Ja nie chciałam żebyś mnie przepraszała...Tylko żebyś ty jedna zrozumiała co czuje-uśmiechnelam sie a Zuru odwzajemniła uśmiech poszłyśmy w głąb ogrodu i podziwiałyśmy jego piękno

-Ej zaraz my przecież mamy jutro egzaminy...-Faktycznie...umiesz sie teleportować Zuru.-Tak a co...A rozumiem teleportujemy sie na egzaminy-Tak dawaj teleportuj nasZuru próbowała nas teleportowac ale nic sie nie działo-No nie mój ojciec mogl zawiesic nasze moce -No nie...Nie wiedziałyśmy co mamy zrobic. W naszą strone biegla pokojowka-Panienki martwiłam sie o was wracamy do rezydencji poszłyśmy za nią i przebrałyśmy sie i położyłyśmy sie spać.-Ale kicha co Midori-No jak nie napiszemy egzaminów to nie zdamy do nastepnej klasy-odparłamPo kilku minutach zasnełyśmy***Następnego ranka wstałam jako pierwsza i zobaczyłam karteczke na stole przeczytałam i az z wrazenia wskoczyłam na łóżko Zuru-Śpiąca królewno wstawaj!!!-krzyknęłam-Co o co...Wysunelam jej karteczke przed nos -Czy ty wiesz co tam jest napisane-Nie specjalnie-Zuru moj ojciec napisal egzaminy za nas i oddal nauczycielce jestesmy uratowane.Zaczełyśmy skakac po łóżku i cieszyć sie jak głupi do sera.

Gdy się uspokjiłyśmy  leżałyśmy na łóżku.

-Midori, ale co z tego że zdamy jak nie wiemy jak wrócić?-To narazie jest nie ważne.-Masz rację.Ubraliśmy się w ciuchy i wyszliśmy na miasto. Chodząc różnymi drogami natknelismy się na Shinigami rószyliśmy zanim a po chwili już go mieliśmy.

-Ej ty stój-powiedziałam

Shinigami natychmiast sie zatrzymał i odwrócił w naszą stronę-O co chodzi-spytał blądyn-Przeniosłeś sie tu-powiedziała Zuru-Nie...?-odpowiedział-O matko nie kłam ja tez jestem Shinigami.-A to zmienia postac rzeczy tak pzenioslem sie tu aby pomóc panience Midori i panience Zuru sie z tad wydostac -O to dobrze sie sklada bo to my-Powiedziałam uśmiechając sieOn tylko kazał nam sie go trzymać i po chwili znaleźliśmy sie w mieście daleko od zamku. Bedziecie musiały zatrzymac sie u mnie w domu na jakiś czas bo w całym mieście rozpoczela sie wojna pomiedzy nami bogami śmierci a demonami z mrocznej odchłani.-Ale tez jestesmy w stanie walczyc co nie Midori-No pewnie chcemy pomóc-Nie mozecie przecież jestescie na wygnaniu musicie tu ze mną zostać-A ty dlaczego nie walczysz-zapytała Zuru-Nie walcze dlatego że król kazał mi zostać w mieście i pilnowac mieszkańców.Pokiwałyśmy głowami na znak że rozumiemy -Zdążyłem zabraç wasze zwykłe ciuchy bo raczej nie powinnyscie chodzic w długich sukniach-Nareszcie nasze ciuchy-PowiedziałamPoszłyśmy sie przebrać. Zuru jak zawsze miała swoje spodnie dresowe za kolana i bluzke z bezrekawnikiem oraz swoje adidasy. Ja miałam czarną i krótką spódniczkę zwykla szara bluzke z czszką z cekinów oraz katane w stylu moro, zakolanówki czarne i trampki. Gdy wyszłyśmy z łazienki juz przebrane czekała na nas kolacja usiadłyśmy do stołu i zaczełyśmy jeść.

Zjedliśmy kolację i zastanawialiśmy jak doszło do wojny.

-Jak się nazywasz.-Aer, panienko Midori. -Kiedy zaczeła się ta wojna.-Hmm... Jakieś dwa dni temu, ale nie wiem czemu nas zaatakowali.Przysłuchiwałam się ich rozmowie, gdy usłyszałam dźwięk dzwonka. Poruszyłam lekko swoimi lisimi uszami, znowu usłuszałam ten dźwięk.-Dzwonek? Podniosłam się z fotela, i ruszyłam tam skąd ten dźwięk dochodzi. Otworzyłam drzwi na zewnacz przeszłam parę metrów, nagle przede mną stanoł demon. Złapał mnie za rękę i zniknelismy. Pojawiliśmy się na dużej polanie gdzie były rozstawione namioty i broń biała. Szłam prowadzona przez demona, weszliśmy do namiotu.-Przyprowadziłem ją.Odparł demon, na przeciwko mnie stały dwa inne demony. Usłyszałam dzwonek i nie byłam tak przymulona jak wcześniej.-Gdzie ja jestem? Powiedziałam pod nosem.-Jesteś z nami nasza Zurudareka.-Skąd wiesz jak się nazywam?-Wiesz my demony znamy swoich.Zrobiłam wielkie oczy.-Swoich..? Jak to!-Ty też jesteś demonem tak samo jak my.Upadłam na ziemie, to było dla mnie za dużo.-A...Ale jak to możliwe?-Gdy byłaś niemowleciem opiekunka zostawiła cię bez opieki przez co znikłas.-To niemożliwe.-Ale jest. Jesteś lisim demonem.Jakiś demon do mnie podszedł.-Panienko Zuru.Z oczu płyneły mi łzy, demon zwany Klari wytarła mi łzy chusteczką. -Musisz teraz odpocząć powiedział mężczyzna stojący przede mną.

Zostałam doprowadzona do namiotu gdzie połozyłam się na łóżku, przykryłam głowę poduszką.

-Co zrobi Midori gdy dowie się ze jestem demonem?Może uda mi się wysłać wiadomość do niej.-Midori nie szukaj mnie!Ciekawe czy ta wiadomość dotarla.

Szukałam Zuru dosłownie wszędzie pomgał mi Aer

-Midori Odwróciłam się w jego strone -O co chodzi Aer?-List od Zuru-No to na co czekasz czytaj-powiedziałam-"Midori nie szukaj mnie!" Tak tu napisałaByłam zaskoczona tym ze mam jej nie szukac -Midori powinienem zobaczyc nagranie z kamer-Ide z tobą-powiedziałam i ruszyłam za nimWeszliśy do jakiegos pomieszczenia z mnustwem monitorów -Dobra sprawdźmy co sie z nią stało.Zrobiliśmy wielkie oczy i popatrzylismy sie na siebie-Nie możliwe demon ja porwał. Musimy ja znalescWybiegliśmy z domu i popędziliśmy w stronę namiotów -Przygotuj swoją broń MidoriObydwoje przywołaliśmy swoje narzędzia ja kose a on bicz. Szliśmy po cichu zaglądając do wszystkich namiotów. Niestety potknelam sie i zaczela sie walka ja i Aer staliśmy plecami do siebie zabijając demony ich obrzydliwe ciała walały sie juz prawie po całym obozie. Poszliśmy dalej z naszymi brońmi w rękach.

Usłyszałam krzyki na zewnątrz, wyszłam powoli. Demony zbierały broń i biegły na jedną z części obozu. Poszłam za nimi, zauważyłam dwóch Shinigami walczących z demonami.

-Stop!!!Wykrzyknełam, wszyscy od razu przestali, demony odsuneły się od dwójki bajeśców.-Midori?-Zuru.-Po coś tu przyszła!? Przecież mówiłam ci żebyś mnie nie szukała.-Ale Zu..-Niema, ale! Jesteśmy wrogami.Mówiąc ostatnie zdanie mój wzrok powędrował na podloge a następnie znowu na panienke.-Wrogami? O czym ty mówisz.-Ech...Ukazałam swój lisi ogon i uszy.-Demon!Powiedział Aer.

Midori była w małym szoku, zauważyłam że przez tą sytuacje od razu by się pozabijali.

-Zostawcie mi ich!Powiedziałam a oni odeszli ale nadal ich obserwowali. Zabrałam ich poza obręb obozu, Aer miał bicz na wszelki wypadek a Midori miała kosę na plecach.

Byłam zdziwiona tym co usłyszałam

-Zuru wiem że jak się poznałyśmy to mówiłaś że możesz być lisim demonem, ale nie myślałam że to może być prawda.-Mówiłam żebyś mnie nie szukała a ty nie posłuchała, mówiłam że jesteśmy wrogami.Popatrzyłam na nią z niedowierzaniem ona wyprowadziła nas z obozu i powturzyla-Teraz jesteśmy wrogami nie zapominaj. Staliśmy jak zamurowani i patrzyliśmy na odchchodzącą Zuru.-Wszystko okej panienko-Tak wszystko dobrze Aer wracajmy.Gdy wróciliśmy do domu poszłam do salonu.-"Jesteśmy wrogami co?"-mówiłam w myślach. Pczułam jak ktoś mnie przytula odwróciłam głowę i zobaczyłam Aer'a.-Nie przejmuj się ona sama tego chce więc musimy się z tym pogodzić.Kiwnęłam głową na znak że rozumiem. Aer po kilku minutach położył sie spać ja tez poszłam sie położyć. Próbowałam zasnąć ale nie mogłam wyszłam z pokoju tak aby nie obudzić Aer'a uchyliłam drzwi aby sprawdzić czy chłopak śpi.Gdy upewniłam się że śpi jak zabity poszłam usiąść na balkon i zaczełam napawać sie tym spokojem bo za dnia słychać tylko gwar i bitwy.-Panienka nie może spać-powiedział Aer-O Aer nie mów mi panienka tylko Midori-powiedziałam uśmiechając się- ej czekaj czy ja cie obudziłam-dodałam -Nie, po prostu nie mogłem zasnąćPodszedł do barierki i wsłuchiwał się razem ze mną w ciszę.

Gdy wrócił do obozu wszyscy się na mnie paczuli.

Gdy wrócił do obozu wszyscy się na mnie paczuli.-Co się gapicie!?Poszłam do swojego namiotu, zupełnie nie wiem co się ze mną stało. Gdy weszłam do namiotu ujrzałam siedzące tam osoby.-Witaj panienko.Powiedział demon płuci męskiej.-Czego chcesz?-Ja przyniosłem dla ciebie prezent by ci się nie nudziło.

Gdy wrócił do obozu wszyscy się na mnie paczuli.-Co się gapicie!?Poszłam do swojego namiotu, zupełnie nie wiem co się ze mną stało. Gdy weszłam do namiotu ujrzałam siedzące tam osoby.-Witaj panienko.Powiedział demon płuci męskie.-Czego chcesz?-Ja przyniosłem dla ciebie prezent by ci się nie nudziło.Chłopak pociągnął z dwa sznury do jednego była przywiazana sześcioletnia dziewczynka a do drugiego mały demon.-Zostawiam ci ich. Więc ich los zależy od ciebie.Chłopak wyszedł, podeszłam do małych istot które obie się mnie bały.-Nic wam nie zrobię.Po dłuższym czasie zyskalam ich zaufanie i poszłam spac.

Następnego dnia przygotowywałam śniadanie gdy przybiegł Aer powiedział mi że możemy wziąć udział w walce ucieszyłam sie ale z drugiej strony byłam przejęta bo miałam walczyć z Zuru -Musimy być czujni beda nas atakowac jak tylko wkroczymy na teren obozu -Tak wiem spokojnie Aer bedzie dobrzeOn tylko sie uśmiechną i usiadł przy stole ja przygotowałam gofry i położyłam je na stole zaczęliśmy je jeść.-To co po zmroku idziemy na zwiady -Tak ale musimy byc ostrożni bo Shinigami cały czas patrolują teren -Masz racje Midori musimy byc bardzo ostrożni moze sa jednymi z nas ale bez skrempowania zabija nawet nas.-powiedział AerKiwnełam głową na znak ze sie z nim zgadzam. Po śniadaniu poszliśmy sprawdzić co dzieje sie w naszej wiosce -Ale tu cicho-powiedziałam-No to tylko cisza przed burzą. Zaśmialiśmy sie i wróciliśmy do domu siedzieliśmy obmyślając plan zwiadów

Razem z Rin i Bu chodziliśmy po obozie, zauważyłam że Demony szykują się do walki. Pod wieczór do obozu wparowali Shinigami, zanim się obejrzałam jeden z nich zaatakował mnie, szybko przywołałam mój miecz.

Przeciełam go na pół inny Shinigami zabił Bu. Wzięłam Rin na rękę gdyż była bardzo lekka, wydostałam się z obozu. Zauwazyłam Shinigami z kosa atakowała demony, nagle rószył na mnie była to Midori kopnełam ja bo prawie zrobiła ze mnie dziurawy ser. Dziewczyna wylądowała na ziemi przebiegłam parę metrów zostałam otoczona przez Shinigami i złapana w barjere. Po czym podeszła Midori.

Wypuścić ją-powiedziałam-jeszcze sie zobaczymy.Wszyscy odsuneli sie od Zuru i wrócili do zamku ja i Aer też się zabraliśmy z obozu do mieszkania.-To co jutro powtarzamy misje-A czemu nie dzisiaj o świcie-zapytałam-Możemy ale musimy uwazac.Uśmiechnęłam się do niego i poszłam się położyć na góre. Czyściłam swoją kose i zajadałam sie ciasteczkami po wykonaniu czynnosci zeszlam na dol do Aer'a. -Co oglądasz-spytałam-A jakis film siadaj jak chcesz.Przysiadłam sie do niego i zaczelismy razem oglądać. -Ej Aer juz świta-Tak masz racje chodzmy na zwiadyWyszlismy z domu i poszlismy po cichu tak aby nie zauwazyli nas Shinigami i jakies demony. Ale zostaliśmy złapani przez Shinigami przeteleportowaliśmy sie z nim do zamku.-Em... cześć ojcze-Midori byłaś na wygnaniu jak sie tu znalazłaś-zapytal wsciekly-Panie ten chłopak byl z panienka -Widze ze komus mazy sie byc zamknietym w celi -Co to nie wina Aer'a to tylko i wyłacznie moja...-Nie prawda ja tez bralem w tym udział-przerwał mi AerZostaliśmy sprowadzeni do lochów.-Przepraszam Aer to wszystko moja wina gdybym cie wtedy nie namawiała zebys nas przeniusl tu spowrotem to nie wyladował bys w tej celi razem ze mnąPrzytulił mnie i powiedział-To nie twoja wina przeciez sam was szukałem i ciesze sie ze utknąłem w tej celi razem z tobąUśmiechnęłam sie i poszliśmy spać.

Wróciłam do obozu wszyscy pomagali rannym, zostałam wezwana do przywódców.
-Większość naszych wrogów wycofała się do zamku, więc gdy tylko się przegrupujemy atakujemy zamek.
-Rozumie.
Wyszłam z namiotu i poszłam po Rin.
-Musimy się schować zanim zacznie się wojna. Chodziliśmy jeszcze chwilę po obozie gdy po chwili wszyscy ruszyli na zamek.
I w ciągu tym w paru sekundach rozpoczęła się wojna. Szybko wtargneli do środka.

Bitwa trwała do samego rana, wtedy Shinigami zabili ostatniego Demona który był z wojska demonów, po czym ruszyli na przywódców tej bandy. Szybko ich pokonali gdyż to były zwykłe pionki w czyjejś grze. Wraz z Rin siedzieliśmy na drzewie, gdy ta nagle kichła. Od razu nas zauważyli i wymierzyli w nas swoją bronią, powoli podnieśliśmy ręce do góry.
-Złascie na dół!
-I bez żadnych trików!
Powoli wzięłam dziewczynkę na ręce i zsunęłam się po gałezi na ziemię.
-Idziecie z nami!
Ruszyliśmy z nimi do zamku, stanęliśmy przed obliczem ojca Midori. Zapytał jak się wydostalismy z tamtych czasów, a ja odparłam że demony chceieli ja na zakładnikami, ale im zwiała. Po czym kazał mnie umieścić w specjalnym ,,lochu", a Midori i Aer'a wypuścić. Wrzucili mnie do szklanego pudełka  gdzie dookoła w środku była metalowa obróbka szerokosci dwóch centymetrów wypełnia wodą którą sięgała mi pod ramiona gdy siedziałam na nogach. Rin wzięłam na barana, co najlepsze całe to ,,akwarjum" znajdwało się w pomieszczeniu z tronem. Dwójka Shinigami wprowadziła moich znajomych.

Wypuścili nas z lochów i w pośpiechu opuściliśmy zamek biegliśmy do wioski ale stanelam jak wryta-Aer co tu sie stalo.Cała wioska stała w płomieniach.-O matko.-Pomocy prosze!!!-krzyczała jakis maly chłopczykPobiegłam w płomienie -Midori stój stanełam i zaczelam krzyczec-Jesli mnie slyszysz odezwij sieAer do mnie dobiegł i krzyczał ze mną-Tu jestem-krzyknelo dziecko.Podbieglismy do domu z ktorego bylo slychac krzyk dziecka.-Aer zostan tu ja tam wejde-Midori nie to...-nie zdążył dokończyć bo wbiegłam do domu.Szukałam chłopca wdychajac unoszacy sie dym złapałam chlopca za reke i wybieglam z domu bylam cala z osadu i zemdlałam.***Gdy sie obudziłam nad moim łóżkiem siedział Aer i ten chłopczyk.-Nic pani nie jest-zapytał-Nie nic mi nie jest a ty jak sie czujesz-Dobrze twój chłopak przygotowal mi kompiel i dal czyste ciuchy-powiedzial usmiechajac sie-Co... nie... to...nie jest moj...ch-chłopak-zrobilam sie czerwona niczym pomidorek-jak masz na imie-Jestem Len i mam 10 lat a wy jak sie nazywacie-Ja jestem Aer a to jest Midori.Uśmiechnelismy sie i wyszlismy z pokoju ja poszlam do kuchni przygotowac kolacje.-"Zaraz ale gdzie my jestesmy skoro wioska sie spaliła"Rozglądnelam sie po mieszkaniu i zauważyłam że to mieszkanie mojej matki. Uśmiechnęłam się i zrobilam kolacje zjedlismy ja i polozylismy sie spac.

Gdy spałam usłyszałam pukanie do drzwi mojego pokoju. Wstałam i podeszłam do drzwi-Len co tutaj robisz-zapytałam-Nie mogłem zasnąć-Dlaczego-Bo wydawało mi sie że ktos jest w twoim domu-Moge pójść sprawdzić - powiedziałam.Kiwnął glowa i zeszlismy na dół. Chłopak miał rację ktoś znajdował się w salonie. Gestem ręki kazałam mu wracać na góre a ja poszłam dalej przywołałam swoją kosę i weszłam do salonu rozglądałam sie po salonie ale ktos mnie złapał i kopnął mnie w rękę wywalajac moja kose na ziemię. Pzeteleportowalam sie w miejsce w ktorym lezala moja kosa-Mow czego chcesz-mowilam zaciskajac reke na kosie.-Kradne-powiedzial ze zniewaga -Jako bog smierci mam prawo skazac cie od razu na smierc wiec ostatnie życzenie -Zdychaj-powiedzial wyciagna bron i wycelowal we mnie. Nacisną spust kula nie trafila tam gdzie miala trafic ale tylko szarpnela moje ramie bo Aer zacza dusic bandyte a Len wbil mu nóż kuchenny w kark padl na ziemie ja trzymalam sie za ramie czulam jak krew scieka mi po ręce Aer podszedł do mnie i popatrzył na ranę zabral mnie do łazienki i opatrzyl.

Władca demonów miał ostatnio dość dobry humor. Rin siedziała na moich nogach by się nie utopiła, wpatrywałyśmy się na ludzi po drugiej stronie. Zapukałam w szybę jeden z Shinigami to zauważył i podszedł.-Moglibyśmy dostać coś do jedzenia?Chłopak podszedł do władcy,  i pokazał na nas ręką.Król dał mu znak reką po czym gdzieś polazł otworzyła się klapą i wpadło jedzenie. Gdy podałam jedzenie Rin pokazała się pułka postawiłam na niej Rin po czym poziom wody zaczął się podnosić.-Zuru!-Nie przejmuj się mną.Zaczęłam pływać łańcuch który wiązał moją nogę sięgną limitu a woda wciąż się podnosiła. Po paru sekundach znalazłam się pod powierzchnią, widziałam wystraszona Rin. Zaczęłam szarpać za łańcuch po czym przestałam by dłużej wytrzymać pod wodą. Widocznie Shinigami dobrze się bawili powoli zaczęłam wypuszczać cenny tlen a Rin zaczeła ich błagać. Dopiero po chwili pusciły mnie łancuch, wypłynełam łapiac łapczywie tlen.-Skacz!Rin popaczyła sie na mnie.-Już!Rin skoczyła a po wodzie przeszedł prad w małym stopni kopiac mnie. .-Za jedzenie czeka cie odpłata.Poczym głosno sie zasmiał.-Midori usłysz mnie!!Wykrzyknełam w myslach łapiac Rin.

Gdy Aer opatrzył moja ranę uslyszalam w glowie glos Zuru. Popatrzylam na blądyna a on zapytal sie o co chodzi.-Usłyszałam ZuruTeleportowałam sie razem z Aer'em i Len'em do zamku i zobaczyłam nie przytomną Zuru i małą dziewczynkę. Podbiegłam do szklanego pudla w ktorym byla woda -Ojcze co ty wyrabiasz -Midori to jedna z nich. Jak ją zabijemy to bedzie o jednego demona mniej.Pod ścianą zobaczyłam tego glonojada -Ej glonojadzie mógłbys to otworzyć -Wybacz śliczna ale za drobną zapłatą.  Wszyscy wiedzielismy o co mu chodzilo mówiąc o drobnej zapłacie.-Słuchaj zboczeńcu nie mow tak do Midori nie masz prawa.Stałam zszokowana ze Aer tak  mnie broni. Ale to nie byl czas na dziekowanie przywołałam swoją kosę i rozbiłam szklane więzienie woda wylała sie a dziewczyny wypłynely wraz z nia. Złapałam Zuru i dziewczynke i przeteleportowalam sie do świata ludzi do mojego domu za nami przeteleportował sie Aer i Len.

Próbowaliśmy obudzić Zuru ale bez skutku. Aer przeniósł ja do pokoju gościnnego. A ja i len wraz z dziewczynką czekalismy az wroci-Okej juz jestem Midori-Ej mała jak się nazywasz-zapytałam-Jestem Rin-Ja jestem Midori ten młody brunet to Len a ten wysoki blondyn to Aer-Miło mi was poznać-odpowiedziała.Len zabrał ją tylko po to aby pokazac jej mieszkanie i okolice a ja i Aer czekaliśmy aż Zuru się ocknie.

Z wielkim trudem otwożyłam oczy, wszystko mnie bolało. Rozejrzałam sie po okolicy, zorjetowałam się ze jestem w jakiś pokoju. Próbowałam się podnieść gdy do pomieszczenia weszedł Aer.-Nie podnos się, musisz leżeć.Powiedział chłopak po czym zawaołał Midori.

Po chwili Midori przybiegła i od razu co zrobiła rzuciła mi się na szyję.-Obudziłaś się! Tak się cieszę.-... Ja też..ale mogłabyś mnie puścić to trochę boli.Midori od razu mnie pusciła,spojrzałam na moje ręce miał ślady koloru czarnego a wyglądem przypominały błyskawice.-Gdzie jest Rin?-Len ja oprowadza.-Za niedługo powinni tu być.-Liu jest Shinigami?-Tak.odpowiedziała Midori po czym odwróciła się do Aera a mi zamkły się oczy i usnełam. Usłyszałam jeszcze tylko to.-Midori spokojnie Zuru musi odpocząć.

Aer i ja zostawiliśmy Zuru w pokoju gościnnym i poszliśmy na balkon. Oparłam sie o barirke i zamyśliłam sie Aer położył się na hamaku i zasnął oderwałam się od barierek i poszłam po koc przyniosłam go i przykryłam Aer'a bo było dość zimno.-Zbliża sie zima-powiedziałamPoszłam zrobić ciś do jedzenia.-O Len Rin juz jesteście. Co chcecie do jedzenia.-Możesz zrobic budyń-powiedzial Len-Jeśli moge cos powiedziec to chce powiedziec ze zachowujesz sie jak prawdziwa przyjaciółka i dbasz o Aer'a jakby byl to twoj chłopak-powiedziała RinNatychmiast zrobiłam sie czerwona i powiedziałam-No cóż. Ale nie zapominajcie ze jestem waszą przyjaciółką.-powiedziałam uśmiechając sie.Zuru tez pojawila sie w kuchni i usiadla do stolu po chwili zbiegl tez Aer i wszyscy zaczęli pałaszować.

Po dobrej godzinie gdy się obudziłam już nie było mi tak słabo. Podniosłam się z łóżka i zeszłam na dół, usłyszałam chałas z kuchni weszłam do środka i usiadłam przy stole. Po chwili przy nim wszyscy siedzieliśmy i jedliśmy budyń. Gdy skończyliśmy umylismy talerze i schowalismy do szafy. Była już jesień, prawie wszystkie liście po spadały.-Zu...zu!-Co się stało Rin?- Mogę iść na podwórko z Lenem?-Pewnie.Gdy tylko szczeniaki wybiegły, Midori mnie zapytała.-Jak długo byłyście więzione u mojego ojca.Spojrzałam zaskoczona na dziewczynę.-E....eno... Będzie jakiś tydzień, ale się nie martw przecież nikt nie zginął.

.Masz racje ale mało brakowało-powiedziałam.

Poszłam wziąć kompiel nalałam wody i weszłam siedziałam w wodzi dobre pół godziny myślałam nad wszystkim co sie ostatnio wydarzyło ubrałam sie w spodenki i koszulke do spania ubralam bluzę i wyszlam na taras i patrzyłam na gwiazdziste niebo.-Rin, Len co wy jeszcze robicie na zewnątrz wiecie dobrze ze nawet w świecie śmiertelników demony i inne zjawy przenoszą sie tu ze swoich światow.Oni weszli na taras i usiedli koło mnie. Nagle zobaczyłam jak cos błysło za domem mojej koleżanki z klasy.-Poczekajcie tu na mnie-Co a gdzie ty idziesz Midori-zapytal Len -Jak długo nie będę wracać to idzcie po Zuru i Aer'a dobrze-Ale Mi...-Dobrze-zapytałam-Jasne-odpowiedzieli jednoczesnie.Poszłam za dom Kany i zobaczyłam 3 demony wyglądali na zdenerwowanych o czyms rozmawiali ale nie bylam w stanie uslyszec co mowia.Przywołałam swoją kosę i skradałam sie po pewnym czasie rozdzielili sie a ja zaatakowałam jednego potek drugiego ale jie moglam znalesc trzeciego czekalam jeszcze chwile ale demon próbował na mnie skoczyć zrobiłam salto i przeciełam demona na pół. Wróciłam do domu i weszłam do środka.-O matko nic ci nie jest-powiedziała szczęśliwa Zuru.Len i Rin podbiegli do mnie i przytulili.

-Coś ty tam robiła?

Zapytałam Midoi -Idźcie na górę.Dzieciaki poszły na górę.-Zaóuazyłam że się błyskalo więc poszłam to sprawdzic, okazało się że to były trzy demony.-Nie mów mi ze ich zabiłaś!-No tak.-Nie wszyscy chcą nas zatłuc.-Ale on mnie zatakował.-A kto pierwszy ruszył!?-No ja.-To się nie dziw ze zatakował cię. Ech....Poszłam na górę do pokoju gdzie były dzieci. Podeszłam do ich łóżek gdy na zewnątrz się błysło, spojrzałam na zewnątrz były to dwa demony. -Nie wychdzcie stąd.Po czym wyszłam oknem, Midori szykowała kosę a on Katane, przyzwałam swoje dwie katany wyladowałam pomiędzy nimi blokując ich ostrza.-Zuru?Wytraciłam im z rąk oręża.-Nikt nie bedzie sie tu zabijał!Odwróciłam się do strony demonów.-Czego tu szukacie?-Lisiego demona.Odpowiedział jeden.-To nie musicie atakować.-A niby Hal mamy ja znalesc?-Juz ja znalezliscie ja nim jestem.

Chłopacy popatrzyli po sobie

-Ty jesteś demonem wychowanych przez ludzi i Shinigami?-Ta.. A co?

Przypatrywałam sie rozmowie i nie wiedziałam co mam zrobić.

-A czego chcecie od Zuru-wtrąciłam się. Demony mnie zignorowały.-Słuchajcie wyrzutki społeczeństwa Shinigami sie nie ignoruje-powiedziałam spokojnie.Oni na mnie popatrzyli i w mgnieniu oka byli przy mnie.-Nie interesuj się 16-latko-powiedział jeden z nich.-Midori wróć do domu-powiedziała czerwonowłosa.Poszłam do domu i usiadłam na kanapie podszedł do mnie Aer i powiedział-Lepiej sie nie wtrącać jak będą próbowali jej coś zrobić ti wtedy zareagujemy-Masz racje-powiedziałam.Siedzieliśmy w ciszy i czekaliśmy az Zuru wroci. Czas mijał a Zuru nadal stała na podwórku i rozmawiała z demonami.

Ech...rozumiem sytuacje, ale jesteście strasznie uporczywi. Nie znaleźliście mnie przez tyle lat a teraz trujecie mi ogon, ludzie co z wami.

Mówiąc to zeskoczyłam z murku a gdy dokończyłam wróciłam do domu a oni znikli. Weszłam do domu i od razu skierowałam się do kuchni wyjęłam z lodówki coś zimnego do picia i się napiłam.-Wszystko gra?-Tak.Poszłam na górę i połozyłam się spać.-To wszystko jest chore. Wzdychlam, myślałam jeszcze o tym przez chwile.

Następnego dnia wstałam jako ostatnia tym razem nie ja robiłam śniadanie tylko Aer wraz z dziećmi poczułam sie w tedy jak bym miala wlasna rodzine ale cos bylo nie tak brakowało tylko:

-Ej gdzie jest Zuru -zapytałam tak to jej brakowało.-Nie wiemy-odpowiedzieli zgodnie .Zaśmiałam sie i poszłam pomóc im przy śniadaniu. -Panienko Midori panienki ojciec wzywa całą waszą piątkę. Zdziwilam sie ale staneliśmy obok Shinigami i teleportowalismy sie do zamku.-Nareszcie jesteście. Wiecie mamy mały problem, moi strażnicy znaleźli świat elfo podobnych stworzeń one staraja sie nas pokonać-powiedział moj ojciec po czym wszyscy wybuchliśmy śmiechem.-I co mamy z tym zrobić-odezwał sie Aer-Musicie ich wyniszczyć co do jednego bo dobro przeniknie przez nasze serca-zadeklarował ojciec.-Damy z siebie wszystko-nasza czwórka zgodnie odpowiedziała. Jeden z Shinigami przeteleportował nas do ich świata.-A i jeszcze jedna rada macie byc dla nich nie widoczni macie ich po cichu powybijaćKiwnelismy glowami i poszlismy do jakiegos opuszczonego obserwatorium o dziwo bylo tam ciepło. Ale martwiłam się o przyjaciółkę.

Rin podeszła do mnie i przytuliła

-Nie martw sie z Zuru pewnie wszystko w porządku. Uśmiechnęłam się i pogłaskałam dziewczynke po glowie-To co dopóki ich nie wykończhmy to jest nasz dom-powiedział Len-Tak dokładnie-odpowiedział Aer.Poszliśmy usiąść Rin siedziała wtulona we mnie a chłopaki rozmawiali.-Ej ale mozemy sie teleportowac do swiata ludzi a tutaj bedziemy tylko obserwowac i wybijac co wy na to-powiedziałamWszyscy popatrzyli na mnie jak na downa.-No co?!-zapytałam-To ty nie wiesz że twój ojciec zabronił nam sie teleportować-powiedziała Rin.Klepłam sie w czoło i zaczelam sie sama z siebie smiac wszyscy po chwili dolaczyli do mnie i zaczeli sie smiac. Po paru godzinach poszlismy spac.

W krainie demonów nie było tak źle, nawet kolorowo. Weszliśmy do zamku gdzie zostałam zaprowadzona do władców.

-To jest ten lisi demon?Spytał król.-Tak.-Podejdź do nas.Powiedziała królowa. Jak kazała tak zrobiłam podeszłam do władców. Oboje uważnie mi się przyjrzeli.-Tak macie rację to ona.Zrobiłam wielkie oczy, nie wiedziałam o co im chodzi. Odsunełam się od nich i zrobiłam zakłopotana mine.

Nie wiedziałam o co im chodzi.

-Nie bój się nas, nic ci nie zrobimy.-Jesteś jednym z dziewięciu dzieci.-,,Dziewięciu dzieci"? Waszych?-Nie... Wyjatwkowych dzieci o nie zwykłych umiejętnościach.Zabrali mnie stamtąd i umieścili w jakimś pokoju gdzie poczułam dziwne fale, które się nasilały. Po chwili zwijałam się na ziemi z bólu, ale oni nie przerywali zaczęłam wrzeszczeć z bólu. Moja moc zaczęła wymykac się spod kontroli, przemieniłam się w ogromnego lisiego demona który rozwalił te ich pomieszczenie i kawałek okolicy przy okazji, gdy wymachiwałam ogonami po czym wróciłam do zwykłego wyglądu i zasnełam.

Następnego ranka podzieliliśmy się na dwie grupy w ten dziej ja i Rin jako pierwsze miałyśmy iść na zwiady. Pomachałyśmy chłopaką i poszłyśmy w głąb przepięknie oświetlonego lasu. Gdy zobaczyłyśmy jednego z nich ustaliłyśmy plan.-Em... bardzo pana przepraszam ale jestem sierotą i nie mam co jeść.-powiedziała przejętym głosem Elfo podobne stworzenie wyczarowało jedzenie i mase ciepłych kocyków-Prosze kochana-powiedzial.-I nie mam gdzie mieszkać-dodałaChłopakowi zaczęły lecieć łzy. Wziął Rin za rękę i poprowadził do jakiegoś domku w wiosce.-Wybacz ze taki nie posprzątany ale nikt tu nie mieszkał.Chłopak wyszedł a Rin otworzyła mi balkon i wspiełam sie na górę- no to teraz jesteśmy bliżej nich-powiedziałam.Zadzwoniłam do Aer'a i powiedziałam mu dokładnie jak dojść do tego domku. Gdy chłopcy wrócili omawialiśmy dalszy plan.

Gdy się ocknełam znajdywałam się w jakimś pomieszczeniu gdzie były uwięzione również inne osoby o podobnych do moich umiejętności.-Jak się nazywasz?Spytała chłopak w czerwonych włosach.-Zuru, a ty?-Gara... A to są Mizu,Tiki i Kari.

Nie spaliśmy całą noc. Rano ktoś zapukał do drzwi podeszłam do okna i zobaczyłam tego Elfo podobnego stwora.-Chowamy sie Rin ty zostań bo on wie że tu jesteś.Zchowaliśmy się i Rin otworzyła drzwi.-Witaj mała przyniosłem ci wiecej jedzenia-Cześć ,dziękuje-powiedziała Rin.-Jak sie nazywasz-spytał-Rin a ty-Makoto -A wiec Makoto czym jesteś-spytala bezposrednio.-Wszytscy jesteśmy Elfami ale o ludzkich rozmiarach-Rozumiem.Zeszłam troche po schodach i przyjrzałam sie chlopakowi i zobaczyłam że już wyhodzi.Zeszłam do Rin wraz z chłopakami.-O matko ale przystojny-powiedziałyśmy w tym samym czasie .-Nie prawda-powiedział Len-No dokładnie-wtrącił Aer.Zaśmiałyśmy się i poszliśmy oglądać film.

Rozmawialiśmy jakiś czas aż przyszedł jakiś koleś gości. Wszyscy się pochowali tylko ja zostałam, nie wiedzialam co sie dzieje. - Jesteś tu nowa.?...Mezczyzna wyjał jakas kartke i zaczoł ja czytać.-A tak.... Ty jesteś Kyuubi. Pujdziesz ze mną!Podniosłam się z ziemi i powoli ruszyłam za mężczyzny, zanim się obejrzałam trzymał mnie z nargarstek. Po chwili chodzenia po korytarzu wepchał mnie do jakiegoś pokoju, był cały nawet meble i łóżko było białe. Gdy tylko zamkną je ruszyłam w ich stronę i zaczęłam bić rękami o drzwi i krzyczeć by je otworzył.

Minęło juz poltorej miesiaca wybiliśmy połowe elfów. Następnego dnia ktoś zapukał do drzwi byl to Makoto szybko schowalismy sie na górze.

Rin jak zwykle otworzyła drzwi ale Elf nie rozmawial z nia tylko gdzies zniknął. Popatrzyłam za siebie i zobaczyłam przystojnego elfa. Odskoczyłam i odezwałam się:-Cze...cześć-No prosze 2 Shinigami i demon a jie jednak 2 demony-powiedział-Hehe moge to wszystko wytłumaczyć-powiedziałam zakłopotana -Prosze ja wysłucham-odpowiedział-No więc mój ojciec kazał mi tu przybyć i...-I powybijać połowe mojej wioski-przerwał mi -Tak to prawda-powiedzieliśmy wszyscy -Spokojnie nic wam nie zrobie sam chciałem ich pozabijać-Jak to -Bo ja jestem połączeniem Elfa człowieka i Shinigami-powiedział Staliśmy bez ruchu i patrzyliśmy na niego dłuższą chwilę.

​ Zobaczyłam budynek. Weszłam do środka, jednak wyglądał jak szpital. Postanowiłam użyć jednej z swojej mocy dzięki której dorośli mnie nie widzieli. Korytarze miały smetna barwę ponure szare. Weszłam do środka niektóre dzieci od razu mnie zauważyły  mnie po chwili. Były lekko wystraszone, a po chwili jedno się odezwało.

-Kim jesteś?I zaczęły lecieć następne pytania- Jesteś aniołem, czy złym?Wszedł ktoś do pokoju.-Dobry!-Dobry.Gościu coś porobił po czym wyszedł.-Kim jesteś?-Ja?.... Jestem Emmmm ,, upadłym aniołem"-To czemu masz ogon i uszy lisa?-A gdzie masz skrzydła?-Nie miałam skrzydeł albo miałam kiedyś, ale nie pamiętam.-Możemy dotknąć?-No dobra.Dałam im dotknąć ogonka i uszek, po czym zwiedziłam wszystkie miejsca. Wróciłam se do domu cała padnieta.

Nie wiedziałam co powiedzieć popatrzyłam na niego później na Rin i chłopaków.

-To może pójdziesz z nami-zaproponowała Rin -Czemu nie -odpowiedziałKlasnęłam w dłonie aby sie przeteleportowac ale nie zadziałało dopiero po chwili znaleźliśmy się w świecie ludzi. Weszlismg do domu.-Chciałbyś cos do picia Makoto-zaproponował AerChłopak kiwnął głową i poszedl za AeremWeszłam do salonu razem z Rin i zobaczyłysmy śpiąca na kanapie Zuru-Zuru- krzyknełyśmy Ona natychmiast zerwała sie na równe nogi.-Czemu sie tak drzecie-powiedziała z zaspanym głosem-Gdzies ty sie podziewala-zapytałam-To samo pyanie moge zadac wam -Najpierw ty sie tłumacz-No wiec...-zaczeła opowiadac.

Byłam "podróżować po wymiarach"-skończyła mowic-teraz wy-dodala

-Mój ojciec kazał nam powybijac wioskę Elfów i to zrobilismy ale jeden sie ostal -powiedziałamW tym momencie do pokoju wszedl Makoto wraz z Aer'em-Witaj jestem Makoto a ty jak sie nazywasz-spytał z uśmiechem.

Zuru, ty jesteś tym ostałym Lisim demonem.

-Tak.-Ja was przepraszam, ale muszę coś załatwić.Po czym wyszłam z domu, ruszyłam do paru miejsc i załatwiłam zgodę o remat tamtego miejsca. Po czym załatwiłam poczebne przedmioty. Dotarłam do szpitala i zaczęłam remat. Skończyłam go potygodniu, odmalowany z postaciami z bajek a na suficie aniołki. Po następnych 2dniach cały sprzęt wymieniliśmy na nowy a stare usprawniłam. Korytarz był kolorowy i wisiały kolorowe tablice korkowe na dzieła dzieci. Wieczorem wróciłam do domu i polorzylam się na kanapie, ale ktoś mnie wołał.

Zuru!-zawołał ją Makoto

Zuru podniosła sie z kanapy-Co sie stało-Możesz mi powiedzieć czy macie tu cos do jedzenia-Ta w lodówce a teraz chce sie położyć-powiedziałaZaśmiałam się i ściszyłam telewizor-Midori po co to jest-zapytał Makoto-Nigdy nie jadłeś zapiekanki-powiedziałamChłopak zaśmiał sie.Wzięłam zapiekankę od chłopaka i włożyłam ją do piekarnika.-Teraz musisz poczekac az ser sie rozpusci a ciasto lekko przyrumieniZostawiłam 18 latka w kuchni i poszłam dalej oglądać swój horror.Chłopak do mnie dołączył i oglądalismy razem-Czy ja czuję zapiekankę-powiedzieli zgodnie Rin i Aer -Tak jak chcecie to chodźcie zjemy razem-powiedziałam-Obudzę Zuru-powiedziała RinPo chwili Zuru wstała i wszyscy zajadalismy sie zapiekanką. Jedna nie starczyla i Aer musial isc do sklepu. Po zjedzeniu i przygotowaniu sie do spania zasnelismy w salonie.

Następnego dnia wstałam jako pierwsza i wyszłam z domu. Ruszyłam w stronę szpitala dziś miało być otwarcie szpitala i przyjęcie dzieci, które się tam leczył. Zgromadziło się mnóstwo ludzi, mężczyzna przeciął wstęgę. A ja wypuscilam fajerwerki które po chwili ulorzyly się w czleka z uszami i ogonem a kawałek dalej były skrzydła. Ludzie byli zdziwieni a dzieci krzyczeli anioł, wtedy w oddali zobaczyłam Midori i resztę.

Byłam zachwycona widząc te fajerwerki wszyscy patrzyli na to ze zdumieniem. Dawno nie widziałam tak szczęśliwych dzieci z tego szpitala.-Dobra robota Zuru-powiedziałam pod nosem podnosząc kącik ust.-Midori-powiedziała Rin-Tak??-Czy będę mogła odwiedzac te dzieci wraz z Zuru-Mnie sie o to nie pytaj tylko naszą Zuru jestem pewna ze sie zgodziRin uśmiechnęła się i pobiegła do dzieci.Nagle poczułam jak kręci mi sie w głowie po chwili zrobilo mi sie ciemno przed oczyma poczulam jak upadam. -Midori jako Shinigami masz obowiązek zgładzić swojego ojca- mówiła tajemnicza postac -Nie ma mowy...-Twój ojciec planuje zabic cala rase ludzka, demony, jak i również Shinigami musisz byc od niego szybsza musisz zabic swojego ojca to nie jest łatwe zadanie on jest naj poterzniejszym bogiem śmierci moze cie zabic ale masz przyjaciół którzy ci pomogą-powiedziała tajemnicza postać.Zniknęła po chwili a ja dalej się ni budziłam.

Zeskoczyłam z dachu i podeszłam do tłumu za dziećmi dotkłam je gdy się odwróciły, schowałam uszy i ogon by być pod postacią człowieka.-Dziękujemy.Dzieci zuciły się na moją szyję czym mnie przewrócił. Ludzie od razu na mnie zóciły. Właściciel szpitala zobaczył to i podszedł do mnie.-To dzięki tobie mamy odnowiony szpital?-Tak.Usmiechnełam się.Po czym zauważyłam nieprzytomna Midori a koło niej Aer'a.-Przepraszam.Pobiegłam do Midori.-Ej Midori...Midori.Podszedł do nas właściciel sklepu.-To twoja przyjaciółka.-Tak jest dla mnie jak rodzina.Zabrali ją do środka, była długo nie przytomna. Położyłam głowę na jej łużku i zasnełam. Znalazłam się w ciemnym miejscu i słuszałam głos.-Macie zabić króla śmierci zanim on wybije wszystko co istnieje.Po czym wszystko ucichło, rozpaliłam lisi ogień i chodziłam po ciemnościach. Po dłuższym czasie trafiłam na Midori, załapałam ją za renke po czym się obudziła i znikła co znaczyło że się ocknełam. Nagle widok stał się czerwony.-Musisz uratować Midori przed śmiercią która grozi jej od ojca.Po czym kolor zmienił się na błękit i się ocknełam. Ujrzałam Midori, której na mój widok pociekły łzy.-Ci.. wszystko będzie dobrze. Przytuliłam Midori która wylewała łzy w moją bluzkę.-Nie musisz się martwić, ochronie cię.Powiedziłam, po czym w myślach powiedziałam.-Dobrze że nie wiesz tego co ja.Po chwili jej przeszło, usmiechnłam się i powiedziałam jej pomogę ci nawet nie musisz mówić w czym.

Cała reszta weszla do pokoju i usiadla obok łózka-Słuchajcie... nie chce was wpakować w tarpaty... wiec...więc lepiej będzie jeśli sie... tu i teraz porzegnamy...-powiedziałam-bardzo was lubie traktuje was jak rodzinę...przykro mi...Wstałam z łóżka i zaczełam płakać-Przepraszam...Zuru, Aer, Makoto, Rin,Len wybaczcie mi.I przeteleportowalam sie do swojego zamku. Nigdzie nie mogłam znaleść mojego ojca szukałam po całym zamku ale bez skutku.

-Ojcze!!!-Midori co tutaj robisz -Co masz zamiar zrobić co chcesz osiągnąć zabijając wszystkich. Chcesz posiąść władzę absolutną?-Nic takiego nie chce zrobic księżniczko-odpowiedział-Na pewno mnie nie okłamujesz?-Ciebie nigdy dziecko-powiedział i mnie przytulił-a teraz wracaj do swojej komnatyPorzegnałam sie z ojcem i poszlam do swojej sypialni.Weszlam do środka i zaczelam myslec -"Mam nadzieje ze mi wybacza, nie chce ich narażać a niebezpieczeństwo, nie ufam mojemu ojcu ale nie moge go od razu zaatakować moglabym przez to zginąć". Odrazu po tych słowach zasnęłam.

Midori zniknęła chciałam ją zatrzymać, ale byłam za wolna. Klęczałam na podłodze a po moich policzkach ciekły łzy, zaczęłam płakać jak małe dziecko. Na dworze zaczoł padać deszcz, dzieci ze szpitala mnie zaówarzyły i podeszły do mnie. Gdy tylko ujrzały moją twarz przytuliły mnie, co mnie zaskoczyło. Byłam sama z dziećmi w pokoju bo resztę odesłałam do dou. Po rozmowie z nimi postanowiłam ruszyć zanią, na szczęście wiedziałam gdzie ja szukać. Przeteleportowałam się na zamek, było tam mnustwo przejść o których nikt niewie prucz mnie. Wąskim korytarzem znalazłam pokuj Midori i zasnełam nad jej pokojem, ale spałam czujnie.

-,, Muszę ją ochronić"Pomyślałam i zasnelam.

Następnego ranka obudził mnie ten glonojad.

-Wstawaj śliczna-powiedziałMoje oczy skierowane były na niego i złowrogo na niego patrzyły przywołałam swoją kosę i przyszpiliłam go do ściany.-Słuchaj juz ci kiedys powiedziałam ze jak bedziesz mnie tak nazywac to marnie skończysz.Odsunelam sie od niego i zeszlam do jadalni.-"Dawno tu nie jadłam"Usiadłam i zaczelam jeść-Jak się spało Midori-zapytal moj ojciec.-Całkiem dobrze-Coś dziwnie wyglądasz źle sie czujesz-zapytal po chwili-Nie za bardzo Ojciec kiwna głową i przyłączył sie do jedzenia Poszlam do pokoju i usiadłam na łóżku-"Nie moge dac po sobie poznac ze chce go zabic, musze zrobic to takcznie, musze miec plan"-myślałam na głos.Gdy się obudziłam Midori wróciła do pokoju i mówiła coś o zabiciu ojca. -To dlatego mam ją chronić.Pomyslałam i po chwili do tego dodałam.-Niemogę jej chronić z pustym zołatkiem. Przemieniłam się w liska i poszłam szukać czegoś do jedzenia. Po paru przejściach korytarzami znalazłam kuchnię, ukradłam mała paczkę ciastek. Po szybkim zjedzeniu wróciłam do obserwacji. Midori dużo chodziła po zamku a ja nie mogę zdradzić swojej obecności puki nie będzie to konieczne puki nikt nie wykona ruchu.Przez cały czas kręciłam się po zamku obmyślając plan niestety nic nie mogłam wymyślić. Zeszłam do sali tronowej ale mojego ojca tam nie było. Nagle przedemną pojawili się Aer Makoto i Rin.-Co wy tu robicie -Nie pozbędziesz się nas tak łatwo-powiedział Aer-Przezcież powiedziałam wam że nie chce was narażać...nie możecie tego zrozumiec...-po policzkach zaczely splywac mi lzy.Podeszli do mnie i przytulili-Tylko Zuru posłuchała...-dodałam.-Chcemy ci pomóc jesteś naszą przyjaciółką .Zabrałam ich do swojej sypialni.-Nie możecie się pokazac mojemu ojcuKiwneli glowami i usiedli na dywanie.Gdy ujrzałam resztę naszej bandy byłam lekko zaskoczona, ale to było do przewidzenia.-,,Co za ludzie! Ech... Nic na to nie poradzę, musze ochronić Midori. Kiedyś ona mnie uratowała narażając się ojcu.Mówiłam do siebie w myślach. Po chwili ruszyłam za nią bo wyszła, trafiliśmy do drzwij sali gdzie Midori spotkała ojca. I zaczęła się rozmowa.Ojcze, co masz na myśli-zapytałam.-Słuchaj mam tylko nadzieję że mi nie przeszkodzisz.Popatrzyłam na niego a on kierował się w stronę wyjscia. Wybieglam za nim ale on juz zniknął. Pobiegłam do pokoju i powiedziałam-Muszę iść za moim ojxem uwazajcie na służących mojego taty.-Sama nie pójdziesz ja pójde z tobą-powiedział Aer.Kiwnęłam głową na znak protestu ale on juz chcial wyjść. Kazałam pozostałej 2 czekac i nic nie robic.Pzeteleportowalam nas w jakies obskurne miejsce. Gdy weszliśmy salej zobaczyłam 2 martwe Shinigami.-Co tu się stało-zapytałam.-Dobre pytanie.Poszliśmy dalej ale nigdzie nie było mojego ojca. Po drodze zobaczylismy mnóstwo martwych Shinigami , ludzi i demony. Byłam zniesmaczona tym widokiem. Ale szukaliśmy dalej.Widząc to że chcą się teleportowac skoczylam do nich w ostatnim momencie. Miejsce w którym wylądowaliśmy wyglądało jak po babie nuklearnej. Szybko się schowałam by nikt mnie nie zaówarzył, ruszyliśmy przed siebie. Już po chwili moje łapy były brudne od krwi. Wyszliśmy z budynku i od razu natknelismt się na jej ojca.-Mówiłem Ci byś się nie wtracala!Jednym ruchem spowodował ze Aer stracił przytomność i uderzył w spruchniałe drzewo. Zaczęła się walka między królem Shinigami a jego córka. Był to piękny widok, lecz po chwili dziewczyna straciła swój oręż a jej ojciec szykował się do żądania ostatecznego ciosu. Ruszyłam w ich stronę i w ostatnim momencie wskoczyłam między nich przemieniajac się w moją bardziej ludzka postać. Miecz przebił moje prawe płuco gdy tylko odepchnełam Midori, która upadła na ziemię jej ojciec wyciągnął miecz i zatakował z prawego górnego rogu w dolny lewy. Plumełam krwią i wyladowałam na ziemi podpieracjac się rękami.- I po co się wtracasz!? Ty paskudny kundlu!Po chwili podniosłam się z ziemi, bo mam coś do spłacenia i ochrony. Już ledwo co widziałam zaczęłam się kierować zapachem i słuchem.Podniosłam się i po raz kolejny przywołałam swoją kosę. Zobaczyłam jak Zuru mdleje pobiegłam w stronę mojego ojca i juz miałam zadać cios ale on znikł było tylko słychac jak mówił-To jeszcze nie koniec Midori ja tu wrócę-i szyderczo sie zaśmiał. Pobieglam do Zuru i wzięłam ja na ręce zanioslam ja koło nie przytomnego Aer'a. -Aer, Zuru wstawajcie halo, błagam was nie zostawiajcie mnie. PROSZĘ-krzyczałam.Zaczełam płakać nie wiedziałam co mam zrobić, po prostu płakałam.Podczas obrony ksiezniczki straciłam mnóstwo krwi przesco straciłam przytomność. ***Ujrzałam ciemność i głos mówiący ,,to nie koniec".Zaczęłam powoli z trudem otwierać oczy. Gdy to mi się udało ujrzałam zapłakana twarz Midori.-Czemu... Płaczesz?Zapytałam a ona spojrzała na mnie z wielkimi oczami.-Przecież wiesz że cię nie zostawię.Ujrzałam nieprzytomnego elfa, ale się nim nie przejelam bo nic mu nie bylo.-Głupia!Spojrzałam na Midori.-Głupia, głupia...-Spokojnie. Nic ci nie jest?Dpytalam ja nie zwarzajac na druk stan.Byłam szczęśliwa że Zuru jakoś się trzyma. Popatrzyłam na Aer'a i łzy zaczeły mi ściekać po policzkach.Przytuliłam go i kazałam Zuru złapać się mnie przeteleportowałam nas do zamku. Wraz z Zuru MAkoto,Rin i Lenem próbowaliśmy obudzić Aer'a.-Midori wszystko będzie z nim dobrze tylko musimy dać mu odpocząć.MAm nadzieje- powiedziałam.BYłam zmęczona wraz z resztą poszliśmy spać.Wszyscy spali a ja czówałam, Midori z resztą spali jak zabić. Moje rany były bardziej powarzne niż myślałam. Opatrzyłam je po czym zmieniłam się w lisa i zwinełam się w kłębek. Rano nasz elf wstał jako pierwszy ja tylko obserwowałam nie miałam sił wstać a ledwo co widziałam na oczy.Wstałam i zobaczyłam ze Makoto wstał pierwszy popatrzyłam w strone stronę Zuru.-Zuru czy wszystko jest ok?-Tak, tak nic mi kie jest.Widziałam ze nie mowi prawdy jej rany są zbyt głębokie. Podeszłam do niej i próbowałam zagoic choć trochę jej rany, gdy lekko znieczuliłam miejsca z ranami zaczęłam je zszywać. Zuru ciekły łzy z lekkiego bólu który powodowała igła.-Okej juz gotowe-powiedziałam dodając-czekaj jeszcze trzeba to zabandażować.-Makoto czy podasz bandaż.Owinełam jej miejsca które były zszyte.Po opatrzeniu Zuru poszłam do Aer'a. -Aer obudź się, ty tez nie mozesz mnie zostawić-N...n...ni...nie... zostawię-powiedział i mnie przytulił.Zaczelam płakać ze szczęścia. -Midori... ale to jeszcze nie koniec wojna dopiero sie zacznie-powiedział zmęczonym głosem-Wiem...wiem...Mieli ciekawe podejście do tej sprawy. Podniosłam się na cztery łapy, ale od razu upadłam. Byłam zbyt słaba a na dodatek byłam głodn z tego wszystkiego usnelam.Słyszałam głos nie możesz umrzeć, a otaczala mnie ciemność.Gdy się ocknełam Midori spała z resztą. Podniosłam się z ziemi jako człowiek.-Niemogę ich martwić. Powiedziałam szeptem, wzięłam kartkę i pióro. Po czym napisałam że mam coś do załatwienia w innym wymiarze. Po czym się przeteleportowałam, i szukałam potrzebych rzeczy-Gdzieś ty była !
Złorzylam uszy do tyłu bo krzykla zbyt głośno.
- Przepraszam, spędziłam twojego ojca i wiem że atak od frontu będzie najlepszy.
-No dobra, to coś wiemy. Zaczynamy.. Zebraliśmy się wszyscy w wielkiej sali.-Dobra mam plan-powiedziałam-słuchajcie... nie możemy się pokazać, dopiero gdy moj ojciec i jego armia zaatakują my sie wtedy ujawnimy... Pamietajcie nie mozemy dac sie ponieść. Musimy byc skupieni.-Jasne-powiedzieli wszyscy.-Ale musimy powiększyć naszą armię, bo nasza 5 nie wystarczy - powiedziała Zuru.-Masz racje musimy zebrac wiecej osób. Mamy czas do północy. -powiedziałam-no i na co jeszcze czekacie.Wszyscy pobiegli szukac osób ktore pomogą nam w walce. Ruszyłam do zaklętej wioski, zawsze jest tam ponuro ale za to są w niej upadłe anioły oraz demony.-Halo...jest tu kto-słyszałam tylko jak echo roznosi się po wiosce.-Witaj-odezwal sie zachrypniety głos- czego szukasz.-Prosze mnie wysłuchać... moj ojciec ma zamiar zniszczyc wszystko co żyje potrzebuje waszej pomocy, niestety jest nas za mało. -haha, miałbym ci pomóc.-Nie rozumiesz powagi sytuacji jest tylko jedno wyjście, trzeba zjednoczyc siły i zabic mojego ojca.-Nie będę narażać zdrowia mojej wioski.-Czy ty niczego nie rozumiesz, to w taki sposób narażasz swoją wioskę, nadal nie rozumiesz że wszyscy zginiemy.-Nikt nie zginie jeśli nie będziemy sie w to mieszać. -powiedział-Mój ojciec zabije wszystko i wszystkich. Nawet mnie zabije z usmiechem na twarzy. Ja nie chce żeby ktos przez niego zginą. Te dzieci ze szpitala w swiecie śmiertelników, demony, Shinigami, elfy ,ludzie i wiele innych. Czy nadal tego nie rozumiesz.-krzyczałam. -Spokojnie pomożemy ci..-odezwała się upadła anielica.-wszyscy-dodała a za nią stanęła cała ludność wioski.-Dziękuje-powiedziałam.Przeteleportowałam nas do zamku do tej samej wielkiej sali.Zuru i reszta czekali na nas. W sali zostaliśmy wróżki, skrzaty, 2 Shinigami i znajomi z 16 wieku których poznaliśmy. -To zacznijmy obrady.-powiedział Makoto. -Zuru, Rin, Makoto wy bedziecie na czatach jeśli cos sie zacznie dziać dacie nam sygnał.-powiedziałam.-Ja, Shiro,Aer i ludzie z zaklętej wioski wy pomożecie mi w walce.-Czyli-zapytala upadla anielica.-Moj ojciec posiada armię musimy ich pokonać. Ustalalismy przebieg walki całą noc.Następnego dnia przygotowywalismy sie do walki w sali treningowej każdy dopracowywał najmniejszy szczegół. Wybiła godzina 23:00. Zuru wraz ze swą ekipą wyruszyła na zwiady.-Halo... tu Zuru odbiór-Tu Midori. .. o co chodzi.-Twój ojciec zaatakował... potrzenna pomoc... bez...bioru.-Ludzie wkraczamy do akcji pokonamy go .Przeteleportowałam nas na pole bitwy. Wszyscy stali nie ruchomo. Przywołałam swoją kosę. Nagle zaczęło padać wszyscy czekaliśmy. To była jedynie cisza przed burzą. Czułam adrenalinę przepływającą przez moje żyły. Nagle przed nami pojawiła sie armia mojego ojca. Wzzyscy zucili sie do walki.-Nie dajcie sie zabic - krzyknęłam. -Ja biore na siebie mojego ojca.-Zwariowałas twoj ojciec jest potężny. -wykrzyczala Zuru.-Ale ma taka sama siłę jak ja.I ruszyłam do ataku. Nigdzie nie widziałam mojego ojca.-Witaj córcia-Dlaczego to robisz-Dla władzy. Jego czarny płaszcz powiewał na wietrze. Widziałam jak armia mojego ojca powoli upada. Moja z resztą też bylo głośno. Wszyscy walczyli bylo to straszne.Moj ojciec zaczął biec w moja strone żuciłam sie do ucieczki w strone mojej armii. Jeden z Ludzi mojego ojca biegł w stronę Aer'a zrobił obrót wokół własnej osi, chcąc w ten sposób wzmocnić swoją siłę uderzenia. Udało mu się! Aer odleciał na parę metrów do tyłu, lecz nie upadł na ziemię, a wykonał cztery salta w tył i żucił się na przeciwnika. Prawie każdy wyglądał na wyczerpanego ale jie dawal za wygraną. Moj ociec mnie dogonil i zaczęła sie walka. Swoją kosą starałam się go skaleczyc byl tak samo szybki jak ja ale on w przeciwieństwie do mnie zadał mi cios swoim mieczem. Nasza walka wyglądała jak walka naszych armii. W końcu zadałam mu cios kosą. Zawyl z bólu. Podniósł sie i nie czekając na moj kolejny atak ruszył w moją stronę i staral sie dosięgnąć moich nóg. Obydwoje staralismy sie wyprowadzić cięcia z boku , przodu , ze wszystkich możliwych stron , starając się doszukać wad w obronie przeciwnika. Wiedziałam , że przegra ten, kto pierwszy wykona jakikolwiek błąd...Niestety to ja wykonałam błąd obkrecilam sie i chcialam zadac cios ale on byl szybszy trafil mnie...Leżałam na ziemi, pełna ran. Wszystko mnie bolało , chciałam tylko umrzeć...Wiedziałam że mi tego nie wybaczą że mnie znienawidza bo nie wygramy przeze mnie. Widziałam tylko jak Aer Makoto Zuru i Rin usiłują wyrwac sie z rąk przeciwnikow aby do mnie pobiec. Żałuję ze nie powiedziałam Aerowi co do niego czuje. Widziałam jak moj ojciec sie śmiał podszedl do Zuru i kopna ja w twarz to samo zrobil z resztą. Czułam jak nienawiść mnie przepełnia. Podnioslam sie. Spojrzenie moich oczu jest chlodne. Usmiecham się. Czuje tylko jak trace coraz wiecej krwi jeden z bandy mojego ojca podbiegl do mnie i wbil mi miecz w brzuch kazdy na to patrzyl przestali walczyc. Chwycilam za ostrze ręką, po czym powoli je Wyjełam, coraz głośniej sie śmiejąc. Czuje ich strach. Chwycilam napastnika za kark i zmiażdżyłam.. Znalasłam sie w samym środku armi mojego ojca przywołałam kosę i obracajac sie zabilam wszystkich napastników. Ruszylam w strone mojego ojca.-A mogłeś się wycofać, miałeś szansę. -Ale skarbie ja cie...Nie dokończył bo odciełam mu głowę. Cała moja armia zaczęła bic mi brawo. Uśmiechnęłam się i zemdlałam.Przeciwnik po śmierci złożył broń a nasze wojsko się radowało. Spojrzałam na księżniczkę miała straszne rany, nie zdążyłam do niej podbiec jak padła na ziemię. Gdy do niej dotarłam złapałam ja i przeteleportowałam nas do zamku. Połozyłam na łóżku sciagnełam z niej ubrani, jej rany były powarzne wzięłam i podałam jej lek przeciw bólowy. Mam zaszyłam rany i zrobiłam tak aby nie wdało się zakażeniem. W tym czasie resztą wróciła do zamku wraz z ludźmi wroga którzy się poddali. Kapitanowie naszej armii przyszli do wielkiej sali gdzie odpoczywalam.-I co z ksiezniczka jest ciężko potrzebuje odpoczynku.-Musisz ją....-Cicho pilnujcie by się nikt nie dowiedział a ja zajmie się ksierzniczka.Wróciłam do jej pokoju przemieniłam się w lisa i położyłam się koło niej, niewiem Co to da ale ktoś powiedział że moje futro przyspiesza leczenie i to prawda. Następnego dnia księżniczka sie obidziła.-Midori jak się czujesz?-Dobrze.Mówiąc to podnosiła się.- Nie powinnaś jeszcze wstawać.-Nieprzesadzaj dobrze sie czuje.-Ech... Dobra.Zmienilam sie w ludzka postac.-Ile spalam?-Dziewietnascie godzin.-A co z reszta?-..... Wszystko gra.Powiedzialam unoszac brew.

To dobrze.Podeszla do szafy po czyste ciuchy,po czym zaczęła się przebierać.-Ciekawe co teraz, zostanie królową. Będę musiała się na nowo ustatkować.Myślałam patrząc na księżniczkę i przedłużając oczy. Gdy tylko się odwróciła usmiechnełam się i otworzyłam drzwi. Kierowalismy się do głównej sali. Gdy weszliśmy zaczeliśmy świętować.



Likes

Comments

Nazywam się Zurudareka, ale większość mówi mi Zuru, mam 17 lat. Wychowałam się w pewnej wiosce o której praktycznie mało kto wie. Nie znam moich prawdziwych rodziców wychowali mnie ludzie którzy mnie znaleźli. Niestety gdy miałam 9 lat Shinigami zabrali mi ich, wtedy przygarną mnie tajny gang który wykonywał różne zlecenia. Jeśli chodzi o mój wygląd mam długie włosy do pasa przynajmniej tam sięgają gdy są związane w kuco-warkocza. Do ramion są koloru czerwonego a następnie przechodzą w żółty, moje oczy są koloru zielonego z pionową źrenicą całe oczy przypominają kocie. Na głowie mam białe uszy przypominające lisie, posiadam również ogon ale go chowam. Ubieram się różnie często w zieloną bluzkę I szare spodnie dresowe sięgające za kolana ale najczęściej to ubieram się w brązową bluzkę z rękawami przed łokcie i szary bezrękawnik gdzie na plecach jest znak przypominający szpony i tego samego koloru spodnie do kolan i wygodne pełne buty chyba że jest gorąco to sandały a na szyji mam tak jakby szalik przekładany przez głowę. Lub ubieram się normalnie jak inni.

Nazywam się Midori mam 17 lat jestem córką Shinigami. Znacznie różnie się od innych Shinigami, ponieważ moją matką jest śmiertelniczka, z racji tego mam bladą cerę i wyglądam jak człowiek ale posiadam zdolności należące do bogów śmierci, mieszkam w zamku,a w świecie śmiertelników widuje się z moją mamą. No to w skrócie jak wyglądam tak jak wspomniałam wcześniej mam bladą cerę, wyglądam jak człowiek,jestem niska mam 162cm i turkusowe.Ubieram się jak człowiek bo chodzę do szkoły dla śmiertelników i wreszcie moim narzędziem do zabijania jest kosa, żywię się nienawiścią śmiertelników.

,,Spotkanie z ludzkim Shinigami"

Dostałam zlecenie od pewnego, jak to powiedzieć hmm... Szlachcica?Ale to jest nie ważne ważne jest to że jest robota i nie muszę siedzieć w domu.-Dobra, gdzie ona miała mieć te urodziny? A wiem dwie przecznice dalej.Podniosłam się z pozycji siedzącej i skacząc po dachach dotarłam na miejsce. Była godzina 1:30 jej impreza już się kończyła, wszyscy się rozeszli. Nasza dziewczynka jak zwykle szła do domu na około. Gdy weszła do ciemnej uliczki rzuciłam przed nią jeden z ,,noży w kształcie serca" z napisem.-,, Uwarzaj na siebie, bo nie dotrzesz do zamku".Tuż po żucie zmieniłam miejsce, przez lornetkę zauważyłam że się nie cofnęła. .Zastawiałam różne pułapki, jednak nie spodziewałam się tego że mój zleceniodawca weźmie w tym udział. Coś tam się działo przez dłuższy czas, po czym turkusowo włosa przystawiła mu kosę. Na to zaczęłam bić brawo siedząc na krawędzi dachu.-Pięknie to rozegrałaś.Dziewczyna spojrzała na mnie.-Kim ty jesteś?Spytała dziewczyna.-Jestem osobą którą wynajął oto ten osobnik by cię usunąć.Dziewczyna spojrzała na mężczyznę któremu od razu zbladła twarz. Zeszłam na dół dziewczyna jedną ręką złapała mnie za bluzkę. -Słuchaj ty....-Nie ty, tylko Zurudareka.-Ty...-Zuru!Poweiedziałam spokojnie patrząc na nią, a ta zacisnęła rękę na rączce od kosy którą miał przyłozony tamten gościu.

Patrzyłam na Zuru dłuższą chwile, zaczęłam coraz mocniej ściskać swoją kosę.-A ty jak masz na imie-powiedziała spokojnie czerwonowłosa -Mi..Midori-powiedziałam lekko zdenerwowana-A więc Midori czy mogłabyś mnie puścićTylko zabrałam rękę i z całej siły cisnęłam kosę ucinając temu gościowi głowę.-Nie musiałaś tego robić-powiedziała Zuru-Nie ładnie tak atakować kogoś bez powodu, a on mn zaatakował...Należało mu sie-powiedziałam z pogardą.Czerwonowłosa tylko na mnie popatrzyła i lekko skrzywiła kącik ust.

Nie za bardzo miałam gdzie uciec a na dodatek ona ma kosę.Pomyslałam. Zanim się obejrzałam jej kosa znalazła się przy moim gardle.-Pójdziesz ze mną!Dziewczyna otworzyła portal który przetereportowała nas do świata ludzi. Znajdywaliśmy się w jakimś domu, Midori kazała mi usiąść i niczego nie ruszać. Szukała kogoś, ale go nie znalazła. Usiadła na przeciwko mnie.-Kim jesteś?-Mówiłam Zuru.-Czym się zajmujesz?-A różnie zależy co się trafi. A ty?-Nie twoja sprawa!-Po co się tak denerwujesz? Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę ale dziewczyna wyrzuciła mnie z domu. Włóczyłam się bez celu. Nagle podeszła do mnie kobieta.-Zgubiłaś się?-Nie jestem przelotem.-Jesteś z tego drugiego świata?-Tak.-Chodź pomogę ci.Po chwili marszu i rozmowy dotarlismy przed dom z którego zostałam wyproszona, weszłam tuż za kobieta do środka.

Po tym jak wyprosiłam czerwonowłosą, wróciła moja mama-Witaj mamo... zaraz co ty tutaj znow robisz-zapytałam wściekła-Twoja mama mnie zaprosiła-odpowiedziała spokojnie -Midori, skoro eem jak masz na imie-zapytała moja matka-Zuru-odparłaPrzewróciłam oczami a moja matka znow powtórzyła-Skoro Zuru nie ma gdzie spać to zostanie u nas jakiś czasOtworzyłam szeroko oczy z niedowierzaniem -Dobra, chodź pokaże ci mój pokójPowędrowałyśmy do pokoju, otworzyłam drzwi i weszłyśmy do środka.-Twoja mama w przeciwieństwie do ciebie jest jak anioł-powiedziała siadając na łóżku-Słuchaj ty... a z resztą...czuj się jak u siebie w domu-powiedziałam Dałam Zuru ciuchy na przebranie i poszłam do kuchni zrobić nam kolacje."Może nie będzie tak źle"-powiedziałam w myślach i lekko się uśmiechnęłam.

Gdy tylko Midori wyszła przebrałam się w ubrania które od niej dostałam. Gdy już się przegrałam złożyłam ubrania w kostkę, po czym zeszłam na dół. Księżniczka robiła kolację wraz z mamą.-Śmiało siadaj.Powiedziała kobietą. Siadłam przy stole, a po chwili obie dołaczyły.-Zuru, skoro jesteś z równoległego świata to jaka rasa jesteś.-Mówili mi że prawdopodobnie jestem Lisim demonem, ale nie mają pewności bo nie znają mojego pochodzenia.-Rozumiem.Po kolacji razem z Midori udaliśmy się do jej pokoju. Dziewczyna usiadła na łóżku a ja na ziemi z jedna noga zgiętą na której oparłam rękę.*Dziewczyna wydaje się być interesująca...Pomyślałam patrząc na dziewczynę, która mi,się przyglądała.-To co masz zamiar ze mną zrobić mówiac to zerknełam na drzwi a następnie znowu na nią, oczekując odpowiedzi.

Po tym jak Zuru zadała to pytanie nie odpowiadałam przez dłużą chwile-Em... jeszcze nie wiem...-Rozumiem...Patrzyłyśmy sie na siebie jeszcze przez 4 minuty-Słuchaj Zuru, nie mam dodatkowego łóżka ale w szafie mam materac możesz spac na łóżku-powiedziałam-Jestem za-odpowiedziałaWyciągnęłam materac i sie położyłam Zuru padła dość szybko ale ja też musiałam iść szybko spać bo na drugi dzień czeka mnie szkoła. Gdy rano się obudziłam wzięłam ciuchy i poszłam doprowadzić sie do porządku. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam stojącą w drzwiach Zuru-Midori gdzie ty idziesz o 7 rano-zapytała zaspana-To że jestem Shinigami nie zwalnia mnie z chodzenia do szkoły-powiedziałam.Ona tylko mi pomachała i chciała wejść do pokoju ale jej przeszkodziłam-Ty też chodzisz ze mną do szkoły na szafie wisi twój mundurek szkolny.-Co?!...do jakiej szk...-nie zdążyła dokończyć bo wepchnęłam ją do łazienki wraz z mundurkiem.Po chwili byłyśmy gotowe i wyszłyśmy do szkoły.

Midori kazała mi się przebrać, jak na złość w tej spódnicy. Gdy wyszłam z łazienki ruszyłyśmy do szkoły. Pierwsze co musiałam iść do dyrektora, który przekazał mi plan lekcji i kazał iść do sali numeru dziesięć. Zapukałam w drzwi od klasy, powoli je otworzyłam i weszłam. Mówiąc przy tym.- Przepraszam.Wszyscy spojrzeli na mnie.-Bym zapomniała wam przedstawić nową uczennice. To jest Zuru przyjechała do nas za granicy, ale biegle włada naszym językiem chodź może nie znać niektórych słów. Zuru usiądź przy Midori.Usiadłam w ławce którą znajdywała się obok ławki Midori.-Oprócz tego że musze jej słuchać to tak blisko niej siedze.Cała lekcję myślałam, a na przerwach zauważyłam że parę ludzi chodziło w grupkach. Usiadłam pod ścianą i zastanawiałam się co robić dalej.

Na przerwie chciałam udać się do klubu łucznictwa, ale zauważyłam siedzącą w kącie Zuru, podeszłam do niej i powiedziałam-Też nie jest mi na rękę że siedzisz koło mnie ale jakoś musisz wytrzymać. -Dobra...damy rade-powiedziałaPo zakończeniu lekcji poszłyśmy do domu, dałam jej ubrania na zmiane i poszłam zrobić obiad.

Robiłam spokojnie obiad gdy przede mną pojawili się Shinigami z mojego zamku-Panienko Midori twój ojciec ma dla ciebie prezent, musisz kogoś zabić a tym kimś jest twoja matka.Zrobiłam wielkie oczy i nie wiedziałam co on właśnie do mnie powiedział.-Ale jak to...Oni tylko ukłonili się i zniknęli.-OBIAD!!!-krzyknęłam zrezygnowana.Zuru zeszła na dół i zaczełyśmy jeść -Zuru co byś zrobiła gdybyś miała zabić...Ale nie dokończyłam bo weszła moja mama-Witajcie dziewczynkiZuru pomachała jej a ja nie wytrzymałam i pobiegłam do łazienki popatrzyłam w lustro i powiedziałam-Dlaczeko tato chce żebym zabiła moją matkęUsiadłam na ziemi i patrzyłam sie w kafelki nie wiedziałam co ze sobą zrobić.

-Co jej się stało?Zapytała mama Midori.-Pójdę sprawdzić.Powiedziałam podnosząc się od stołu. Poszłam na górę, usłyszałam prawie niesłyszalne łkanie dobiegające z łazienki. Podeszłam do drzwi i zapukałam.-Mid otwórz drzwi.-Nie.- Ech... No dobra.Przeszłam kawałek udajac że odchodze a po chwili przetereportowałam sie do łazienki. Znalazłam sie tuż za ksieżniczką, dłońmi zasłoniłam jej oczy.Zanim zdarzyłam cokolwiek zrobić ona już odwróciła się w moją stronę, a z jej oczu płyneł łzy.-Co się stało?-Ojciec kazał mi zabić moją matkę.Zaskoczył mnie jej słowa. -Może nie miałam prawdziwych rodziców, ale wiem że to jest okropne... Jak on tak może.Mówiłam  w myślach.-Nie smuć się.Powiedziałam wycierajac jej łzy, po czym teleportowalismy się do pokoju Midori. Z szafy gdzie leżały moje ciuchy, wyjęłam małą fiolke z fioletowym płynem. Podeszłam do Midori odwróciłam jej dłoń na której połozyłam dana fiolke.-Co to?Zapytała dziewczyna.-Płyn podasz go w piciu.-Ale...Przerwałam dziewczynie.-Jeśli mi ufasz, albo zaufasz użyjesz tego.Powiedziałam dość poważnie a następnie się usmiechnełam i wyszłam.-Jeśli tego użyje resztę roboty zostawi mnie, ale to może się skończyć moją smiercia.Rozmyslałam a następnie poszłam pomóc jej mamie.

Patrzyłam na fiolke przez dłuższą chwilę ale postanowiłam podać ją mojej mamie.Zeszłam na dół i zrobiłam herbatę dolałam do napoju mojej mamy cos co bylo zawarte w fiolce.-Mamo zrobiłam ci herbatęMama podeszła wzieła herbate i chciała się napić.Zuru poszła do toalety.A moja mama odwróciła głowę ale nie wyglądała jak mama którą znam nagle wykrzywiła uśmiech a z jej twarzy wyrosły jakby macki z ostrymi kłami przeraziłam się, zanim się obejrzałam matka na mnie skoczyła zaczęłam krzyczeć poczułam ugryzienie -Zuru!!!!Odpychałam od siebie tego demona przypominającego moją matke on tylko się odezwał zachrypniętym głosem-Lepiej na siebie uważaj hahahahOdpychałam go mocniej i krzyczałam jeszcze bardziej usłyszałam jak Zuru zbiega po schodach.

Zbiegłam po schodach i od razu zauważyłam demona duszacego ksieżniczkę. Z kieszeni wyciągnełam sztylet w kształci jakby liścia, po czym żuciłam się na plecy potwora wbijajac mu broń w kark. Potwór puścił dziewczynę i zawył z bólu miotajac się na każdą stronę. W koncu siegną mnie macką, przygwoździł mnie i zaczął. Z trudnością łapałam powietrze. Spojrzałam na księżniczkę była w szoku, sięgnęłam po sztylet i wbiłam go w jego konczyne. Demon mnie puścił, ale od razu uderzył mnie tak że wyladowałam pod ścianą, ledwo co widziałam. Midori przywołała kosę i zabiła demona który znikną.-Co to było?-Powoli się podniosłam na brzuchu miałam cięta ranę, usiadłam trzymajac się za nią.-Eliksir sprawdzający czy jesteś sobą jeśli jesteś to zapadniesz w godzinny sen.

Zobaczyłam ranę Zuru szybko pobiegłam po apteczke i opatrzyłam jej rane -Przepraszam...to przeze mnie jesteś ranna...-Nie przejmuj sie wyliże sie z tego-zażartowała czerwonowłosa-Za niepokoiło mnie to co powiedział ten demon-A co powiedział-"Lepiej na siebie uważaj" tylko to powiedziałZuru popatrzyła na mnie i powiedziała-Nie ma co się przejmować zabiłyśmy juz tego demonaUśmiechnęłam się lecz zrobiło mi sie ciemno przed oczyma opadłam na ziemie a moje ramie zaczeło krwawić jęknełam z bólu-Midori co sie dzieje-spytała zaniepokojona Zuru-Ten demon mnie ugryzł-odpowiedziałam po czym zemdlałam.

Gdy Midori zemdlała podbiegłam do niej, spojrzałam na rany.-Trucizna! Trzeba ja wyssać.Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić, za mną stanęli Shinigami. Jeden z nich od razu rzucił się na mnie i zakuł mnie w kajdany a drugi podszedł do Midori i podał jej odtrutkę.-Wstawaj!Powiedział czarno włosy Shinigami. Przenieśliśmy się do zamku, zabrali mnie do lochów gdzie przypieli mnie łańcuchami do ściany. Próbowałam uwolnić się, ale te kajdany blokowały moce. Do celi wszedł jakiś Shinigami i zaczął mnie bić a od czasu do czasu ciął mieczem.

Gdy się ocknełam zobaczyłam że jestem w zamku, ale po chwili zauważyłam że nie ma Zuru pomyślałam że czeka na mnie w świecie ludzi wstałam z łóżka i poszłam się przejść po zamku.-Witaj Midori-powiedział czarnowłosy Shinigami-Ta cześć-odpowiedziałamChłopak zaczął się do mnie przystawiać a ja przywołałam kose i przystawiłam mu do gardła-Słuchaj tylko mnie tknij glonojadzie a rozetnę tą twoją twarzyczke .Chłopak się lekko uśmiechną i odszedł.Szłam przez zamek ale usłyszałam dziwne odgłosy z lochów wiec postanowiłam zejść na dół.Podeszłam bliżej i usłyszałam co mowią-Słuchaj ja jej chciałam pomóc-Nie pogrążaj sie jeszcze bardziej Podbiegłam do miejsca i zobaczyłam jak ktoś uderzył Zuru-Stój co ty robisz zostaw moją przyjaciółkę -Panienko co tutaj robisz-Ona chciała mnie uratować natychmiast ją wypuść albo cie wykończe.Przywołałam swoją kosę on tylko zaśmiał sie pod nosem i przywołał swój miecz. Zaczęła sie walka kopnełam go w udo a ten padł na ziemie przystawiłam mu kose do gardła i odciełam mu głowę. -Midori przecież to tez jest Shinigami. -A raczej był .Uwolniłam Zuru i swoją mocą złagodziłam ból po licznych uderzeniach.Nagle pojawiłyśmy sie w sali w ktorej przebywa mój ojciec.

Midori trochę zmniejszyła mój ból. Nagle przeniosło nas do głównej sali gdzie na tronie siedział król Shinigami. Ja nadal kleczałam na ziemi a Midori stała tuż przede mną. -Dobra robota córciu.Midori była wściekła na niego, paczyłam się na Midori. -Jak mogłeś mi kazać zabić własną matkę?!-A mogłem tak samo jak ty obcinasz głowy moim sługom.-Niezła z tego komedia.Powiedziałam w myślach lekko się uśmiechając.-A tak właściwie jest ta istota za tobą.Gdy to mówił unikał mnie nad ziemię i przyniósł mnie tak że byłam bliżej niego.-Marnie wygląda.-Jak nie wiesz co twoi ludzie robią to potem tak wyglądają niewinni.-Hmm... Wyladowałam na ziemi, przed jego tronem. Spojrzałam na niego a on na mnie, usłyszałam chrzakniecie Midori więc spuscilam wzrok.



Mój ojciec miał wymalowane na twarzy że ma zamiar pozbyć sie Zuru.Wstał z tronu i przywołał swoje ostrze rzuciłam sie do biegu lecz ten wstrętny glonojad mnie trzymał, moj ojciec zamachną sie i przygwoździł Zuru do podłogi ona sykneła z bólu
-Ojcze zostaw ją-powiedziałam wściekłaMój ojciec pochylił sie nad czerwonowłosą i przeciągną jej po ramieniu swoim ostrzem widziałam że cierpi, w końcu nie wytrzymałam przywołałam swoją kose i zagroziłam glonojadowi on natychmiast mnie puścił i staną dalej -Co ty wyrabiasz kazałeś zabic mi matke a teraz sam zabijesz moją przyjaciółkę-Uważaj sobie nie podnoś do mnie głosu Midori. Mam pomysł za kare ze zabilas moje podwładnego wyśle was do 19 wiecznej Angli tak w świecie ludzi-Nie zrobisz te...-nie dokończyłam bo zostałyśmy przeniesione wszyscy sie na nas patrzyli w sumie nie dziwie im sie miałyśmy na sobie normalne ciuchy a kobiety chodziły elegancko ubrane zabrałam więc Zuru w wąską uliczkę i powiedziałam-Pokaż mi to ramie-Nie ma takiej potrzeby-Natychmiast pokaż mi to ramie Wyciągnela do mnie ręke a ja zobaczyłam rane -Tak jak myślałam wdało sie zakarzenie -To zrób z tym coś...Midori!!-Musimy poszukać tutaj jakiegoś schronieniaPodarłam swoją bluzkę i owinełam wokół ramienia Zuru-Idziemy Pukałyśmy do różnych domów ale nikt nie pozwolił nam wejść do środka.Miałam już zrezygnować ale zaczął padać deszcz musiałyśmy sie szybko schronic biegłyśmy i zatrzymałyśmy sie przy wielkiej rezydencji otworzyłam brame i szybko wbiegłyśmy pod daszek-Nic ci nie jest nie powinnysmy biec -Nie...Wszystko w porządkuNagle drzwi sie otworzyły i do rezydencji wciągnela nas mloda pokojówka z okularami i różowymi włosami.-Matko całe przemokłyście zaraz pojde po reczniki.Pokojówka coraz bardziej oddalała sie a my stałyśmy i czekałyśmy bo innego wyjścia nie było.
Gdy pokojówka wróciła, wytarłyśmy się. Po chwili zszedł po schodach chłopak o błękitnych włosach.-Witam jestem Greg Boked. Witam w rezydencji Bokedów.-Dobry czy mógłby pan nas przenocować.-Oczywiście, zostańcie ile chcecie.Dostaliśmy suche ubrania i wspólny duży pokój odzielony  ścianą lecz miałyśmy drzwi do siebie.
Weszłyśmy do pokoju a ja kazałam Zuru na mnie zaczekać.Wyszłam z pokoju i poszłam w głąb rezydencji szukałam Grega ale nie mogłam go znaleść -"Gdzie może tu być apteczka"-pomyślałamSzłam dalej zagłębiając sie bardziej w rezydencje.Zobaczyłam idącego do kuchni młodego chłopaka.Poszłam za nim weszłam do pomieszczenia i odezwałam sie-Przepraszam że przeszkadzam ale czy moge sie o coś zapytać-Zanim o coś zapytasz powinnaś sie przedstawić-powiedział białowłosy 17 latek-Aa...tak racja...Jestem Midori a ty jak masz na imie-Shiro jestem tutejszym ogrodnikiem -A więc Shiro czy macie tu może coś do opatrzenia ran-A co jesteś ranna.Chłopak dokładnie mnie obserwował-Nie...nie ja tylko Zuru moja przyjaciółka -Tak mamy coś do opatrzenia ran w łazience-Dziękuje Shiro Chłopak uśmiechną sie i odprowadził mnie wzrokiem do drzwi. Znalazłam apteczke i poszłam do pokoju -Zuru chodz tu.  Zuru przyszła pokazałam wzrokiem jej ramie i wyciągnela do mnie ręke opatrzyłam ją i uśmiechnełam sie -"Gdyby nie ta apteczka gdyby nie ta pokojówka to zaraza mogłaby otruć całe jej ciało i mogłaby ją zabic wole jej tego nie mowic"-powiedziałam w myślach.Podeszłyśmy do szafy i zobaczyłyśmy śliczne sukienki do spania, przebrałyśmy sie i położyłyśmy się spać.
Midori ledwo co się położyła a już zasneła, ja niestety tak nie miałam. Wstałam i podeszłam do okna otworzyłam je i usiadłam na parapecie. -Nazwała mnie przyjaciółką mimo że na początku miałam ją zabić, ale chyba podjęła decyzję więc nie bede o to pytać. Położyłam się spać.***Następnego dnia gdy się obudziłam Midori jeszcze spała podeszłam do szafy i wyciagłam sukienkę. Przebrałam się i poczekałam aż Midori się obudzi. Gdy to nastało posziśmy na śniadanie, Greg okazał się być nawet przyjaznym człowiekiem. Po południu musiał załatwić pewne sprawy więc wyszedł a ja wraz z Midori chodziliśmy po pięknym ogrodzie. Czułam ze chce coś zrobić, nagle w jej ręce pojawiła się kosa .-Zuru podjęłam decyzję!Byłam gotowa na najgorsze.
Trzymałam Zuru w niepewności ale w końcu sie odezwałam-Nie moge...-opuściłam swoją kose-po prostu nie moge...nazwałam cie przyjaciółką i nie moge cie zabić jesteś jedyną bliską mi osobą.Zuru popatrzyła na mnie i nie wiedziała co powiedzieć tylko sie uśmiechnęła i poszłyśmy dalej.-Shiro!!- krzyknęłam-O panienka Midori i Jak sie nie myle Panienka Zuru-Tak miło mi cie poznac ShiroRozmawialiśmy z chlopakiem dość długo jak juz miałyśmy odejść powiedział-O wiele lepiej wyglądacie w tych długich skuienkach niż w tamtych ciuchach.Tylko zaśmiałyśmy sie z Zuru i poszłyśmy na obiad o dziwo bardzo mi sie spodobała ta 19 wieczna Anglia.Po zjedzeniu poszłyśmy do pokoju i siedziałyśmy w milczeniu.
Razem z Midri siedziałysmy w pokoju w niezrecznej ciszy. Zauważyłam że Midori walczy sama ze sobą. Nie za bardzo wiedziałam co mam powiedzieć, z jednej strony chce mnie zabić a z drugiej nie ma nikogo z kim mogłaby porozmawiać.-Midori... Dziewczyna spojrzała na mnie wyczekujaco- Skąd masz pewność że mój atak się nie powtórzy?-Nie mam.
-Skąd takie zaufanie może to tylko podstęp by ci wbić nóż w plecy! Nawet nie wiesz kim jestem a mimo to traktujesz mnie tak ulgowo. Pół-shinigami traktowana przez swojego ojca niczym zbędna rzecz. Która się popsuła. Midori coraz bardziej była wściekła.-A gdzie ta nagroda czyżby przepadłą gdy zabiłas podwładnych Ojca.Dziewczyna podniosła się z łóżka i spojrzała na mnie.
Przywołałam swoją kose i powiedziałam-Nic o mnie nie wiesz...Nie wiesz jak byłam gnębiona w szkole dla Shinigami...Nic nie mogłam z tym zrobić...Byłam obrażana przez dziewczyny dlatego ze bylam od nich ładniejsza...Mój ojciec bardzo sie na mnie zawiódł że nie miałam odwagi ich zabic...Zawsze traktował mnie jak śmiecia...Tylko mama mi pomagała...Ale w końcu wkurzyłam sie i zabiłam te prześladowczynie...Uszczęśliwiło mnie to...Ale nagle wszyscy zaczeli omijać mnie szerokim łukiem...Ojciec tylko mi pogratulował i udawał ze juz jestem wazna... Ale tak nie bylo dalej traktował mnie jak wyrzutek społeczeństwa bo wyglądałam jak śmiertelnik...Mama zawsze była za mną a teraz okazało sie ze ona byla pol demonem pół człowiekiem...Musiałam ją zabić i teraz nie mam nikogo!!!!...-krzyczałamWybiegłam z pokoju i popędziłam do ogrodu usiadłam na fontannie i zaczełam płakać.

Chyba trochę przesadziłam, ech...Podrapałam się po głowie po czym zeszłam na dół. Na fontannie siedziała Midori a pocieszał ja Shiro. Nie chciał im przeszkadzać wspiełam się na drzewo i obarłam się o pień. Gdy Shiro odszed księżniczką przechodziła pod drzewem, zeskoczyłam na ziemię. Dziewczyna odwróciła się w moją stronę i spojrzała na mnie ze złością w oczach.-Przepraszam za to co powiedziałam. Masz rację ze nie wiem nic o tobie. Więc chciałam cię przeprosić za to co powiedziałam.Midori była zaskoczona moim zachowaniem gdyż nie tak łatwo przyznaje się do błedów.




Likes

Comments