Przedstawie wam teraz moją historie, historia ta raczej nie należy do najlepszych, ale nie jest też najgorsza, możecie ją odbierać jak chcecie, możecie też ją krytykować ale to jest moja historia, przejdzmy do pisania, mam 19 lat, może się wam wydawać że to nie dużo, dla mnie jednak bardzo dużo, jako szczyl, nie wiem 7 może 8 lat z racji tego że mój ojciec znał się na komputerach, od strony techniczej i fizycznej, poszedłem w jego ślady, podpatrzyłem jak to się robi, siedziałem przy montażu, instalacjach, i naprawach, ale od patrzenia nie da się niczego nauczyć, postanowiłem sam zacząć działać, piszę to wszystko ponieważ mam dobrą pamieć i pamiętam bardzo dużo sytuacji i chwil za dziecka, okej wracając do tematu, gdy ludzie przynosili do naprawy komputery lub po prostu zostawiali stare, które pózniej lądowały po piwnicach, postanowiłem że z części które zostają ja sam zaczne składać komputery, no i oczywiście sprzedawać, bo od dziecka lubiłem pieniądze, każdy jeden komputer, na kartce dysgraficznym pismem opisywałem te komputery, i podawałem cene, i stawiałem w przedpokoju, zawsze się ktoś znajdywał aby je kupić, oczywiście polegało to na zasadzie że ojciec mówił że ktoś chce kupić dany komputer, i oczywiście szczegółowo opisany zeszyt z zastawieiem złożonych komputerów mu przedstawiałem, on wybierał który i ja dostawałem pieniądze do ręki, pomyślcie sobię ile dla powiedzmy 8 latka było 100/150 zł, uwierzcie mi, bardzo dużo, oczywiście pózniej 150zł to było dla mnie nic, chciałem więcej, miałem około 10 lat i tutaj zaczynał się mój problem, dodam że nie był to jeden problem ale to pózniej, kolegów nie miałem, może kilku ale nigdy nawet do tej pory nie przywiązuje się do otoczenia, z racji tego że za takie komputery i części dostawałem te 100 lub czasami nawet 200zł to już naprawde było to dla mnie nic, pragnąc więcej przestałem robić to co robiłem przez dlugi czas, zacząłem się uczyć z nudów programowania,  nie robiłem tego z pasji, robiłem to bo mi się nudziło, lubiłem i nadal lubię nowe doświadczenia, które pozwalają mi zdobyć wiedze, niby nie widzicie w tym problemu prawda ? ale jednak was zmyle, w szkole nie szło mi najlepiej, z klasy 5 do 6 pisałem aż 2 egzaminy poprawkowe, zachowanie miałem fatalne, w 4 klasie podstawówki uczestniczyłem a raczje byłem prowodyrem dość okrutnej bójki, ogólnie cała klasa podstawówki nie była moją mocną stroną lubiłem stwarzać problemy, cieszyło mnie to, powiem nawet że nie interesowały mnie konsekwencje, w gimnazjum jeżeli chodzi o oceny to też nie było najlepiej, zdałem wszystkie klasy na poprawkach, lubiłałem chodzić do szkoły ponieważ miałem tam kolegów z którymi zawsze coś musieliśmy odjebać i zawsze konsekwencje były straszne, w podstawówce byłem nawet w tzw. "trójcy klasowej" nie byłem i nie jestem osobą która umie się bić ale bójki były, w podstawóce miałem przewage masową i siłową, dałem się podpuszczać i ulegałem róznym nieprzyjemnym sytuacją, nie patrząc na konsekwecje, otóż to, kontakt z ojcem zaczął mi się psuć w wieku 14 lat w tym wieku też pojawił się kontakt z moją matką, dodam że rodzice są rozwiedzeni, i do 14stego roku życia nie miałem z nią kontaktu, pojawiła się może 2 razy jak byłem mały ale nic więcej, oczywiście ukrywałem przez kilka lat przed ojcem że kontakt z matką utrzymuje, pisałem z nią przez naszą klase, pózniej przez facebooka, wiedziałem a raczej wiedziałem to co mi mówiono na jej temat ale jakoś na to nie zwracałem uwagi choć były to poważne zarzuty, wszystko było okej, oczywiście tylko z tym kontaktem, wiadomo gimnazjum, zaczęło się eksperymentować z alkoholem, papierosami, ale spokojnie na tym pozostało do tej pory, nic więcej. Kolegów jako takich miałem, ale pózniej się to wszystko rozpadło, część przez narkotyki, część przez to że nie tolerowała tych od narkotyków, tak niestety było, cały czas przechodziłem z jednej ekipy do drugiej, i w każdej coś było nie tak, albo zostawała na miesiąc lub pare i się rozpadała albo jedna osoba mieszała tak że każdy do każdego coś miał, tak jest do tej pory zapewe z tego co się co chwile dowiaduje no ale mniejsza, ja jestem od tego wolny, najbardziej znacząca i najdłużej trzymająca się ekipa to byli ludzie którzy mieli zasade "po trupach do celu"  trzymałem się w tym ponad 3 lata, bójki, prowokacje, zdobywanie pieniędzy na różne sposoby które raczej do legalnych nie należały, wszystko to doprowadziło do tego że ci normalni znajomi się zaczeli odemnie odrwacać, może i w pózniejszych postach napisze że nie mam kolegów ani przyjaciół, ale tak utrzymuje nadal, mam po prostu znajomych, byłem przez tych prawdziwych znajomych traktowany w sposób nie do końca w porządku, chociaż sam na to sobię zasłużyłem, wszystko się zmieniło w styczniu tego roku, coś we mnie pękło, nie potrafiłem się niczym cieszyć, wszystko mnie zaczęło dołować, nie mówię tutaj o tej ekipie, tylko o problemach z ojcem, bo z nim się nie dogaduje, kłótnia w domu jest non stop i to już nie z mojej inicjatywy, tak już się przyjeło, cały czas stres, problemy, głupota wszystko, doprowadziło do tego że zrobiłbym coś czego nie miałbym nawet jak żałować, pózniej nagła zmiana, kogoś poznałem, niestety to że matka namówiła mnie na wyjazd do niej jedynie co mi pozostało z tamtą osobą to pisać, trwało to pół roku, tam gdzie byłem też się nie układało, nie było kłótni, ale była strasznie chujowa atmosfera spowodowana brakiem chęci i brakiem jakiejkolwiek motywacji, jedynie na co czekałem w tamtym czasie to zobaczenie się z tą osobą którą poznałem przed wylotem, no i ogólnie przylotem do Polski po tak długim czasie, cieszyłem się też z tego że zobaczę się z moimi "kolegami" no i w końcu ten moment nastał, wróciłem byłem najszczęśliwszą osobą, byłem osobą którą nie byłem kiedyś, ale niestety wszystko zaczęło się jebać, z tych wszystkich znajomych została mi jedna osoba, z którą utrzymuje kontakt, jest to osoba którą znam i trzymam się najdłużej ze wszystkich, a tamci na których czekałem ? już ich nie ma, wymazałem ich ze swojego życia, osoba na którą tak długo czekałem ? po niecałych trzech miesiącach też zniknęła.. całkiem niedawno, byłem strasznie załamany, jakoś nie mogłem się pozbierać po tym wszystkim, zwłaszcza że nieświadomie wyciągnęła mnie z tej strefy problemów, nic poza tą osobą nie widziałem, ale to był błąd, chociaż nauczyła mnie bardzo dużo, nauczyła mnie jak być człowiekiem a nie tylko maszynką do robienia problemów, nauczyła mnie też uczuć, jedyna osoba przy której się otworzyłem, i może dlatego to wszystko piszę, gdzie jeszcze niecały rok temu jak by ktoś mi powiedział że będe pisał takie coś to bym go po prostu wyśmiał, ale jaki tutaj jest problem ? problemem jest to że wszystko co do tej pory robiłem, po prostu to zostawiłem, i teraz muszę zaczynać wszystko od nowa, ale to jest dość fajne doświadczeie układać wszystko na nowo ale z głową, nie wpierdalać się w problemy, ani nie ulegać niczemu i nikomu, działać na własną ręke, a nie tak jak robiłem to kiedyś za pośrednictwem kogoś, uczę się w liceum, po nieudanych 2 klasach zawodówki w 2 innych szkołach, założyłem własną działalność związaną z tym czym napisałem na samym początku i staram się żyć tak jak nie mogłem żyć wcześniej, czyli z głową, może to nie są jakieś trudne przeżycia, ale wszystkiego tutaj nie rozwinąłem, wszystko pisałem w skrócie, dla mnie to były naprawde nieciekawe przeżycia, ale za to wiele mnie nauczyły, i dziękuje sam sobie za to że mogę się rozwijać, uczyć się tego czego chce i nie zwracać uwagi na innych, rozumiem że każdy w moim wieku się jeszcze bawi, ale dla mnie zabawą jest to że ja potrafie sam na siebie zarobić, mogę sobię kupować co chce i kiedy chce i nie zastanawiać się czy mi na coś braknie, i robie to wszystko na własną ręke, nikt mi nie rozkazuje, sam sobie jestem szefem, wszystko to co tutaj jest napsiane, w kolejnych postach raczej będę rozwijał, bo każda opisana sytuacja ma jakiś punkt zwrotny, dodam też że nie jestem jakąś sztywną osobą, zachowanie mam dość specyficzne, po prostu jestem pojebany z zachowania, co do kolegów, wspomniałem wam o jednym, ale mam ich kilku, napisałem wcześniej że ich wcale nie mam, bo tak to można nazwać, nie przywiązuje się do ludzi, mi jest to obojętne czy będę z kimś siedział jednego dnia a drugiego już koniec znajomości, staram się na to nie zwracać uwagi, bo tylko silni i tylko tacy co potrafią ze mną wytrzymać, zostaną. Troche nie po kolei i niestabilna opowieść, ale no cóż, wszystko jest pisanie bez przemyślenia, po prostu piszę to co mi przychodzi do glowy, zresztą jak zawsze, ale spokojnie postaram się w następnych wpisach skupiać się na "drodze do celu" i wszystko będzię przemyślane, może ktoś to czyta może nie ale i tak dzięki, mam nadzieje że wszystkie przeszłe i przyszłe wpisy dadzą  komuś do zrozumienia że warto doceniać siebie samego. 

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Ilu z was kiedyś czemuś lub komuś uległo ? na pewno każdy z nas, zaczynając od najmniejszej rzeczy kończąc na całej sytuacji, czy nie było by lepiej powstrzymywać się od pewnych sytuacji, każda nawet najmniejsza rzecz w życiu może się za nami ciągnąc do samego końca, nie mówie tutaj o pomaganiu innym, ale pomoc a wykorzystywanie to dwie zupełnie inne rzeczy, jeżeli pomożemy nieodpowiedniej osobie, i ta osoba tego nie doceni, będziemy przez nią nawet nieświadomie wykorzystywani w róznych sytuacjach, radzę zastanowić się i pomyśleć zanim coś zrobimy, nie mówie że ja tak nigdy nie miałem, ale co się stało ze mną i dlaczego taki jestem i dlaczego to wszystko piszę, przedstawie w następnym wpisie, to jest krótki wpis ale w moim życiu ważny, uznajmy że to jest ostrzeżenie dla innych. Zabieram się za pisanie kolejnego wpisu, który będzie o mnie i o mojej sytuacji, kolejne wpisy już nie przynudzając, będą na temat nastawienia i jak się zmienić.  

Likes

Comments

Ciekawe, ile osób zastanawia się nad tym co ze sobą robi, chodzi mi o takie podejście które blokuje nas przed tym żeby stać się kimś lepszym, i żyje teraźniejszością po prostu, pójdzie sobie zaćpać, wpierdolić komuś,i wiele wiele innych, ale nie zastanowi się jakie będą tego konsekwencje, oczywiście może nie być żadnych konsekwencji ale spójrzmy właśnie na to że akurat coś się może wydarzyć, być jakiś zwrot akcji i ten zwrot może mieć na nas wpływ, taka osoba która nie myśli o przyszłości jest zerem, i jeżeli nie zmieni swojego podejścia tym zerem pozostanie, znam wiele osób które mają jakieś nawet znikome plany na przyszłość, ale mają, nie mówię tutaj o takiej sytuacji gdzie ktoś powie że kupi sobie jakąś tam zabawkę typu samochód, motocykl czy cokolwiek innego, chodzi mi o plan który będzie w ciągłym obrocie, który będzie coś wnosił na przyszłość, plan który będzie się trzymał ciebie cały czas, oczywiście jeżeli ty tego planu też się będziesz trzymał, mówiąc w ciągłym obrocie mam na myśli inwestowanie, nawet w samego siebie, to jest najlepsza opcja aby ten plan osiągnąć bo co z tego że ja sobie kupie nowe auto jak nie będzie mnie stać na jego utrzymanie, trzeba właśnie wyjść z tej strefy długoterminowej teraźniejszości i zacząć myśleć o przyszłości.

Wszystko to co piszę ma cię zmotywować do myślenia.

Likes

Comments

Cześć, na wstępie chciałbym dodać że nie jestem osobą, która będzie się przejmować negatywnym odbiorem oraz atakiem na moją osobę, wpis ten ma na celu pokazanie jaki potrafi być człowiek, a raczej to co z niego zostało, nie mówię tu o każdym, tylko takim którego jedynym celem w życiu jest zjebanie sobie go, mówię tutaj o tak zwanych ludziach wyjebanych ze społeczeństwa przez swoją słabość, nie będę tutaj się rozpisywał przez co taka osoba sama się unicestwia, bo każdy świadomy czynów powinien sobie zdać sprawę jakie skutki niesie za sobą towarzystwo lub chęć bycia kimś kim się nie jest, przez towarzystwo wpajamy sobie w głowę że chcemy być tacy jak rówieśnicy, oczywiście nie we wszystkich wypadkach, głównie chodzi o ludzi których jedyne ambicje to ćpanie, picie i pisanie markerem podpierdolonym z biedronki po klatkach, przeważnie to co piszą jest głupsze niż oni sami, a błędów w jednym słowie jest więcej niż liter, zresztą błędem to można nazwać ich samych.

Nie wiem i nie chce wiedzieć, co taka osoba musi mieć w głowie, i nie chodzi mi o to że cały czas, tylko na przykład idąc przez miasto, oczywiście w stadzie innych ludzi wyjebanych ze społeczeństwa, jedynie co umieją z siebie wydusić do innych osób nie z ich otoczenia to "masz szluga?" taka osoba przy przywitaniu się już wymawia błąd językowy, rozumiem że są problemy w rodzinie tzw. "patologia" ale to jest właśnie przyswajanie do siebie czyjegoś otoczenia i tak samo jest z kolegami, wiadomo to co napisałem może ktoś odebrać jako oderwanie się od takiej rodziny, ale nie, chodzi mi o to że nie musisz być jak inni, a raczej nie powinieneś, możesz mieć jakiś autorytet, wzór do naśladowania ale nie musi być to ktoś kto jest życiowym błędem, pomyślcie sobie, nie lepiej jest odwrócić się od takiej sytuacji życiowej i powiedzieć sobie "nie chce i nie będę taki jak oni"

To co ja będę tutaj wypisywał ma na celu pokazanie, i zmotywowanie do działania, do oderwania się od złych nawyków, złego towarzystwa, może i nawet do sukcesu, wystarczy chcieć

Likes

Comments