Przepraszam że wczoraj nic nie napisałam ale po przylocie do Izraela byłam bardzo zmęczona ale i wczorajszy dzień dzisiaj opiszę .

2.02.2018

prędkie wstanie szybkie zbieranie się i to całe poczucie dyskomfortu " szybciej" okazało się że poszło na marne ,samolot się opóźnił . Nie wiem ile się opóźnił ale zdecydowanie za dużo generalnie myślałam że zanim dobiję czterdziestki samolot nie wystartuje .Okazało się że to był dopiero początek... kiedy wpakowałam się do samolotu i chciałam spać dzieci za mną kopały mi krzesło generalnie grały w uno bodajże, ale jedno muszę im przyznać wystarczył raz że powiedziałam aby zachowywały się ciszej i od razu posłuchały ,generalnie były bardzo grzeczne . Jednak to jeszcze nie koniec przygód w samolocie w pewnym momencie jakieś inne dzieci zaczęły biegać i generalnie robić sobie plac zabaw z samolotu . Jeszcze rozumiem dzieci , ale ich rodzice to po prostu porażka ojciec stał przez cały lot ale dobra pomijam to, Mama, czy kto to w ogóle był, zamiast uspokoić dzieci czy nawet powiedzieć że może się coś stać, to jeszcze bardziej 'rozdziczyła' te dzieci . Ogólnie to pani zachowywała się jak na wycieczce autobusem szkolnym jak nie gorzej. Oczywiście pani stewardessa upominała tych ludzi. Kiedy wylądowaliśmy, i znaleźliśmy nasz autobus to po ok 1 godz. przemierzania pustyń znaleźliśmy się w naszym hotelu.Potem zeszliśmy na kolację i poszliśmy spać.

3.02.2018

Dzisiaj kiedy wstałam okazało się że mamy zmianę pokoju bo coś było nie tak z drzwiami, generalnie że pora się pozbierać . Po zmianie pokoju wraz z mamą i znajomymi udaliśmy się nad morze martwe (ok 15 min drogi pieszo z pod hotelu ) no i w sumie to tyle. :-)

Likes

Comments

Nie mam pojęcia jak zacząć pisać bloga. W sumie, nie wiem nawet jak takiego bloga prowadzić, ale cóż wypadałoby się przynajmniej przedstawić a więc nazywam się Marta(jakby co mam 14 lat) . Blog był postanowieniem noworocznym ,nie wiem jeszcze o czym on będzie, ale myślę że będzie to forma takiego pamiętnika może, nie wiem .

Dzisiaj odwiedziłam moją przyjaciółkę Martę. trochę się spóźniłam , była tam też (także przyjaciółka ) Martyna, zastałam je na robieniu"najprawdziwszej'' sesji zdjęciowej (chyba trochę przeszkodziłam bo sesja zakończyła się po 15 min) . Po spędzeniu dużej części czasu na wspólnym oglądaniu filmu i wspominaniu zabawnych sytuacji ,Martyna musiała iść do domu bo mama po nią przyjechała .

Po tym gdy Martyna pojechała , ja wraz z moją przyjaciółką wznowiłyśmy pomysł sesji fotograficznej i sprawdzałyśmy jakość aparatów.Okazało się że mój telefon jest praktycznie na równi (jak nie lepszy) lepszemu aparatowi( który miała pod ręką Marta) . Po powrocie do domu poćwiczyłam na Klarnecie. Gdy byłam już spakowana (jutro wyjeżdżam za granicę na ferie stwierdziłam że pora założyć tego bloga, i tak, nie mam pomysłu na nazwę tego bloga. Jeszcze... ;-)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Likes

Comments