Niepozorna księga dźwięków pełna

Uffff. Zasnął ;) ogarnęłam zdjęcia i zasiadam do recenzji. Ale zacznę od zwyczajowego: Dzień dobry! Dziś będzie bardzo głośno i zabawnie. A to za sprawą 'Księgi dźwięków' Soledad Bravi, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Dwie Siostry. Szczerze, to nie wiem co byśmy zrobili bez tej, na pierwszy rzut oka bardzo niepozornej, książeczki. Uratowała niejedną histerię. Nawet jeśli leciała przez pół pokoju rzucona przez małego zawodnika (co niestety bardzo po niej widać), to później i tak brał ją, przytulał i wycałowywał :)
Książka jest kartonowa, oparta o prosty schemat. Po jednej stronie jest obrazek, a po drugiej dźwięk jaki wydaje. I tak mamy tu np. osła, który robi i-aa i-aa, klocki robiące łubudu, szpinak robiący bleee czy w końcu.. ulubioną stronę Dzidziusia -mucha robi tse tse i mojego ukochanego ślimaka, który nic nie robi, tylko elegancko porusza czułkami. Jest też akcent świąteczny: obrazek choinki i towarzyszące jej Boże Narodzenie robiące ciiicha noc, świeeęta noc :) możnaby jeszcze długo wymieniać, bo i stron w tej książce jest dużo. W sam raz nadaje się zarówno dla maluszków, które dopiero zaczynają swoją przygodę na tym świecie i poznają dźwięki, jak i dla starszych dzieci, które dźwięki już trochę znają i zaczynają je dopasowywać do odpowiednich sytuacji, rzeczy, ludzi czy zwierząt. Co jednak w tej książeczce najfajniejsze, to fakt, że rodzice czytając ją muszą się bardzo zaangażować i trochę powygłupiać. Czasem dziękuję niebiosom, że nikt oprócz Dzidziusia mnie podczas tego czytania nie widzi ;) to zdecydowanie jedna z tych książek, które pomagają budować więź. Musicie ją mieć.

Polubienia

Komentarze

Napisz komentarz...
IP: 82.99.3.229

@