​Teraz, jest brudne, nie ładnie się paprze, nie chce się zagoić. 

Napisałam do mamy czy chciałaby przyjechać do mnie, tak po prostu usiąść napić się kawy i normalnie pogadać jak matka z córką. Ale ja nie jestem normalna przecież, wybij sobie z głowy piękne sceny jak z filmu, nie ma co marzyć, nigdy nie będzie jak kiedyś, ale to znaczy? jak kiedy? kiedy było tak, że chciałabym do tego wrócić?

tik tak tik tak i ruszamy...

Mam 10 lat, moja młodsza siostra o 4 lata wpatruje się we mnie, jakby na coś czekała, na jakiś cud. Budzę się z zamyślenia i mówię.

-Myślę, że powinni wyjechać i wrócić, aż wszystko się ułoży, zbudujemy im piękny dom. W dłoni trzymam swoją ulubioną zabawkę i macham wesoło przed twarzą siostry. Mruga zaintrygowana powiekami, jakbym opowiadała najpiękniejszą baśń o cudach świata. Sprawiało mi to ogromną frajdę, układanie scenariusza do naszych zabaw, a później wymyślanie jeszcze ciekawszych zdarzeń, które diametralnie zmieniały życie naszych zabawek. Odpływałyśmy na długie godziny, na całe dnie, żyjąc ich życiami. Budowałyśmy domy, łamałyśmy serca, krzyczałyśmy i buntowałyśmy się, nadawałyśmy im życia, budując przy tym siebie. 

-No dobra, ale tym razem to ja chcę dom z różowym dachem. Wskazała siostra na dom, w którym teraz jedna z moich zabawek gotowała obiad. Wiedziałam, że strasznie lubi ten dom, nie ze względu na kolor, widziałam, że bacznie przygląda się temu co robię, jak martwy przedmiot również ożywał w jej głowie tak samo jak w mojej. Naśladowała moje pomysły i w jej oczach 

A ja nadal mam tą zabawkę schowaną głęboko na dnie szafy. Czeka na piękny dom i aż wszystko się ułoży.

Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - Kliknij tutaj

Likes

Comments