Hejka sklejka.

To ja i mój nowy post. Podróżniczy.

O podróży, która mam nadzieję, że wydarzy się w niedłuuugiej rzeczywistości.

Najsampierw (huehue), o czym myślimy całkiem na początku (bo trudno inaczej) planując podróż.


Już jesienią zeszłego roku zdecydowaliśmy, że w te wakacje wybierzemy się na dłuższą podróż, tak daleką na ile starczy nam pieniędzy. Realnie patrząc, zaczęliśmy od obrania kierunku, który najbardziej by nam odpowiadał. Świadomi swoich ograniczeń w pierwszej fazie wyboru miejsca docelowego przyjęliśmy następujące kryteria :

- wybór środka transportu - podjęliśmy decyzję, że dysponując samochodem w miarę ekonomicznym i przestronnym musimy sprawdzić jego możliwości w dłuższej trasie (dotychczas nasza najdłuższa trasa to Bydgoszcz-Gdynia-Koszalin-Bydgoszcz). Podróż samochodem daje większe możliwości poruszania się gdy znajdujemy się już w punkcie docelowym, co jest niewątpliwą zaletą w porównaniu z autokarem, samolotem czy pociągiem.

- odległość - co jest ściśle powiązane z punktem pierwszym. Za maksymalną odległość, która nie powinna stanowić przeszkody dla naszego samochodu (i kierowcy) uznaliśmy 1000-1500 km w jedną stronę. Ważne w tym wypadku jest też to, że nie mamy zbyt dużego stażu w dłuższych trasach. Biorąc uwagę nasze ''predyspozycje'' potrzebne będzie podzielenie tej trasy na dwie części, co jest kolejnym zadaniem przy planowaniu wyjazdu.

- koszt przejazdu - bardzo istotne w tym przypadku było to, że jadąc autem we dwie osoby mamy możliwość zabrania aż do 3 dodatkowych pasażerów (np. za pośrednictwem serwisu BlaBlaCar), dzięki czemu koszt transportu spada prawie do minimum. (przykładowo : zabierając ze sobą 3 osoby z Gdyni do Koszalina i kasując od nich po około 15 zł, wydaliśmy na benzynę około 10 zł z własnej kieszeni). Od zeszłego roku jeździmy na gaz. Chociaż niektórzy mówią, że jest dobry do kuchenek....jest po prostu tańszy, ale problemem może być ilość stacji zaopatrzonych w dobrej jakości LPG, czy kwestia różnorodności końcówek do tankowania.

- koszt pobytu - dla przeciętnego studenta (coś takiego jak my!) ważniejsze od naj naj komfortu i całego nieba gwiazdek hotelowych jest znalezienie jak naj-lepszego miejsca za jak naj-niższą cenę. Sprawdzając koszt noclegu w różnych zakątkach Europy, doszliśmy do wniosku, że niektóre miejsca są dla nas póki co za drogie, a także, że należy bardzo uważnie szukać i im więcej poświęci się na to czasu, tym lepsze miejsce uda nam się znaleźć. Ważne aby nie korzystać tylko z popularnych serwisów porównujących ceny w hotelach i pensjonatach - warto nieraz zasięgnąć informacji na stronach internetowych przedstawiających turystykę regionów, które nas zainteresowały (standardem w dzisiejszych czasach stało się to, że czy to w Rumunii czy na Łotwie strona będzie zawierała informacje w języku angielskim, przystępnym do zrozumienia dla znacznej części młodych ludzi).

- krajobraz i pogoda - robimy dużo zdjęć i jest to ważny element naszego życia/pracy. Do tego potrzebny jest atrakcyjny krajobraz miejsca do którego podróżujemy. Ważne w naszym przypadku okazało się również to, żeby ten krajobraz odbiegał w jakimś stopniu od tego co serwujemy czytelnikom na codzień. Pogoda jest równie istotna. O ile zbyt ostre Słońce nie sprzyja robieniu zdjęć, to deszcz i zachmurzone niebo jeszcze bardziej komplikuje pracę fotografa. Nie jesteśmy wielkimi miłośnikami chłodnych i mokrych miejsc ;) stąd idealne miejsce na wypoczynek/pracę bardziej kojarzy nam się z leżeniem w ciepłym, słonecznym miejscu. Chociaż z upałem +45 też nie byłoby łatwo :)

- atrakcje turystyczne po drodze i na miejscu - wypoczywając warto zobaczyć interesujące z punktu widzenia kulturowego czy przyrodniczego miejsca. To naprawdę ważne (przynajmniej dla mnie!) żeby podróż nie była tylko odpoczynkiem od codzienności, ale także żeby uczyła i zaciekawiała.


- jedzenie - to naprawdę dla nas ważne ! serio ;) tam gdzie nie czuć dobrej pizzy, tam Magdy nie spotkasz...no może trochę przesadzam, ale podobnie można zaż(e)artować na mój temat - jestem wielkim zwolennikiem turystyki kulinarnej i wybierając kierunek podróży zastanawiam się nad tym....co będę jadł jak tam będę i czy będzie mi to smakowało.

No tak...jeszcze dzisiaj nie zdradzę tego co OSTATECZNIE wybraliśmy (nie byłbym sobą, tak szybko przechodząc do puenty). Tego dowiecie się zaglądając na bloga w przyszłym tygodniu. Opowiem wtedy jak przygotowujemy się już do konkretnej trasy i co mamy zaznaczone na swojej mapie. Zdjęcia zamieszczone w tym poście mogą być mylące. Zostały wykonane w różnych miejscach Europy, kiedy jeszcze byłem naprawdę młodym kurczakiem-ziemniakiem (tak na mnie mówi ostatnio Magda). Do zobaczenia wkrótce!

~Kamil, Ph7

szczyl vol.1

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Dzisiaj pierwszy dzień lata! To moja ulubiona pora roku, podobnie ma pewnie wielu z Was. Jedną z zalet wysokich temperatur za oknem jest to, że nie musimy dobierać wielu warstw ubrań - wystarczy zwiewna sukienka i gotowe. Dzisiaj przychodzę do Was z totalnie basicową stylizacją, którą miałam na sobie w zeszły weekend. Buty zmieniłam potem na płaskie sandałki, jednak nie wyglądało to tak spektakularnie jak z tymi pięknymi wysokimi!

Sukienka: Lidl
Torebka: mohito
Sandały: reneeshoes
Okulary: tijneyewear

Likes

Comments

Maj dobiegł końca. Był to miesiąc niezwykle zabiegany i ciężko było mi znaleźć chwilę dla siebie. Teraz jednak mam już wakacje, a co za tym idzie sporo czasu wolnego. Postaram się go wykorzystać jak najlepiej i przekazywać Wam jeszcze więcej treści na blogu i Instagramie. Tymczasem zapraszam Was na zdjęciowy przegląd ubiegłego miesiąca.

To chyba już wszystko, co miałam Wam do pokazania na zdjęciach. Na koniec chciałabym przypomnieć, że w tym roku będę po raz kolejny na See Bloggers! Czy spotkam tam kogoś z Was? :)

Likes

Comments

Jak pewnie zdecydowana większość z Was wie, Instagram jest moim ulubionym medium społecznościowym. Jego twórcy starają się jednak, aby aplikacja miała w sobie możliwie jak najmniej spamu, a jak najwięcej prawdziwej wartości. Choć polityka Instagrama ostatnio coraz mniej się podoba, ponieważ zamieniła się w skarbonkę dla założycieli poprzez ucinanie zasięgu popularnym kontom. Celem takich działań jest to, aby kupowały one promocje, która praktycznie...nic nie daje. Dziś chciałabym napisać Wam kilka słów o ograniczeniach panujących na Instagramie.

Pierwszym i pewnie najbardziej interesującym Was limitem jest "lajkowanie". Ograniczenie to zmienia się cały czas, obecnie z tego co pamiętam jest to liczba 350 lajków na godzinę. Jednak jeśli instagram nakłada blokadę na nasz profil po raz kolejny, rygor ten się zwiększa. Szukając danych do tego wpisu natknęłam się na taką informację na forum:

l0KRse0.png

Jednak te dane są nieoficjalne, więc trzymałabym się wersji, którą opisałam wcześniej, czyli 350/godzinę.

Co w sytuacji, kiedy normę tę przekroczymy? Otrzymujemy bana obowiązującego przez okres od kilku godzin do nawet kilku dni. Z reguły ludzie wypowiadają się na forach, że trwa on 24 lub 48 godzin.

Limit komentowania jest już bardziej zaostrzony. Tutaj dane mówią o 60 komentarzach na godzinę. Podobnie jak w przypadku lajkowania, ograniczenie to zostaje zaostrzone w sytuacji, kiedy blokadę otrzymujemy kolejny raz. Mało tego, komentarze jakie publikujemy nie mogą być identyczne, nawet jeśli są to tylko emotikony.

Ostatnim ograniczeniem, o którym chce dzisiaj napisać są limity obserwacji. Użytkownik Instagrama może obserwować jednocześnie 7500 kont. Jeśli kiedyś natkniecie się na profil, który obserwuje więcej osób, założył on swaój profil przed wprowadzoną zmianą.

Jeśli chodzi o limit followania i unfollowania osób, to podobnie jak w przypadku komentarzy jest to liczba 60 osób. Jeśli chodzi o możliwość obserwowania Was - nie ma tutaj limitów. W ciągu godziny może Was zaaobserwować dowolna liczba osób.

Dajcie proszę znać w komentarzach czy posty o tematyce Instagrama Was interesują - jeśli tak postaram się publikować je częściej.

Jeśli jeszcze nie obserwujecie mojego profilu - zapraszam KLIK .

Likes

Comments

Jeszcze niecały miesiąc temu w Rossmannie trwała najpopularniejsza promocja, czyli -55 procent na kosmetyki do makijażu. Teraz, z okazji Dnia Matki drogeria postanowiła zorganizować następną, 2+2 na kosmetyki do twarzy. Nie zostało jednak sprecyzowane to, co dokładnie ma obejmować promocja. Najprawdopodobniej jednak chodzi o wszystkie kremy, toniki, żele do mycia, olejki i inne produkty, niezbędne do codziennej pielęgnacji. Poniżej przedstawię Wam kilka moich sprawdzonych kosmetyków, które od dawna goszczą w mojej toalecie.

Pianka do mycia twarzy o zapachu arbuza
Ten kosmetyk zdecydowanie najbardziej odpowiada mi latem. Zastępuje mi inne żele do mycia twarzy, a przy tym rano daje fajny efekt rozbudzenia. Pianka nie uczuliła mnie, ani nie spowodowała wysypu na twarzy. Jeśli chodzi o zmywanie makijażu radzi sobie dość nieźle, jednak z jego mocniejszą wersją może mieć problem.

Pozostając w kwestii demakijażu, kolejnym godnym polecenia produktem jest żel z Tołpy. Tym razem akurat skusiłam się na ten, jednak testowałam już chyba każdy możliwy i wszystkie są jednakowo dobre. Przy wyborze kierowałabym się więc typem cery i obietnicami producenta.

Zgodnie z kolejnością sugerowaną przez Koreanki, po myciu czas na tonizację. Ja zawsze zaopatruję się w toniki z atomizerem, ponieważ wolę taką formę od tradycyjnej, wacikowej. W tej kategorii moimi ulubieńcami są toniki Evree i Ziaji. Sama podczas promocji mam zamiar kupić wersję różaną, a liście manuka przygarnął sobie mój mężczyzna. To musi chyba świadczyć o tym, że faceci coraz bardziej interesują się pielęgnacją!

Odkąd od stosowania leków skóra niesamowicie mi się wysusza, poza tradycyjnymi kremami używam także olejków. Ten z pestek granatu całkiem nieźle nawilża, wygładza skórę, a także pięknie pachnie! Szczególnie przyjemne było to zimą, kiedy przypominało słodki zapach lata. Na promocji chcę kupić sobie także inne warianty olejków, ponieważ Alterra ma ich w swojej ofercie całkiem sporo.

Krem Miya, którego dostępności co prawa nie jestem pewna, jest najlepszym kremem jaki miałam okazję używać. Ma fajny skład, producent dostosował różne opcje kremu dla posiadaczek każdego rodzaju cery. U mnie najlepiej sprawdziła się wersja różowa i granatowa, choć żółta i kokosowa też były niezłe. Nie dawały jednak tak spektakularnego efektu jak dwa pierwsze.

Ziaja, oliwkowy krem pod oczy to produkt, który używam od niedawna. Kupiłam go na promocji w Superpharm, kiedy kosztował w granicach 3 złotych. Jako osiemnastolatka nie potrzebuję silnie przeciwzmarszczkowego kremu, więc nie wiem jak sprawdziłby się on u kobiet w starszym wieku. Póki co dla mnie jest świetny, nawilża i delikatnie zmniejsza zasinienia.

Słyszeliście już o tej promocji? Jeśli tak dajcie znać co zamierzacie kupić!

Likes

Comments

Wiosna w końcu sobie o nas przypomniała! Choć doceniam to, że podczas pisania większości matur nie topiłam się ze względu na wysoką temperaturę, tak teraz doceniam to, że jest ciepło. Jutro przede mną ostatnia matura i o dwunastej zaczynam wakacje! To wspaniała nagroda za ten pełen pracy rok, dzięki temu będę mogła także pojawiać się tutaj częściej :) Teraz korzystając z chwili przerwy między przeglądaniem notatek z fizyki, zapraszam Was do obejrzenia zdjęć niezwykle prostej stylizacji.

Likes

Comments

Jakiś czas temu buszując po wszystkich facebookowych grupach natknęłam się na wiele pozytywnych opinii na temat tej torebki. Skusiłam się. Wchodzę w link. Widzę feedbacki. Ba, całkiem pozytywne feedbacki.
5 wzorów do wyboru oszołomiło mój konsumencki umysł i jak zwykle nie wiedziałam, który z nich przygarnąć. Ostatecznie wybrałam dwa modele. Szarą, tą którą znajdziecie w zdjęciach poniżej, oraz czarno-białą, która pochodzi z innej aukcji i niedługo na pewno pojawi się na blogu. Jeśli chcecie poznać subiektywną opinię na temat tego cudeńka zapraszam do dalszej części wpisu.


Torebkę zamówiłam z okazji urodzin Aliexpress, choć wtedy nie była w superokazjonalnej cenie. Ona po prostu zawsze jest taka tania! Szła do mnie około 3 tygodni, co uważam za całkiem niezły czas.
Była zapakowana w woreczek przeciwkurzowy, a od środka wypchana, aby się nie powyginała w czasie transportu.

Po otworzeniu paczki doznałam niemałego szoku. Materiał, z którego torebka została wykonana jest naprawdę przyzwoity. Nie porównam jej do Korsa, bo sama nic od niego nie mam, ale do Stradivariousa spokojnie. Jeśli chodzi więc o jakość nie mam jej nic do zarzucenia.

Wizualnie torebkę oceniam 9/10, ponieważ nie do końca podoba mi się marmurkowy design. Wiem jednak, że wersja czarna i granatowa są gładkie.

Uważam, że torebka ta jest warta naszej uwagi. Szczególnie teraz kiedy za torebki z sieciówek musimy zapłacić kilkadziesiąt złotych, a kwota ta skłania się raczej nawet do kilkuset. Warto więc zainwestować 25 złotych, jeśli nie potrzebujemy nowej torby natychmiast. Ta z jelonkiem wydaje mi się dodatkowo być całkiem wyjątkowa - przynajmniej w Bydgoszczy nikogo z taką jeszcze nie spotkałam.

Torebkę można kupić TUTAJ .

Przy okazji zapraszam też na vinted , gdzie sprzedaję kilka fajnych rzeczy.


Likes

Comments

Kwiecień miesiącem nauki. Tak, dobrze czytacie. W zamyśle to właśnie ten, co przeplata miał być pełen efektywnej pracy. Kasztany prawie kwitną, a efektów nadal brak.

Na wiosnę budzi się we mnie typowa, polska cebula. Oszczędności wolę wydać na promocję w Rossmannie (tutaj możecie zobaczyć na co dokładnie ) oraz na nowe ciuszki. Noo... może jeszcze na jedzenie. Właśnie! To o jedzeniu miał być ten post. Baba jednak na zawsze pozostanie babą i jak choć raz nie zejdzie na temat kosmetyków to nie będzie sobą.

W akcji "... za pół ceny" braliśmy udział już któryś raz. Nie jestem pewna, czy jest to akcja ogólnopolska, czy tylko w obrębie województwa kujawsko-pomorskiego. Na pewno biorą w niej udział Bydgoszcz, Toruń i Inowrocław.

Jak co roku udaliśmy się na kawę do Lenkiewicza - któregoś razu przy okazji wypróbujcie piernikowe latte, jest tak obłędne, że byłabym w stanie jeździć tam tylko dla niego!


Tym razem nie poszaleliśmy jeśli chodzi o wyżerkę, skończyło się na pizzy i makaronie. JEDYNIE? No. Nie wiem. W każdym razie, włoska kuchnia zajmuje ważne miejsce w naszych żołądkach. I związku. Bo przecież z innym bym się nie dogadała.

Koniecznie dajcie znać czy organizowana jest u Was taka akcja!

Likes

Comments

Przeżyłam wojnę. I to dosłownie.
Jak każda kosmetykomaniaczka nie mogłam opuścić promocji w Rossmannie. W końcu jakieś zapasy kosmetyków trzeba mieć. Poszłam tam pierwszego dnia. Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że prowadzę bloga, testowanie kosmetyków to część mojej "pracy".

Podchodząc do szaf kolorówki wiedziałam co chcę kupić. Byłam pewna, że nie zajmie mi to więcej, niż przysłowiowe trzy minuty. Podkład będący stałym bywalcem w mojej kosmetyczce, bronzer, tusz i inne upiększające kosmetyki miałam już dawno wybrane. Walka o upatrzone produkty zajęła mi godzinę.
Przeżyłam wyrwanie mi podkładu z rąk (ah ten numerek 51 od Bourjois!), wypchnięcie spod szafy Przeżyłam także oberwanie w kolano przez otwieranie szuflady. PRZEZ KLIENTKĘ. Nie sądziłam, że można być aż tak prymitywnym i otwierać szafy samemu. No nic. Jakimś cudem tego dnia obyło się bez interwencji ochroniarza, choć podobno później było już tylko gorzej. 

Po tym przydługim wstępie chciałabym pokazać Wam moje wojenne trofea.. Łupy, które naprawdę ciężko było zdobyć w tak korzystnej cenie. Zapłaciłam za nie przecież tylko 45% ceny. Tylko? Myślę, że powinnam dodać w tym miejscu "tylko 45% ceny i kilku siniaków". Teraz dokładniej odzwierciedla to faktyczny stan rzeczy.

Przechodząc do kosmetyków. Zdobyłam:

1. Wszechobecny w blogosferze podkład Bourjois Healthy Mix w odcieniu 51.

Mam go pierwszy raz i póki co po kilku użyciach sprawdza się super, szczególnie wymieszany z podkładem Cover od Bielendy. Nawilża, wyrównuje koloryt i zakrywa niedoskonałości. Myślę, że warto wypróbować ten podkład szczególnie teraz, kiedy możemy zdobyć go w okazyjnej cenie.

2. Absolutny ulubieniec, o którym pisałam Wam tutaj, czyli Bourjois 123 perfect.

3.Totalna nowość i ogromne zaskoczenie - podkład Cover od Bielendy. Fantastycznie kryje, ma jasny odcień. Co dziwne, na wielu blogach czytałam, że jest on ciemny, najwyraźniej coś zmienili, bo jest niemalże identyczny jak 51 z Bourjois.

4. Lovely szminka extra lasting w odcieniu nr 6. Ciekawy kolor i super trwałość.

5. Bell, hypoalergiczny korektor rozświetlający pod oczy. Kupiłam dwa opakowania. Jestem mu wierna od dwóch lat - fajnie kryje, ma bardzo jasny odcień i cenę przyjazną dla portfela.

6. Dwa rozświetlacze - gold od lovely i diamond illuminator od wibo. Oba z nich kupuję zaraz po zakończeniu opakowania.

7. Dwa transparentne pudry - słynny Stay Matte oraz puder marki Eveline. Oba w odcieniu transparentnym.

8. Tusz miss sporty jako odpowiednik mojego ulubieńca od Wibo. Podobno jest od niego jeszcze lepszy, wiążę więc z nim spore nadzieje.

9. Pomadki ochronno-nawilżające marki Blistex. Często widziałam ich reklamy w gabinecie dentystycznym. O ile wizyty u dentysty można nazwać częstymi :). Póki co nie jestem zachwycona, fajnie nawilżają, ale efekt niestety jest dość krótkotrwały.

10. Odżywka 8w1 od Eveline w nowej wersji - bez formaldehydu. Co prawda, pierwotna wersja nie spowodowała u mnie uczulenia, ale miałam ochotę wypróbować coś nowego.

Przepraszam, że tak mało zdjęć, ale mój K. wyjechał i niestety zostawiłam u niego aparat. Wydaje mi się jednak, że większość produktów jest już Wam znana :)

A Wam co udało się upolować na tegorocznej promocji? Wyszłyście z Rossmanna cało? :)

Post stworzyłam zainspirowana blogiem Oliwii .

Likes

Comments

Matura za dwa tygodnie! Jak ten czas szybko leci. Chciałabym mieć to już za sobą, by częściej móc udzielać się tutaj i na instagramie . Korzystając jednak z chwili przerwy pomiędzy zadaniami z termodynamiki a opracowywaniem kolejnych motywów literackich na polski chciałabym zaprezentować Wam stylizacje z moją ostatnio ulubioną, różową torebką.

Koszula: Second Hand
Spodnie: Pull&Bear
Bomberka: Stradivarius
Torebka: Mohito
Buty: Converse


Likes

Comments

Nowe wpisy