Sezon na dynię trwa w najlepsze. Lada dzień przed nami halloween. Zapewne wiele z Was wydrąży dynie na lampiony a ja mam dla Was propozycję co zrobić ze środkiem tego warzywa. Dynia w kuchni jesienią jest najlepsza i dziś zdradzę Wam przepis na krem z dyni według mojego męża.


Składniki:

-dynia, marchewka, pietruszka po jednej sztuce pokrojone w dużą kostkę i upieczone w piekarniku (piec w temperaturze 180 stopni do miękkości)

-wywar warzywny

-sok pomarańczowy

chili

-gałka muszkatołowa

-imbir

-sól

-cukier

-śmietanka 30%

-olej lniany i pestki dyni oraz słonecznika do dekoracji

Sposób wykonania:

Upieczoną dynię zalać wywarem, dodać przyprawy (chili, gałka muszkatołowa, imbir, sok pomarańczowy, cukier, sól) do smaku. Zblendować całość, dodać odrobinę śmietanki 30% i zagotować.

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Będąc w Albanii wiedzieliśmy od początku, że nie chcemy spędzić całego pobytu tylko na plaży i leniuchowaniu, ale także chcieliśmy poczuć oraz poznać piekno tego kraju. Dlatego też wybraliśmy się na 3 wycieczki, aby móc poznać kraj i zobaczyć coś pięknego.

Zaczeliśmy nasze zwiedzanie od ślicznego miejsca zwanym Butrint. Jest to niewielka osada, mającą bardzo interesujące tereny szczególnie dla wielbicieli historii. Znajduje się tam Park Narodowy oraz obiekt wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W starożytności istniała tam osada lecz dziś śą tu tylko ruiny. Przepiękne ruiny, cudowne krajobrazy i mieści się niewielkie muzeum. Z racji tego, że Butrint położone jest niedaleko Ksamila pojechaliśmy sami na indywidualną wycieczkę. Bez problemu dostaliśmy się tam miejskim autobusem. Wstęp do parku i ruin starożytnych wynosił z tego co pamiętam 5 euro za osobę. Bilet był całodzienny oraz umożliwiał nam wejście do muzeum. Zwiedzanie całego obiektu zajęło nam jakieś 3 godzinki spacerkiem.

Kolejną naszą wycieczką była to już zorganizowana wyprawa do Niebieskiego Oka i Gjirokastra. Natura stworzyła cudo -cudo zwanym Niebieskim Okiem. Ze źródła o głębokości 45m wypływa krystalicznie czysta i lodowata woda. Woda ma przepiękne odcienie mieniąc się od granatu po zieleń. To miejsce jest przepiękne i jak dla mnie to cud natury. Będąc w Albanii koniecznie musicie to miejsce zobaczyć.

Po obejrzeniu tych pięknych krajobrazów zawieźli nas do miejscowości Gjirokastra. Kręta droga przez piękne góry na zawsze pozostanie mi w pamięci-szczególnie dlatego, że było bardzo wysoko i bardzo wąsko. Co do Gjirokastra jest to miasto nieopodal Greckiej granicy. Gjirokastra zwana jest również Miastem Tysiąca Schodów a to dlatego, że całe miasto jest bardzo strome i wszędzie znajdują się uliczki i schody kamienne. W zasadzie to i nawet dachy mają kamienne. W 2005 roku miasto zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Koszt takiej wycieczki to 30 euro od osoby. Wycieczkę zorganizował nam rezydent.

Ostatnią naszą wycieczką była wyprawa do Grecji. Widoki-PRZEPIĘKNE! Zachwyciłam się samą Grecją i powiem Wam że chętnie tam wrócę. Parga jest cudowna i ma mnóstwo ciekawych plaż między innymi przepiękna plaża Lichnos na której to mieliśmy możliwość spędzenia kilku godzin. Parga to kolorowe miasto i to dosłownie, bo dachy domów mienią się wszystkimi kolorami. Urokliwe uliczki, zabytki oraz cudowna lazurowa woda zrobiły na nas ogromne wrażenie. Wycieczka jednodniowa z Albanii do Pargi wynosiła od osoby 35 euro. Również tutaj wycieczkę organizował rezydent.

Co do dokumentów to w Albanii czy samej Grecji uznają nasze dowody osobiste. Nie musicie mieć paszportów.

A teraz Kochani zostawiam Was z dużą ilością zdjęć. Mam nadzieję, że zachwycicie się i zechcecie zobaczyć to na własne oczy. Buźka!



Likes

Comments

W dniu moich urodzin zadzwoniła do mnie moja mama. Byłam przekonana, że dzwoni z życzeniami. Tak też było, ale do życzeń dołączyła jedno zdanie informujące mnie, że wykupiła mi i mojemu mężowi w ramach prezentu urodzinowego wycieczkę do Albanii. Byłam w szoku bo takiego prezentu się nie spodziewałam. W pierwszej chili pomyślałam: wycieczka w ciepłe kraje....SUPER w dodatku bez dzieci- to są prawdziwe wakacje! Jednak po chili euforii zaczęłam się zastanawiać czy w Albanii jest bezpiecznie... szybko klikając w internecie wyczytałam, że jest w porządku. Nie byłabym sobą gdybym nie sprawdziła, gdzie dokładnie jedziemy. W necie wyskoczyło mi przepiękne zdjęcie niczym z karaibskich plaż. No bajka!

Z jednej strony nie mogłam doczekać się wyjazdu z drugiej zaś obawiałam się zostawić na tak długo dzieci, lecz nie było odwrotu-musieliśmy wszyscy dać radę. I jak się później okazało wszyscy daliśmy i nawet na dobre nam to wyszło.

Naszą podróż rozpoczęliśmy podróżą do Katowic skąd mieliśmy wylot na Korfu. Po krótkim locie w środku nocy z samego Korfu przetransportowali naszą wycieczkę drogą wodną do Sarandy następnie już bezpośrednio do miejscowości Ksamil, w której to mieliśmy nocleg. Wycieczka była organizowana przez biuro podróży Rego Bis. Biuro zapewniało nam przelot samolotem oraz transport w Albanii, nocleg ze śniadaniami i transport autokarowy do Polski. Niestety nasz lot w tamtą stronę był jednym z ostatnich, gdyż nasze wakacje były już po sezonie, dlatego też podróż powrotna była autokarem. Rezydent w Albanii trafił nam się w porządku. Ogarnięty, służył wiedzą i wszystkimi informacjami dotyczącymi kraju.

Na miejsce dotarliśmy o 7 rano, po zameldowaniu i spotkaniu informacyjnym odrazu ruszyliśmy w kierunku morza do którego mieliśmy jakieś 350m. Spragniona słońca oraz ciepłej wody leciałam na tą plaże jak szalona. Widok zapierał dech w piersiach. Lazurowa woda, czysta plaża, przepiękne wysepki i w oddali wyspa Korfu - RAJ! Do tego bardzo mało turystów, marzenie! Cała plaża dla nas.

Ksamil jest bardzo małą urokliwą miejscowością. Plaże są naprawdę zadbane a woda bardzo czysta. Sama baza noclegowa dopiero powoli "startuje" więc póki co nie znajdziecie tu takich kurortów jak w Grecji czy Chorwacji ale jest dość dużo mniejszych hotelików i kwater prywatnych. My byliśmy po sezonie, więc większość już nieczynna. Co do czystości...no to niestety jeszcze wiele przed nimi. Śmieci można spotkać wszędzie. Natomiast ludzie, są spokojni i kulturalni-dbają o turystów. Jedzenie lokalne bardzo smaczne. Godny spróbowania jest burek- ich lokalny przysmak z cista filo nadziewany np.mięsem, serem czy szpinakiem.

Podam Wam również kilka przydatnych porad:

-jadąc do Albanii poczujecie się jak milionerzy. Ich waluta to leki, w przeliczeniu 1 euro = ok.135 leków. W samym Ksamilu znajdują się kantory lecz po sezonie były one nieczynne. Nie ma co się martwić, bo walutę (najlepiej euro)wymieniają między innymi w hotelach czy restauracjach. W całej Albanii nie jest to sformalizowane dlatego też każdy kto chcę może wymieniać waluty.

-do Albanii najlepiej zabrać ze sobą euro ale radziłabym wymienić na miejscu na ich walutę czyli leki. W lekach wszędzie można płacić i jest to bardziej korzystne. Gdyby ktoś się uparł przy euro to również w sklepach czy barach walutę przyjmują. Albania jest krajem dość tanim i np. wypożyczenie rowerka wodnego kosztowało nas ok. 1000 leków za godzinę natomiast leżaki na plaży (2 sztuki) kosztowały ok.700 leków, piwo małe ok. 100 leków, burek 200 leków.

-W Ksamilu można również wypożyczyć samochód lub motor. Nie znam niestety kosztów bo my z tej opcji nie korzystaliśmy. Podróżowaliśmy autobusem miejskim - bilet za osobę wynosił 100 leków. Taka ciekawostka - albański kierowca nigdy nie używa kierunkowskazów, zdarza się, że jeździ pod prąd czy też nie stosuje się do znaków a to wszystko dlatego iż albański kierowca wie gdzie jedzie a inny kierowca tej wiedzy mieć nie musi. Gdybyście się skusili na wypożyczenie samochodu lepiej uważajcie.

-cały nasz pobyt czyli żywienie w restauracjach, pamiątki, wycieczki fakultatywne, transport kosztował nas ok.1000 zł za osobę, natomiast nie liczę kosztu wycieczki tylko chodzi mi o koszt dodatkowy który my wydaliśmy na siebie na miejscu.

-wycieczki fakultatywne jak najbardziej polecamy. My byliśmy na 2 zorganizowanych a na jedną wycieczkę pojechaliśmy indywidualnie. Wycieczki opiszę Wam w kolejnym poście.

Na koniec mam dla Was dużą dawkę zdjęć...

Likes

Comments

Trzydziestoletnia matka dwójki maluchów, żona jednego męża to tak w skrócie o mnie.

Dochodzi do tego wszystkiego tytuł postu-SZCZĘŚLIWA 30! TAK to właśnie ja. Zapewne wiele z Was pewnie będzie zadawało sobie pytanie: "skoro szczęśliwa to po co jej blog?" Małe dzieci, dom na głowie i jeszcze pchać się w pisanie.....tak zrobie to bo lubię!

W tym roku a dokładniej we wrześniu skoczyło mi 30 lat. Wiele za mną wiele przede mną. Ten blog to taki trochę kolejny prezent na tą moją 30`stkę. Dość długo dorastałam do decyzji o założeniu bloga, ale jest- udało się i mam nadzieję, że każdy kto tu zajrzy znajdzie coś dla siebie.

Niestety nie jestem w stanie Wam napisać co tu znajdziecie lecz mogę Wam przybliżyć dziedziny które bardzo lubię : moda, uroda, piękne wnętrza, podróże,gotowanie,dekoracje,diy. Zarówno dla dorosłych jak i dzieci.

Z pierwszym postem nie będę zdradzać Wam wszystkiego, dlatego też zakończę na dziś kilkoma zdjęciami.

Do następnego Kochani!


Likes

Comments