Nie pozwól by ktokolwiek kierował Twoim życiem. To Ty jesteś jego reżyserem. To Ty decydujesz jak będzie wyglądał każdy dzień. Trzymaj głowę, nigdy się nie poddawaj. Możesz to osiągnąć. Pytanie: ile możesz z siebie dać? Jeśli nie dasz z siebie 120% nie zabieraj się za to. Musisz tego chcieć, aby w tym wytrwać! Trudy przynoszą zaszczyty. Im wcześniej zaczniesz tym wcześniej zobaczysz efekty swojej pracy. Wiem, że na początku jest trudno...Są łzy, złość, strach.. Każdy musi przez to przejść by stać się silniejszym. A ten "ból" jest chwilowy. Rób to co kochasz, odnajdź się w tym. Nie rób niczego na siłę. Ciężko jest zacząć, ale później jeszcze ciężej się z tym rozstać. Trzymaj gardę, zaciśnij zęby, spełniaj marzenia, realizuj cele..! To jest twoje życie. I to od ciebie zależy jaki będzie koniec a jaki początek. Poddasz się? Czy będziesz walczyć?

Przenieś swój blog na Nouw - teraz możesz importować swój stary blog - Kliknij tutaj

Likes

Comments

No i tak stało się... Moja pierwsza poważna kontuzja.. Tydzień temu skręciłam staw skokowy, tuż przed urodzinami mojej przyjaciółki... Ból niesamowity, ale jeszcze gorszy był strach, że noga jest złamana... Szybko odrzuciłam tę myśl, gdy doczłapałam się z ledwością do łazienki. Uparłam się, zacisnęłam zęby i powiedziałam, że nie.. nie jadę do szpitala, jadę na imprezę.. Na dzień jutrzejszy noga spuchła niesamowicie...nie mogłam włożyć żadnego buta.. Nie chciałam robić z siebie kaleki, ale pojechałyśmy z mamą do szpitala.. Tam mi wystawili diagnozę, że staw skokowy jest skręcony i naderwany. Spytałam się kiedy będę mogła wrócić do biegania... Lekarz powiedział, że za 3 miesiące. Z trudem powstrzymywałam łzy..wróciłam do domu, rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać... Ale jak to 3 miesiące? Bez biegania? To musi być koszmar , z którego się zaraz wybudzę... Ale nie...niestety to nie był sen.. W poniedziałek poszłam do szkoły, męczyło mnie chodzenie po schodach góra-dół, noga nie była nawet usztywniona, jedyne co zrobili to mi ją zabandażowali ( bardzo dziękuję :) ). Zwolniłam się i wróciłam do domu... cały dzień przeleżałam w łóżku płacząc, że czeka mnie długi okres roztrenowania i dodatkowo rehabilitacja. Przez następne kilka dni nie miałam apetytu...nie wychodziłam z pokoju, leżałam i słuchałam muzyki, do szkoły nie chodziłam, mama chciała mnie już do psychologa zapisać ( mamo wiem, że to czytasz...spokojnie nie zwariowałam :* ). Naczytałam się mase artykułów o tej nieszczęsnej kontuzji i trafiłam na forum, na którym biegacze dzielili się ze sobą swoimi przeżyciami. Jeden gościu po 3 tygodniach wystartował w zawodach na 5 km... nie biegł tylko szedł. I ukończył marsz, doszedł na samą metę. Gdy ja to przeczytałam, to tak..oczy jak pięciozłotówki, ale myślę sobie, że ja też dam radę, że ja też potrafię.
No i dzisiaj postanowiłam, że spróbuję przebiec chociaż krótki odcinek, jak noga będzie bolała to przestanę, a z racji tego, że z dnia na dzień jest już coraz lepiej nałożyłam dres, adidasy i wyszłam. Lekarze mówili, że 3 miesiące będę musiała czekać, mi sie udało dzisiaj! 5 km zrobione w czasie bardzo bliskim do mojej życiówki. To naprawdę zaskakujący wynik :D Nigdy nie odkładaj czegoś na jutro, jeśli możesz zrobić to dzisiaj. Ja uwierzyłam w siebie i ta wiara dodała mi siły i odwagi, aby przełamać barierę. Nie warto słuchać opini innych. To my znamy doskonale swoje ciało i wiemy na co nas stać.

Likes

Comments

W internecie roi się od przeróżnych diet cud, które obiecują schudnięcie 10 kg w 7 dni. Po pierwsze to jest skutek odwodnienia, bo żeby spalić 1 kg potrzeba 3500 kcal. To nie jest dużo i jest łatwo osiągalne. Aby schudnąć wystarczy wdrożyć w życie kilka prostych trików: zwiększyć aktywność fizyczną, jeść mniej lub połączyć te dwa sposoby . Dajcie znać jeśli chcielibyście abym ułożyła jakieś plany treningowe czy wyzwania miesięczne.


Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moim sposobem na utrzymanie szczupłej sylwetki. Od razu zaznaczę na wstępie, że nikogo nie namawiam do tego,bo nie każdemu przypadnie to do gustu. Mowa tutaj o moich 2 codziennych rytuałach.

Pierwszym z nich jest wypicie od razu po przebudzeniu szklanki ciepłej wody z cytryną. Taki napój super oczyszcza organizm z przeróżnych toksyn i przyspiesza metabolizm. Ale pamiętajcie do momentu aż nie zjecie posiłku on będzie w trybie uśpienia. 30 minut później jem pełnowartościowe śniadanie jakim jest...OWSIANKA ! Mogłabym jeść ją codziennie :)

Dodaje do niej otręby, które są dobrym źródłem błonnika, siemie lniane i..maliny ❤. Jest to naturalny spalacz tłuszczu. Występuje jako termogenik, czyli podwyższa temperature ciała dzięki czemu nasz metabolizm pracuje dwa razy szybciej i wspomaga utratę wagi. Brzmi banalnie, ale spójrzcie chociaż na składy popularnych "spalaczy" tłuszczu: zawierają kationy malin. Także jedzmy ich jak najwięcej. Są przepyszne, zdrowe i odchudzające 😇

Likes

Comments