Oglądając Igrzyska Olimpijskie przychodzi mi do głowy mnóstwo tematów o których chciałabym napisać. Dzisiaj wybrałam temat "underdog" czyli osoba/drużyna która nie jest faworytem w danej rywalizacji. Czy underdogom jest łatwiej? Jakie myśli mogą mieć w głowie? Czy to jak podejdą do rywalizacji ma znaczenie? W tym poście będę debatowała nad tymi i kilkoma innymi sprawami.

Generalnie mówi się, że łatwiej się rywalizuje gdy nie ma presji z otoczenia, od trenera, kibiców, działaczy, prezesów itd. Wtedy nie ma stresu, czyli nie powinno się popełniać prostych błędów, i powinna być duża szansa wykonywania wszystkich elementów tak jak na treningach. Zgodzę się z tym, ale czy wtedy dużo częściej nie powinny zdarzać się sensacyjne/niespodziewane wygrane?? Zdarza się, że jest czarny koń turnieju który wszystkich zaskakuje i zachodzi dużo wyżej niż można było się spodziewać, ale czy jego wygrane są spowodowane w dużej mierze brakiem presji? Moim zdaniem niekoniecznie. Uważam, że underdogom jest łatwiej jeśli są to sportowcy, którzy potrafią ryzykować, ale przy presji boją się to robić. Wtedy kiedy presja jest z nich zdjęta, mogą ryzykować bez obawy i często przekłada się to na dobry wynik. Jednak jest też druga strona medalu. Istnieją sportowcy, którzy bez presji nie potrafią się sami zmotywować do wykrzesania każdej iskierki z siebie, i wtedy w sytuacji w której nikt nie wymaga od nich wygranej, po prostu nie są w stanie wykrzesać 100% i ponoszą porażkę.

Patrząc na temat underdoga z innej strony, można zwrócić uwagę również na to jak przeciwnik podchodzi do takiej rywalizacji. Jeśli jedna strona jest uważana za zdecydowanego faworyta to często gęsto ma problem z podejściem do startu w pełni skoncentrowana, i to jest ta szansa, dla underdoga. Jeśli zostanie ona wykorzystana, underdog rozkręci się i wejdzie na swoje najwyższe obroty to może pokonać dużo lepszego przeciwnika od siebie.

W dużej mierze ( zresztą jak we wszystkim) wynik zależy od nastawienia underdoga. Jeśli podejście takiego zawodnika jest na poziomie "przecież jestem niżej w rankingu to i tak mogę przegrać" to stawia siebie na straconej pozycji, bo jeszcze przed początkiem rywalizacji znajduje sobie usprawiedliwienie na wszelki wypadek niepowodzenia. Natomiast jeśli myśli underdoga są na poziomie " Jestem dobrze przygotowany/a, to będzie dobry występ, chcę wygrać i mogę tego dokonać" to wtedy rzeczywiści można powiedzieć , że jest w trochę lepszym położeniu

Podsumowując, czy jest się underdogiem czy faworytem, bez dobrego nastawienia do rywalizacji nie wiele można zdziałać.


P.,S. Do tego post natchnął mnie wczorajszy ćwierćfinałowy pojedynek w plażówce kobiet Larissa/Talita przeciwko Heidrich/Zumkehr, gdzie pierwsza para Brazylijska była zdecydowanym faworytem, a para Szwajcarska undedogiem. Pojedynek zakończył się zwycięstwem Brazylijek 2:1, jednak w każdym secie gra była bardzo zacięta, a w drugim secie Szwajcarki miały piłki meczowe. Te mecz mnie natchnął, ponieważ Szwajcarki idealnie wykorzystały zbyt duża pewność siebie na boisku Brazylijek, i w momęci ich dekoncentracji weszły na wyżyny swoich umiejetności i dlatego były o milimetr od sprawienia wielkiej niespodzianki turnieju. Kto nie oglądał niech żałuje, bo było niesmowite widowisko.

Likes

Comments

Cześć Ludziska.

W pierwszym wpisie przedstawię się Wam troszeczkę, żebyście wiedzieli dlaczego piszę o sporcie i czy jest możliwe żebym miała coś ciekawego do powiedzenia ( pewnie dla ładnej gromadki osób nie będę nic ciekawego pisać, jednak wierzę, że dla równie sporej grupy osób moje wpisy będą bardzo ciekawe).

Nazywam się Izabela Zackiewicz i od 9 roku życia trenuję siatkówkę, chociaż to nie był pierwszy sport który trenowałam - zaczęłam od tenisa ziemnego ( jeden rok) i tańca towarzyskiego ( chyba 3 lub 4 lata - sama nie pamiętam ;) ) W szkolnych rozgrywkach brałam udział w każdych zawodach, które zostały mi zaproponowane, a do 3 klasy podstawówki na świetlicy albo grałam w gumę, albo w piłkę nożną z chłopakami. W dzieciństwie najlepiej spędzony czas był zawsze wtedy kiedy mogłam się zmęczyć. Mój pierwszy klub sportowy to UMKS MOS WOLA Warszawa, który zawsze będzie bliski mojemu sercu, chociaż już od 3 gimnazjów wyjechałam z Warszawy do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu (gdzie grałam, uczyłam się, oraz reprezentowałam Polskę w młodzieżowych rozgrywkach), następnie był drugoligowy AWF Warszawa, 4 lata byłam częścią drużyny Middle Tennessee State University, pół sezonu w Volley Koniz (Szwajcaria), powrót do Polski i jeden sezon w pierwszoligowej Sparcie Warszawa, następnie awans do pierwszej ligi z Nike Węgrów i dwa sezonu w pierwszej lidze również w Nike, a obecnie pierwszoligowy PSPS Chemik Police. W między czasie miałam też poważniejszą przygodę z siatkówką plażową do której w następne lato chcę powrócić. Tak w skrócie wygląda mój sportowy życiorys.

Naukowo moja kariera wyglądała następująco: w USA na MTSU uzyskałam tytuł Bachelor in Science - Psychology, a następnie zrobiłam Masters in Sport Psychology na California Southern University. W Polsce uczęszczałam na studia magisterskie z Psychologii w Zarządzaniu na Akademii Leona Koźmińskiego, jednak nie zmobilizowałam się do napisania pracy, więc nie mogę się pochwalić w tej dziedzinie tytułem magistra. Dodatkowo, ostatnio zaczęłam się interesować odżywianiem i ukończyłam kurs Dietetyki I i II stopnia - jednak mam jeszcze baaaaaaaaardzo dużo do nauczenia się w tej dziedzinie (jak i w każdej innej ;) ), ale wszystko przede mną :)

Prywatnie jestem szczęśliwą mężatką. Staram się dużo śmiać, bo przecież śmiech to zdrowie. Na początek wystarczy informacji o mnie - mam nadzieję, że chociaż połowa z Was przeczytała do końca tego posta i już nie może się doczekać kolejnego wpisu:)

Likes

Comments