Tę książkę czytamy po zmroku. Mocno przytuleni do siebie

Dzień dobry! Chociaż patrząc na opisywana dziś książkę raczej powinnam rzec dobry wieczór :) będzie bardzo magicznie i trochę strasznie. A to za sprawą mojego ukochanego Hervé Tulleta i jego 'Gry cieni', która ukazała się nakładem Wydawnictwa Insignis. To książka do której jest potrzebna ciemność, latarka i dużo wyobraźni. Przyda się też mama lub ulubiona przytulanka, która sprawi, że maluch nie będzie się bał cieni. Bo jak to z cieniami bywa: niby miłe, ale czasem potrafią stać się złowieszcze. Na szczęście, jak to w bajkach bywa, na końcu okazuje się, że wcale nie ma się czego bać i, że ciemność wcale nie jest taka straszna. Bo i oswajaniu dziecka z mrokiem i nocą w dużej mierze ta książka służy. Może sprawić, że maluch będzie czekał na nadejście wieczoru, bo wtedy wiadomo, że schowa się pod ciepłą kołderkę, przytuli do rodzica i będzie mógł podziwiać swoisty teatr cieni. Tekstu jest tu bardzo mało i raczej pełni rolę pomocniczą. Książka jest tekturowa, w twardych i solidnych stronach są powycinane najróżniejsze, ażurowe kształty. Na jej kartach znajdziemy strasznego wilka, las oczu, wiewiórkę, ptaszka a nawet słonia. A kto tak naprawdę hałasuje w ogrodzie? Przekonajcie się sami. Polecamy. To przepiękny prezent na święta. Zarówno dla malucha, który będzie urzeczony cieniami, jak i dla starszaka, który z książką będzie chciał spędzać każdy wieczór. Zapraszamy też na naszego Facebooka i Instagrama. Miłej środy! Pamiętajcie, że do piątku w weekendu już coraz bliżej :)

Polubienia

Komentarze

Napisz komentarz...
IP: 82.99.3.229

@