Dzisiaj pierwszy post z nowej serii, a mianowicie moje wrażenia o produktach różnych firm, ich wykonaniu, cenie, długości przesyłki i wielu innych rzeczach o których wiecznie dostaję mnóstwo pytań. Serie tą zacznę od bransoletek firmy Paul Hewitt. Firma w swojej ofercie posiada nie tylko szeroki asortyment jeśli chodzi o bransoletki damskie i męskie, ale także mnóstwo przepięknych zegarków. Kiedy jakiś czas temu odezwali się do mnie w sprawie współpracy, stwierdziłam czemu nie, fajne produkty będzie okazja, aby dać wam znać co o nich myśle.



Czas oczekiwania na moją (a właściwie to Michała) bransoletkę był bardzo krótki. Paczka szła do nas około 4dni roboczych. Co zwróciło nasza uwagę ? Przede wszystkim przepięknie zapakowany produkt. W środku paczki znalazło się nie tylko papierowe konfetti, pudełko z bransoletką, przepiękna pocztówka i nalepka. Co mogę powiedzieć.. otwierając ją powiedziałam WOW!



Jeśli mówimy o samej bransoletce, to wybrałam model, który był jedna z nowości . Postawiliśmy na brązowy pasek i czarną kotwicę. Tutaj również mogę napisać WOW! Zarówno wykonanie bransoletki jak i samego pudełeczka w którym się znajdowała jest cudowna. Każdy szczegół został dokładnie przemyślany i dopracowany w każdym calu. Bransoletka mimo, ze jest skórzana nie rysuje się, ani nie brudzi. Jest bardzo wygodna w noszeniu, nie przeszkadza i nie uwiera, a dodatkowo przepięknie prezentuje się na ręce (zarówno mojej jak i Michała).


Stosunek ceny do jakości? Jak najbardziej na plus. Gdybym miała kupić ją sama, pewno bym to zrobiła i pewnie zrobię nie raz, tym razem postawie na jakaś delikatną wersję dla siebie. Co z zegarkami? Nie potrafię się wypowiedzieć w ich temacie, ponieważ ich nie testowałam. Jedyne co mogę teraz o nich powiedzieć to to, że wyglądają cudownie. Ogólnie firma Paul Hewitt jest godna polecenia i zachęcam wszystkich do zakupów ich produktów. Nie będziecie żałować! Do usłyszenia kolejnym razem, Klaudia.


Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - kliknij tutaj!

Likes

Comments


Coraz mniej czasu pozostało do moich wakacji, dlatego też coraz częściej zaczęłam przyglądać się mojej szafie, aby uzupełnić ją w rzeczy, które będą mi potrzebne. Co dziwne, tym razem na brak stroi kąpielowych nie mam co narzekać, gdyż obecnie jest to jedyna część garderoby, której nie muszę już uzupełniać. Nie chciałam tutaj za bardzo mieszać, dlatego do stworzenia tego posta użyłam dwóch sklepów internetowych, w każdym kolejnym poście tego typu będę starać się pokazywać ubrania z innych sklepów.

Osobiście nie jestem zwolenniczką spódnic, o wiele bardziej od nich wolę krótkie spodenki, W te wakacje chciałabym jednak ubierać więcej różnorodnych rzeczy, przekonać się do spódniczek i sukienek, ciekawe jak mi to wyjdzie. Co do koszulek i bluzek, krótkie rękawki to mój must have, chociaż totalnie nie nadają się one do opalania. A jako, że ostatnio dość sporo ekperymentuje, marzy mi się jakaś cudowna narzutka na strój kąpielowy i słomiana torba na plażę! Nie przedłużając, bo ten post pewnie i tak będzie tak długi, że nikt tego nie przeczyta, zapraszam do moich propozycji :)


BLUZKI, KOSZULKI I TOPY

Tutaj starałam się nie wybierać zbyt dużej ilości propozycji dla was, gdyż w siedmio dniowe wakacje nie jestem w stanie ubrać na siebie piętnastu bluzek, koszulek, czy też topów, chcąc też zachaczyć o jakaś sukienkę. Wszystkie moje propozycje tutaj pochodzą ze strony SheIn a ich ceny są dość niskie. Wiadomo, mogłabym tutaj poszaleć i pokazać wam o wiele więcej propozycji z tej stronki, gdyż ich asortyment jest ogromny, ale to może innym razem.



BUTY

Czyli coś co kiedyś mogłam kupować ciągle. Jeszcze jakiś rok temu, jedyną rzeczą w sklepach, która naprawdę mi się podobała były różnego rodzaju buty. Teraz jest nieco inaczej. Kupuję je dopiero, gdy stwierdzam, że jakiś faktycznie brakuje w mojej szafie. Stąd też przed wakacjami odczuwam ogromny brak fajnych butów na ciepłe dni.



SUKIENKI I KOMBINEZONY

Sukienki i kombinezony, czyli ta część mojej garderoby w której dosłownie świeci pustkami. Czemu? Sama nie wiem, podoba mi się wiele kroi sukienek, lecz zawsze kiedy miałam wybór to wolałam od nich krótkie spodenki lub wygodne spodnie. No ale ile można chodzić tylko w spodniach czy też spodenkach. Kombinezony zaś to świetne rozwiązanie dla mnie, wyglądają jak sukienki, a są o wiele bardziej komfortowe. U mnie ciężko o odpowiedniej długośći sukienkę, gdyż jestem dość wysoka i większość w moim rozmiarze, ledwo co przykrywa mi tyłek.



SPÓDNICE I SPODENKI

Jak już napisałam wyżej, spodenki to moja wielka miłość. Tutaj jednak postaram się skupić na spódniczkach. To było bardzo ciężkie zadanie, bo przeglądając tą stronę chciałam tutaj wstawić chyba z piętnaście par spodenek, ale walczyłam sama ze sobą i zobaczycie tutaj po równo spodenek i spódnic. Te jeansowe spódniczki to według mnie cudo! Mi jednak ciężko jest znaleźć jakaś w kształcie litery A. Tutaj jednak udał mi się dorwać i taką.



To już wszystkie moje propozycje na te wakacje. Dajcie znać co wam się najbardziej podoba i jakie sam wasze ulubione sklepy i propozycje na te wakacje. Mam nadzieje, że do usłyszenia szybko, pozdrawiam Klaudia.


Likes

Comments

Blouse: Gina Tricot / Jeans: Lager157 / Shoes: Adidas / Belt: Hollister / Watch: Daniel Wellington / Bag: Louis Vouiton


Już jakiś czas temu usłyszałam bardzo mądre słowa, a mianowicie 'Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego'... I szczerze się z tym zgadzam. Kiedyś chciałam wszystkiego, pisać super bloga i od razu mieć mnóstwo czytelników, mieć wspaniałego instagrama, całą masę obserwatorów na snapie, super funpage na facebooku, najlepiej jeszcze konto na YouTube, genialnie płatną pracę i nie będę już nawet więcej wymieniać reszty moich dawnych oczekiwań, bo obecnie nie wymieniłam ich nawet w połowie. Dopiero teraz zaczynam rozumieć o co dokładnie w tym chodzi. Nie da się być dobrym we wszystkim, mieć wszystko i ciągle być najlepszym. Najważniejsze jest to, aby konsekwentnie dążyć do tego, by być coraz lepszym, robić to z pasją, nie dla korzyści, a wtedy wszystko zacznie nabierać tempa i kolorów o jakich nawet nie myśleliśmy,

Tak było i ze mną. Teraz wiem, że nie potrzebne mi jest milion fałszywych subskrypcji czy też obserwacji, kiedy ani jedna z tych osób nie skupi się na tym co robię, nie wejdzie na tego bloga i nawet pewnie nie ma pojęcia kim jestem, ani co robię. Nie potrzebuję przesadnej atencji, poczucia, że muszę być we wszystkim najlepsza, bo wcale nie muszę, wystarczy mi kilka prawdziwych osób, które tutaj zostaną i to przeczytają. Jeśli kiedyś będzie was więcej - wspaniale! Jeśli nie - okej, cieszę się, że chociaż tyle osób to czyta. Gdy tak czasami przeglądam portale społecznościowe widzę, jak wiele osób jest obecnie w miejscu w którym kiedyś byłam i ja. Follow za follow, like za like, hej wypromujesz mnie? to teraz tak popularne stwierdzenia, że aż przestały mnie męczyć, już ich nawet nie zauważam. Chińskie fabryki lajków, aplikacje do obserwacji... CO?! Naprawdę w życiu są ważniejsze rzeczy od atencji, a rozum czasami musi wziąć górę nad chorymi ambicjami. Polecam, a naprawdę będziecie spali spokojniej.



Także teraz będzie więcej. Więcej postów, więcej zdjęć, więcej stylizacji, więcej mnie. Posty podzielę na kategorie i oprócz typowych stylizacji, postów motywacyjnych, moich małych przemyśleń, pojawią się także wish listy, co miesiąc ulubieńcy miesiąca i wiele innych postów. Nawet nie sądziłam, że ostatni post tak bardzo wam się spodoba. W ogóle wszystko co ostatnio się dzieje strasznie mnie zaskakuje i daje mi dużego kopa do działania. Trzymajcie za mnie kciuki, żebym znów nie odpłynęła za daleko, żeby udało mi się iść tym torem który sobie właśnie wyznaczyłam.

Jeśli macie jakieś uwagi dotyczące postów, zdjęć, przejrzystości bloga koniecznie dajcie mi znać. Będę na dniach pracować nad małą zmianą wyglądu i wszystkie wskazówki przyjmę z otwartymi rękoma. Wam natomiast życzę udanego dnia i zapraszam w piątek na bloga, gdyż pojawi się mała wish lista, nad którą pracuję już dobre 5godzin, a końca wciąż nie widać. Całuję i pozdrawiam, K.


Likes

Comments

Koszulka i sweter: H&M / Jeans: Lager157 / Belt: Gucci / Bag: Louis Vuitton / Shoes: Novita Shoes /   Watch from http://www.danielwellington.com/pl 



Małymi krokami staram się do was wrócić. Przez tą miesięczną chorobę totalnie się rozleniwiłam. I chociaż robię za każdym razem milion zdjęć, żeby mieć do do was napisać i coś do pokazania, wciąż tego nie dodaje. Cóż, ale wracam... Nie będę się na razie porywać z motyką na słońce i obiecywać posty przynajmniej 3 razy w tygodniu, ale posty będą! Co tydzień coś będzie!

A co u mnie? Wszystko idzie w jak najlepszym kierunku, a do wakacji zostało Ok 40dni! Lepiej nie widzę. Pamietam jeszcze dzień w którym je zabukowaliśmy i tych dni było jeszcze 160. A pogoda u nas coraz lepsza!


Jako, że z tą pogodą coraz lepiej, powyżej możecie zobaczyć jak z Klaudia postanowiłyśmy ją wykorzystać w zeszłym tygodniu. Planów na zdjęcia mamy o wiele więcej, można powiedzieć, że rozkręcamy się przed Hiszpanią, dlatego może już na dniach będziecie mogli zobaczyć kolejne nowości.

W ostatnim czasie Instagram zastapił mi trochę bloga, uwielbiam ten portal społecznościowy mimo, że powoli zamieniają go w wielka maszynę do zarabiania pieniędzy. No cóż, realia XXI wieku. Stąd też odsyłam was do instagrama, a tutaj do usłyszenia wkrótce, pozdrawiam K.

Likes

Comments


Odkąd pamiętam, zawsze wybierałam klimatyczne miejsca. Nie te nudne, szare, przereklamowane, ale te do których każdy chciałby pójść, gdyby tylko wiedział o ich istnieniu. I tak na swojej mapie Stockholmu zaznaczam miejsca, które widziałam na różnych zdjęciach, czy też portalach, a które koniecznie muszę odwiedzić. Z tym miejscem nie było inaczej. Kiedy zobaczyłam je na instagramie od razu wiedziałam, że będzie ono kolejnym punktem do odwiedzenia. Co prawda udało się dopiero za drugim podejściem, ponieważ jest ono otwarte tylko do godziny 15:00 o czym kompletnie nie miałam pojęcia, ale tym razem obyło się bez powiedzenia "do trzech razy sztuka" i za drugim podejściem wszystko się udało.



Oprócz genialnego klimatu uwielbiam też dobre jedzenie. Co z tego, że ma ono ogromną ilość kalorii, na siłowni się spali (ha ha za rok) 😂 I takim oto sposobem w niedzielę, razem z Sarą i Michałem wybraliśmy się tam na lunch. Czy polecamy? Zdecydowanie tak! Jeśli ktoś z was będzie kiedyś w Stockholmie, niech koniecznie zajrzy tam na dobre jedzonko. Co najważniejsze jest tam ogromny wybór wegańskiego i bezglutenowego jedzonka, także spokojnie każdy znajdzie coś dla siebie.



A naszą niedzielę zakończyliśmy spacerem po parku i szybkim powrotem do domu, bo pogoda w Stockholmie ostatnio zwariowała i raz jest mega słońce, a po 5 min mamy ulewę. Co za wakacje. No, ale co zrobić. Czekam już na te prawdziwe, słońce, plaże i setki palm. Teraz pozostaje mi się pożegnać i do następnego razu 💗


Likes

Comments


Dzisiaj przychodzę do was z małą aktualizacją tego co u mnie. Dość długo mnie tu nie było, ale przez moją ostatnią chorobę, która mimo setek leków i antybiotyków wciąż trzyma, straciłam większość chęci do jakiejkolwiek aktywności w internecie. Nie było mnie tutaj, na instagramie dodawałam jedno zdjęcie tygodniowo, zupełnie jak nie ja. W ten weekend jakoś znów trochę odżyłam. Cóż, mogę powiedzieć tylko tyle, że wracam z podwójną siłą, masą pomysłów na posty i głową pełną planów do realizacji.

A więc weekend.. Co robiłam w weekend ? W sobotę razem z Sarą i Michałem wybraliśmy się na małe zakupy, gdzie kupiliśmy dwu metrowego łabędzia z myślą o wakacjach, plus ja kupiłam kilka rzeczy, które chodziły już za mną od dawna. Lista zakupów u mnie wciąż długa, ale powoli znajduję wszystko co trzeba. Po zakupach nadszedł czas na UWAGA! jedzenie, czyli stały punkt każdego dnia. Uwielbiam testować jedzenie w wielu nowych miejscach. Na koniec nadszedł czas na małe odwiedziny u Klaudii i Krystiana, którzy obecnie są w trakcie przeprowadzki i poskręcaliśmy kilka mebli, rozpakowaliśmy kilka rzeczy i czekając na prąd spędziliśmy miło czas. W niedzielę zrobiliśmy wielki test łabędzia nad jeziorkiem, po czym pojechaliśmy na burgery do super miejsca, które jest totalnie w amerykańskim stylu. Co prawda kurczaka, mojej wielkiej miłości tam nie zjem, no ale cóż niekrwisty burger też był super.


Zawsze kiedy na weekend mam jakieś plany czas ucieka tak szybko, że nawet nie wiem kiedy on mija. Co lepsze ten weekend w Szwecji zaczyna się już w czwartek po południu, gdyż Szwedzi w piątek i sobotę obchodzą Midsommar, czyli ich odpowiednik naszej nocy świętojańskiej, który tutaj obchodzony jest w bardzo szczególny sposób. Także postów w przyszły weekend będzie masa, a ja tym czasem zabieram się za pisanie dla was kolejnego posta.

Do usłyszenia niedługo, Klaudia.


Likes

Comments


Dawno mnie tu nie było, ale przez moją chorobę i brak chęci do czegokolwiek nie robiłam nic ciekawego, aż do czwartku! W czwartek byliśmy razem z Michałem i Sarą na zakończeniu gimnazjum u Wojtka i Klaudii. W Szwecji gimnazjum to jak nasza szkoła średnia i wygląda to zupełnie inaczej. Wręcz żałuje, że w Polsceu tak nie obchodzi się tego dnia. Jak on wygląda?

Rano cała klasa wybiera się na śniadanie z szampanem do osoby z klasy, która godzi się na realizację tego, lub do innego wyznaczonego przez klasę w tym celu miejsca. Następnie udają się do szkoły, gdzie zebrani na auli wysłuchują ostatnich występów, przemówień, czy tez wskazówek. I zaczyna sie przygotowanie do biegu! Biegu? Tak! Każda klasa wybiega przed szkołę, gdzie czeka na nich rodzina z transparentami z ich imionami i zdjęciami z dzieciństwa, przyjaciele z maskotkami, mini szampanami i kwiatami, które zaraz zawisną na ich szyjach. Każdy chłopak jest w garniturze, a dziewczyna w białej stylizacji. I wszyscy na głowach mają przepiękne czapki ze swoimi imionami, nazwiskami i innymi wybranymi przez siebie napisami.



Po biegu i maskotkach nadchodzi czas na pamiątkowe zdjęcia, gratulacje i chwile z bliskimi. A później? Później studenci wracają do szkoły, aby przebrać się w brzydkie ubrania, bądź kombinezony wodoodporne i ruszają na wielkie ciężarówki, którymi będą jeździć po całym mieście i oblewać się śmierdzącym piwem. Będą tam krzyczeć, tańczyć, śpiewać i cieszyć się tym długo oczekiwanym dniem. A kiedy już trasa ciężarówką dobiegnie końca, wrócą do domów gdzie razem z bliskimi będą świętować ten dzień przy torcie i sporej ilości alkoholu. Wow. Byłam pod ogromnym wrażeniem widząc to na żywo. Wojtek, Klaudia jeszcze raz ogromne gratulacje.

Więc teraz zostaje mi zadać wam pytanie, co sądzicie o szwedzkim zakończeniu szkoły średniej? A może ktoś z was mieszka w innym kraju w którym równie hucznie obchodzony jest ten dzień? Koniecznie dajcie znać!
Do kolejnego razu kochani, Klaudia.


Likes

Comments


Wow! Czuje się jakbym nie pisała tutaj nic przynajmniej przez rok. Czemu ? Od 6 dni, jak nie więcej męczy mnie dość konkretnie jakaś choroba. Kaszląc wręcz wypluwam swoje płuca, nie mogłam mówić, wciąż miałam stan podgorączkowy i brak jakichkolwiek chęci do życia i napisania tu czegokolwiek. Czy wyzdrowiałam ? Nie. Na szczęście wczoraj mama przywiozła i antybiotyk i mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej. Co prawda już mówię, chociaż wciąż nie tak jak powinnam, gorączki już nie mam i czuje się odrobinę lepiej, więc postanowiłam dzisiaj się w końcu do was odezwać i napisać co się w ogóle ze mną dzieje. Zdaję sobie sprawę z tego, że notki powinnam dodawać regularnie i dość często, BO TO LUBICIE :) I tak będzie. Jak tylko wrócę do życia postów będzie mnóstwo, obiecuję.



Pogoda w Stockholmie dzisiaj cudowna, dlatego skorzystam z okazji i wychodzę dziś z Klaudią i Sarą, także kto wie może jutro pojawi się już jakiś nowy post. Jako, że nie zdążyłam na kwitnące różowe drzewa, które tutaj są cudowne, to pocieszyłam się dzisiaj już opadniętymi i zrobiłam kilka zdjęć. Haha, jakoś trzeba sobie radzić. A tymczasem idę się wykąpać, pomalować i lecę dalej. A jak tam wasze plany na weekend ?

Pozdrawiam wraz z moją chorobą, K.


Likes

Comments