O tym skąd się biorą dzieci i nie tylko

Patrzcie jakie cudeńko trafiło dziś w moje ręce! Jestem absolutnie zauroczona. To książka z 1990 roku, wydana przez Wydawnictwo Alfa w Warszawie. Autorem jest Mirosław Huszcz, a zilustrowała Wanda Orlińska.
W założeniach jest to książka dla dzieci od 5 roku życia, ale nasz trzylatek bardzo ją polubił. Chociaż on lubi wszystkie książki dotyczące ciąży, człowieka i ciała. Myślę, że nawet słownik anatomiczny by mu się spodobał ;) bohaterem książki jest pięcioletni Maciek, przedszkolak, który bardzo chciałby mieć się z kim bawić w domu. Dlatego bardzo się cieszy na wiadomość, że będzie miał rodzeństwo. Rodzice powoli przygotowują go na to co się będzie działo. Opisują gdzie zamieszka dzidziuś i gdzie jest teraz. Mama tłumaczy co to znaczy urodzić. Bardzo prosto, ale przy użyciu fachowej terminologii. Są też wyjaśnione kwestie odżywiania przez pępowinę, powstania pępka czy tego jak się różni chłopiec od dziewczynki. W końcu sam poród (niestety zabrakło mi tutaj cesarskiego cięcia, jest wspomniany tylko poród naturalny, jako jedyna słuszna droga przyjścia na świat dziecka. Ale, w sumie to stara książka ;)) i pierwsze dni dziecka w domu. Jest wielopieluchowanie (średnio były wtedy inne możliwości ;)), jest karmienie piersią. Z zegarkiem w ręku co trzy godziny ;) i nawiązanie do tego, że karmić mogą tylko mamy, tatusiowie już nie (ale mają inne zalety ;)). Na tylnej okładce znajdziemy bonus, wiersz, którego autorem jest Jan Świąć. Jeśli gdzieś Wam ta książka zamajaczy, na jakimś olx, allegro czy w bibliotece - nie czekajcie :) warto!
Ps. Ilustracje w książce są obłędne. Trochę jak u Musierowicz, w pięknym, starym stylu. Uczta dla oka!

Polubienia

Komentarze

Napisz komentarz...
IP: 82.99.3.229

@