O jejku jejku, to już 20-te urodziny były!

Stwierdziłam, że to jest taki czas gdy mogę kilka rzeczy podsumować, ale też opowiedzieć wam jak je zorganizowałam i spędziłam. Jednak na tę pierwszą część poświęcę osobny post.

Co do przyjęcia, postanowiłam, że ostatnie -naście musze jakoś zorganizować inaczej tym bardziej, że robiłam je w domu. Dlatego zrobiłam urodziny w stylu ALOHA, tort był klimatyczny, każdy miał kwiatki na szyi, leciała klimatyczna muzyczka i dopasowane przystawki, a do tego grill. Na przyjęcie zaprosiłam 12 osób.

Do ozdoby podwórka użyłam po prostu balonów z "20-ką" (kupione w sklepie chińskim za 2 zł jeden- uwaga, nie można ich pompować helem!), balonów serduszek (kiedyś kupionych do animacji dzieci), sztucznych kwiatków (sklep ogrodniczy ok. 5zł) oraz kulek lampek (Biedronka, 30zł). Rozłożyłam markizę, dwa stoły z krzesełkami oraz hamak. Każdy gość dostał kwiatki aloha na szyję (allegro).

Menu: prócz tradycyjnego grilla i tortu, przygotowałam na słodko: galaretkę z pianką, borówkami i klimatycznymi parasolkami oraz ciasto sernik z brzoskwinią(przygotowany przez moją babcię); jako przystawki przygotowałam małe tortille(w środku z kurczakiem,serem,sałatą), sałatkę jarzynową i gyros oraz rolowane szyneczki z nadzieniem majonezowym ; na słodko pojawiły się typowo chipsy, żelki oraz paluszki. Do picia prócz alkoholu była woda, sok oraz pepsi. Do imprezy przyczyniła się jeszcze firma Pyrsk, która również podarowała nam napoje od nich.

Tort i szampan. Zacznę od szampana ponieważ kupiłam teraz modnego szampana z brokatem, który robi się bajkowy po potrząśnięciu. Kosztował on 35 zł, był drogi ale obawiałam się, że będzie beznadziejny smakowo skoro jest taki "wymyślny". Jednak mnie zaskoczył, był magiczny i pyszny. Tort zamawiałam w cukierni Maciuś, poszłam do cukiernika, który od kilku lat robi mi torty. Tym razem nie miałam pomysłu na jego wygląd więc rzuciłam tylko hasła jakbym co bym chciała, a on jak zawsze mnie zaskoczył i zrobił cudowny tort.

W co ja byłam ubrana i jak wyglądałam? Zwykła biała sukienka z Monnari (ceny nie znam, ponieważ był to prezent), buty- czarne sandałki na obcasie (Deezee.pl - model Shelly). Włosy zakręcone i delikatny makijaż.

Mam nadzieję, że kogoś zainspirowałam pomysłem na urodziny :) A może ktoś z was miał jakieś tematyczne urodziny i da mi pomysł na przyszły rok?:)


Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Bycie alergikiem to przekleństwo! A moja alergia, która nie chce wyjść na żadnych badaniach, a od czasu do czasu się objawia atakami alergicznymi- gdzie puchnę i czuje się tragicznie. Ciągle mam problem z wysuszoną skórą i szukaniem kosmetyków, które będą idealnie nawilżały.

Jakiś czas temu dostałam wiadomość na Facebook-u, czy bym nie chciała przetestować nowych kosmetyków, jednakże na początku bałam się zaryzykować, aby nie spuchnąć lub nie skończyć w szpitalu, bo bym się chciała zadrapać... Jednak zaryzykowałam i z niecierpliwością czekałam na paczkę. Przyszła bardzo szybko, ponieważ kurierem, w środku zawierała list powitalny oraz dwa pełne produkty- jeden to krem do twarzy i ciała, a drugi to płyn do mycia twarzy i ciała. Postanowiłam przetestować je jeszcze tego samego dnia.

Co mogę powiedzieć? Jestem zachwycona. Nawilżają i natłuszczają, szybko się wchłaniają i co najważniejsze dla alergików - nie mają zapachu.

Ktoś z was używał tych produktów też? Jak wasza reakcja?

Likes

Comments

Wiem, wiem, wiem .... zawiodłam.

Postaram się z tego wytłumaczyć, a mianowicie nastąpiło w moim życiu bardzo dużo zmian, błędów oraz smutku. Ale również pojawiło się pełno radości, w skutek czego miałam ogromny mętlik w głowie i rzuciłam wszystko co się wokół mnie działo.

Zacznijmy jednak od tych radosnych rzeczy. Tak jak pisałam wam już kiedyś, postanowiłam zmienić uczelnie z powodów takich, że uznałam, że ekonomia nie jest dla mnie - nie wyobrażam sobie siebie w przyszłości siedzącej w pracy przy komputerze w cyferkach. Dostałam się na Uniwersytet Śląski na dwa kierunku na które chciałam, ale analizując wszystko to co lubię i czego pragnę wybrałam PEDAGOGIKĘ, a w wyborze kierunku utwierdziła mnie sytuacja, która wydarzyła się kilka dni przed wynikami - dostałam prace w bawialni jako Animator. Tak więc praca łączona z uczelnią o tym samym kierunku oraz sprawiająca przyjemność to jest to czego szukałam! Strzał w dziesiątkę!

Co do smutku, to najzwyczajniej w świecie pokręciły mi się sprawy damsko-męskie. Chyba nigdy nie zrozumiem facetów i ich stylu bycia. Panowie, nawet nie wiecie jak niektóre wasze zachowania są wkurzające ;)

W między czasie miałam swoje 20-te urodziny, ale o nich opowiem wam osobno, dlatego, że imprezkę dla znajomych wyprawiam właśnie dziś :)

Czy ktoś chciałby udzielić mi jakaś poradę jak radzić sobie w trudnych momentach? Albo jak zrozumieć tych naszych kochanych panów??

Likes

Comments

Dziś przyszedł do mnie pierwszy list, jest cudowny. I to on zainspirował mnie do napisania dla was tego postu.

Jakiś czas temu, dzięki mojej kuzynce znalazłam na Instagram-ie profil "listytradycyjne", od razu zaczęłam się wczytywać o co chodzi. Jest to profil, którzy tworzy akcję odnawiania dawnej tradycji pisania listów. Wchodząc w ich Instagram widzimy zdjęcia różnych osób i krótkich opis o nich, a w komentarzach notki "chętna/chętny/zainteresowany/zainteresowana". Więc zaczęłam się zastanawiać o co tu chodzi i jak to ma działać. Od razu napisałam do nich wiadomość i sama włączyłam się do akcji.

https://www.instagram.com/listytradycyjne/

Cała akcja polega na tym, abyśmy znów zaczęli pisać listy tradycyjne. Wchodzimy na ich profil (link wyżej ^^), wysyłamy im swoje lub takie zdjęcie, które będzie nas charakteryzować, piszemy krótką notkę o sobie i czekamy na komentarze. Następnie albo te osoby "chętne" napiszą do nas albo my do nich piszemy. I robimy to samo w stosunku do innych, jeśli ktoś nas zainteresuje - piszemy komentarz lub od razu do osoby. W wiadomościach prywatnych ustalamy kto pisze pierwszy i wymieniamy się adresami.

Ja osobiście jeszcze nie pisałam listy, a czekam na kilka. Dziś dostałam pierwszy z nich, gdy czytałam byłam pod ogromnym wrażaniem, ponieważ to niesamowite czytać o kimś i poznawać kogoś nowego poprzez tradycyjny list. Sam jego wygląd już był niesamowity, a zawartość jeszcze lepsza.

Dzięki pisaniu tradycyjnych listów, może rozwijać swoją umiejętność pisania, wyobraźnie - wyobrażamy sobie osobę z którą piszemy, jak wygląda, jak mieszka, jak opisuje coś to jak to wygląda oraz poznajemy nowych ludzi z różnych miejsc w Polsce, a nawet zagranica.

Zachęcam was do udziału w tej inicjatywie oraz do tego abyście wymienili się ze mną listami. Osoby zainteresowane poproszę o skontaktowanie się ze mną, wymienimy się adresami i do dzieła.

Miłej zabawy!

Likes

Comments

Mimo, że bardzo blisko, bo około 1,5 h samochodem mam z Sosnowca do Krakowa to wraz z Kubą postanowiliśmy pojechać tam na dwa dni wraz z noclegiem. Kraków jest nam dość dobrze znany, dlatego nie zrobiłam z niego specjalnego filmiku (prócz spacerów, knajp i Uber-a nie miałabym co pokazać), tylko chce poświęcić ten post na to. Będzie on trochę inny niż zwykle, bo chce was zabrać w kilka fajnych miejsc tak abyście może kiedyś skorzystali z mojej rady i wpadli tam.

Na wstępie chciałam napisać, że Kraków nie jest moim jakimś ulubionym miejscem. Jest śliczny, historyczny i klimatyczny, jednakże dla mnie zbyt przepełniony. W każdym miejscu jest pełno ludzi i nie ma godziny aby ich nie było. My pojechaliśmy bardziej na odpoczynek niż zwiedzanie, ponieważ w większości już widzieliśmy zabytki Krakowa. Dlatego w tym poście chciałabym wam polecić pewne trzy miejsca, które odwiedziliśmy i sprawdziły się na 100%!

Jest pewne miejsce, które stało się moim ulubiony. Tym razem chodzi o coś do picia, jedzenia i wino. Szukaliśmy na TripAdvisor miejsca gdzie będzie klimatycznie, spokojnie i można będzie napić się dobrego domowego wina. Jednakże nie jestem osobą, która lubi puby,kluby itp, dlatego szukaliśmy jakiegoś ciekawego miejsca i na takie trafiliśmy. Mianowicie: Sissi Organic Bistro - naturalnie, smacznie i klimatycznie. Obsługa jest świetna, zadowolona i pomocna. Wielkim plusem jest fakt, że wszystko co serwują jest naturalne, a w dodatku smaczne. Wina są również domowe i jest możliwość zakupu na wynos. Moim faworytem w tym miejscu stały się również lody, które są również naturalne i pyszne, były to chyba jedne z najlepszych jakie jadłam. Posiadają również ogródek, który świetnie sprawdza się w tak gorące dni. Polecam każdemu to miejsce. W dwóch słowach? Klimatyczne i pyszne.

Z powodu, że jestem fanką Sushi i wyjazd bez niego to stracony wyjazd, więc możecie domyślić się co jedliśmy na obiad. W Krakowie jest bardzo duży wybór restauracji z sushi, my ponownie doradziliśmy się TripAdvisor-a i wybraliśmy: Urara Sushi & Shabu Shabu. Zachwyciła nas tam różnorodność karty oraz zestawy dla dwóch lub kilku osób, które były stworzone tak aby móc spróbować kilku charakterystycznych potraw. Na środku każdego stolika znajduje się mała kuchenka, dlatego dania typu zupy, pierożki itp nie będą zimne. Ceny są wysokie, ale warto spróbować, ponieważ bardzo specyficzne i wyjątkowe połączenia sushi mają.

Ostatnim miejscem jest kawiarnia. Jest ona przeznaczona głównie dla fanów Harrego Pottera, a nazywa się Dziórawy Kocioł - kojarzycie nazwę? Idąc tam na koktajl lub kawę i ciacho możecie poczuć się jak w filmie/książce. Wystrój jest stworzony idealnie, napoje i desery mają nazwy pokrewne do HP, można tam kupić również fasolki różnego smaku lub ciasteczka z wróżbą, a to wszystko tworzy fascynujący klimat.

Myślę, że adresów wstawiać wam nie będę, poszperacie trochę w Google:)

Co powiecie o tych miejscach? Znacie też jakieś fajnie, bo pewnie jeszcze wpadnę do Krakowa czasami?

Likes

Comments

Po przeczytaniu tego posta uznacie, że zwariowałam.

W środę koleżanka pokazała mi zwierzątko, które jej kolega przyniósł do szkoły. Na początku pierwsze co pomyslałam to, że jest ohydne ale też super. Miało coś w sobie, bo przypominało jaszczurkę, ale też nie do końca, miało takie specyficzne oczka i było mega malutkie. Chciałam je potrzymać, ale tylko w pudełku do ręki się nie odważyłam i jak już wzięłam to nie chciałam oddać.

I tak właśnie jeszcze w ten sam dzień poznałam tego kolegę Jaśka i zakupiłam u niego malutkiego, ślicznego GEKONA. Gdy zobaczyłam tego jaszczura, którego będę mieć za kilka chwil na własność przełamałam się i wzięłam go do rąk, od tej chwili spędza na mnie codziennie kilka chwil, gdy go wyciągam z pudełka.

Tak naprawdę, była to trochę głupota ale z rozsądkiem. Dlaczego? Nic nie wiedziałam na temat tego zwierzątka, co je, czym go karmić, jak postępować z nim itp. Jasiek wytłumaczył mi podstawy więc te najważniejsze rzeczy już wiem, natomiast jestem cały czas na różnego rodzaju stronach i szukam coś na temat gekonów, aby być dobrą opiekunką.

Dobra rada? Nie ulegajcie sercu (gdy coś jest słodkie, urocze itp), tylko pierw to przemyślcie. Ja miałam takie szczęście, że kupiłam go od kolegi, więc jesteśmy cały czas w kontakcie, a nie w sklepie zoologicznym. I druga rzecz, ma on dopiero 2 tygodnie, więc razem uczymy się ze sobą żyć.

Jeśli jednak ktoś posiada Gekona lub podobne mu zwierzątku, chętnie zasięgnę jakiś rad i ciekawostek. Liczę, że ktoś z was mi coś podpowie :)

Likes

Comments

Nowo wyremontowany, odnowiony i jeszcze lepszy niż był. Mowa o Śląskim Wesołym Miasteczku.

Postanowiliśmy, że wybierzemy się dziś od samego rana do Chorzowa, pogoda się spisała, a park zaskoczył. Co prawda nie pamiętam jak wyglądał kiedyś, jednakże po rozmowach z innymi bardzo dużo się zmieniło.

Cena biletów stosunkowo do ilości atrakcji i tego, że można z nich korzystać ile się chce jest niedroga. Za studencki bilet zapłaciłam 50 zł, więc jak na park rozrywki tanio. My pojechaliśmy o godzinie 10 rano, więc było jeszcze późno, jednakże około godziny 13 zaczęli się zbierać ludzie. Atrakcji jest bardzo dużo, dla dzieci, dorosłych, dla tych bojących się jak i odważnych. Jedynie nie weszliśmy na jeden Rollercoaster, ponieważ czynny jest dopiero od 1 lipca. Moją ulubioną atrakcją była kolejka, która wpadała w wodę, jeździliśmy chyba z 5 razy, a i tak było mało.

Jeżeli chodzi o ceny jedzenia itp, nie przyglądaliśmy się zbytnio, ale z tego co widziałam były przyzwoite jak na park rozrywki.

Szczerze, nie będę was zanudzać pisaniem, sami zobaczcie, tu macie filmik:
https://youtu.be/q1mDMOIfx2Y

Jakby ktoś szukał to tu macie link również na stronę parku: http://legendia.pl

Podsumowując polecam zabrać znajomych, rodziców, dzieci, a nawet drugą połówkę. Jest to świetne miejsce na spędzenie czasu, fajną zabawę i mnóstwo śmiechu.

Likes

Comments

Cześć wszystkim, tutaj jeszcze się nie znamy, jednakże nie jestem całkiem nowa.

Zaczęłam pisać bloga na bloggerze, jednakże uznałam, że skoro zmieniam wiele rzeczy w swoim prywatnym życiu to w wirtualnym też to zrobię. Mam nadzieję, że nie stracę czytelników, a wręcz, że ich zyskam. Tutaj wrzucam wam link do bloggera, abyście mogli zerknąć co tam takiego już nabazgrałam: http://importantformylife.blogspot.com/

Tak jak wspomniałam dużo się zmienia i dużo się dzieje. Podzielmy to jednak na sferę prywatną oraz wirtualną. Zacznę od tej drugiej, ponieważ jest mniej skomplikowana. Zmieniłam stronę na której będę pisać (po długiej przerwie tym razem systematycznie) oraz nazwę, która jest według mnie dużo bardziej wyrazista niż poprzednia. Jeśli chodzi o kwestię prywatną to uznałam, że chce was w nią także wprowadzić i wszystko wam pokazać. Jeśli chodzi o studia i uczelnię to tak jak wspominałam na poprzednim blogu zmieniam uczelnie, na co i na jaką myślę, że zdradzę dopiero po rekrutacji udanej albo nie. Jeśli chodzi o związek to myślę, że napiszę całkiem osobnego posta na temat mojej historii i jak to tak naprawdę jest, ale w skrócie mimo małych problemów, jestem w szczęśliwym związku od prawie roku i 9 miesięcy.

Ten pierwszy post jest w dość ciepłym i lubianym okresie, dlatego prócz smętów poruszę temat wakacji. Dużo wam nie mogę jeszcze napisać, bo najzwyczajniej w świecie nie mam planów. W lipcu planuję pewną kilku dniową wycieczkę z chłopakiem i jego rodziną, o której dowiecie się z vbloga (takie posty również się pojawią :)), a pod koniec wakacji, czyli jakoś we wrześniu chcemy wybrać się do Tropical Island i Berlina ze znajomymi. Ktoś był i poleci nam jakieś ciekawe miejsca albo odradzi coś? Jest to mój pierwszy wyjazd w te rejony, więc chętnie poznam wasze opinie. Ktoś z was ma już jakieś plany? Może to wy zainspirujecie mnie do jakiegoś wyjazdu.

Likes

Comments