O nim.
Człowiek który jest tematem który mogłabym wybrać na swojej maturze.
Dorosły to dla niego zbyt duże określenie, jest małym chłopcem spełniającym w życiu swoje marzenia, żyjącym na 101% mechanikiem, szefem, przedsiębiorcą, sprzedawcą , wszystkim po trochu, sam o sobie mówi że jest maszyną. Może i tak, całe życie rywalizuje pomiedzy tym co stoi w garażu. Jest zawsze uśmiechnięty, i zawsze moge na niego liczyć. Może nie jeść, nie pić ale bez pasji nie potrafi oddychać. teraz już jest mój, i to tylko mój.

Ja się trochę cykam.
Dzisiejszy dzień jak i ostatnie wydarzenia w moim życiu należały do wyjątkowych, nie tylko mogłam odpocząć od całego szarego świata ale też nabierać sił na walkę z samą sobą, znowu tracę na wadze, somebody help me?
W obliczu kryzysu, zbyt szybko skończonych wakacji, pojawiła się Austria, nasze miejsce na ziemii. Nie spodziewałam się że w miejscu w którym kiedyś zostałam dziewczyną najwspanialszego faceta na świecie, zostane jego narzeczoną. Początkowo myślałam że to sen, lub kolejne wygłupy, na chwile zamarłam, jednak kiedy powiedział że się trochę cyka ... dotarło do mnie że to prawda. Bez wątpliwości TAK.

Może i nie jesteśmy idealni, może i czasem mamy różne zdania, ale na pewno jesteśmy razem. I razem będziemy podbijać ten świat.

Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Bogata gówniara, wszystkiego pod dostatkiem, wyjeżdża za chlebem do Austrii, no popatrz. Nie za chlebem lecz za tą mentalnością, jakością życia, dla gór. W górach jest to co kocham, spokój, siła, ich bezgraniczność, oraz potęga. W Austrii też zaczęło się życie.

Co na obiad?
Życie samemu w znacznej odległości od domu uczy obsługi pralki ale uczy też samodzielności, co ja gadam, pokazuje że wyprowadzka od rodziców była jedym z większych błędów. W lodówce pusto, prania, jak ja to lubię mówić "w opór" czasu brak. Moje małżeństwo... moje małżeństwo to temat na kolejne esseje. Moje życie z mężczyzną, nie wiem czy życia, ale z mężczyzną który zawrócił mi w głowie, było najpiękniejszym doświadczeniem świata. Tak. tu zaczyna się życie. Życie nie zaczyna się po osiemnastce, życie zaczyna się kiedy masz pomysł sam na siebie. Pisze to niedoszła studentka mechatroniki, piosenkarka, weterynarz ...itd...  Życie pisze takie scenariusze że nie jeden reżyser złapał by się za głowę.

To po co wrócił?
Wróciłam żeby skończyć szkołę, trzeba sie usamodzielnić, ciąży na mnie odpowiedzialność za interesy które pozwoliły mi żyć na pewnym poziomie życia lepszym od średniej krajowej. kogo ja oszukuje, wróciłam bo on wrócił. Wrociłaś bo on wrócił a po powrocie go zostawiłaś, dziewczyno coś z tobą nie tak.

Likes

Comments

Kalorie, perfekcja, oddział intensywnej terapii.  Z pozoru trzy różne rzeczy, jednak nie aż tak odległe jak by się mogło zdawać. W gimnazjum nie byłam osobą która miała zaproszenia na urodziny, czy nawet imieniny, przyczynił się niewątpliwie do tego mój wygląd. Nigdy nie miałam z tym większego problemu, uważałam że skoro czuje się dobrze to jest dobrze. Do czasu. Do czasu aż wmówiłam sama sobie że chude dziewczyny mają lepiej.

Od jutra zaczynam biegać. 
Przeglądanie Internetu w poszukiwaniu informacji na temat jak schudnąć zdawało się nie mieć końca, trwało tak długo że następnego dnia mój autobus do szkoły po prostu mi uciekł. Jako iż miałam być "fit" zaczęłam biegać, brać spalacze tłuszczu oraz jeść - przecież miało być tak pięknie.

Codzienna mantra.
To już pół roku odkąd biegam, z perspektywy czasu moje życie w tamtym okresie było zbyt monotonne. Budzik, godzina czwarta, śniadanie wraz z moim tatą, który jeszcze wtedy akceptował moje uzależnienie, dziesięć kilometrów wraz z towarzyszem agonii endo.... (nie płacą mi za reklamę więc ich nie reklamuje) powrót do domu, waga, prysznic i do szkoły.  Wraz z utratą początkowych kilogramów moje życie niestety było lepsze... najmodniejsze koleżanki były wreszcie zaciekawione co u mnie, na popularnej twarzo-książce miałam coraz więcej zsczepek od chłopaków o których wcześniej mogłam pomarzyć . . . niestety.

Pierwsze ostrzeżenie.
To już rok od kiedy się głodze, rok mojej popularności, zakrapianych imprez, rok w którym stałam się mniejsza o 10kilo, no dobra 11,5. Nadeszły święta, czas w którym własna mama zauważyła że schudłam, mało tego, zauważyła że urosłam. Rodzice to ludzie biznesu aż sama się dziwie że w święta mają wolne. Kiedy zjadłam tylko bułkę z masłem przed całą ceremonią otwierania prezentów nie przypuszczałam co się tak na prawdę ze mną dzieje. Byłam w takim stanie że nawet nie miałam siły miesiączkować.

Cztery ściany, kebab w płynie.
Powrót do szkoły nie trwał w moim przypadku długo. Wytrzymałam fizyke, matematykę i dziesięć minut biologii. Poproszona o pójście do tablicy, upadłam. Kiedy się obudziłam byłam w szpitalu, w stanie skrajnego wygłodzenia. Psycholog, rodzice, nie... nie było znajomych.  Dwa miesiące w szpitalu zweryfikowały, że najbardziej zależy na mnie właśnie tym których nieświadomie zostawiłam dla chwilowej popularności. Płacz nic nie pomagał. Najgorsze było to że mój organizm uczył się na nowo jeść.

Prawdziwy kebab.
Po wyjściu ze szpitala i walce aby ustać na nogach w obliczu wiatru coś do mnoe dotarło. Nie warto żyć pod publikę, jacykolwiek byśmy nie byli, to i tak w swoim towarzystwie będziemy kimś wyjątkowym. Nie warto zmieniać się dla kogoś, dla fejmu, bo każdy z nas jest wyjątkowy taki jaki jest. Stąd też z moją najlepszą przyjaciółką poszłyśmy na kebaba. Nic tak nie smakowało jak zwykły, tłusty, ochydny, tani kebab.

Lata lecą a ja wciąż odczuwam skutki chęci bycia kimś fajnym.

Likes

Comments

Przemawia dorosła, taak. Dorosła. A więc, za dzieciaka, jeździło się do babci, która zamieszkiwała w niedalekim lesie. Babcia, pierwszy przyjaciel czlowieka w życiu, nauczycielka, motywatorka, życia fanatyczka. Pomimo lat, ery smart, smartfonów, smartzegarków, smarttelewizorów, a nawet smat jedzenia... jedno się nie zmieniło, nadal jestem "wnusią". Nie zmieniło się też pytanie "A masz ty tam kogo?" Babciu, a pamietasz tego małego chłopca, który zawsze miał najlepszy rower na osiedlu? Który na mnie nigdy nie zwracał uwagi? oczywiście że nie pamietasz, masz prawo, a pamiętasz tego hultaja który łapał wszystkie żaby i podrzucał ci na podwórko ? pewnie że coś tam kojarzysz. No a babciu, tego którego musiałaś z grabiami uświadamiać żeby nie niszczył motocyklem tobie wjazdu? Tego znasz, to ten sam, nie jest zły, jest na swój sposób przystojny, wykształcony- tylko na pokaz, nadal kochający bez granicznie samochody. Czy mi z nim dobrze? Babciu, najlepiej na świecie, mimo że. . . nie mam pojęcia czy z nim jestem. Miałam go na chwile, tylko dla siebie, byłam najszczęśliwsza na świecie, sama na własne życzenie go oddałam.

Czasami żałuję że wśród tych wszystkich aplikacji na telefon czy też smartfona, nie ma takiej która by dała babcine mądrości, doświadczenia, sugestie, ciepło a nawet narzekanie.

Ostatnio znowu trzymamy się za ręce, łapiemy żaby, jeździmy autami. Kogo ja oszukuje, chodzimy do łóżka, pracujemy, oraz mamy siebie w "followersach" a łączy nasz hasztag couple.

Nie wiem czy umiesz otwierać linki, ale babciu dziękuję.

Likes

Comments

Maja, urodzona w Maju, trochę to pogmatwane, prawda? W dzieciństwie doszło do tego, że przedszkolne baliki dominowane były przez małą, blond istotę, w kostiumie pszczoły. Nie lubię się chwalić, będę starała się pozostać w miarę anonimowa. stąd też widzisz tylko pół mojej twarzy. Dlaczego? Jestem z tych którzy teoretycznie mają lepiej w życiu.  Od małego kochałam słodycze, i zostało mi tak do dzisiaj...

Likes

Comments