​Otworzyłam pomału oczy, wszystko było zamazane, niewyraźnie widziałam. Zaklęłam w myśli, szukając swojej pary okularów. Ręka bezwiednie wróciła do swojej poprzedniej pozycji. Obróciłam głowę w lewą stronę, na miejscu pasażera powinna być moja mama, jej głowa opadała na klatkę piersiową, jej ciało jakby zwisało, zatrzymało się w powietrzu. Wokół pełno szkła, moje nogi czymś przygniecione, szum w głowie i to miejsce. Zza tego całego mętliku usłyszałam krzyk to była moja mama, wpatrywała się we mnie jak w ducha, nie słyszałam co mówiła. Słowa odczytałam z ruchu jej ust i na przemian z jej głosu, który zaczął się do mnie przebijać. - W aucie jest butla z gazem musimy uciekać. Odepnij siostrze pasy i wynosimy się stąd. Usiłowałam przywrócić moją rękę do życia i kazać jej odpiąć ten cholerny pas. Mdłości zaczęły przypływać do mojego przełyku, pas wżynał się w podbrzusze a odłamki szkła kaleczyły moje całe ciało. Widziałam tylko ruch ręki koło mojego ciała i upadłam na ziemię. Mój wzrok przykuły kolejne ciała z przodu, zaczęłam powtarzać w myślach ich imiona, żeby przypomnieć sobie gdzie jestem i co się stało. Ostatnie co pamiętam, to moją siostrę, która bardzo senna wtula się w moje ramię i już po chwili obie zasypiamy utulone ciepłem. Moja siostra....

Staram się skupić swój wzrok na miejscu obok mnie, słyszę swój głos, który brzmi jakby ktoś dławił się, a jednocześnie próbował powiedzieć coś ważnego. -N..nie...m..a..mamo..nie ma jej

Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - kliknij tutaj!

  • 45 czytelników

Likes

Comments

​Teraz, jest brudne, nie ładnie się paprze, nie chce się zagoić. 

Napisałam do mamy czy chciałaby przyjechać do mnie, tak po prostu usiąść napić się kawy i normalnie pogadać jak matka z córką. Ale ja nie jestem normalna przecież, wybij sobie z głowy piękne sceny jak z filmu, nie ma co marzyć, nigdy nie będzie jak kiedyś, ale to znaczy? jak kiedy? kiedy było tak, że chciałabym do tego wrócić?

tik tak tik tak i ruszamy...

Mam 10 lat, moja młodsza siostra o 4 lata wpatruje się we mnie, jakby na coś czekała, na jakiś cud. Budzę się z zamyślenia i mówię.

-Myślę, że powinni wyjechać i wrócić, aż wszystko się ułoży, zbudujemy im piękny dom. W dłoni trzymam swoją ulubioną zabawkę i macham wesoło przed twarzą siostry. Mruga zaintrygowana powiekami, jakbym opowiadała najpiękniejszą baśń o cudach świata. Sprawiało mi to ogromną frajdę, układanie scenariusza do naszych zabaw, a później wymyślanie jeszcze ciekawszych zdarzeń, które diametralnie zmieniały życie naszych zabawek. Odpływałyśmy na długie godziny, na całe dnie, żyjąc ich życiami. Budowałyśmy domy, łamałyśmy serca, krzyczałyśmy i buntowałyśmy się, nadawałyśmy im życia, budując przy tym siebie. 

-No dobra, ale tym razem to ja chcę dom z różowym dachem. Wskazała siostra na dom, w którym teraz jedna z moich zabawek gotowała obiad. Wiedziałam, że strasznie lubi ten dom, nie ze względu na kolor, widziałam, że bacznie przygląda się temu co robię, jak martwy przedmiot również ożywał w jej głowie tak samo jak w mojej. Naśladowała moje pomysły i w jej oczach 

A ja nadal mam tą zabawkę schowaną głęboko na dnie szafy. Czeka na piękny dom i aż wszystko się ułoży.

Likes

Comments

Nawet teraz pamiętam zapach kurtki mamy, którą za każdym razem zakładałam do szkoły, tylko po to, żeby czuć jej zapach. Czuję te ogromną gulę w gardle zaraz po tym jak wychodziła. Słony smak łez spływa mi po ustach, mamy już nie ma. Po prostu wyszła. Za każdym razem żegnałam się z nią i wiedziałam, że już nie wróci, że po co ma wracać. Dusiłam się z bezsilności.

A później zaczął padać deszcz.

Likes

Comments

To co pamiętam to kilka obrazów wyświetlających się jak slajdy w mojej głowie. 14 urodziny, śmierć psa, dużo krzyków, słowa...

Nasłuchiwanie w nocy, trzask drzwi, głośne bicie serca. Oni teraz tego nie pamiętają, udają, że nic się w przeszłości się nie wydarzyło, są nieskazitelni. Ale ja pamiętam. Nie było żadnego przepraszam. Tylko ta sama monotonia i czekanie, na spokój na tygodniową sielankę i wszystko od nowa jak na błędnym kole. Moja mama nie chroniła mnie przed tym, nie zamykała drzwi, nie puszczała głośno radia, żebym nic nie słyszała, to wszystko zostawało w mojej głowie. Ojciec nie odzywał się miesiącami, jak byśmy to my, jego dzieci były winne tego wszystkiego.

Pamiętam jego rękę nad palnikiem gazowym, jego postać za drzwiami z krawatem w ręku, głowa tuż przy klamce. Wyobrażałam to sobie jak to musi wyglądać, człowiek z opadniętą głową w dół, bez oddechu, tętna, ale wtedy drzwi się otwierały i mama robiła wszystko na przekór niemu, tak jakby chciała, żeby właśnie ten krawat stał się narzędziem tego czynu, żeby to zrobił.

Likes

Comments

Jak na pędzącej karuzeli, wirowanie w głowie, zamazane twarze, wyciągam ręce. Wolałabym, aby te twarze były nieznane, jeszcze bardziej rozmazane, żeby tak nie osaczały mnie. 

Od najmłodszych lat, czułam i widziałam siebie jako całkiem inną osobę,różniłam się. Za duże koszulki, wada wzroku widoczna na srodku nosa, spięte włosy w kucyk, tak bardzo inna od rówieśników. Nie byłam córeczką mamusi ani tatusia, nie oczekiwali mnie przez te siedem miesięcy, po prostu pojawiłam się, sturlałam się razem z mamą po schodach, nie pchałam się na świat, to on zadecydował za mnie.  Nie było balonów, nie było prezentów, byłam, zaczęłam swoją historię. 

Likes

Comments