Gdzie jest Lalo? Lalo gra na bębnie

Witajcie! Dziś książka, która zachwyciła już wielu, a my kupiliśmy ją całkiem niedawno. I przepadliśmy. Ja chyba nieco bardziej niż mój starszak, za to w takiej samej mierze jak młodszy ;) mówię o 'Lalo gra na bębnie' Evy Susso i Benjamina Chauda, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Zakamarki. To książka pełna wyrazów dźwiękonaśladowczych. Ostatnio po takie najchętniej i najczęściej sięgamy. Starszy, bo już potrafi powtórzyć każdy dźwięk, a młodszy trochę z musu ;) ale widzę, że wszelakie szelesty i kap kapy go interesują. W tej malutkiej książeczce prym wiedzie przemiła rodzinka. W innych częściach serii poznajemy pozostałych jej członków: Babo i Bintę. Ale powróćmy do Lalo. Wszyscy śpią, a on? Zniknął. Gdzie jest? Jego poszukiwania zajmują pierwszą część książki. W końcu się odnajduje i robi coś, na co mało kto by wpadł (chociaż wynika to z tytułu ;P). Otóż Lalo gra na bębnie. Siedzi przed domem, w deszczu i sobie gra: pim pim pom. A deszcz pada: kap kap kap. Dalej jest żaba, całowanie kwiatków i w końcu powrót do domu. W końcu człowiek rano zazwyczaj jest głodny, a rodzice przygotowali śniadanie. Książka ma mało treści, bardzo specyficzne, ciekawe ilustracje i wygodny, kwadratowy i niewielki format. Do tego twarda okładka (niestety, bez zaokrąglonych rogów) i cienkie strony w środku. Świetna lektura i dla dwulatka i dla kilkumiesięcznego malucha. Polecamy!

Polubienia

Komentarze

Napisz komentarz...
IP: 82.99.3.229

@