Góry, góry, góry...

Tegoroczne urlopy miałam pod znakiem wędrówek górskich. Kiedyś, góry dla mnie, to była zima, stok i narty. Nie potrafiłam spojrzeć w inny sposób. Jak ktoś proponował mi wyjazd, na wędrówki górskie, krzywiłam się "ja i chodzenie po górach, przecież to nudne". Kilka lat temu pomyślałam sobie, że warto byłoby spróbować, przecież nie wiem jak jest skoro nigdy tego nie robiłam.

W tym roku w końcu udało mi się pojechać w góry. Najpierw były Tatry, później Bieszczady. Po pierwszej wędrówce, poczułam czym jest smak gór. Moje zdanie, uległo zmianie. I dowiedziałam się, że spacer w górach, to nie tylko wysiłek fizyczny, jest w tym o wiele więcej ukrytych plusów.

Wejść kilka tysięcy metrów do góry to nie taka prosta sprawa. Potrzebna jest siła i dobra kondycja. Czasem opadasz z sił i czujesz, że dalej nie pójdziesz Siadasz i zaczynasz wątpić w dalszą wędrówkę. Patrzysz w kierunek, w który masz iść i myślisz, że już tak daleko jesteś, że to byłaby ogromna strata teraz zawrócić. Wstajesz i idziesz dalej. W górach pokonujesz swoje słabości, mimo chwili zwątpienia nie poddajesz się. Pokonując kolejne stopni, wspinasz się coraz wyżej i wyżej. A co Cię spotyka na górze? Zasłużona nagroda- widoki, których się nie zapomina i satysfakcja z dokonanego celu. Tak samo jest w codziennym życiu, pokonujesz drogę, podczas, której często spotykasz przeszkody, ale mimo wszystko chcesz osiągnąć cel i się nie poddajesz. Tak samo jest w górach. Wędrówka uczy, pokonywać własne słabości.

Druga rzecz, jaką dały mi góry, to zupełny odpoczynek. Niektórzy się z tego śmieją, bo przecież to taki wysiłek. Owszem, jest to prawda, ale górskie wędrówki to czas na wyciszenie i oderwanie się od codziennego biegu. Odpoczynek psychiczny jest w trakcie urlopu bardzo ważny, a właśnie to oferują góry.

Dzisiaj wiem, że odpowiednie buty, plecak z wodą, szlak i szczyt przede mną, to są potrzebne mi rekwizyty do urlopu.

Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Czasem człowiek traci wiarę w siebie, zapał, który królował w jego życiu jeszcze niedawno – gdzieś po drodze się wypalił. I co dalej? Co zrobić, żeby ruszyć na nowo? Gdzie znaleźć tego powera, który popchnie nas od nowa do przodu?
Po przeczytaniu książki- Regina Brett Bóg nigdy nie mruga i bardzo zapadło mi w pamięci jedno ze stwierdzeń:
” Słyszałeś, że jesteś tym co jesz. Nic podobnego. Jesteś tym o czym myślisz przez cały dzień. Przerażające.”
Moim zdaniem w tym postulacie jest dużo prawdy. przez ostatnie dwa miesiące gdzieś uleciała ze mnie wiara w swoje możliwości. W głowie siedziały takie rzeczy jak: „nie dam rady”, „jednak się do tego nie nadaję”, „brak mi systematyczności”. W głowie wielki mętlik, miejsca nie mogłam sobie znaleźć i co najgorsze stałam w jednym punkcie, z którego nie potrafiłam się ruszyć do przodu.
„Jesteś tym o czym myślisz przez cały dzień” - po przeczytaniu tego zdania, zatrzymałam się na chwilę, żeby dać sobie czas na refleksję. Zastanowiłam się dokładnie o czym tak naprawdę myślę przez cały dzień. Podzieliłam te myśli na negatywne oraz pozytywne, żeby mieć porównanie i móc stwierdzić, które z nich przeważają. Niestety okazało się, że w większości jest to narzekanie i myśl, że „ja się do tego nie nadaję”. Wynika z tego, że moje zatrzymanie się w miejscu zostało nakręcone przeze mnie samą. Cała siła do działania znajduję się w nas samych. W naszym nastawieniu do otaczającego nas świata. Ale najważniejsze jest to w jaki sposób my postrzegamy siebie, w jaki sposób o sobie myślimy oraz to jak bardzo chcemy ruszyć do przodu.

Zwracajmy uwagę w jakim kierunku idą nasze myśli w ciągu dnia, bo to one są naszymi drogowskazami, którą drogę mamy wybrać.

Likes

Comments