Peppa i Czerwony Kapturek

Witajcie po dość długiej przerwie! Kiedy jeszcze nie miałam dzieci, zarzekałam się, że nigdy, świadomie nie kupię im niczego co się wiąże z pewną świnią.. taaaaa. Życie weryfikuje wiele naszych decyzji i postanowień :) tak było i tym razem. Świnka Peppa, bo o niej mowa, zagościła w naszym domu niepostrzeżenie. Gdzieś pomiędzy 'Balem słówek', 'Bingiem', a 'Muminkami'. Naiwnie myślałam, że pojawiła się na chwilę i mój syn szybko się nią znudzi. Niestety. Pojawia się na tapecie kilka razy dziennie. Dlatego kupiłam też książkową wersję jej przygód. Zawsze to lepsze dla oczu i nie tylko ;) w moje ręce, w niezawodnej książkowo Biedronce, trafiła świnkopeppowa adaptacja baśni braci Grimm 'Czerwony kapturek'. Ukazała się nakładem Media Service Zawada sp. z o.o. w ramach serii "Pewnego razu...". I właśnie od tych słów rozpoczyna się bajka. A dalej jest już bardzo podobnie jak u braci Grimm. Są też jednak znaczące różnice. Babcia nie zostaje zjedzona, a jedynie zamknięta w szafie, a wilk zachowuje życie. Jedynie przysmaki mu przepadają. Ale, nie można mieć wszystkiego ;)
Książka jest całokartonowa, ma zaokrąglone rogi i niewielki format. Zastosowano w niej ciekawe rozwiązania graficzne. Tekst w większości książki jest rozmieszczony co drugą stronę, w sposób rozkładówkowy i jest go sporo. Na pozostałych kartach mamy ilustracje, również rozłożone na dwie, widzące się strony. Z obrazków spoglądają na nas postaci znane z kreskówki, łącznie z ulubieńcem mojego syna - Królikiem, a właściwie Rebeccą Królik :). Ogólnie książka daje radę. Kupując ją myślałam, że będzie gorsza i, że bardziej będzie przypominała telewizyjną bajkę, której fanką - umówmy się - nie jestem ;) za to uśmiech mojego syna ilekroć sięgamy po tę książeczkę jest bezcenny. A w końcu dla niego to wszystko.. ;) miłego dnia!

Polubienia

Komentarze

Napisz komentarz...
IP: 82.99.3.229

@