Boginie są światu potrzebne

Dzisiaj , na początku grudnia, siedząc na swym, kanaryjskim balkoniku otoczona glinianymi ścianami, z za których wyłaniają się okoliczne wulkany, poczułam łączność z wszystkimi kobietami.

Poczułam też, jak obudzona we mnie ponad rok temu skandynawska Bogini Eyra domaga się głosu. I to jej głos chcę teraz Wam przekazać.

Kim jest w ogóle Eyra? Półtora roku temu medytując w pewnym szczecińskim mieszkaniu, spytałam siebie, jakie jest me duchowe imię jeśli jest. Po chwili pojawił się dźwięk, którego nie rozumiałam, ale zapisałam go natychmiast w dzienniku. Brzmiał on Eyra pisany na trzy różne sposoby. Nie znałam tego słowa i nie wiedziałam czym jest. W języku norweskim oznacza to „ucho”, ale też odnalazłam norweską Boginię Eyrę, która silnie związana była z żywiołem wody i zajmowała się naturalnym leczeniem i uzdrawianiem tych, którzy do niej przychodzili. Bogini Eyra stała się też jednością z wodą…..Od tamtej chwili jest ze mną stale i domaga się głosu zawsze gdy boginiczny aspekt mnie samej jest zaniedbany a efemeryczna ale jednocześnie silna, pełna mocy kobiecość domaga się wyjścia na zewnątrz.

Boskość kobiet, która to moc od kilkudziesięciu lat budzi się na naszej planecie manifestuje się zarówno w ich sile, mocy, ale i mądrości. Przez stulecia kobiety znane były jako kruche, delikatne, co czyniło je uległymi w rękach mężczyzn. Taki układ sił pozwalał na tradycyjny podział ról damsko męskich, ale gdy świat został przeciążony męską energią walki, rywalizacji i nadmiaru testosteronu, energia ziemi nie wytrzymałaby dalszego wzrostu władczej, męskiej siły czekającej na dalsze poddańcze gesty świata. Dlatego ruch hipisowski, który stał się masowym ruchem transformującym również ten aspekt relacji pomiędzy kobietami i mężczyznami był światu niezbędny.

Gdzieś od dwudziestu lat, w krajach o silnej naturze kościoła katolickiego - Irlandia, potem Polska i kilka innych krajów w Europie i na świecie, zaczęły się manifestacje broniące praw kobiet, prawa do aborcji i samostanowienia o swoim ciele. Nie będę teraz poruszać kwestii etycznych tych wyborów. Ważniejsze jest teraz to, że głos kobiet w tym aspekcie jest ważny dla całej ludzkości, aby na planie energetycznym naszej planety wyrównały się potencjały. Hiszpańska kultura macho zarówno na kontynencie jak i na hiszpańskich wyspach wyraźnie pokazuje wykorzystywanie przez mężczyzn fizycznej siły do stanowienia przewagi nad kobietami co często usprawiedliwia społecznie przemoc jaka ma tutaj miejsce. Jestem teraz na wyspach kanaryjskich i czuję energię tych kobiet, które siedząc w domach, gotując dla swych mężów posiłki i opiekując się dziećmi odgrywają role ofiar przed swymi oprawcami. Rok temu na wyspie La Gomera, w pewnej kafejce poruszyła mnie kampania społeczna, której efektem były napisy na serwetkach pod filiżankami. Nie pamiętam dokładnie tych hiszpańskich słów, ale znaczenie miały one następujące : „Kobieto, nie jesteś winna przemocy mężczyzn na Tobie, to nie Ty…………….mężczyzn?”…Zaś w szpitalu na Fuertaventurze odnalazłam plakaty z mocną kampanią broniącą kobiet. Na plakatach było zdjęcie wystraszonej, zmaltretowanej kobiety a pod nią napis „NIE jesteś sama” i telefon do organizacji broniącej praw kobiet. A dzisiaj ujrzałam na niektórych lokalach znaczki z napisem „strefa bezpieczna dla kobiet”. Ja sama niedawno pod wpływem obcowania z Księżycem i obserwowaniem jego przez teleskop, dokonałam trawestacji tego tekstu i posłałam w świat nową przestrzeń bezpieczną dla Kobiet, którą jest Księżyc. A ponieważ w języku hiszpańskim jest on kobietą, łatwiej jest jest hiszpańskim kobietom zaufać innej żeńskiej energii. Dlatego od teraz "La luna - zona segura para Mujeres". Ponadto La Luna jest mocno związana z wodą. Reguluje przypływy i odpływy oceanu oraz reguluje wodę w naszych ciałach i nasz cykl menstruacyjny, który dokładnie pokrywa się z cyklem księżyca.

Rok temu, gdy wyruszyliśmy busem przez Atlantyk, spędziliśmy noc w Barcelonie, która była rozgrzana do czerwoności z powodu trwających strajków kobiet przeciw przemocy mężczyzn. Świeżą sprawą był gwałt zbiorowy na 14 latce przez grupę mężczyzn nazywaną przez media „watahą”. Miało to miejsce kilka lat wcześniej. Po skazaniu przestępców, sąd apelacyjny zwolnił ich z więzienia i zamienił więzienie na karę w zawieszeniu. Wybuchły protesty w Madrycie, Sewilli i Barcelonie. Zarówno kobiety z ruchów feministcznych, ale nie tylko wyszły na ulice i tłukły chochlami w garnki robiąc ogromny hałas, aby zostać w końcu usłyszanymi. I to był przełom.

Bardziej świadome i silne kobiety stają po stronie słabszych i wyciągają z nich tę stłamszoną siłę, które te noszą w sobie ale nie mają jej świadomości. I to ważne. W moich ukochanych Bieszczadach, mieszkają jeszcze kobiety, które boją się mówić innym, że są poniżane, bite i zniewolone, bo wstydzą się swego problemu i poniżenia. Każdej z Was tutaj w Hiszpanii i tam w Polsce, na mych ukochanych wyspach i w mych cudownych górach, chcę powiedzieć: :Nie jesteś sama”.
Wiem co znaczy ciche cierpienie, wiem, co znaczy ukrywanie przed światem bólu, cierpienia i usprawiedliwianie kata przed światem, bo przecież go kochamy i widzimy, że taki zły wcale nie jest. To nie prawda. Każda przemoc jest destrukcyjna i nie należy jej się usprawiedliwienie. Z poziomu duchowego - owszem, to nasz wybór i nasze własne doświadczenie, które ma nas czegoś nowego nauczyć, każdą z nas czegoś innego, w swoim własnym tempie rozwoju i nauki. Na planie fizycznym jednak warto obudzić w sobie tę świadomość mocy i sprawczości i powiedzieć DOŚĆ. Wybieram wolność. Bogini Eyra we mnie ukazała mi coś jeszcze. Tak rzadko czujemy się boginiami, zwłaszcza my Polki, ponieważ wychowane w większości w katolickiej wierze, ukazywano nam bogów mężczyzn. Bóg, do którego się modliłyśmy był mężczyzną, obcym, niedostępnym, niekiedy surowym choć kochającym. Chrystus był mężczyzną. Z kobiet ukazywano nam szlachetną i dobrą Maryję - matkę Jezusa i kilka świętych. Jednak Bóg zawsze był mężczyzną. Tym samym z perspektywy wiary umniejszano naszą kobiecą moc. Choć przecież to kobieta jest Twórcą stwarzającą świat. Owszem dzięki plemnikom mężczyzny powstaje nowe życie, ale ono rodzi się w Kobiecie. I z Kobiety. To ona daje początek nowemu życiu, nowemu Człowiekowi bez względu na to, czy jest chłopcem czy dziewczynką. Kreacja, boskość są nam dane. Czy jako dziewczynka patrząc na ukrzyżowanego Chrystusa czułam, że to ja nim jestem? Pamiętam tylko, że nie rozumiałam dlaczego my ludzie go krzyżujemy i co roku ponownie to robimy, dlaczego powtarzamy tamto cierpienie i w tym ubolewaniu się wspólnie łączymy a dlaczego nie w radości zmartwychwstania. W każdym razie jako dziecko nie wzrastałam w poczuciu boskości, ale uległości, bycia małą, kruchą istotą, a racji płci - jeszcze bardziej podległą i uległą. Tak mi to ukazywał kościół. Nawet w sakramencie małżeństaw pojawiały się słowa służby kobiety dla mężczyzn. Buntowało się moje serce, ale to tyle.

Boskość kobiet przejawia się dzisiaj w tym, że jesteśmy takimi samymi równoprawnymi Twórcami jak mężczyźni, że tak naprawdę na tej płaszczyźnie nie ma płci i podziałów. Jest za to moc tworzenia i kreacji w każdym aspekcie życia choćby to było gotowanie, szycie czy też siedzenie przy ogniu każdego wieczora i rozmawianie z nim. Bóg we mnie, Bóg w Tobie i w nas nie ma płci.

Na koniec zacytuję samą siebie z tekstu majowego z tego roku o Kobietach - Boginiach czyli Boskich Magnoliach.


„Widzę jak niezależnie od wieku, jesteście już mądre. Ty szesnastolatko jesteś mądra mądrością wiedźm, których wiedzę pamiętasz. Pamięta ją Twoje ciało, Twe serce i Twój bogaty umysł. Ty wspaniała Matko, której dzieci uleciały z gniazda masz czas i przestrzeń dla siebie i to jest ta uświęcona chwila dla Ciebie, która jeśli tak wybierzesz może trwać latami a Ty będziesz w epicentrum wszechświata, który należy do Ciebie. Ty cudowna babciu doświadczyłaś tak wiele w swym życiu, że wydaje Ci się być może, że nie chcesz niczego dla siebie. A ja Cię proszę : chciej wszystkiego dla siebie, bo jesteś ważna a Twoje potrzeby są wartościowe tak samo dla Ciebie jak i otaczającego Cię świata. Spełniajcie się i radujcie…..Magnolia, na którą patrzę przetrwała mróz i nie dotknęły jej ani mszyce ani nornice. Żadne przędziorki nie tkają na niej swoich pajęczyn. Jest silna, podziwiana przeze mnie i kochana, ale wiem, że moja miłość nie jest konieczna dla jej przetrwania. Ona sama zna swoją wartość i nie szuka jej potwierdzeń w świecie zewnętrznym. Jednak moja miłość, którą jej okazuję łączy się w z innymi istotami we współczującym i kochającym akcie pojednania, łączy się w zachwycie nad pięknem naszej Ziemi, z gwiezdnymi Magnoliami w dalekich konstelacjach i innych wymiarach i tworzy piękną siatkę połączeń opartych na harmonii mieniąc się milionami tęczowych kolorów. Bo wszystkie choć tak podobne jesteśmy inne.
Dlatego ten ziemski świat wypełniony boskimi Magnoliami jest tak pięknie zróżnicowany i pełen mocy, której życzę każdej z Was….czy słońce czy mróz :-) Twórzmy razem wspaniałe ogrody rozkwitające dobrymi myślami o innych istotach, matczyną wrażliwością, mądrością wiedźm i babć oraz niewinnością nastoletnich dziewcząt. My kobiety nosimy w sobie tak wiele ról w pojedynczym życiu, że teraz jest czas idealny aby tą wiedzą i mocą dzielić się z resztą świata. „

Bosonoga, Fuerteventura, 5 grudnia 2020r.

Polubienia

Komentarze