Trudno mi uwierzyć w istnienie boga, który stworzył ten świat. Nie mogę też zadeklarować wiary w jakąkolwiek religię. Ale wiem na pewno człowiek to nie sama skóra, mięśnie i kości. Że serce to pompa, poruszająca naszą krew, a kawałek mięsa nazywany mózgiem to nasz sterownia. W pełni wierzę, że tkwi w nas coś więcej. Tajemnica, której nigdy nie mamy prawa rozwiązać. Owa tajemnica ma wiele nazw, ale najtrafniejszym określeniem jest chyba dusza.

Jedyne w moim życiu pewne jest to, że mam duszę buntownika. Cały czas kwestionuję otaczającą mnie rzeczywistość. Podważam wszystkie teorie, brakuje mi czasem zwykłej ufności w los. To dla mnie zawsze było niekomfortowe. Kurwa... przeraża mnie słowo, że będzie dobrze. Za dużo osób okłamywało mnie tymi słowami. I jest to tym trudniejsze, że nie mogę zapomnieć... bo koszmar powraca w snach. Teraz patrzę na to z perspektyw kilku miesięcy, z pewnym dystansem. Dostrzegam, że moje myśli zaczęły dojrzewać. Moja natura buntownika dodała mi sił, by odrzucić sugestie rodziny. Potem odrzuciłem ciężar wybierania mniejszego zła. Wybieram to na co mam ochotę i naprawdę potrzebuję, bez względu na opinię innych. A do tego jeszcze w listopadzie postanowiłem zrobić to co zawsze chciałem, tatuaż. Niestety inni w tym tylko dostrzegają spełnianie zachcianek rozpieszczonego chłopaczka.

Ale mój wilka na przedramieniu to coś więcej. Zawsze czułem się pusty, że czegoś brakuje w mnie, nie potrafię tego zdefiniować. Tatuaż zapełnił tą lukę, dał mi poczucie, że zaczynam małymi krokami zmieniać siebie. Jest namacalną deklaracją do stania się lepszą osobą i pokonać drzemiące w sobie demony. Ale skąd czerpałem inspirację do tego wszystkiego? To proste- medytacja. To ona pozwoliła mi wejrzeć w głąb siebie. Bo w nas samych znajdziemy odpowiedzi na nurtujące pytania, a nie w ludziach, dla których jesteśmy tylko nic nieznaczącymi epizodami. I choć miałem jeszcze dwa tygodnie temu, wielkie wątpliwości. To w mojej głowie zaczęły powtarzać się bardzo ważne słowa “NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ”. Dały mi pewność, że idę w dobrym kierunku. I choć nie umiem zdefiniować tego co się dzieje, to z całą pewnością zyskałem nową wartość w życiu. A jest nią zwykła, może i naiwna NADZIEJA.

Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Szum drzew poruszany jesiennym wiatrem. Rytmicznie uderzające krople deszczu o parapet. Cały spektakl jesiennej natury za oknem nastraja nas do rozmyślań nad swoim życiem. Leciutko, delikatnie szepcze nam do ucha, byśmy przemyśleli swoje życie. Zanalizowali, przeszłość... trochę powspominać te "lepsze lata". Bez zawahania nastawiamy czajnik z wodą, wybieramy ulubioną herbatę z zapomnianej już od roku przegródki w szafie. Zalewamy kubek gorącą wodą, a ledwo widoczna para tańczy nad nim. Siadając na fotelu bierzemy pierwszy łyk, potem drugi. Ale chwila, zrobiło się chłodno, więc pora okryć się mięciutkim kocem. Błogi stan prawda? Marzysz o takiej chwili?

Bo ja nie...

Coraz krótsze dni, szybko zapadający zmrok. Przypomina nam, że zbliżamy się do końca roku. Magicznej bariery 365 dni, kiedy to podsumujemy nasz rok życia. I w pędzie dnia codziennego myślimy co by tu jeszcze zrobić. Co możemy jeszcze osiągnąć w tym roku. Snujemy plany, myślimy o naszej przyszłości. To chyba dosyć dojrzałe prawda? Przecież planowanie, roztropność i analiza. To cechy dojrzałej osoby. Jesteś jedną z tych osób?

Bo ja nie...

Nie akceptuję, żadnej z tych opcji. Bo wprowadzają nas w ślepą uliczkę. Paraliżują, a przede wszystkim hamują nasze decyzje. Przez nadmierne rozpamiętywanie przeszłości jak i analizowanie przyszłości spowalniamy nas rozwój. Staje się to naszym kaftanem, przez który nie możemy poruszać się, oddychać... żyć.

W pewien sposób dotarło to do mnie przez dzisiejszą, banalną, wręcz prozaiczną sytuację w tramwaju. Kobieta jechała razem z dzieckiem do centrum miasta. Małemu spadła czapka, o tak właśnie po prostu. Mała czapka na podłodze a ja ją podniosłem i oczywiście oddałem matce. W tym samym momencie maluch po prostu się uśmiechnął. Uśmiechnął się do ponurego chłopaka prawie łysego, chodzącego na czarno... brodatego. Jednak się nie przestraszył, nie analizował mnie pod kątem tym kim jestem. Nie myślał o plusach i minusach swoich czynów. Po prostu zrobił coś na co miał ochotę bez wstydu, bez żalu, bez zastanowienia... ale za to bardzo szczerze.

I właśnie tak, chcę być takim malcem, który zachwyca się światem tu i teraz. Dla którego ważna jest chwila, w której żyje, a nie przeszłość czy przyszłość. Postrzegać świat bez plusów i minusów. Doświadczania chwili, w której żyjemy.

Przestałem zastanawiać się nad marzeniami, po prostu je realizuję. Zastanawiałem się nad zrobieniem tatuażu, bum... jestem umówiony na sesję w Warszawie. Chciałem pisać blog-a, bum... właśnie go czytasz. I choć przy tym popełniam masę błędów ortograficznych i stylistycznych. Chcę to po prostu robić. Bo czuje się dobrze dzieląc się z Wami, swoimi przemyśleniami.

I pamiętajcie, "TERAZ" jest najlepszą chwilą Twojego życia.

Trzymajcie się, do następnego razu!!!

Likes

Comments

Zdziwisz się, bo mam miejsce, do którego wracam każdego wieczoru. Ale każdy poranek jest częścią wielkiej podróży. Nie tylko fizycznej, ale również mentalnej. Zimny prysznic, szybka kawa... plecak na plecy. Tak wygląda mój poranny rytuał. Potem kilka spotkań, pierwsza praca, druga... Tak jak II Wojna Światowa zrodziła pokolenie Kolumbów, tak dzisiejsza rzeczywistość zmusza nas do zmiany sposobu życia. Życia jako współcześni koczownicy. Od jednego miejsca do drugiego, a twój pokój jest tylko przystankiem przed osiągnięciem własnego szczęścia.

Takie życie jest dobre tylko dla osób akceptujących nieznane jako naturalny stan rzeczy. Wychodzących z własnej strefy komfortu, by doświadczyć nowych lepszych rzeczy... Ale czasem i zatracających się w pogoni za własnymi marzeniami.

A więc dotarłeś już do tego miejsca. Cieszy mnie to, że tak jak ja poszukujesz miejsca, które zmotywuje cię do przekraczania własnych słabości i wspomoże cię do osiągnięcia spełnienia. Spokojnie, nie jestem couch-em, psychiatrią... nie mam z nimi nic wspólnego. Jestem zwykłą osobą, która wzięła za cel dostarczenia innym motywacji, inspiracji, by uwierzyli w siebie i w to co mogą dokonać. W artykułach chciałbym przybliżyć Tobie idee minimalizmu i to, że świadome życie może dać nam szczęście. Na blogu przedstawię ci wiele książek, które z pewnością po przeczytaniu zmienią twoje życie na lepsze. Pozwolą spojrzeć na świat z szerszej perspektywy. Pozwolę ci czytelniku, wspólnie ze mną poznać osoby, prowadzącą inspirujące życie, według własnych zasad. Wywiady dadzą nam masę pozytywnej energii i motywacji do tego byśmy im dorównali.

Więc teraz zacznijmy od początku.

Jestem Mateusz... entuzjasta minimalizmu i piękna. Zdobywca tytułu architekta i urbanisty. Bywam nieprzystosowanym do życia człowiekiem, a czasem i egoistą. Ale drzemie we mnie również dusza artysty, marzyciela może i buntownika sprzeciwiającego się do narzucanej mu roli w życiu. Jeśli czujesz podobnie zapraszam do czytania.

Kochajmy świat, w którym żyjemy choć czasem daje w kość.

Czołem, trzymajcie się!!!

Likes

Comments