Nie było łatwo czasami i ogólnie już wiem, że nie będę "postować" codziennie. Dlaczego? Bo wolę mieć dobry temat, materiał, aby blog inspirował, cieszył i dawał coś nowego. Z drugiej strony takie codzienne pisanie to cudowny warsztat. Mama mi wiele razy powtarzała, że jeśli chcę pisać to powinnam robić to codziennie i dzięki #nouw30daychallenge wiem dlaczego. Sprawdźcie sami i postarajcie się narzucić sobie challenge pisania codziennie.

Dochodząc do podsumowania. Mój blog to przede wszystkich FITness i tematy mu podobne.

1. Moja dieta zeszła na 1800kcal, bo czuję się na niej najlepiej i schodzą nadprogramowe kilogramy. Nie miałam tego efektu na 2000kcal. W dni treningowe (liczę siłownię, albo dni, kiedy mam pod rząd spinning i fitness) doliczam białko.

2. Challenge włosy - udało się! Po powrocie do domu pozostaję przy myciu głowy co 3-ci dzień!!! Włosy są w dużo lepszej kondycji i całkowicie mnie satysfakcjonuje mycie 2 do 3 razy w tygodniu.

3. Leginsy z #wishlist troszeczkę uległy zmianie... niedługo zakupy z GymShark!!! Pochwalę się na pewno.

4. (nie)recenzje będą kontynuowane ;) oraz sprawa dotycząca mojej książki.

5. Co do kosmetycznych porad. W tym miesiącu wygrywa: Royal Honey ze Skinfood. Krem rewelacyjny. Mam wrażenie, że dzięki niemu mam mniej zmarszczek, a moja skóra jest super gładka i nie ma śladu przesuszeń!

Także #nouw30daychallenge przyniosło mi wiele dobrych rzeczy i poznałam wiele wspaniałych osób. Do zobaczenia za kilka dni ;)

I życzcie mi powdzenia, bo nie wiem kto wygra.

xoxo

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Jak to dobrze być w domu i już w pierwszym tygodniu zadbać o siebie! Włosy odświeżone, na razie bez zmian, więc wciąż ciemno, bo wciąż się w nich bardzo dobrze czuję. Ale dziś chcę wam pokazać jak wyglądały moje paznokcie po 7 tygodniach i jak wyglądają dziś, bo są cudowne :)

Nie wykonuję hybrydy sama, bo po prostu nie potrafię i nie czuję powołania. Mam takie szczęście, że o moje pazurki dba przyjaciółka, tancerka z grupy Daria <3 I nigdy nie zawodzi. Efekt przed i po niżej, a już jutro podsumowanie #nouw30daychallenge !!!

Likes

Comments

Przemyślałam temat i uznałam, że nie opiszę wam kolejnych 10-ciu rozdziałów, tylko te z tych 10-ciu, które mi się z jakichś powodów spodobały. Wcale nie jest mniej tekstu, ale myślę, że więcej sensu ma w sobie dzielenie się tym, co pozytywne. Jesteście gotowi?

Lekcja 11. "Jedyny rozmiar, który ma znaczenie, to rozmiar twojego serca" - piękna lekcja dla Pań i Panów o tym co naprawdę liczy się w związku: "...Daj partnerce opowiedzieć o swoim problemie, nie przerywając jej dobrymi radami. Ona nie oczekuje natychmiastowych rozwiązań, tylko solidarności. Pokaż, że jesteś po jej stronie...", i kolejne, które dobrze by było, aby wszyscy stosowali pamiętając, że drobne rzeczy są najlepsze: "...Przytulaj ją dłużej. Zrób jej masaż pleców albo karku. W kinie sięgnij ręką na oparcie fotela ukochanej, udając, że się przeciągasz, jakbyście byli na pierwszej randce. Bierz ją w ramiona przez cały dzień, nie tylko nocą przy zgaszonym świetle. Trzymaj ją za rękę w miejscach publicznych przy każdej okazji...". Ten rozdział jest wypełniony fantastycznymi pomysłami, jak upiększyć związek, czyli życie. Pamiętaj o tej drugiej osobie.

W rozdziale dowiadujemy się też, czego Panowie chcą od Pań: "...żeby kobiety przestały kłamać... żebyśmy mówiły o co nam chodzi, ale bez złośliwości... spalić spodnie od dresu, nakładać więcej makijażu i zrzucić kilka kilogramów... - nie chcą żyć z kobietą dwa razy większą od tej, z którą brali ślub.... Nie zadawajcie pytań, na które nie chcecie poznać odpowiedzi..." jest tego znacznie więcej, dlatego myślę, że warto zajrzeć, zwłaszcza, że są to słowa mężczyzn, a nie pisarki.

Lekcja 14. "Weź ślub ze swoim najlepszym przyjacielem" - rozdział, który znów poruszył mnie głębiej, miałam wrażenie, że Regina podglądała przez chwilę moje życie (jakiś czas temu), a potem, że mówimy totalnie jednym językiem. Mianowicie: "...Nie mogę zrezygnować dla niego z własnych potrzeb. Znajdę partnera, przy którym będę mogła pozostać sobą... Nie chciały zawieść narzeczonego, rodziny i przyjaciół, więc zawiodły siebie..." Prawda? Doskonale znamy te historie. Po co pakować się w żałość? Weźmy życie w swoje ręce. Mój brat wczoraj mi powiedział coś naprawdę miłego. Powiedział, że jestem osobą, która lubi mieć spokój i potrafię ten spokój pielęgnować. Zgadzam się, tak chcę by wyglądało moje życie i chociaż jestem dla ludzi, kiedy tylko mnie potrzebują, to potrafię oddzielić się od tych, którzy mnie krzywdzą, nawet nieświadomie i kiedy potrzebuję być sama, jestem.

Lekcja 15. "Serce to mięsień. Nie łamie się, tylko rozciąga" - oh! Nie było to dla mnie nowością, ale póki sama do tego doszłam minęło trochę czasu. Może i wam ten cytat da do myślenia i sprowokuje do zmian na lepsze? "...A teraz, z perspektywy czasu, widzę, że nawet w najgorszych momentach wiedziałam, że on mnie kocha i że ja kocham jego. Ale miałam też świadomość, że czasem miłość nie wystarcza, żeby ludzie zostali razem. Dlatego z nim zerwałam. Długo dręczyła mnie myśl, że skoro nasz związek się skończył, to okazał się porażką. Teraz rozumiem, że to tak nie działa. Każdy związek jest ćwiczeniem, dzięki któremu nasze dusze mogą się rozwijać. Albo ja pomagam partnerowi nauczyć się czegoś o sobie, albo on pomaga w tym mnie...". Zdajecie sobie sprawę, że życie nie kręci się tylko wokół związków i partnerstwa? Że ważniejsza jest wasza relacja z waszą duszą? Może to brzmieć różnorako, ale ponownie chodzi mi o poznanie siebie, kochanie siebie na pierwszym miejscu, dopiero wtedy uda wam się odnaleźć pełnię szczęścia i dopiero wtedy możecie tym szczęściem dzielić się z kimś i je pomnażać.

Lekcja 18. "Miłość to decyzja, którą podejmujesz każdego dnia" - rozdział złotych rad: 1. Będę trzymać się chwili obecnej. 2. Będę kochać z największą intensywnością, na jaką mnie stać. 3. Moje serce pozostanie szeroko otwarte w każdej sytuacji. 4. Będę szanować granice innych. 5. Będę słuchać do końca. 6. Będę milsza, niż to konieczne - dla wszystkich istot, a zwłaszcza dla siebie. 7. Będę się cieszyć do upadłego z tego, co jest.

Wiem, że moje posty to zazwyczaj więcej tekstu, niż zdjęć, ale to właśnie kwintesencja nazwy "Deeper" ;) .


xoxo


Likes

Comments

Lubicie dbać o skórę? Wiedzieć co jecie? Wasza weekendowa frajda to domowe spa? Macie fioła na punkcie testowania nowych kremów, maseczek, itp? To proponuję zacząć od książki "Jedz i bądź piękna". Nie, nie jest to książka skierowana tylko do kobiet, wszyscy mogą czerpać z niej wiedzę. To istna encyklopedia na temat zdrowego żywienia i dbania o skórę. Kupiłam ją trochę przez przypadek. Nie mogłam zajrzeć do środka, bo była zafoliowana, ale kupiłam i to była najlepsza decyzja pod słońcem!

W książce jest tyle wiedzy, że nie umiem jej po prostu czytać. Podchodzę do niej z notesem i długopisem i mam zamiar stworzyć swój prywatny NOTES TRENERA, który pomoże mi w pracy i w sposobie życia.

W książce znajdziemy podział na cztery pory roku i produkty sezonowe oraz opis co dany produkt zawiera i jak reguluje pracę organizmu. Jest przedstawiona w tak przyjazny i motywujący sposób, że chętnie po nią sięgam i dowiaduję się więcej. Znajdziecie w niej również mega smaczne i zdrowe przepisy kulinarne.

Na końcu jest również naturalna pielęgnacja ciała, czyli jak przemyślanie wykonać domowe SPA. Każda kobieta powinna ją mieć!!! I każdy mężczyzna powinien zaglądać tej kobiecie przez ramię.

Zdrowie i piękno osiągniecie łatwo i szybko, dzięki "Jedz i bądź piękna" Wendy Rowe.

xoxo

Likes

Comments

Tak, to dziś! Wróciłam na siłownię, a wczoraj do domu i wreszcie dorwałam się do swoich internetowych paczek. W zamówieniach były moje upragnione mini bands z Thorn +Fit i oczywiście poszły ze mną na trening nóg i pośladków.

Mini taśmy to doskonałe narzędzie do treningu mobility. Ze względu na swój rozmiar i kształt nadają się do ćwiczeń rozgrzewkowych, rehabilitacyjnych i aktywacyjnych.

Co to jest trening mobility?

Mobility to forma treningu stworzona z myślą rozwiązywania problemów bólowych, zapobiegania kontuzjom, polepszenia mobilności (ruchomości), elastyczności mięśni, ścięgien, więzadeł i stawów, zwiększenia możliwości ludzkiego ciała.

Dzięki właściwemu podejściu i wdrożeniu do treningu elementów mobility:
- przyspieszymy regenerację mięśni
- umożliwimy progres w treningu
- unikniemy kontuzji i mniejszych, potencjalnych urazów

Poniżej przedstawiam wam 2 ćwiczenia, do których użyłam dziś oporu gum.

Hip Thrust (z różnym ustawieniem stóp) - guma założona na łydki

Przejścia na boki w pozycji pół przysiadu - guma z dużym oporem



A jeszcze niżej podaję link do strony z filmikiem, który zainspiruje was do całego treningu z użyciem gum ;)

http://polki.pl/dieta-i-fitness/cwiczenia,mini-band-jak-cwiczyc-z-tasma,2165,wideo.html

Miłego trenowania!

xoxo

Likes

Comments

Zacznę od tego, że jakiś czas temu, jako pierwszą z książek Reginy Brett przeczytałam "Bóg nigdy nie mruga". Jest to bodajże pierwsza część wszystkich lekcji Reginy. Jakie było po niej moje odczucie? Takie sobie. Mocne takie sobie. Nie podobało mi się, że autorka AŻ TYLE mówi o sobie i że są to historie mocno dołujące. Stwierdziłam, że jest przereklamowana (nie wiem dlaczego, ale zazwyczaj jak coś ma bombową reklamę, to w ostateczności nie przypada mi do gustu) i nie sięgnę po resztę. Zostałam namówiona. To znaczy, kilka osób w moim otoczeniu opowiadało o nowej części, pt. "Kochaj" i co? Musiałam sprawdzić, zwłaszcza, że mówili same dobre rzeczy, a kilka cytatów, które udało mi się zobaczyć, było interesujących i sprawdzały się z moimi przekonaniami, a na dodatek książka wyszła w bardzo atrakcyjnej cenie, bo około 30 zł. Kupiłam i zaczęłam.

Lekcja 1. "Urodziłeś się godny miłości" - O nie! - pomyślałam. Znów opowieść o autorce i w dodatku te same historie. To był błąd.

Lekcja 2. "Wtyd, który cię dręczy, często nie ma z tobą nic wspólnego" - serio? W tym rozdziale już totalnie pomyślałam, że to prywatny dziennik pisarki, a ja wcale nie chcę tego czytać. Przykro mi, że w życiu ją tak skrzywdzili, ale w czym to ma pomóc czytelnikowi, albo jak ma mu sprawić czytelniczą frajdę?

Lekcja 3. "Strach to bezwstydny kłamczuch" - -//-

Lekcja 4. "Jeśli chcesz, żeby wszystko się zmieniło, zmień jedno - siebie" - -//-

Lekcja 5. "Ludzie zaczną cię lepiej traktować, kiedy uwierzysz, że na to zasługujesz" - o kurde! Rozdział do mnie trafił momentalnie. nastąpił zwrot akcji (poniżej zdjęcie strony z rozdz. 5 z najlepszymi cytatami). Tę książkę czytam już po tym, jak poznałam siebie w pełni (tak mi się wydaje) i zrozumiałam jak chcę żyć, więc lekcje nie dają mi niczego nowego, lecz potwierdzają słuszność moich decyzji. Piąty rozdział dał mi do zrozumienia, że nie jestem jedyna z tym, czy z tamtym problemem - przeszłym, teraźniejszym lub przyszłym.


Lekcja 6. "Zdrowi ludzie proszą o pomoc" - kolejny rozdział, który mnie zawiódł. Regina potraktowała go za bardzo "po amerykańsku". Wyszło z tego trochę, że wszyscy powinni udać się do terapeuty. Osobiście uważam, że czasami, aby stać się kimś naprawdę silnym, trzeba znaleźć terapeutę w sobie.

Lekcja 7. "Jesteś miłością swojego życia" - na plus, zwłaszcza cytat: "...To ile zostało ci życia, nie ma nic wspólnego z tym, ile zostało ci lat. Sam decydujesz o tym, jak wykorzystujesz swój czas..." Jestem dokładnie tego samego zdania. Urodziny to nie wyrok. Liczy się to jak się czujemy, ile chcemy mieć lat, a nie ile mamy. Chodzi o nasze usposobienie. We mnie zawsze będzie małe dziecko, mniej lub bardziej, ale zawsze będzie dla niego miejsce.

Lekcja 8. "Zasługujesz na to, żeby ktoś się tobą zaopiekował. Tym kimś jesteś ty" - O Jezu! Chyba najgorszy rozdział z tych złych. Poradnik dla kogoś bardzo nieporadnego. Brzmi jak przewodnik dla blondynki. Może nie mam dystansu, albo rodzice nauczyli mnie zbyt wielu rzeczy, ale tylko spójrzcie: "... powinnaś umieć wezwać taksówkę... czytać mapę... posługiwać się aplikacją Google Maps... ugotować ryż..." - jest tego więcej, ale wybrałam dla was te najlepsze.

Lekcja 9. "Goniąc za tym, czego pragniesz, możesz stracić to, czego potrzebujesz" - ten rozdział bardzo mi się spodobał. Zwraca uwagę na "miłość", związki i portale randkowe. Szczerze mówi jak jest. Ile w ludziach potrafi być kłamstwa, przez co często sami się oszukują. By dostać coś co im się podoba, ale pozornie, bo oszukując nie dostaną prawdy, czyż nie? "Wystarczy być sobą, uspokoić rozedrgane serce i otworzyć je na miłość". I przede wszystkim nie szukajcie na siłę. Pokochajcie najpierw siebie.

Lekcja 10. "Czasem prawdziwa miłość pojawia się późno, ale na ciebie warto czekać" - prawda, którą osobiście ostatnio często powtarzam. ""Miłość cierpliwa jest". Czego niestety nie da się powiedzieć o większości ludzi, którzy jej szukają". Nie ma sensu czegoś do tego dopowiadać, przynajmniej ja nie mam takiej potrzeby.

Myślę, że zasypując was 50-cioma lekcjami w jednym poście, popełniłabym nie małą zbrodnię. Miał być krótki opis, ale samo ze mnie wypłynęło tyle tekstu, a jest tego więcej. Dajcie proszę znak, czy chcecie ode mnie kolejne (nie)recencje rozdziałów "Kochaj".

xoxo

Likes

Comments

Pakując się na powrót do domu, pomyślałam, że dobrym pomysłem może być podzielenie się z wami zawartością mojej podróżnej kosmetyczki. Może nie tyle zawartością, co komsetykami, które po prostu muszą ze mną jechać wszędzie. W kosmetyczce nie pomieściłabym wszystkiego. Pewnie też macie trochę tak, że kosmetyki do malowania, to osobna szafka od tej z kosmetykami do pielęgnacji typu kremy, maseczki, itp. U mnie tak właśnie jest i maseczki wciągają mnie tak samo, jak nowości we fluidach, czy paletki z cieniami, których często nie używam, ale wkręcają jak diabli.




Od początku.

START: Do tej pory rano i wieczorek używałam kremu na twarz i pod oczy z AA +30, bo niestety w drogeriach dla kobiet +20 znajdują się kosmetyki, które w ogóle mnie nie zadowalają. Dlaczego AA? Bo jest to firma najmniej alergiczna i w dużej mierze naturalna i na mojej twarzy sprawdza się super, ale, ALE spotkałam na swej drodze Skin Food, a to jest totalnie naturalna firma i Royal Honey Essential Queen Cream jest idealną bazą na dzień i na noc i przede wszystkim pod makijaż. Mam skórę mieszaną, a ten krem jest dość lepki. Należy troszeczkę dłużej odczekać, aby twarz stała się wilgotna, ale już nie lepka, by zacząć nakładać makijaż. Dla mnie zdaje egzamin w 100%!!! Minus tylko za cenę: 105 zł.

Make up: Makijaż ostatnio zaczynam od brwi i świetnie sprawdza się zestaw Lovely Eybrows Creator i jego cena też jest bardzo fajna. Później przechodzę do rzęs i nie polecę wam żadnego tuszu, bo ich nienawidzę i wolę rzęsy 2d robione u kosmetyczki. Nie bójcie się, że rzęsy wam odpadną. Ja jedyne, co zauważyłam to skrócenie się rzęs, ale dlatego po 3 miesiącach sztucznych rzęs robię pauzę na jakiś miesiąc i wtedy męczę się z maskarą.

Fluidy i korektory... tak mam kilka i każdego używam po trochę :) Też tak macie? W tej chwili mieszam Maybelline Dream Satin 20 z totalnie nietrafionym zakupem przez internet Bourjois healthy mix de fruits #57 i mixerem NYX 01, który mocno mnie zawiódł. Za to w kolejce stoi już fluid NYX stay matte but not flat 01.

Przed fluidem zaznaczam miejsca do rozświetlenia korektorem NYX HD 01, który przede wszystkim nie odkłada się w zmarszczkach i idealnie ciemnieje do twarzy! Jest super.

Jako puder stosuję pudry ryżowe, które matują i powodują, że makijaż jest trwalszy.

Ostatnią rzeczą, jaką zapewne znacie i mogę również zachwalać jest rozświetlacz Blushing Hearts iced hearts.

Nie wypowiem się na temat pędzli i bronzera, bo wybieram je wedle ceny, kształtu i koloru i są po prostu ok... nie znam się.

Wieczorem: Raz w tygodniu stosuję peeling kawitacyjny preparatem zakupionym w Biedronce i jestem na tak, chociaż wiadomo, cudów nie zdziała. Uwielbiam też różnego rodzaju maski, które staram się stosować co drugi, trzeci dzień.

U mnie przede wszystkim liczy się nawilżenie, a za to odpowiada napojenie od wewnątrz WODĄ oraz pielęgnacja, która pomoże nam tej wody nie tracić.


xoxo

Likes

Comments

Wydaje mi się, że trening w ostatnich latach nosi przede wszystkim tytuł: "Be Fit". Ale co to znaczy? Nie można polegać tylko na odbiciu w lustrze i przebywać na ciągłej redukcji. Niestety słyszę wszem i wobec, że nawet trenerzy tym się posługują i to jest ich główny wyznacznik zdrowia. To zaledwie 20% całokształtu zdrowego człowieka. Nie liczy się tylko zewnętrze, ale przede wszystkim wnętrze. Dlatego dziś poruszę jeden z ważniejszych tematów, jakim jest żelazo, zwłaszcza w diecie aktywnej kobiety.

Kobiety bardzo narażone są na niedobór żelaza, ponieważ u kobiet pierwiastek ten usuwany jest wraz z krwią menstruacyjną. Czynnikiem, który zwiększa ryzyko niedoborów żelaza jest odchudzanie się, nieracjonalna dieta i rezygnacja w diecie z mięsa – najwięcej przyswajalnego żelaza jest właśnie pochodzenia zwierzęcego. Na utratę żelaza jeszcze bardziej narażone są kobiety w ciąży i karmiące, a także osoby które narażone są na intensywny wysiłek fizyczny.

Żelazo jest bardzo słabo przyswajalne przez organizm. Tylko około 25% spożytego żelaza zostanie wchłonięte przez organizm. Aby przyswajać większe ilości żelaza możemy, m.in. przyjmować suplementy diety, np. w postaci spiruliny (mikroalga, która składa się w 60% z białka. Jest naturalna i nieszkodliwa dla naszego organizmu).

Żelazo jest składnikiem hemoglobiny, która transportuje tlen do komórek ciała. Dzięki temu komórki są odpowiednio dotlenione. Odpowiedni poziom żelaza chroni nas przed niedokrwistością, ale także wspiera nasz układ immunologiczny i chroni przed stresem.

Czym grozi niedobór żelaza: mogą wystąpić objawy przypominające przemęczenie. Ciągłe zmęczenie, brak sił, osłabienie, brak koncentracji, senność, bladość, niski próg odczuwania bólu, układ immunologiczny będzie funkcjonował gorzej, przez co zwiększy się podatność na infekcje, cera stanie się blada, mogą powstawać zasinienia, łatwiej o zranienia i krwawienia.

Jak zwiększyć podaż żelaza:

  • Najlepiej przyswajalne jest żelazo pochodzenia zwierzęcego: chuda wołowina, wątroba, nerki, ryby, jaja
  • Warzywa: szpinak, brokuły, papryka, natka pietruszki, nasiona roślin strączkowych
  • Dużą zawartością żelaza mogą pochwalić się także płatki zbożowe, pieczywo, produkty mleczne, ziemniaki, ryż, owoce (pomarańcze, gruszki, jabłka, ananasy, śliwki, banany, mango, melon), kapusta kiszona, dynia,
  • Wcześniej wymieniona spirulina

Dlatego tak ważna przy aktywności fizycznej jest zbilansowana, pełnowartościowa dieta. Po więcej informacji odsyłam tutaj: http://salaterka.pl/najlepsze-zrodla-zelaza/


xoxo


Likes

Comments

Jechał na przedmieścia, w których krył się park. Klaudia nie znała tego miejsca za dobrze. Zdarzyło jej się tam być może dwa razy. Wysiedli z auta i spacerowym krokiem weszli w zieloną otchłań. Park był mocno zalesiony i w głębi bardziej przypominał las. Daniel obrócił się w jej kierunku i spokojnie wyciągnął do niej dłoń. Spojrzała najpierw na rękę, potem na niego i niepewnie podała mu swoją. Trzymał ją delikatnie i miał uradowany wyraz twarzy. Ona wyglądała na lekko przestraszoną, ale przez strach przebijało podniecenie. Zawsze była wrażliwa na jego punkcie. Nie umiała tego wytłumaczyć, po prostu nigdy mu nie odmawiała. Szli spacerkiem bez słowa. Wydawali się napawać tą chwilą. Idąc przy jego ramieniu chciała do niego przywrzeć. Szedł wyprostowany i trzymając jej dłoń nie mógł się powstrzymać, aby kciukiem pogładzić jej skórę. Nie zabrała dłoni. Patrzyła pod stopy, a na twarzy pojawił się rumieniec. Czuła, że całe jej ciało jest z plasteliny i za chwilę się roztopi. Rozejrzała się wokoło. Spostrzegł jej przestraszoną minę i odezwał się – Spokojnie, na pewno tutaj nie przychodzi – uśmiechnął się trochę smutno. Nie zapytała kto, bo doskonale wiedziała o kim mówi. Dotarli nad rzekę i zatrzymali się w połowie mostku. Nie puścił jej dłoni. Stanął przodem do niej i patrzył. Spojrzał w oczy, obejrzał jej zarys twarzy, włosy, nos i na końcu zatrzymał się na ustach. Gorąc przepełniał ją coraz bardziej. Krótko spojrzał w oczy i wrócił spojrzeniem na usta. Kącik jego ust uniósł się, a on bardzo powoli zaczął się zbliżać. Tak bardzo chciała zamknąć oczy i poczuć to jeszcze raz. Jego usta na swoich. Zamiast tego zabrała dłoń i zapytała – Długo z nią byłeś?

Odsunął się lekko skołowany. Na krótko zmarszczył brwi, rzucił jej ostatnie spojrzenie i podszedł do drewnianej barierki mostka. Potarł twarz, jakby wybudzając się i odparł – Trzy ostatnie lata pobytu w Polsce – pochylił się i oparł łokcie o balustradę. Patrzył w wodę gdzieś dalej. Oparła się plecami o most i przebierała w palcach materiał koszulki.

- To już coś poważnego – ciągnęła.

- Mogłoby być gdybym powiedział jej o sobie wszystko.

- Mówisz o tamtych wydarzeniach? - spojrzała na niego z lekkim współczuciem, a on potwierdził milczeniem. - Po co miałaby wiedzieć? - odwróciła się przodem do wody.

- Powiedz mi, jak się czułaś, kiedy po siedemnastu latach poznałaś fakty dotyczące twojej rodziny? - jej odpowiedź również zawarta była w milczeniu – Właśnie. To nie jest dobre uczucie i jeśli się kogoś kocha, – zwrócił spojrzenie na nią. Patrzyła ślepo w rzekę – jeśli się szanuje, zwłaszcza drugą połówkę, to mówi się jej wszystko... - patrzył na nią zmierzając do sedna wypowiedzi – nie powiedziałaś mu – nadal milczała, a on odpowiadał za nią. - Nie kochasz go – skierował się do niej, a po jej policzku popłynęła łza. Postanowił mówić dalej – Niektórzy mówią, że prawdziwa miłość zdarza się tylko raz – przetarła łzę. Patrzył wciąż na profil jej twarzy – Inni odpowiadają, że pierwsza miłość uderza najmocniej, ale to nie znaczy, że później już nie kochamy. Czasami kolejne miłości to takie na pół gwizdka, albo bardziej rozsądne. Czy rozsądek to miłość? - zawinął kosmyk jej włosów za ucho. Spojrzała na niego szklącymi się oczami – Ja nigdy nie potrzebowałem miłości z rozsądku. Uderzyła mnie tylko raz i trzyma do dziś – zarysował palcem linię jej podbródka i odsunął dłoń uśmiechając się ciepło.

- Dlaczego to robisz?

- Co takiego? - pokręcił głową.

- Pojawiasz się prawie po dziesięciu latach i mówisz takie rzeczy?

- Życie czasami płata nam figle, kieruje jakoś tak... pokrętną drogą zamiast na wprost. Phi... - zaśmiał się – zwalam winę na życie... ja pokierowałem się tak jak nie powinienem. Żałuję wielu decyzji, niestety nie umiem odżałować. Powinienem... być – przez chwilę oboje milczeli.

- Odkąd... od tamtych wakacji moje przewidzenia stały się częstsze i... nie bronię się przed nimi, jestem za słaba. Dzięki nim mój ojciec... on nigdy nie odszedł... ty też często byłeś, ale teraz, teraz czuję, że jesteś naprawdę i to... to dziwne uczucie, bo przez to zdaję sobie bardziej sprawę z realności tamtych wydarzeń – układała myśli nie spuszczając wzroku z wody – Zawsze też byłam w stanie opisać swoją matkę... rozmawiałam z nią często na cmentarzu... tylko tam... przepraszam, nie wiem dlaczego ci to wszystko mówię – złapała się za głowę i potrząsnęła głową.

- Komuś musisz – złapał ją za ramię. Spojrzała mu w oczy z wdzięcznością.

- Mogłam chyba już wtedy, Marin – uśmiechnęła się próbując rozładować napięcie.

- Tak, Marin to nadzwyczajna kobieta. Mogłabyś w każdej chwili się do niej udać, wiesz o tym.

- Jakoś nie mogę – opuściła głowę i znów zaczęła przebierać w palcach podkoszulkę. Przytrzymał jej dłonie i odszukał spojrzenie.

- Jestem tu. Możesz powiedzieć mi wszystko – otulał ją tym spojrzeniem. W oku znów zakręciła się jej łza.

- Marcin chce, żebym brała leki. Nigdy nie dam się na to namówić – zacisnęła pięść.

- Masz rację – pokiwał głową. Znów zwrócił się w kierunku rzeki. Woda pozwalała im mówić bez krępacji – W przeciwieństwie do ciebie, gdybym nie brał leków już dawno by mnie tu nie było – wyglądał na skrępowanego. Włożył palce we włosy i przygryzał wargę. Klaudia przysunęła się do niego szukając słów. Mocno zbiło ją to z tropu.

- O czym ty mówisz? - miała zmartwioną twarz.

- Jestem krótko mówiąc czubkiem. Potrzebuję ich, żeby się opanować, przeżyć. Mógłbym być twoim pacjentem – uśmiechnął się przez ściśnięte zęby.

- To nie prawda. Psychotropy tobie by nie pomogły. Coś innego cię trzyma, a leki to wymówka, wiem co mówię – patrzyła na niego spod lekko opuszczonej głowy. Zwrócił się w jej kierunku.

- Szczerze nie wiem, odkąd... od tamtego czasu sens życia, tak jakby zniknął. Chyba trzyma mnie nadzieja.

- Nadzieja jest dobra – patrzyła na niego.

- Ale kiedyś się kończy, co nie? - uśmiechnął się wyraźnie cierpiąc.

- Daniel – zwróciła się do niego cicho. Skupił na niej wzrok. Zrobiła mały krok w jego stronę. Przełknął ślinę i poprawił się do wygodnej pozycji. Tym razem ona spuściła wzrok na jego usta kładąc mu dłoń na klatce piersiowej. Gorąc powrócił, ale nie chciała tym razem zawracać. Wiedziała na pewno, że to właśnie to uczucie. Wiedziała, że go kocha. Od pierwszego spotkania do dziś. Nie uśmiechał się, a jego oddech przyspieszył. Nadzieja wzmogła się. Była w jej oczach. Nadzieja i prawda. Od zawsze pragnął tylko jej i czuł teraz, że to jeszcze możliwe. Nie mógł tego stracić. Kolejny raz nie mógł na to pozwolić. Chwycił szybko jej twarz i wpił się w jej usta. Całował ją mocno i namiętnie. Czuł jej dłonie na sobie, wprawiały jego serce w szybsze bicie. Była jego. Nie chciał jej wypuszczać. Przycisnął ją do siebie obejmując całym sobą. Jej dłonie powędrowały wyżej obejmując jego twarz. Zatopili się w sobie bez opamiętania.


Obudził ją głośno dzwoniący sygnał komórki. Podniosła zdrętwiałą głowę i zobaczyła telefon na sąsiednim fotelu Jeepa. Dzwonił Marcin, a ona siedziała w aucie na parkingu przy kawiarni. Chwyciła za komórkę i odebrała.

- Halooo!? - zaakcentował Marcin, aż zadudniło jej w głowie.

- Hej? - odparła zachrypniętym głosem, łapiąc się za czoło.

- Gdzie ty się podziewasz? Jest dziewiąta godzina i nie odbierasz, martwię się.

- Która?

- Gdzie jesteś, co się dzieje?

- Marcin... ja... już wracam – rozłączyła się i natychmiast schowała głowę w dłoniach głośno zanosząc się płaczem.



Miło mi będzie jeśli podzielicie się opinią o tekscie prywatnie lub w komentarzu ;)

xoxo

Likes

Comments

Dzisiaj mniej pisania, a więcej oglądania. Może jeszcze nie wiecie, ale jestem fanką starych samochodów. Obejrzę się za każdym oldtimerem, niekoniecznie za każdym Porshe i innym nowym autem ;) Taka ze mnie stara dusza. Samej też udało mi się nabyć takie stare maleństwo, które jest moim drugim dzieckiem (pierwszym jest Brutus). Mój wymarzony jest z 1979 roku - lubię starszych po prostu. Potrzebuje kilka podreparowań, ale i bez nich jest wyjątkowy i śmiga, gdzie tylko poproszę. Moja rodzinka to miłośnicy starych aut, więc tego typu zabytki otaczają mnie częśniej, niż u przeciętnego człowieka. Nie będę was zanudzać, więc po prostu pokaże wam kawałek mojego świata.

Chcecie oglądać więcej takich perełek?

xoxo

Likes

Comments