Nie byłabym sobą, gdyby tutaj nie pojawił się post o Gdyni. Jeśli ktoś obserwuje mnie na snapie to bardzo dobrze wie jak często tam się zjawiam. O co właściwie chodzi? Czy mam tam rodzinę? Po co tyle tam jestem?
Każdy z nas ma miejsce do którego ucieka, gdzie wydaje nam się,że nikt nas nie znajdzie, kiedy chcemy coś przemyśleć,dopracować,odpocząć. Takim moim miejscem jest Gdynia, a właściwie nie tyle co cała Gdynia, część niej - Orłowo.

Może ktoś z Was tam był? Chociaż wydaję mi się,że jeśli turyści wybierają się na zwiedzanie miasta,to najczęściej wybiera się na główną plażę i plac, a Orłowo jest miejscem kameralnym,osiedlowym i częściej odwiedzana przez osoby mieszkające w Gdyni niż samych turystów.

Chyba czas żebym tam znowu wróciła i przypomniała sobie czemu w ogóle zaczęłam robić to co robię.

A jeśli nie macie okazji zobaczyć Gdyni to zapraszam Was albo na mojego snapa (paulinka101) albo mieszkającej tam Zuzi, która z pewnością sporo Wam pokaże (zuzkarebel).

Likes

Comments

Żadne miejsce nie przypomniało mi tak o aktorstwie jak to, a może to ludzie tam sprawili dając mi do zrozumienia,że wszystkie marzenia są realne?
To była dość nietypowa sprawa. Siedziałam (jak zwykle) do wieczora z książkami. Czytam już resztą siłą, nie bardzo wiem co... nagle dzwoni telefon. Kogoś z rodziców? Do telefonu? Przecież jest 22:00? Coś się stało?
Tak. Stało się. Wyjeżdżam w piątek do Brukseli.

Przestałam wierzyć w jakiekolwiek swoje siły będąc coraz starsza. Tak to często jest, za dziecka bardziej wierzymy w marzenia, a potem miałam wrażenie,że jest za dużo osób lepszych ode mnie i nie mam nawet szans, więc po co zaczynać?

A nagle, jeden telefon zmienia wszystko. Zmienia moje nastawienie do tej głupiej książki, teraz wiem co czytam, chcę się uczyć, chce wszystko napisać, chce mi się wstać, chce mi się zjeść. Nagle mój zwykły pokój i trasa do szkoły była inna, inna niż zawsze, nawet ta szara jesień była inna, to pochmurne niebo jakieś szczęśliwe.

No i stało się, piątek godzina 21:00, wyjeżdżamy.

Likes

Comments