ROZDZIAŁ 1

Cześć, mam na imię Stephanie. Stephanie Barkley. Mam 16 lat. Raczej nie można nazwać mnie przeciętną nastolatką. Dlaczego? Może dlatego że nie mam markowych ubrać, najnowszego telefonu, a moim największym zmartwieniem nie jest to ile ,,lajków" dostane na instagramie, za to mam stare za duże ubrania po 'kuzynki siostry mamy córki bo na nią są za małe',mam stary wolno działający telefon, a moje zmartwienia dalece różnią się od wyżej wspomnianych. Do tego jestem nieco aspołeczną i introwertyczną dziewczyną, pochodzącą z małego miasteczka. Przez wyżej wspomniane cechy nie posiadam za wiele przyjaciół. Właściwie nie posiadam żadnych. Postanowiłam zacząć pisać ten dziennik żeby się komuś wygadać. Nie mam komu. Rodzicom? Na pewno nie. Ojciec pochodzi z Izraela i zostawił mamę gdy dowiedział się że jest w ciąży. Popadła w alkoholizm. Żyjemy z zasiłków. Nikt oprócz mnie i kilku znajomych mamy nie wie o jej nałogu. Nie wychodzi z domu i nie odzywa się do nikogo. Tylko czasami zadzwoni do koleżanek żeby kupiły jej alkohol, a gdy ktoś zgłasza że coś u nas w domu jest nie tak, ona trzeźwieje, ubiera nie podarte, czyste ubrania i udaje wzorową mamę, której wyjątkowo ciężko w życiu, a później wszystko jest tak samo jak było wcześniej. To tak słowem wstępu.


28 listopada 2016

Dzisiaj poniedziałek. Co to oznacza? Mniej więcej to że muszę iść do szkoły i pięć dni znosić krzywe spojrzenia, by na dwa dni mieć spokój. Tak właśnie wygląda moje życie, wielkie oczekiwanie. Podczas lekcji matematyki mój telefon wydał odgłos tego, że właśnie dostałam wiadomość. Oczywiście pomimo wszelkich błagań nauczycielka zabrała mi telefon i musi odebrać go moja mama. Świetnie. Co to oznacza? Że przez najbliższe tygodnie będę go pozbawiona. Świetnie. Wracam do domu. Mama oczywiście zapita leży na kanapie. Słyszę że ktoś dzwoni na jej telefon. Na wyświetlaczu pokazuje się imię i nazwisko. Amir Cohen. Mój ojciec.

Likes

Comments