Kolejna część przygód porucznika Wistinga i kolejna - udana - powieść pana Horsta.
Zaufałem autorowi już na dobre i jestem przekonany, że każdy kolejny tekst spod jego pióra będzie można zaliczyć do udanych. Pisałem przy okazji "Szumowin", że Horst odrobił lekcje i praca w policji zdecydowanie doświadczyła go w pisaniu kryminałów.
Mam jednak jedno "ale". Jeden minus. Co prawda w ogólnym rozrachunku jest on nieistotny, gdyż finalnie powieść potrafiła zainteresować, ale jednak. Otóż, chodzi o płynność i wciągnięcie się w akcję. Ja nie potrafiłem. Czytałem tę powieść ze sporymi przerwami, ponieważ nie potrafiłem się wciągnąć. Brak konkretnego suspensu, który na pierwszy rzut oka powinien być, podczas czytania jednak go brakuje. U Kinga jest podobnie. Ale tak jak wspomniałem wyżej - książka się broni. Broni się intrygującą fabułą, ciekawymi zwrotami akcji i masą ślepych zaułków. Te elementy czynią z tej książki naprawdę dobrą.

Warto!


******* - bardzo dobra!

Przenieś swój blog na Nouw - teraz możesz importować swój stary blog - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Rozpoczęcie cyklu o przygodach porucznika Wistinga uważam za udany. Ciekawostką jest, że pan Horst z zawodu również był policjantem, toteż w ciemno mogłem mu zaufać, że będzie w stanie stworzyć intrygującą i wciągającą powieść kryminalną. Kto wie - może sam Wisting to Jorn Lier Horst, a sprawa z tajemniczą grupą stay-behind, topielcami i kupą pieniędzy to sprawa którą niegdyś prowadził?

Historia z samego początku zdaje się odrobinę przynudzać, a sam autor wydaje mi się nie opanował do perfekcji wprowadzania czytelnika w wir akcji. Ale gdy fabuła nabierze odpowiedniego tempa, to z początku nijaka historia, przeradza się w naprawdę interesującą. Autor - tak jak wyżej pisałem - zdecydowanie odrobił lekcje i wiedza, którą nabył w zawodzie wystarczy żeby nas zaspokoić. Masa bohaterów, którzy są powiązani z wątkiem głównym. Bohaterowie, którzy co prawda są nijacy (gdzieś już o tym wspominałem?), ale na tyle wiarygodni, że jesteśmy w stanie ich kupić. Horst stara się wykreować wokół postaci aurę ufności, żeby w odpowiednim momencie dokręcić śrubę i pokazać ich z zupełnie innej strony. Wątek kryminalny należy potraktować poważnie, ponieważ sprawa z pozoru wcale nie jest prosta do rozstrzygnięcia. Razem z przewracanymi kartkami, my, czytelnicy, stajemy się - chcąc czy nie chcąc - członkami ekipy Wistinga i za wszelką cenę musimy doprowadzić sprawę do końca.

Być może powyższe jest lekkim wyolbrzymieniem, ale to naprawdę dobra pozycja, którą warto przeczytać.

****** - dobra!

Likes

Comments

Witam,

​Mam na imię Patryk i mam 21 wiosen na karku. Tak jak Wy - jestem tutaj po raz pierwszy i nie ukrywam, że nie mam pojęcia jak działa to wszystko, ale mam nadzieję że w niedługim czasie okiełznam tę machinę. 

Czytanie towarzyszyło mi od najmłodszych lat, ale skłamałbym gdybym napisał, że robię to od dzieciaka regularnie. Pisząc, że czytanie wszelakich książek idzie za mną krok w krok od szkoły podstawowe czy nawet wcześniej, miałem na myśli takie pojedyncze lektury. Czy to na lekcje, czy to zachęcony przez znajomych. Muszę przyznać, że absolutnie nigdy mnie do tego nie ciągnęło. Być może uważałem to za głupstwo i stratę czasu. W każdym razie - czytanie nie jest mi obce. Potrafię to robić i znam litery. Od kilku lat czytam regularnie. Uwielbiam to co złe, chore i straszne, ale bynajmniej nie zamykam się wyłącznie w tych gatunkach. Poznałem prozę wielu autorów, ale jeszcze więcej znam wyłącznie z opowieści...

Byłem na Duma Key wraz z Edgarem Freemantle'em i podziwiałem jak spełnia się w malarstwie. Widziałem Cujo, który z pięknego i bystrego bernardyna, zamienia się w potwora. Wspołczułem mu jak cholera. Podróżowałem wraz z Humbertem Humbertem i Dolores przez Amerykę i na moment odrzuciłem koszmar, który prywatnie między nimi się dział, na rzecz pięknych widoków. Całkiem niedawno przeszedłem obok jednego Bagnowego. Uczestniczyłem w znęcaniu się nad Meg Loughlin wiedząc, że historia wydarzyła się naprawdę. Krążą pogłoski, że jedną osobę odratowano z masakry pod targami pracy, w który pewnego dnia wjechał świr - Brady Hartsfield - i zabił wielu ludzi. Tym ocalałym byłem ja i patrzyłem na wszystko z boku. 


Masa przygód i wspomnień nie została tutaj przeze mnie opisana, ale musicie uwierzyć, że posiadam owe wspomnienia. Jeszcze więcej chciałbym doświadczyć. Chciałbym prowadzić tego bloga w jak najbardziej wiarygodny sposób. Po prostu - będę opisywał tu książki, które przeczytałem. Nuda? Być może. Ale od dawna chciałem coś takiego zrobić.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej i wirtualnie się - zaprzyjaźnimy? 


Likes

Comments

Gustuję w mocnych lekturach, lecz bynajmniej nie pomieszkuję w piwnicach i nie mam problemów ze zdrowiem.

Likes

Comments