Nie bójcie się potworów

Dużo mnie tu dzisiaj, ale i dużo mam wam dzisiaj do przekazania. Zanim cała zanurzę się w 'Końcu samotności' (a wierzcie mi, bardzo się tego zanurzenia boję. Tego, że jestem już na innym etapie życia niż wtedy, kiedy czytałam 'Samotność w sieci'. I tego, że nic tamtego tytułu w tamtym momencie mojego życia nie przebije) mam dla Was jeszcze recenzję. Bo dzień bez recenzji dniem straconym ;)
Dziś chciałam Wam pokazać kolejne znalezisko z Tkmaxx. Tym razem straszzzznie potworzaste i sensoryczne. To anglojęzyczna pozycja 'Squishy Squashy Monsters. Touch and feel book' wydana przez Bookoli. Napisała ją Miranda Walker, a ilustracje to zasługa Rachael McLean. Książka już od okładki wzbudza zainteresowanie maluchów. Mój roczniak wprost za nią szaleje. Jest w stanie bite 15-minut siedzieć z tą jedną książką i przewracać strony, obracać potwory i dotykać, dotykać, dotykać. Dotykania jest sporo. Na okładce mamy gumowe zygzaki na brzuchu sympatycznego, zielono-żółtego stworka. Dalej jest potwór fioletowy z mięciutkim nosem, żółty łasuch z szorstkim językiem, pomarańczowy złośnik z rogami (a może to uszy, kto wie) jak tarka, zielony biegający potworek z błyszczącym i wypukłym ogonem w ciekawy deseń i w końcu turkusowy, śmieszek z trzema oczami i żółtymi uszami z mięciutkiej tkaniny. Do każdego potwora przyporządkowana jest krótka, wierszowana historyjka, każdy jest sympatyczny i kochany. Dziecko nie tylko może mieć przy okazji tejże książki doznania sensoryczne. Nauczy się również kolorów, osłucha z angielskim i zobaczy, że potwory wcale nie są straszne. Może dzięki temu nie będzie się ich bało, kiedy nadejdzie noc. Bardzo polecam, nie tylko dla najmniejszych dzieci. Starszak może z tą książką rozpocząć swoją przygodę z nauką języka. Dobrej nocy, nie bójcie się potworów! :)

Polubienia

Komentarze

Napisz komentarz...
IP: 82.99.3.229

@