Header

Hej! Witam Was w ten słoneczny dzień kolejnym postem o tematyce urodowej. Od dłuższego czasu miejsce w mojej kosmetyczce zajmują trzy produkty, które są absolutnym ''must have''. Są one na tyle dobre, że to któreś opakowania z rzędu! Zauważyłam, że na tyle spełniają moje oczekiwania, że ograniczam się już tylko do ich stosowania. Dodatkowo dwa z nich mogą być stosowanie nie tylko do pielęgnacji skóry, ale i włosów co jest dla mnie ogromnym plusem - szczególnie w wakacje, gdzie taki zestaw idealnie sprawdza się podczas wyjazdów. Moja kapryśna cera bardzo polubiła się z takim minimalizmem, a jeśli przy okazji na kondycji korzystają także włosy to są to dla mnie kosmetyki idealne. Jeśli jesteście ciekawe jakie produkty zasłużyły sobie w tym sezonie na miano moich ulubieńców to zapraszam do dalszej części wpisu.

Holika Holika 99% Aloe Soothing Gel

To wielofunkcyjny nawilżający żel aloesowy, zawierający 99% ekstraktu z aloesu, który pochodzi z rejonów Jeju w Korei Południowej. Jest wielofunkcyjny - może być stosowany zarówno na twarz, jak i na całe ciało oraz jako serum do włosów lub paznokci.. Żel łagodzi podrażnienia, głęboko wnika w skórę, nawadnia ją, utrzymując jej prawidłowe nawilżenie przez długi czas. Wchłania się 4 razy szybciej niż woda! Żel ponadto ujędrnia, wspomaga proces regeneracji, doskonale oczyszcza. To niezwykle łagodny produkt, polecany również osobom z cerą problematyczną, trądzikową oraz wrażliwą. Nie zawiera parabenów ani składników pochodzenia zwierzęcego. U mnie idealnie sprawdza się także nałożony zaraz przed olejowaniem włosów - nałożony po nim olej zatrzymuje nawilżające właściwości żelu we wnętrzu włosa - jest to tzw. metoda olejowania ,,na zakładkę'' o której napiszę wkrótce więcej w poście na temat olejowania.. Ten produkt uratował także moją skórę na wakacyjnym wyjeździe w Grecji gdy przesadziłam ze słońcem - znakomicie złagodzi wszelkie niepożądane skutki opalania. Jest chyba najbardziej wszechstronnym kosmetykiem jaki miałam okazję stosować i jednym z niewielu, który nie podrażnił ani nie spowodował wysypu na mojej twarzy.

Sekrety Arktyki - olejek z żurawiny arktycznej

Olejek Sekrety Arktyki powstał na bazie oleju z żurawiny arktycznej, która rośnie w surowym klimacie Dalekiej Północy. Olej ten jest niezwykle bogaty w cenne przeciwutleniacze zwane tokotrienolami. Substancje te są aż do 60 razy skuteczniejsze w walce ze starzeniem od witaminy E! Zapobiegają ona niszczeniu błon komórkowych, chronią przed starzeniem, wpływają na dłuższe zachowanie młodego wyglądu skóry. Ponadto olej świetnie odżywia i regeneruje a dodatkowo działa również jaki lekki filtr przeciwsłoneczny. Moja skóra nigdy dotychczas nie polubiła się tak z żadnym olejem - jest to pierwszy, który mnie nie zapycha, wyraźnie odżywia i wygładza skórę. Przeważnie stosuję go na noc, a rano skóra prezentuje się nienagannie. Nie byłabym sobą gdybym nie wypróbowała go także na włosach i również w tej roli spisuje się znakomicie - włosy są po nim błyszczące, dociążone i podatne na układanie. Olejek tworzy także idealny duet z wyżej opisanym aloesem! Mogę śmiało przyznać, że zakochałam się w nim już podczas pierwszego użycia - jego zapach jest obłędny. Jeśli więc szukacie wielofunkcyjnego kosmetyku, a macie problematyczna skórę i przesuszone włosy to naprawdę polecam ten produkt.

VIANEK - nawilżający krem pod oczy z ekstraktem z lnu

Tego kremu używam już z krótkimi przerwami od ponad roku i nie udało mi się dotychczas znaleźć niczego lepszego. Ma lekką konsystencje dzięki czemu naprawdę szybko się wchłania, więc idealnie sprawdzi się przed nałożeniem makijażu. A dodam, że pod makijaż nadaje się idealnie - znacznie przedłuża jego trwałość i sprawia, że korektor znacznie mniej się ,,roluje'' i zbiera w zagłębianiach, co dla mnie jest bardzo ważne. Niestety, ale genetycznie jestem posiadaczką sporych worków i przebarwień w okolicach oczu, więc muszę dobrze się ,,kamuflować''. Zauważyłam, że krem ten widocznie zmniejszył u mnie te problemy, nawilża, a dodatkowo łagodzi podrażnienia i nie uczula. Na plus przemawia także delikatny zapach lnu, szata graficzna opakowania i higieniczny dozownik. Po prostu krem idealny!

Wszystkie te trzy produkty stosuję od dłuższego czasu i nie pamiętam kiedy moja skóra i włosy były w tak dobrym stanie. Nie wiem jak Wy, ale ja złapałam się na tym, że czym mniej kombinuje i od kiedy stosuję minimalizm w pielęgnacji tym cera jest w lepszej kondycji.

A wy macie swoich ulubieńców, których nie zamieniłybyście już na nic innego? Czekam na polecenia!

Przenieś swój blog na Nouw - teraz możesz importować swój stary blog - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Dzień dobry w czwartek! Dziś do popołudniowej kawy zalecam mój post o błędach w manicure hybrydowym. Ostatnio tego typu manicure zrobił się tak popularny, że spokojnie możemy próbować robić go w domowym zaciszu. Może niedawno kupiłaś zestaw do hybryd i nie wszystko jest dla Ciebie jasne? A może po wielu próbach znów lakier pęka, jest matowy, szybko się odpryskuje?

Jeśli chcesz cieszyć się pięknym kolorem na paznokciach dłużej, przeczytaj post do końca :-)

Przy okazji pokażę Wam nowe lakiery od Silcare. Mają świetne krycie, dobre ceny, mnóstwo kolorów.

KLIK

Po lewo Color it! 2400 | Po prawo Flexy 11

1. Zbyt grube warstwy

Pamiętajmy o tym, że im cieńsza warstwa, tym lepiej. Zbyt duża ilość lakieru może kurczyć się pod lampą. Co więcej, lakier może odchodzić dosłownie płatami. Zbyt grube warstwy nie wyglądają estetycznie. Nawet gdy używamy lakierów o słabym kryciu, trzymamy się tej zasady i ewentualnie wspomagamy się bazą pod kolory jasne bądź kolorem białym.

2. Zbyt krótkie utwardzanie

Często zdarza się, że używamy lakierów różnych firm. Producent zazwyczaj określa ile powinniśmy trzymać lakier pod lampą. Należy dostosować czas do pigmentacji lakieru i nie wyciągać pomalowanych paznokci zbyt szybko.

3. Zalewanie skórek

To jedna z trudniejszych zasad, której należy się twardo trzymać. Precyzyjność bywa tutaj najważniejsza. Zalanie skórek spowoduje odchodzenie lakieru, ponieważ dostanie się pod niego powietrze. Aby uniknąć tego błędu wystarczy używać drewnianego patyczka, który pomoże nam precyzyjnie pomalować nasze paznokcie.

4. Odrywanie lakieru

To jeden z najgorszych błędów! Wraz z lakierem odchodzi często nasza płytka paznokcia. W ten sposób bardzo się osłabiają, stają się łamliwe i rozwarstwiają się. Hybrydy zawsze usuwamy przy pomocy pilnika i acetonu.

5. Zmywanie lepiących warstw

Lepiąca warstwa - tzw. dyspresyjna odpowiada za dobrą przyczepność warstw. Pojawia się po utwardzeniu lakieru bądź bazy/topu dry pod lampą. Płytkę paznokcia przemywamy cleanerem przed nałożeniem bazy i po topie (o ile jest taka potrzeba).

6. Złe przygotowanie płytki paznokcia

Zawsze zaczynamy od zmatowienia płytki i odtłuszczenia jej. Należy wykonać to bardzo precyzyjnie, również przy skórkach. Tłusta płytka spowoduje odchodzenie lakieru.

7. Zniszczone paznokcie

Jeśli zmagamy się z rozwarstwianiem paznokci, łamliwością, lakier może nie utrzymać się na paznokciach. Jeśli istnieje taka potrzeba, robimy od hybryd przerwę. Regeneracja przy pomocy odżywek lub manicure japońskiego z pewnością poprawi ich wygląd.


Po lewo Flexy 15 | Po prawo 2520

Color it! 810

​Z mojej strony to wszystko. Sama wciąż się uczę, poświęcam swój czas i cierpliwość, ale od kiedy zaczęłam twardo trzymać się tych zasad, manicure jest dokładniejszy i dłużej się trzyma.

Pozdrawiam, Justyna!

Likes

Comments

W dzisiejszym poście znajdziecie świetne propozycje sukienek na wyjątkowe okazje. Jeśli chcecie wyglądać oryginalnie i nie wydać przy tym fortuny to zachęcam Was do przejrzenia moich propozycji!

Pamiętajmy, że mamy wprzedaże, z których czasami naprawdę warto skorzystać. Zobaczcie same!

Więcej - TU

1. KLIK

Więcej - TU

Pozdrawiam!

Likes

Comments