Legendy o wszechobecnej biedzie, brudzie oraz dzieciach zaczepiających turystów krążą wśród nas nie od dziś. Jeszcze do niedawna będąc w podróży, sam przejazd przez Rumunie nie napawał optymizmem, jednak myli się ten, co mówi, a nie widział. Podczas ostatnich wakacji cel był prosty-jak najszybciej dojechać do domu w Bułgarii i cieszyć się wakacjami przez kolejne dwa tygodnie! Ba! Wyjazdy z moimi rodzicami nigdy nie były tak banalne! Jako że świetnie zaplanowanymi podróżami cieszę się od dziecka i tym razem postanowiłam im zaufać. I tak trafiłam do Rumuni, kraju błędnych stereotypów!


Ok, może nie spędziłam w Rumuni bardzo dużo czasu, jedynie dwa dni podczas podróży do Bułgarii jednak śmiało mogę napisać, że jest to zdecydowanie kraj warty odwiedzenia! Od przekroczenia granicy nie sposób było oderwać oczu od pięknych widoków. Mieszkańcy to mili, bardzo pomocni ludzie nieoczekujący niczego w zamian. Późnym popołudniem dotarliśmy do miasteczka Baia Mare, w którym zaplanowaliśmy nocleg. Zmęczeni podróżą, skusiliśmy się jednak na krótki spacer po urokliwym rynku, z małymi restauracjami i klimatycznymi barami. Stolica krainy Maramuresz charakteryzuje się niebanalnymi widokami i spokojem, który uwieczniony jest w regionalnej architekturze oraz dostrzegany w zachowaniu mieszkańców miasteczka. Baia Mare to idealna baza dla weekendowych turytów chcących odwiedzić zakątki Maramureszu.


Tym, którzy jak ja zdecydują się na nocleg w Baia Mare z całego serca polecam hotel Diafan. Jest to świetne miejsce zwłaszcza dla miłośników designerskich wnętrz:)

Kolejnym przystankiem w naszej podróży była Sapanta-mała wieś w okręgu Maramuresz w północnej Rumuni. Pewnie byłoby to miejsce zwyczajne i pewnie nikt by o nim nie usłyszał, gdyby nie jeden miejscowy cmentarz, który przyciąga turystów z całego świata. Cmentarz szczególny, bo „wesoły". Cała Sapanta, a w szczególności Cimitirul Vesel, czyli „Wesoły Cmentarz" to niepowtarzalny zbiór dzieł sztuki lokalnego mieszkańca Ioana Stana Pătraşa. Otóż artysta ten klasyczny, cmentarny pomnik zastąpił kolorowym, drewnianym krzyżem, z „wesołym" epitafium o życiu zmarłego. Lokalnej społeczności pomnik tak się spodobał, że jeszcze za życia artysty cmentarz zapełnił się niebieskimi nagrobkami. Od wielu lat oryginalne, wesołe nagrobki to już tradycja, a jej kontynuatorem jest uczeń artysty Dumitru Pop.

Po spędzeniu nocy w Baia Mare i porannej mszy na Wesołym Cmentarzu przyszedł czas na główną atrakcję, która tak naprawdę skusiła nas na podróż przez Rumunie. Słyszeliście o najpiękniejszych drogach w Europie czy nawet na świecie? Tam właśnie się wybraliśmy, a właściwie na tylko jedną z nich. Mowa oczywiście o Trasie Transfogarskiej, która przecina z północy na południe góry Fogaraskie, łączy miasta Sybin (na północy) oraz Pitesti (na południu). Jeśli po przeczytaniu wpisu zechcecie się tam wybrać, uzbrójcie się w cierpliwość! Trasa ta to „tylko" 92 km i zajmie Wam kilka godzin, ale spokojnie, mając przed sobą takie widoki, nie będziecie się nudzić. Zdaniem moim i wielu innych najlepiej jest przebyć trasę właśnie od strony północnej, już kilka kilometrów od wjazdu naszym oczom ukaże się malowniczy krajobraz i spektakularne serpentyny, których pokonanie dla niejednego doświadczonego kierowcy będzie prawdziwym wyzwaniem. Od strony południowej czeka na turystów wiele atrakcji takich jak zapora na rzece Ardżesz oraz zamek Poienari, który należał do Włada Palownika, pierwowzoru Drakuli. Jednakże sama trasa nie wydaje się tak ciekawa, jak ta od strony północnej.


Wszystkim tym którzy planują przejechanie Rumuńskiej trasy Transfogarskiej przydarzą się pewne praktyczne informacje, a mianowicie: unikajcie trasy w weekendy, masa turystów oraz korki odbiorą Wam przyjemność z podróży. Bardzo ważne jest, że ze względu na warunki pogodowe trasa w pełni otwarta jest tylko od maja do końca października, w późniejszych miesiącach zamknięty jest tunel w najwyższym punkcie drogi. Niecierpliwych i lubiących szybką jazdę zmartwi, że ze względu na liczne, ostre zakręty na trasie obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km/h, które zdecydowanie rekompensują przepiękne widoki:)

Na dziś tyle o Rumuni, planuję tam wrócić choćby po to, żeby zobaczyć drugą najpiękniejszą drogę na świecie - Transalpinę. Jak mówią moi rodzice, którym udało się przejechać trasę wracając z Bułgarii jest jeszcze piękniejsza od Transfogarskiej! Nie zostaje mi w takim razie nic innego jak wrócić tam za rok :)

p.

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Kuba to przepiękne miejsce pełne kontrastów. Dopiero będąc na miejscu można w pełni poczuć klimat panujący na tej wyspie. W Hawanie na każdym kroku mijają nas zabytkowe samochody. Zazwyczaj kolorowe, utrzymane wręcz w idealnym stanie. W miastach takich jak Trinidad czy Santa Clara można znaleźć kolonialne domki pomalowane na wszystkie kolory tęczy. Na ulicach i w restauracjach słychać kubańskie rytmy, które porywają do tańca. Ludzie są przesympatyczni i zawsze uśmiechnięci. Oddalając się od miast, napotykamy zielony krajobraz- różnorodna roślinność zachwyca. Wyspę otaczają błękitne wody i przepiękne plaże.


Kuba jest zróżnicowana, nie zawsze kolorowa. Dobrze jest znać jej historię, żeby w pełni docenić to miejsce. Wtedy każdy znajdzie coś dla siebie. Ja na pewno przywiozłam masę wspaniałych wspomnień i inspiracji.


k.

Likes

Comments

Ten post to wspomnienie jednej z naszych pierwszych wspólnych branżowych, jak i urlopowych Chwil.

Spotkaliście kiedyś człowieka, który opowiedział Wam całe Wasze życie? My też nie! Aż do dnia, kiedy dwa lata temu spacerowałyśmy jedną z Mediolańskich uliczek…
Jednak zacznijmy od początku.
Luty 2015 roku, początek zimowego semestru na PJATK, za oknem śnieg, a w głowach pomysły na zbliżająca się wiosnę. I oto i on spontaniczny, ale genialny pomysł na kwietniową wycieczkę do Mediolanu ! Powód? Nie byle jaki-jedne z największych targów designu w Europie - Salone Del Mobile, w naszej branży to ważne, aby być na bieżąco z nowinkami w świecie wnętrz, designu, mebla itp.

Uwierzcie nam na słowo, nigdy tak szybko, jak wtedy nie kupiłyśmy biletów lotniczych!

Wyjazd był pełen przygód. Ustaliłyśmy jedno! Poświęcimy czas na targi, zwiedzanie oraz dobrą zabawę. Pierwszy raz brałyśmy udział w takim wydarzeniu. Salone Del Mobile nie zawiodło! Zobaczyłyśmy tam masę nowości, które zrobiły na nas wrażenie, ale o trendach sprzed dwóch lat nie ma co opowiadać. Nie każdy też wie, że w czasie targów w Mediolanie odbywa się równolegle wiele innych wydarzeń związanych z designem. Warto przejść się w okolice stacji metra Lambrate. W tym czasie tamtejsze uliczki pełne są małych wystaw przygotowanych przez studentów uczelni z całej Europy.
Matiia i Alberto-studenci architektury Politechniki Mediolańskiej, których poznałyśmy na miejscu. Przez kilka dni zaopiekowali się nami i zaprosili do ich codzienności, pokazali to, co w Mediolanie najpiękniejsze i najciekawsze, a o czym nie przeczytasz w przewodniku.
Mediolan okazała się magicznym miejscem. W ciągu dnia korzystałyśmy z atrakcji, jakie przygotowało miasto, nie mogłyśmy ominąć miejsc takich jak Piazza del Duomo czy Santa Maria della Grazie.
Po tak aktywnych dniach, wieczory spędzałyśmy w gronie nowych znajomych przy regionalnym jedzeniu i dużych drinkach (litrowe mojito to nie legenda:)) Znaleźć je można nad Naviglio Pavese jednym z Włoskich kanałków.

Na koniec nie zapomnijmy o jasnowidzu, którego spotkałyśmy w dniu powrotu do Warszawy. Do tej pory śmiejemy się z tego, jak mogłyśmy dać się namówić na tak abstrakcyjne doświadczenie, jakim było wróżenie z ręki. Intrygujący, krągły mężczyzna zaintrygował nas informacjami z naszego życia i przepowiedniami, które (częściowo) o dziwo się sprawdzają!

Czyżby kolejna z nich za 2 miesiące miała się spełnić…?
My nie możemy się już doczekać:)


p&k.

Likes

Comments

Hej wszystkim!

to nasz pierwszy wpis, nasz pierwszy blog dlatego może dobrze byłoby napisać trzy słowa o nas. Tak więc Kaja i Patrycja, Patrycja i Kaja-dwie kompletnie różne dziewczyny, które kilka lat temu odnalazły wspólny język-i nie, nie było przyjaźni od pierwszego spotkania jak, mogłoby się wydawać, jednak jak to się mówi " every brunette needs a blonde friend" więc oto jesteśmy-wciąż razem studiując, pracując i marnując czas na wielogodzinne pogaduszki. Łączą nas wspólne pasje i zainteresowania, u nas przeczytacie o najnowszych trendach w projektowaniu wnętrz oraz designie.

(Jak wszyscy) mamy wielkie plany i marzenia-zdajemy sobie sprawę, że nie wszytko uda nam się zrealizować już, niektóre rzeczy potrzebują czasu, ale chcemy dzielić się z Wami tym, co nas w życiu spotyka, może coś Was zainspiruje:)

Postaramy się wpadać tu jak najczęściej. Wy też nas odwiedzajcie!


p&k.


Likes

Comments