Cześć Karolka.

Karolka to ja.


Wspominałam już, że ten tydzień to jakaś pomyłka? Albo, że ja jestem pomyłką, taką chodzącą, z brązowymi oczami?

Nie mogę się wyspać, chociaż wstaję po 9. Nie mam energii. Nie mam siły. Mam katar i mam ochotę zapaść w sen zimowy.

Aa nawiązując do zimy. Dzisiaj, kiedy miałam wychodzić do pracy, okazało się, że ktoś pozamykał mi wszystkie drzwi na klucz. Super. Całe szczęście, że mamy takie ukryte wyjście i jednak udało mi się cudem opuścić dom. No ale... te schowane drzwi są bardzo rzadko używane, dlatego droga, która do nich prowadzi nie jest odśnieżana i ja robiąc pierwszy krok na zewnątrz od razu zatopiłam nogę w metrowym śniegu. Świetnie. Poczułam tylko jak dostaje się on do środka moich botków i szybko gości się w skarpetkach. Aa żeby tego było mało, to stojąc na przystanku zostałam bezczelnie ochlapana tym mokrym syfem z drogi, przez auto jadące praktycznie po chodniku. Od stóp do głów byłam zakropkowana mokrym i brudnym śniegiem. Oczywiście akurat dzisiaj musiałam ubrać jasne spodnie. Bo jak mam czarne to nic się nie wydarzy, a założę coś jaśniejszego... Szkoda gadać. Do końca dnia chodziłam z plamami i pewnie nie jedna osoba z mojej pracy pomyślała, że nie umiem obsługiwać pralki czy coś...

Ale ogólnie to czas w pracy zleciał mi wyjątkowo szybko i nawet znajomi wcisnęli we mnie pączka, a wcale nie miałam ochoty na te kalorie... przecież pochłaniam je od poniedziałku:)

Teraz leżę i czekam aż podeschną mi włosy. Czy tylko ja nienawidzę ich myć? Oddałabym wszystko, żeby ktoś robił to za mnie. A ze względu na to, że nałogowo torturuję je prostownicą, to odstawiłam suszarkę i teraz zamiast spać to czekam. Nie ma lekko:)


Dobranoc łobuzy!


Cześć Karolka. OFF.

Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - Kliknij tutaj

Likes

Comments

cześć Karolka.

Karolka to ja.


Czy dzisiaj jest jakiś szczególny dzień? Pytam, ale tak na prawdę doskonale wiem. Jest czwartek, ale nie byle jaki. To tłusty czwartek.

Czy właśnie stanęły Wam przed oczami stosy pączków, faworków i kolorowych donutów? Mi tak. 

Ledwo odpaliłam social media, a już zaatakowały mnie zdjęcia tych wszystkich grzeszków. Ale w ten wyjątkowy dzień chyba można się pochwalić ilością pochłoniętych kalorii, nie? Przecież wiadomo, że wyjątkowo pójdą tam, gdzie powinny, a nie tam gdzie zawsze:) 

A ja się muszę Wam do czegoś przyznać. Mimo że dopiero dzisiaj można legalnie wcinać pączki, to ja robię to już od poniedziałku, nielegalnie. Ale czy to moja wina, że babcia pospieszyła się w tym roku i upiekła te smakołyki parę dni wcześniej? Chyba nie. Zastanawiam się tylko nad jedną rzeczą. Czy do ostatecznego rozrachunku dodać wszystkie zjedzone pączki z 4 dni czy tylko z dzisiaj? Mam nadzieję, że ta druga opcja, bo w przeciwnym razie pobiję wszelkie rekordy:) 


Dajcie znać ile Wy dzisiaj zjedliście tych słodkości.

Tylko bez oszukiwania:)


Miłego dnia!


Cześć Karolka. OFF.

Likes

Comments

Cześć Karolka.

Karolka to ja.

Juhuu! Czy właśnie kończy się środa, a ja leżę w swoim ukochanym łóżku przygryzając czekoladowego batonika? Uf, tak. To wszystko prawda. I to, że zaraz zjem jeszcze galaretki i popiję zdrowym sokiem (żeby nie było, że same puste kalorie), też jest prawdą.

W sumie wszystko to powinnam zrobić conajmniej 30 minut temu, ale miałam opóźniony powrót z pracy. Bo wiecie. Zima zaskoczyła kierowców. Chociaż... mam wrażenie, że jest to już jakaś tradycja. Niby nasypało parę dni temu, termometry poszybowały ostro w dół, ale niektórzy jeszcze nie przyswoili tych informacji.

Tak oto ciężarówka zablokowała drogę, intetweniowała straż, a ja po 8h pracy, zmęczona, musiałam to wszystko obserwować zza szyby busa. Ehh. Czasem mam wrażenie, że przygody z moim transpotem do pracy są już nieodłączną częścią mojego życia.

Aa dlaczego się cieszę, że już połowa tygodnia za mną? Bo chyba coś wisi w powietrzu. Od poniedziałku chodzę niewyspana, nieprzytomna i nie pałam entuzjazmem, jak to jest zazwyczaj. Jestem sobą, ale jednak nie. Czy jakoś tak. Dzisiaj musiałam wstać o 4 rano, po 3h snu. Dramat.

Też tak macie, że jak musicie się wcześniej zerwać z łóżka to dzień wcześniej nie możecie zasnąć o rozsądnej porze, a potem budzicie się co pół godziny? Ja właśnie tak mam. To jest jeden z moich uciążliwych problemów. A jakby tego było mało to od połowy dnia mam zaburzone widzenie, bo pieką mnie oczy. Tak o. Bez powodu. Super, co?


A tak nawiasem, to jeśli już pojawiłaś się tutaj miła duszyczko, to daj jakiegoś znaka.

Jesteśmy umówieni? Spokojnie, bez zobowiązań:)

Dobranoc.

Cześć Karolka. OFF.

Likes

Comments