. Wybiła godzina 10:00 ruszam na porodówkę, podłączyli mi oxo i tak leżałam, a skurczy nie było, koło godziny 12:00 otrzymałam drugą kroplówkę wtedy powoli zaczynało się coś dziać, wszystko zaczęło mnie boleć nie miałam sił się ruszyć, zbadano mi rozwarcie był postęp 4 cm, o godzinie 12:00 zapomniałam dodać że Pan doktor przebił mi pęcherz płodowy o dziwo nie bolało, i tak z skurczami na około 75% leżałam do godziny 16:00, w między czasie mój partner oznajmił mi że szef nie wypuści go do domu o 14 ,i musi siedzieć do 19:00 wybuchłam płaczem.. c.d.n


Likes

Comments

#matkawariatka #ciąża #mlodzirodzice #młodamatka

Miło Was znów widzieć ! :-)

Odpowiedziałam  (napisałam :) )  Wam trochę o sobie, a teraz może Wy opowiecie mi coś o sobie?
Dziś jest tak leniwa sobota że szkoda gadać, w ogóle nie mam na nic chęci :/

Chciałbym Wam opowiedzieć troszkę o tym  w skrócie jak wygląda mój dzień oczywiście w dużym  przybliżeniu godzinowym :)

No więc rano ( kiedyś był to dla mnie środek nocy :) ) godzina 6:00 /6:30  maluszek wstaje na mleko, wypija i baluje do około 8:00 rano po czym,  jak gdyby nigdy nic zasypia i śpi do 9:00 czasem do 10:00. No a Mama i Tata już nie zasną, no chyba że jakimś cudem uda nam się zasnąć, a jak nie no to co wstajemy, ogarniamy się, pijemy kawę i ogarniam/ -y dom, zajmuje nam to średnio do godziny 15:00, potem spacer, około 16 wracamy do domku bawimy się, rozrabiamy, i tak do 19:00 potem po woli szykujemy się do kąpieli, 20:00 kąpiel i mleko, wydawało by się że dziecko zaraz pójdzie spać ! Hurra rodzice mają wieczór dla siebie a gdzie tam, ja kładę się spać o 22/23:00 no chyba że mam tyle energii żeby pójść spać o 1:00 w nocy, i wtedy budzę się o 3:00 i o 4:00 i o 5:00 nawet nikt nie wie czemu :(. Mama moja to chyba nigdy nie śpi bo zawsze wstaje kiedy tylko zapłacze. :)

Tak więc podsumowując bycie rodzicami to życie na największych obrotach przez 24/7, no chyba że wpadną dziadki  :)  :)

Miłej reszty dnia zapraszam Was serdecznie do komentowania jak to wygląda u Was ! :) 

Pozdrawiam S. :)

Likes

Comments