​Jest 2 w nocy, w sumie to dobry czas, by coś napisać, jeśli w głowie pojawiła się jakaś myśl.

Będzie o pewności siebie, część pierwsza i nie ostatnia. ;)

Co myślę o tym, co myślą o mnie inni? JUŻ nic! A uwierzcie mi, że kiedyś to był priorytet. Obchodziła mnie opinia wszystkich, od tych z najbliższego otoczenia, do tej pani, co spotkałam na chodniku. Analizowałam i trzęsłam się nad tym. No bo trzeba dogodzić wszystkim, każdy musi mnie lubić i myśleć to samo co ja. Jak sama czytam, to co właśnie napisałam, to brzmi to jak totalny absurd i mam ochotę poklepać się po ramieniu ze współczuciem. Niestety to była nieodłączna część mnie i mojego życia i wiem, że wielu ludzi tak ma. Ale na szczęście - to się zmieniło :) 

Jedyne zdanie, które możemy brać pod uwagę, to te najbliższych nam osób, które życzą nam jak najlepiej, ale też z pewnym dystansem, bo to ostatecznie my sami decydujemy o naszym życiu. To nam ma być dobrze i mamy się czuć wobec siebie w porządku. Ostatnio przeczytałam: "Love yourself first, because that’s who you’ll be spending the rest of your life with." I to jest strzał w dziesiątkę. Szczerze mówiąc mogłabym napisać całą rozprawkę o tym, gdzie powinniśmy mieć opinie innych, że to nasze życie i my "w nim żyjemy" itd itd, ale myślę, że już nie trzeba. :)

Za każdym razem, kiedy pojawia mi się negatywna myśl w głowie, staram się ją wyprzeć. Bo to ona wpływa na moje uczucia, a następnie na zachowania - nie ja to wymyśliłam, taka mądra to nie jestem, ale w sumie to logiczne i jeśli się temu przyjrzymy, to rzeczywiście tak się dzieje. ;) Nie zawsze niestety to wypieranie jest proste. Ale ja znalazłam na to pewien sposób. Może niezbyt dobry - ale skuteczny. W takich chwilach zawsze zastanawiam się co by powiedziała moja pani psycholog i zawsze to sobie powtarzam w głowie: "No i..? No i co z tego?!!" No i działa :) Bo wtedy automatycznie sama sobie odpowiadam: no nic!. Bo nic mnie to nie obchodzi i nie potrafię tego lepiej wytłumaczyć. Chyba nie muszę, najważniejsze, że jest lżej. Oczywiście, żeby tak kolorowo nie było, to zdarzają się czasem chwile zwątpienia i zastanowienia, ale w sumie to lepiej, dzięki temu wciąż nad tym pracuję.

Ktoś kto nie miał tego problemu, powie teraz - co za banały ty tu gadasz? No może i banały i błahostki, ale niektórzy muszą przejść kawałek drogi, żeby to zrozumieć. :)

Likes

Comments

Tysiąc pierwsze podejście do bloga, start. Słaba reklama?

Tak to właśnie ze mną jest. Ale jako, że nowy rok - nowa ja, to spróbuję raz jeszcze. A tak serio, to zawsze lubiłam coś gdzieś popisać, dzielić się z ludźmi, mieć swoich odbiorców, ale jakoś zawsze brakowało odwagi, pewności siebie i przede wszystkim -systematyczności.

Jednak głównie chciałabym, aby to miejsce było kontynuacją mojej terapii, którą zaczęłam na początku tego roku i niebawem dobiega końca - NIESTETY;( ! I aby ten temat nie był tematem tabu. Bo jakoś do tej pory spotykałam się ze stwierdzeniem, że psycholog = psychiatra (=masz coś nie tak pod kopułą, jak ja np :D). Oczywiście tak nie jest, aczkolwiek ani w jednym ani w drugim nie ma nic złego. Jak to powiedziała moja mama, kiedyś psychologowie nie byli potrzebni, ale i życie wyglądało inaczej. ;) Dlatego w sytuacji, gdy, przykładowo, wszystko wywraca nam się do góry nogami, sięgnięcie po pomoc u specjalisty to żaden wstyd. Raczej bym powiedziała, że jest w tym trochę odwagi, bo w pewnym sensie musimy zmierzyć się ze sobą oko w oko. Ale przede wszystkim, w mojej opinii, jest to zadbanie o samego siebie. Jak źle się czujecie w swoim ciele, to często sięgacie po pomoc dietetyka czy trenera personalnego, tak? ;) No więc takim trenerem może też być psycholog. Bo dbać trzeba nie tylko o swoje ciało, ale i o duszę. A niestety, nie każdy potrafi sobie poradzić z tym sam.

Ja po długich namysłach, w końcu zdecydowałam się na ten krok. Jak dla mnie priorytetem jest jednak życie w zgodzie z samym sobą. To naprawdę nic fajnego toczyć codziennie wenętrzną wojnę i traktować siebie samego jako wroga. A przynajmniej dla mnie nie sprawiało to żadnej radości :)

Dlaczego to miejsce ma być kontynuacją mojej pracy nad sobą? Przede wszystkim ze względu na mój słomiany zapał. Mam zamiar pracować nad swoją systematycznością. Dzięki temu, może w moim życiu zapanuje ład i porządek?

A poza tym, chciałabym trafić do ludzi, którzy mają podobne problemy do moich. Może możemy sobie pomóc nawzajem? :)


Likes

Comments