Na tą chwilę zakończyłam pisanie o zmarłej Magdzie, co nie oznacza, że ta sprawa przestała mnie męczyć, być może napiszę coś jeszcze, gdy nastąpi kolejny przełom w sprawie. W tej chwili śledztwo jest w toku.

Dla rozluźnienia atmosfery na moim blogu postanowiłam napisać odrobinę o dosyć kontrowersyjnym temacie, o czymś, czego w zasadzie ludzie nie lubią, patrzą na to źle i zazwyczaj bardzo szablonowo krytykują, mianowicie chodzi o związki, ale nie byle jakie, bo związki z dużą różnicą wieku pomiędzy partnerami. Pod lupę pójdzie także mój związek: znacznie młodsza kobieta i sporo starszy mężczyzna, Mimo, iż nie jestem na tym blogu zbyt personalna (w swoim czasie być może się wam pokażę, na tą chwilę nie dorosłam do tego, by pokazywać się tak wielkiej ilości ludzi jaka mnie w obecnej chwili czyta - mam nadzieję, że się na mnie z tego powodu nie gniewacie) to postanowiłam odrobinę przybliżyć wam temat takich związków, a dokładniej jak wygląda to z perspektywy młodej kobiety.

NA PEWNO CHODZI O PIENIĄDZE!

W sumie na wstępie może zacznę od tego z jakimi problemami spotyka się kobieta w takiej sytuacji problemami, lecz dla mnie już w tej chwili błahostkami. Jak zwykle wygląda otoczenie, znajomi, rodzina? Mniej więcej tak: Pewnie chodzi o pieniądze, na pewno jest jej sponsorem i tylko po to z nim jest... ależ ona jest wyrachowana! Co za naiwniara, na pewno chce się nią tylko zabawić, masakra, jak tak można! Pewnie zabawi się nią, a po chwili zostawi! Głupiaś! Daj sobie z nim spokój. I tak nic z tego nie będzie.... Cóż, większość takich związków mniej więcej tak wygląda. Młodziutka dziewczyna szuka sobie "sponsora", nudzą ją koledzy, którzy nie mają kasy na randki. Z tym, że takie znajomości nie trwają zbyt długo. Tak nie było w moim przypadku i myślę, że w przypadku większości kobiet, tym bardziej jeśli chodzi o długoletnie związki. Niewiele osób potrafi zrozumieć, że taka znajomość może mieć tzw. "głębsze dno" i nie polegać tylko na kasie, lecz na prawdziwej miłości. Niemożliwe? A jednak. Przykładem tego jestem ja.

JESTEM SZCZĘŚLIWA!

Cóż, od zawsze miałam problem z komunikowaniem się i przebywaniem wśród rówieśników. Zawsze wybiegałam na przód. Nie interesowały mnie rozmowy z nimi, bo kiedy oni mówili o Małym Księciu, ja bujałam gdzieś w obłokach czytając znacznie poważniejsze książki, przeważnie historyczne. Po pewnym czasie zaczęłam zauważać jeszcze bardziej, że nie pasuję do tego towarzystwa. Moje koleżanki w podstawówce non stop rozmawiały o chłopakach, w późniejszych etapach edukacji również. Dla mnie to była nuda, próbowałam wielokrotnie na siłę wpasować się w towarzystwo, niestety z marnym skutkiem. Nie byłam lubiana, nikt nie chciał ze mną rozmawiać, wydawałam się być dla nich intruzem, od zawsze lubiłam naukę znacznie bardziej od plotkowania. Wolałam rozmawiać na poważne tematy, nie kręciło mnie pięciogodzinne pierdzielenie o gwiazdach popu... To nie była moja arogancja, czy nadmierne poczucie wyższości. Po prostu tak nie potrafiłam. Nigdy nie wiedziałam co się dzieje w świecie gwiazd. Na moją niekorzyść działało też uzależnienie od gier komputerowych, przecież to kompletnie nie babskie. Poznałam wielu starszych od siebie ludzi; były to i dziewczyny i faceci. Lepiej się czułam w starszym towarzystwie, lubiłam się z nimi spotykać.

W obecnym związku jestem już prawie trzy lata. Stanowczo mogę stwierdzić, że jestem szczęśliwa! W zasadzie to myślę, że każda z was chciałaby być na moim miejscu. Starszy mężczyzna ma wiele cech, których nie znajdziecie u swojego rówieśnika. Myślę, że największą różnicę robi tu poczucie stabilizacji, które przy starszym facecie chyba jest standardem (i nie chodzi tutaj absolutnie o mieszkanie, dom, samochód), chodzi tutaj o emocjonalną stabilizację, swego rodzaju pewność siebie jaką ma w sobie facet, wpływa na to także jego doświadczenie życiowe, którego ja w zasadzie jeszcze się nie dorobiłam. Fajnie jest być z kimś kto prowadzi Cię przez życie za rękę i pilnuje, abyś nie popełniała głupot, których możesz żałować całe życie. Często rówieśnicy są niedojrzali emocjonalnie i baaardzo zakompleksieni, swe kompleksy próbują przykryć przechwałkami, zarozumialstwem, dla mnie to jest bardzo łatwo wykrywalne. Starszy facet to osoba, której można zwierzyć się ze wszystkiego, która wszystko zrozumie i będzie starała się wesprzeć w każdej sytuacji. Dużą rolę też odgrywa dojrzałość emocjonalna jaką można w nim znaleźć. Oczywiście nie twierdzę, że każdy starszy facet taki jest. Może po prostu ja mam szczęście? ;)

Podsumowując jest to naprawdę wyjątkowy i piękny związek, ale żeby nie było tak kolorowo i idealnie... Związki z dużą różnicą wieku to związki niezwykle trudne! Wymagają ogrom poświęcenia i pracy nad nimi. Zwłaszcza jeśli opierają się na prawdziwej miłości towarzyszą im też ogromne emocje! W zasadzie im większe dysproporcje wiekowe tym ciężej jest je pogodzić. Myślę, że to główny powód tego, że w Polsce takich związków mamy niewiele. Nie każdy ma ochotę angażować się w znajomość aż do tego stopnia, ludzie wolą proste związki, takie w których nie trzeba się zbyt wiele wysilać. Tutaj nie ma takiej możliwości. Często w grę wchodzi zazdrość (o dziwo nie tylko ze strony mężczyzny!) z którą trzeba umieć sobie poradzić. Warto wspomnieć także, że zwykle trzeba także znosić kąśliwe komentarze ze strony znajomych, czasem także rodziny. Ja po czasie totalnie się uodporniłam, w sumie to teraz nawet bawią mnie teksty typu: To Twój ojciec? Aaaa... chłopak? Ok, ok, ale wygląda na ojca! ;) Większość ludzi także uważa, że to koniec mojego życia towarzyskiego, przecież ze starszym facetem nie da się wyjść do kina, na randkę, czy do klubu. W końcu to kanapowiec. No to powiem to tak: Albo mam ogromne szczęście, albo nie macie racji! Do kina chodzę kilka razy w miesiącu, a do klubu w zasadzie kiedy oboje stwierdzimy, że mamy taką potrzebę. Biorąc pod uwagę moje doświadczenie świadomie i stanowczo mogę stwierdzić, że jeśli się pragnie to można pielęgnować swoją miłość i sprawić, by trwała jak najdłużej. PS. Znaczenie ma także nasza różnica w wykształceniach, ja na razie mam znacznie mniejsze, stąd często mogę od drugiej połówki zasięgnąć wiedzę, której nie mam. Czasem to prowadzi do sporów i dyskusji, które de facto zwykle kończą się obustronnym śmiechem. Fajnie jest mieć kogoś, kto posiada większą wiedzę od Ciebie. Jako sapioseksualna jestem baaaaaardzo zadowolona z inteligentnego mężczyzny. Nie ma nic bardziej pociągającego jak wiedza. ;)

A wy, macie jakieś doświadczenia w takich związkach? Co sądzicie? Da się, czy nie bardzo?

Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - kliknij tutaj!

Likes

Comments

W drogeriach Rossman można spotkać rój kosmetycznych modliszek.

DAJ POLAKOWI PALEC. WEŹMIE CAŁĄ RĘKĘ. NAWET DWIE.

Dla niewtajemniczonych: Rossman jak co roku zorganizował sporą akcję promocyjną wyprzedając produkty zalegające w magazynach. Co roku akcja promocyjna była podzielona na trzy tygodnie: rabat -49% w każdym tygodniu obejmował inną kategorię kosmetyków do makijażu. W tym roku Rossman postanowił dać swoim klientom coś więcej. Rabat aż 55% taniej (przy posiadaniu aplikacji mobilnej + zakupie min. 3 produktów) na WSZYSTKO. Zatem od 20.04 do 28.04 konsumenci mają szansę kupić interesujące ich produkty płacąc za nie 45% oryginalnej ceny. Wiele z moich czytelników prosiło mnie abym napisała post, co warto kupić w drogerii uwzględniając tą promocję. Według mnie nie ma nad czym się tutaj rozwodzić - warto kupić te produkty, które ma się już sprawdzone znacznie wcześniej. Nie nastawiałabym się na możliwość zastanawiania się lub analizowania w tym tłumie, czy kupić daną rzecz, czy nie. Warto po prostu zrobić listę. Wejść, włożyć do koszyka i wyjść. Choć to i tak nie jest takie proste jakie mogłoby się wydawać.

________________

Stało się. Podjęłam tą ryzykowną decyzję, PLAN: kupię kilka kosmetyków, wcześniej zanotowanych w głowie. Żadnego grzebania w szafach. Tylko konkrety. Wsiadłam do samochodu i podjechałam, w zasadzie do niezbyt wielkiego centrum handlowego. Myślałam, że nie spotkam tam zbyt dużego tłumu kobiet. Ha, specjalnie wybrałam godziny, w których większość powinna przebywać w pracy. Chciałabym. Od razu po wejściu moim i mojego faceta oczom ukazał się tłum. Tłum, T Ł U M kobiet w różnym przedziale wiekowym, choć najstarsza wyglądała na maksymalnie 50 lat. Z początku byłam w takim szoku, że 30 sekund stałam i wpatrywałam się w to... stado. W końcu podjęłam decyzję. Idę. Mam plan. Przetrwam. Niestety. Podeszłam do szafy właściwie najtańszej marki jaka znajduje się w tej drogerii. To właśnie tam panował największy szał. Chciałam tylko wcisnąć malutką rączkę (mogłoby się wydawać, bo w tym tłumie była postrzegana co najmniej jak ramię wielkiego żurawia) po paletkę rozświetlaczy i jak najszybciej ulotnić się z tego miejsca, niczym sprytny lisek. Niestety. Najpierw poprosiłam jakąś kobietę, by podała mi ten produkt. Niestety reakcji nie uzyskałam. To stwierdziłam, że spróbuję. Naraziłam się. Włożyłam rękę w ul. Pech chciał, że z prawej i lewej strony także znajdowały się szafy z kosmetykami. Najpierw oberwałam z przysłowiowego łokcia, chyba z lewej, a potem to w zasadzie już nie wiem z której strony. W każdym razie trwało to jakieś dwadzieścia minut. Tak moi drodzy. Dwadzieścia minut, żeby wziąć jeden produkt z półki. W sumie takie tłumy to dobra okazja dla kieszonkowców. Baby w tym szale nie pilnują niczego. Tracą nawet ,,konsumencką godność". Właściwie po tych scenach i całym pobycie w dwóch sklepach ja także czuję się jako konsument obdarta z resztek godności. Na fanpage drogerii można znaleźć dobre kilkaset, prawie tysiąc komentarzy, po przeczytaniu których w głowie rodzą się najbrutalniejsze sceny batalistyczne. Te XXI wieku. Jakiś plus, nie jestem sama z siniakami. Sama nie wiem co gorsze. Walki w Rossmanie, czy w Lidlu. Po tych akcjach chyba już nic mnie nie zdziwi jeśli chodzi o zachowania konsumentów.

ZOSTAŁAM OKRADZIONA Z RESZTEK GODNOŚCI.

W spokoju udało mi się dostać tylko do kosmetyków marki Dr Irena Eris. Zapewne ze względu na wysoką cenę dostępnych produktów. Nie wiem dlaczego największe powodzenie miały te najtańsze, na które często w różnych drogeriach są promocje. Cóż, mała rada, jeśli chcecie skorzystać z tej promocji zróbcie sobie listę w domu i wybierzcie się do sklepu najlepiej przed samym zamknięciem. Najbardziej szkoda mi i tak tylko biednych pracowników tej drogerii... niektóre oszołomione promocją kobiety zaczęły jak lwice na własną rękę otwierać szuflady, które na codzień zarezerwowane są tylko dla konsultantek. Ciekawym widokiem też była obecność dwudziestu koszyków ze świeżą dostawą. Na środku sklepu, podpisane tylko nazwami marek. W środku znajdowały się białe kartoniki z zalakowanymi kosmetykami. To żadna przeszkoda dla klientek. Zwłaszcza tych najbardziej zdesperowanych. W sumie Pani Ania z przykładu niżej zapewne wpisuje się do kanonu krwiożerczej konsumenckiej modliszki. Właśnie dzięki takim akcjom z ludzi wychodzi szambo.

TERAZ NAJWAŻNIEJSZA JESTEM JA. .

Tak jak już wyżej pisałam z niektórych osób podczas tej akcji wyszło szambo. W sklepie zapewne akcja taka sama jak w każdym innym: kilkadziesiąt kobiet, każda szukająca konsultantki.... Pani kierownik z pewnością poddenerwowana, jeszcze na poprawę humoru trafiła się taka perełka. Pani Ania nie była w stanie liczyć się z możliwością przeciążenia się serwera (sama zakładałam konto w aplikacji jakieś 40 minut, co było dosyć przewidywalne, ale widocznie nie dla każdego). Sama nie wiem jak skomentować ten powyższy list żałobny. Jestem w sumie ciekawa w jaki sposób kierowniczka z Rudy Śląskiej może naprawić system IT obsługiwany przez specjalistów. Bądźmy ludźmi. Ani to wina klientki, ani kierowniczki. Niestety, 6% przelało czarę goryczy naszej lwicy.. Pani Ani podziękujemy za ten wymowny list i polecimy porządny słownik języka polskiego w połączeniu z meliską. Nie wiem jak wy, ale ja wychodząc na zakupy, zwłaszcza jeśli chodzi o tak ogromną, ogólnopolską promocję liczę się z możliwością spędzenia dłuuuuugiego czasu w sklepie. Moje chapeau bax. Niedługo wszelkie zagraniczne sieci zrezygnują z jakichkolwiek promocji w naszym kraju. Z wiadomych względów.

________________

POWODZENIA NA ZAKUPACH

OC.

Likes

Comments

DLACZEGO NIE KUPUJĘ PODRÓBEK?

Otóż powód jest niezwykle prosty. Nie stać mnie na kupowanie podróbek. Pewnie większość was jest zdziwiona tym zdaniem - przecież podróbki potrafią być nawet dziesięciokrotnie tańsze. I tutaj błędny tok rozumowania większości społeczeństwa. Otóż podróbka - zazwyczaj wykonana jest z najniższej jakości materiałów. Natomiast posiada stosunkowo wysoką cenę, a to dlatego, że zwykle producent takiego felernego produktu nalicza sobie ogromną marżę - z czego konsument nie zdaje sobie sprawy. A podobno głównym powodem kupowania podróbek jest niska cena... 

Występuje tu pewien paradoks. Kupowanie podróbek jest droższe niż kupowanie oryginalnych produktów. Płacimy wysoką cenę za podróbkę, natomiast jakość i żywotność produktu jest nieproporcjonalna do jego ceny. Weźmy jako przykład perfumy - np. perfumy YVES SAINT LAURENT - BLACK OPIUM - koszt perfum o pojemności 50 ml w perfumerii to 395,00 zł. Koszt 50 ml podrobionego flakonu perfum to około 100-150 zł. Różnica jest zasadnicza - używając oryginalnych perfum wystarczą tylko dwa psiknięcia - używając podróbek musimy psiknąć około 8-10 razy, dlatego nawet jeśli zapłacimy za nie mniej niż połowę ceny jest to nie opłacalne, bo zużyjemy je dziesięć razy szybciej. Czyli za czas na jaki starczy nam oryginalny produkt powinniśmy zapłacić około 1000-1500 zł, oryginalny produkt kosztuje nas 395 zł w oryginalnej perfumerii. No i warto wspomnieć, że cyklicznie w perfumeriach pojawiają się promocje np. w tej chwili jest dostępny rabat -20%, zatem perfumy wyniosą nas 320 zł. W przypadku odzieży np. torebka - kupując podróbkę szansa na to, że produkt będzie wykonany ze skóry (jak często twierdzą sprzedawcy) zwykle jest równy zero. 

Warto także wspomnieć, że kupując produkt nieoryginalny nie dostajemy żadnej gwarancji. Zatem produkt ten ,,ma prawo'' popsuć się po jednym dniu użytkowania, już w ogóle nie wspominając, że na terenie RP handel podróbkami jest nielegalny. Zatem kupując podróbki przyczyniamy się do wspierania czarnego rynku, oraz do pogorszenia stanu ekonomicznego państwa - producent, bądź pośrednik, w domyśle tzw. "buticzana" nie odprowadza podatku, na czym cierpi państwo w zasadzie. 

Z psychologicznego punktu widzenia oraz badań przeprowadzonych przez naukowców konsumenci kupują podróbki jako zastępstwo produktu wybranej pożądanej luksusowej marki. Co najlepsze - ludzie to robią do momentu, kiedy w autentyczność danego produktu wierzy ich najbliższe otoczenie. Wygląda na to, że kupujemy podrobione produkty, dlatego, że chcemy pokazać, że stać nas na drogie i markowe rzeczy, aby podwyższyć swój własny stan w danej grupie społeczeństwa. Częstymi wytłumaczeniami: podróbkowicza są zdania: bo mogę pozwolić sobie na więcej, bo nie muszę martwić się, że coś mi się zniszczy, kiedy to się stanie od razu kupię zamiennik, bo nie muszę się martwić, że ktoś ukradnie mi torebkę wartą kilkanaście tysięcy złotych, najlepsze z nich to: oryginał i tak jest robiony w tej samej chińskiej fabryce, więc dlaczego mam płacić za ten sam produkt kilkanaście razy więcej.... Zawsze zastanawiam się skąd takie jednostki biorą takie sprzeczne informacje. 

A jakie jest wasze zdanie? Chętnie się dowiem. Macie w swojej szafie podróbki?


Likes

Comments