Ta seria zawładnęła moim życie i to dosłownie!

Pierwszą książkę z tej serii "Jak poślubić wampira milionera" przeczytałam mając czternaście lat. Od tamtej pory, ile razy nie sięgnę po którąś książkę z serii jestem wniebowzięta.

Muszę zacząć od przedstawienia Wam kolejności:

1. Jak poślubić wampira milionera 2. Wampiry w wielkim mieście 3. Wampiry wolą szatynki

4. Wampir z sąsiedztwa 5. Ja cię kocham, a ty spisz, wampirze 6. Sekretne życie wampira

7. Zakazane noce z wampirzycą 8. Moje wielkie wampirze wesele 9. Jedz, poluj, kochaj

10. Anioły i wampiry 11. Najseksowniejszy wampir świata 12. Poszukiwany żywy lub nieumarły

13. Szaleję za tobą, Misiu 14. Wampir z tatuażem 15. Jak uwieść wampira (specjalnie się nie starając)

To piętnaście książek, a każda z nich jest wyjątkowa! Każda opowiada inną historię, ale są one połączone. Oczywiście można przeczytać je nie po kolei, wtedy historia też będzie miała sens, jednak trafimy na wiele spojlerów.

Ogólnie w historiach góruje motyw miłości wampira do śmiertelnej dziewczyny, jednak niektóre z nich odbiegają trochę od motywu przewodniego, na przykład: Zakazane noce z wampirzycą, Anioły i wampiry, Szaleję za tobą, Misiu. Książki napisane są prostym językiem, akcja jest zrozumiała dla czytelnika. Kerrelyn Sparks pięknie opisuje wszystkie uczucia , emocje bohaterów. Potrafi zrobić nastrój w powieści. Jej wątki miłosne z nutą erotyzmu są świetnie napisane. Czytając książki z serii " Miłość na kołku" ma się wrażenie, że jest się w samym centrum akcji. Gdy po raz pierwszy sięgnęłam po jej książki, wiedziałam od razu, że jeszcze wiele razy będę do nich wracać.


Książki czyta się szybko, nie tylko z powodu małej ilości stron, lecz przede wszystkim dlatego, że bardzo wciągają ( zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że uzależniają).

Doprowadzają czytelnika do łez i do śmiechu. Tak skrajne emocje w jednej książce są rzadko spotykane.

Nie żałuje, że te książki trafiły w moje chciwe łapki.
Serii : Miłość na kołku" daję sześć gwiazdek na pięć i zachęcam do czytania! 🌟🌟🌟🌟🌟🌟

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Jestem zakochana! Od przeczytania tej serii minęło juz tyle czasu, a ja nadal niemogę wyjść z podziwu.

POLECAM POLECAM POLECAM!!!

Nina to zwykła nastolatka, dobrze się uczy, ma grono najbliższych przyjaciół i jest po prostu szczęśliwa. Wszystko zmienia się w dniu jej osiemnastych urodzin; nakrywa swoją przyjaciółkę ze swoim chłopakiem, jej tata ginie w wypadku samochodowym, a ona sama musi się przeprowadzić do jedynej krewnej, która jej została. W nowym miejscu poznaje trzech, jakby się mogło wydawać, wspaniałych chłopców. Alex, Christian i Nick. Każdy z nich ma coś w sobie, tylko dlaczego Nina ma wrażenie, że coś z nimi jest nie tak?


Książka jest cudowna! Już dawno nie przeżyłam takich emocji podczas czytania. Śmiałam się razem z nią, płakałam razem z nią, krzyczałam na nią gdy podejmowała złe decyzje i byłam z niej dumna, aż do samego końca.

Ta seria jest na wskroś poruszająca. Nie mogłam się od niej oderwać choćby na chwilę, czułam wewnętrzną potrzebę kontynuowania lektury.


Wszystko o czym pisze Ewa Seno jest w tej serii spójne. Bardzo dużo się w niej dzieje, ale to nie przeszkadza w nadążaniu za akcją.Postać głównej bohaterki jest zachwycająca! Nina jest inteligentna, zabawna, a do tego jest w stanie poświęcić własne życie dla osób, które kocha. Razem z nią przeżywałam wszystkie jej upadki i byłam z niej dumna, gdy się podnosiła - silniejsza niż kiedykolwiek.

Wspominałam Wam już wcześniej, że jestem typem osoby, która kocha szczęśliwe zakończenia. Niestety ( a może stety?) ta seria (przynajmniej dla mnie) nie kończy się najlepiej. Myślę, że mimo to autorka zrobiła wszystko co w jej mocy, żeby zadowolić fanów. I ja także czuję się zadowolona. Nic tak nie potrafi zadowolić kobiety, jak dobrze napisana książka. Przyznam się szczerze, że moje zadowolenie spotęgowali chłopcy, którzy pojawiając się w serii.

W każdej z trzech książek  miałam swojego ukochanego. W pierwszej był nim Alex, w drugiej mroczny wampir, a w trzeciej w końcu spodobał mi się Nick i zrozumiałam co Nina do niego czuje.


Ewa Seno niewątpliwie ma niezwykły talent. Życzę jej jeszcze nie jednej tak udanej serii. Sobie życzę, bym również kiedyś posiadła tak wielki talent ubierania w słowa swoich mysli. Wam natomiast życzę, byście za każdym razem. gdy sięgniecie po książkę, czuli tyle emocji, co ja, czytając tę serię.

Daję serii Antilia sześć gwiazdek na pięć :p 🌟🌟🌟🌟🌟🌟

Likes

Comments

Kolejna książka, po którą sięgam drugi raz z rzędu. Niestety nie dlatego, że jest rewelacyjna, tylko po prostu z nudów. Faktycznie, za pierwszym razem wciągnęła mnie bez mała, jednak tym razem jakoś ciężko było mi przez nią przebrnąć. ( Może to dlatego,że teraz jestem trochę starsza).

Książka opowiada o Rebece mieszkającej w Niemczech. Od jakiegoś czasu miewa sny przedstawiające jej własną śmierć. Dodatkowo często spotyka tajemniczego chłopaka - Luciana, którego nigdy przedtem nie widziała. Lucian nie pamięta kim jest, skąd wziął się w Niemczech, ani dlaczego coś go nieodparcie ciągnie ku Rebece. pamięta natomiast najdrobniejsze szczegóły z życia dziewczyny.

Wydawać by się mogło, że to kolejna książka typu Paranormal romance, jednak  uważam, że to nie cała powieść, a jedynie postać Luciana jest niepowtarzalnym elementem fantasy. 



Z samego początku byłam bardzo ciekawa tej książki. Kim jest Lucian? Czemu Rebeka i on ciągle na siebie wpadają? Co będzie dalej? Tak było na początku, jednak środek powieści jest po prostu nudny. Teoretycznie pomysł jest dobry, ale myślę, że trochę naciągany.

Zdecydowanie za mało mi było w tym wszystkim Luciana. Miłość Rebeki do tajemniczego nieznajomego również nie była zbytnio opisana, ani ubrana w czułe słówka. Do tego, niestety, należę do osób, które z utęsknieniem czekają na Happy End, tutaj tego nie było.

W tego typu książkach wręcz oczekiwane są sytuacje doprowadzające czytelnika do łez. ( Albo ja jestem nie czuła, albo po prostu ich tu nie było).

Lucian - to imię pojawia się w wielu książkach fantasy ( prawdopodobnie w innych też). Osobiście moim ulubionym bohaterem o tym imieniu już na zawsze pozostanie Lucian Antonescu - z powieści Meg Cabot "Nienasyceni"( która mam nadzieję, w końcu doczeka się wpisu na tym blogu).

 ( Wspominam Wam o tym, ponieważ spotkałam się ze stwierdzeniem, że imię "Lucian" jest bardzo oryginale i nie powtarza się w innych powieściach. Ciekawe stwierdzenie, bo ja spotkałam to imię już nie pierwszy raz i to zdecydowanie wcześniej, niż sięgnęłam po Luciana Isabel Abedi.

Podsumowując. Mimo wszystko polecam "Luciana", każdy powinien przeczytać tę książkę chociaż raz. Daje jej mocne trzy, na pięć gwiazdek. 🌟🌟🌟

Likes

Comments

Już trzeci raz udało mi się przeczytać serię "Cienie" - Amy Meredith. Skoro czytałam ją już trzeci raz to zdecydowanie jestem na tak. Może faktycznie nie jest zbyt głęboka, problemy poruszane pasują do nastoletniego świata, w którym żyje nasza bohaterka.

Eve to szesnastoletnia dziewczyna z bogatej rodziny. Jej jedynymi problemami są zakupy, spotkania z przyjaciółmi i wybór zajęć dodatkowych w nowym liceum.

Prawdziwe problemy zaczynają się gdy do miasta przybywa dwóch tajemniczych chłopców. Eve wraz z przyjaciółką Jess, nie mogą zdecydować, który z nich jest lepszy. Niestety, wraz z przybyciem dwóch przystojniaków, do ich pozornie cichego miasteczka przybywa również zło...

Tak jak wspominałam wcześniej, książki Amy Meredith nie mają jakiejś bardzo głębokiej tematyki, ale czy to konieczne? Według mnie to świetnie napisana powieść dla nastolatków. Dobrze się ją czyta dzięki przejrzystości akcji, wplecionego między sceny poczucia humoru i małej liczbie stron.

Do serii "Cienie" należą:

* Cienie

* Polowanie

* Gorączka

* Zdradzona

O ile pierwszy tom jest skrajnie przewidywalny, tak pozostałe już nie. Historia opowiedziana jest klarownie, mimo to ciężko jest się domyślić jak się skończy.

Ogólnie jestem prawdziwą fanką Jess. Nie ma magicznych mocy ani wielkiego miecza do zabijania demonów, a i tak walczy z nimi. Własnie tylko dzięki niej , w książce, możemy znaleźć poczucie humoru. Do tego Jess jest taka jaką ja, jako dziecko, chciałam być. Silna, niezależna, piękna, waleczna i inteligentna.

Podsumowując - polecam te książki osobom szukającym w lekturze odprężenia. Biorąc do reki "Cienie"nie będziemy mieć problemu z nadążaniem za akcją czy problemami, których główna bohaterka nie przeskoczy.

Jak dla mnie, na pięć gwiazdek daję tej serii mocne trzy    🌟🌟🌟

Likes

Comments

Pani Armentrout od pewnego czasu gości w moim domu często. No może nie ona sama, ale jej książki na pewno. Przeczytałam już serie Dark Elements, ( która tak swoją drogą jest zachwycająca!), ale teraz nie o niej. Do serii LUX należą: Obsydian, Shadows, Oblivion, Onyks, Opal, Origin, Opposition ( niekoniecznie w tej kolejności). Właśnie skończyłam czytać pierwszą część z serii - "Obsydian". I wiecie co? Zakochałam się! Książka nie jest krótka, a dałam radę przeczytać ją w kilka godzin, nawet się nie spostrzegłam, a już dotarłam do podziękowań. Zdecydowanie nie były to stracone godziny. Broń Borze!


"Obsydian" - opowiada historię z punktu widzenia Kate, która wraz z mamą przeprowadziła się właśnie do Zachodniej Wirginii - nowi ludzie, nowe miejsca i nowi sąsiedzi. Jest wśród nich niesamowite rodzeństwo. Tak szybko jak Kate zaprzyjaźnia się z piękną Dee, tak szybko zaczyna nienawidzić jej brata Daemona. Nieziemsko przystojnego, kompletnie nieobliczalnego oraz cholernie aroganckiego. Mimo początkowej niechęci, Kate zaczyna czuć coś do Daemona, w międzyczasie dowiaduje się kim ten przystojniak jest naprawdę, od tej pory każdy dzień jest walką o przetrwanie...

Tak jak wspominałam wcześniej, jestem zakochana w tej serii! Może nie przeczytałam jeszcze całej, a tak właściwie to dopiero jestem po pierwszym tomie, ale już nie mogę się doczekać, aż w końcu będę mogła przeczytać kolejne!

"Obsydian" ma coś w sobie. Fascynujący bohaterowie, nieoklepany temat, świetne pomysły oraz wartka akcja, która trzyma się "kupy" :P

Bardzo spodobała mi się również narracja, którą prowadzi główna bohaterka.

Ktos może powiedzieć, że to kolejna książka z serii "bad boy" & "shy girl" , ale kogo to obchodzi? Sceny nie są ściągnięte z innych kultowych książek, autorka miała na to swój pomysł. ( Tak szczerze, to jedyna książka o kosmitach, która mi się podoba).


Z tego co się zorientowałam, kolejny tom opowiada te samą historię, ale widzianą oczami Daemona. Pozostałe książki z cyklu odnoszą się do historii miłości Kate i Daemona, która od samego początku nie jest łatwa.



3 x TAK

​Pozdrawiam i zachęcam do czytania! Wasza Spadająca gwiazda :*

Likes

Comments

Za każdym razem, gdy na półkach biblioteki widzę książę fantasy polskiego pochodzenia, mam ochotę zabrać ją jak najszybciej do domu i pogrążyć się w lekturze. Tak samo było i w tym przypadku. Wróciłam do domu i z zapartym tchem zabrałam się za czytanie.Niestety już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że to nie jest książka dla mnie.

Zapytacie dlaczego? Przecież właśnie to książki fantasy skradły moje serce. To wszystko prawda, ale nie tym razem...

Zaczynając od początku.

Książka opowiada o młodej dziewczynie Kate Seelow, która jest na pozór zwykłą dziewczyną, ale od zawsze czuje się inna niż jej rówieśnicy. Jej życie wywraca się do góry nogami, gdy dowiaduje się, że została adoptowana. Jakby tego było mało, wokół niej dzieją się dziwne rzeczy. Kate odwyka, że ma moc.Próbuje dowiedzieć się kim tak na prawdę jest i jaki jest jej los, niestety co chwilę wpada w tarapaty, z których usilnie próbują ją wyciągnąć jej niezwykli przyjaciele.


A teraz powiem Wam dlaczego zawiodłam się na tej książce.

Teoretycznie to historia jak wiele innych, które mi się podobały, jednak "Zmiennokształtna" różni się od nich kompletnym nieprzemyśleniem fabuły. Autorka nas nie oszczędza. Już od pierwszych stron akcja jest wartka. Nie byłoby w tym problemu gdyby wątki były poukładane i każdy do końca posiadał rozwinięcie i zakończenie. Tutaj niestety wszystko się plącze.

Przeszkadza mi również postać głównej bohaterki. Teoretycznie jest ona zagubioną dziewczyną, która właśnie dowiedziała się, że jest adoptowana i ma moce. Niestety autorka nie dała jej czasu na porządne przemyślenie tej sytuacji. Kate w ogóle nad tym nie rozmyśla, akceptuje stan rzeczy takim jakim jest, co wydaje się być bardzo nienaturalne w jej wieku. Oprócz właśnie takich niuansów, związanych z kompletnym brakiem emocji bohaterki mamy oczywiście jeszcze źle napisany wątek miłosny. Koniec końców przez całą książkę nie jesteśmy w stanie określić w kim Kate jest zakochana, albo kto jej się podoba. Myślę, że skoro już zostało nam powiedziane, że Kate ma swój obiekt westchnień powinniśmy poznać więcej szczegółów dotyczących jej miłości... Jest to przecież książka dla nastolatek, które uwielbiają właśnie takie wątki! Nieszczęśliwa miłość, niebezpieczny chłopak, pożądanie, odbierające zmysły! Tego właśnie mi w tej książce brakowało przede wszystkim.

Zbliżając się ku końcowi. ( Przepraszam, że tak długo Was męczę).

Czytając "Zmiennokształtną" miałam wrażenie jak gdybym czytała słabe streszczenie kilku rozsławionych na całym świecie książek. Zwróciłam uwagę, że niektóre sytuacje można przyrównać do "Zmierzchu" Stephenie Meyer ( tak, w zmiennokształtnej są też wampiry), czy do " Percego Jacksona" Riordiana ( mówię tu o połączeniu głównej bohaterki z bogami olimpijskimi).

Podsumowując. Książka mi się nie podobała i nie polecam jej osobie, która ma już doświadczenie z podobnymi wątkami. Jest przecież tyle innych zachwycających książek fantasy! Jednak myślę, że najbezpieczniej jest nie kierować się żadną opinią i spróbować. Kto wie? Może ktoś zakocha się w Zmiennokształtnej od pierwszego słowa? :D

Pozdrawiam Was wszystkich i mimo wszystko życzę miłego czytania :*

Buziaki! :*

Likes

Comments

Od dawna mam tego bloga, ale nie udzielałam się na nim zbyt często. Powodem tego było małe zainteresowanie oraz brak pomysłów na wpisy.
Dopiero dziś, w końcu zrozumiałam o co w tym wszystkim chodzi. Nie powinnam zakładać na samym początku, że " O! Założę sobie bloga. Jeszcze nie wiem o czym będę pisać, ale co mi tam", a tak właśnie myślałam. Dzisiaj w końcu uświadomiłam sobie co tak na prawdę chcę na tym blogu przedstawiać.

Tak więc, dochodząc do meritum sprawy: BĘDĘ RECENZOWAĆ KSIĄŻKI FANTASY.

Możecie pomyśleć, że w sumie jest tego już tu pełno i po co kolejny blog o tym samym... Też na początku tak to widziałam, ale potrzeba pisania o książkach, które według mnie są czadowe, lub wręcz przeciwnie, jest we mnie od dawna i chciałabym móc się z kimś, tym podzielić.

Padło na Was, za co z góry przepraszam.
Nie przedłużając... Zapraszam na pierwszy wpis, który znajdzie się na moim bloga tak szybko, jak tylko dam radę go napisać.

Do przeczytania! Ciał!

Likes

Comments

Większość z nas,gdy mija rok postanawia "zacząć życie na nowo jako inna osoba".
Jednak zdarzają się też tacy,którzy mimo wielu niepowodzeń w ubiegłym roku nie chcą nic w sobie zmieniać i właśnie ja należę do tej grupy.
Rok 2016 z jednej strony był okropny. Wkroczyłam w niego z moim byłym chłopakiem (wtedy uważałam,że jest on jedyną pozytywną rzeczą jaka mnie może spotkać) tkwiłam z człowiekiem,który kompletnie mnie nie szanował. Nie poświęcał mi czasu i po prostu nie odwzajemniał mojego uczucia.
Kolejne dwa miesiące były codzienną drogą przez mękę.
Byłam pewna,że skoro tak zaczął się mój nowy rok to z pewnością już nic w nim się nie poprawi...
Dopiero teraz widzę jak bardzo się myliłam.
Na mojej drodze stanął człowiek,którego tak naprawdę szukałam od dawna, tylko nie zdawałam sobie z tego sprawy...
Odkąd pojawił się w moim życiu wszystko zaczęło rokwitać,świat nabrał kolorowych barw,a ja w końcu poczułam czym jest prawdziwe szczęście.
Uważam decyzję o naszym związku za najlepszą decyzję w moim życiu. :)
Jednak mimo wszystko staram się nie żałować tego co było na początku. Nie obwiniam się za to,że na własne życzenie tkwiłam w toksycznym związku. Uważam,że te przeżycia ukształtowały osobę, ktorą teraz jestem.

Wpadłam kiedyś na cytat "Patrz z kim zaczynałaś ten rok,a z kim go kończysz".
Jestem dumna z tego co mam i co przeżyłam w ubiegłym roku. Niczego nie żałuję.

Zwiedziłam tyle miejsc. Zyskałam prawdziwych przyjaciół. Odnalazłam miłość swojego życia. Ułożyłam sobie plany na przyszłość. Wytrwałam w swoich postanowieniach i zaczęłam kochać siebie.

Wy też musicie zacząć dostrzegać nawet najdrobniejsze zalety poprzedniego roku i cieszysz się z nich,by znaleźć choć odrobinę spokoju w życiu :)

  • 60 Czytelników

Likes

Comments

Jest akcja,by podpisywać zgody do transplantacji.                              POPIERAM.
Ogólnie chodzi o to żeby po naszej śmierci organy,które pozostały zdrowe i w dobrym stanie zostały przekazane potrzebującym osobom.
Moi drodzy... Zastanówmy się... Czy po śmierci nasze serce czy nerka koniecznie musi użyźniać glebę pobliskiego cmentarza? Czy może jej przeznaczeniem jest spalenie na popiół?
Według mnie odpowiedź brzmi: NIE.
Dzięki tej akcji możemy uratować komuś życie i zrobić dobry uczynek nawet zza grobu.

Postawmy się w sytuacji osoby chorej lub jej najbliższej rodziny. Gdyby mnie takie coś spotkało szukałabym pomocy wszędzie. Chciałabym uratować ważne dla mnie życie i gdybym sama mogła to na miejscu pozwoliłabym się pokroić. Życie ludzkie jest bardzo cenne... Nigdy o tym nie zapominajmy.

Podaje Wam link gdzie możecie wypełnić formularz i wydrukować Swoje Oświadczenie Woli.

Potrzebne są tylko Imię i nazwisko oraz pesel, no i oczywiście dobra wola.

https://www.dawca.pl/klub-dawcy/deklaracja-dawcy

Ja już swoją deklarację woli mam :D i jestem z tego dumna :D Całym sercem polecam Wam, bo co jest ważniejsze w życiu od niego samego? :D

Likes

Comments

  W naszym świecie powszechnie przyjął się zwyczaj, że gdy dwoje ludzi się kocha, gdy nie wyobrażają sobie życia bez siebie, dochodzi do momentu, w którym mężczyzna oświadcza się kobiecie.

Cudowny moment dla niej jak i dla niego ( oczywiście, muszą być spełnione pewne warunki ). Nikt za bardzo nie zwraca uwagi po jakim czasie dochodzi do zaręczyn. Ważne, że młodzi się kochają i są gotowi na dalsze kroki.

Droga restauracja, kosze kwiatów, spokojna muzyka, piękne obrączki... Wypowiedziane oficjalne "TAK" i wszyscy żyli długo i .... Zaraz zaraz? A co jeśli ktoś ma inne postrzeganie świata i nie leży w jego naturze, by dostosowywać się, w ten czy inny sposób, do utartych ram i tradycji?

Co byście powiedzieli gdyby to kobieta oświadczyła się swojemu ukochanemu? Bez kwiatów, muzyki czy obrączek? Co byście powiedzieli, gdyby zrobiła to leżąc wieczorem obok NIEGO z rozczochranymi włosami, bez drogich sukienek i makijażu... Oglądając Top Geara w telewizji???

Pewnie nie wydaje się Wam, że ktoś byłby na tyle szalony , by to zrobić...

A jednak! ja się odważyłam! :D ( nie, nie żartuję)

Tak jak wspominałam wcześniej, to było kompletnie na spontanie. Z wielkim bananem na twarzy zapytałam

" Sebastianie Robercie Ryszardzie (...) czy zostaniesz moim mężem?"

Sama się zdziwiłam, gdy odpowiedział " TAK" . Myślę, że na początku nie sądził, że mówię serio. Dopiero później mina Mu zrzedła :P

Chyba nie był gotowy na taki ruch z mojej strony.

Tyle, że ja to wszystko mówiłam na poważnie. Kompletnie nie rozumiem dlaczego oświadczyny kobiety są brane na żarty...
Tak czy siak... Skoro nikt nie bierze ich na poważnie zostaje mi tylko czekać aż mój Kochany sam dojdzie kiedyś do wniosku, że chce ze mną być do końca życia :D trzymajcie za nas kciuki moi Czytelnicy :*

  • 139 Czytelników

Likes

Comments