Nocnikowe sprawy

No dobra. Jako, że dawno nas tu nie było, to mam taką potrzebę pisania, że dodam Wam jeszcze jedną recenzję. A co! :) Tym razem będzie to książka anglojęzyczna, o pewnej małej księżniczce. Mówię o 'I want my potty!', której autorem jest Tony Ross. Ukazała się nakładem Andersen Press. I jest to wznowienie. Pierwsze wydanie ukazało się a Wielkiej Brytanii w 1986 roku. Wersja, którą mamy w domu została wzbogacona o mały głośniczek, który po naciśnięciu wygrywa melodyjkę i brawa. Które mogą posłużyć rodzicom do nagradzania dziecka za każdym razem, kiedy usiądzie na nocnik i go odpowiednio użyje. Bo właśnie nocnika dotyczy publikacja. Poznajemy małą księżniczkę, która dochodzi do wniosku, że pieluchy są bardzo niefajne. I zastanawia się nad alternatywą. Z pomocą przychodzi królowa, która podsuwa dziewczynce nocnik. Na początku księżniczka nie chce nawet na niego patrzeć i bardzo jej się nie podoba. Ale z czasem zaczyna go uwielbiać. Dobrze by jeszcze było, gdyby mogła go wszędzie ze sobą nosić. Bo inaczej... Możecie się domyślić, albo sprawdzić w książce. My naszą kupiliśmy w TkMaxx. I to za zawrotną kwotę 8 zł ;) bardzo polecamy. Również przez wzgląd na ilustracje. Są nieco przerażające, ale bardzo wyraziste. I przyciągają uwagę maluchów. Przynajmniej moich ;) książka jest tekturowa, gruba, ma zaokrąglone rogi. Przez wzgląd na głośniczek i baterie powinna być czytana tylko w obecności dorosłych. Tekstu jest niewiele, jest rymowany. Napisany bardzo wyraźną, dużą czcionką. Mam nadzieję, że w końcu ta książka przekona mojego syna do nocnika. Chociaż nie wiem, bo o tyle, o ile polubił małą księżniczkę i jej nocnik, tak nie cierpi swojego. I mówi, że zawsze będzie robił w pieluchę. Możecie w związku z tym wyobrazić sobie moją radość :) a jak Wam się udało odpieluchować brzdące? Jakiś złoty środek? Ps. Bieganie z gołym tyłkiem nie do końca się sprawdza. Wie, że trzeba do nocnika, a robi na podłogę :D

Polubienia

Komentarze

Napisz komentarz...
IP: 82.99.3.229

@