Moi rodzice wzięli ślub 17 lat temu, właśnie wtedy kiedy miałam przyjść na ten świat. Pamiętam opowieści mojej mamy, jak wysyłali do siebie listy, jak mój tata uciekał z wojska specjalnie żeby zobaczyć się z moją mamą. Pamiętam jak tata bawił się ze mną gdy miałam 5 lat. Niestety pamiętam też jak pił i robił mi codziennie awantury. Jako że ja jestem najstarsza córka, zawsze wyżywał się na mnie. Moja rodzina cierpiała. Moje rodzeństwo, mama i ja żyiliśmy cały czas w napięciu. Zawsze musiało być tak żeby nie zdenerwować taty. Moja mama dostawała od niego 20 zł miesięcznie. On dziennie wydawał tyle samo na alkohol. Pewnego dnia wszystko się odmieniło. Moi rodzice mocno się poklocili. Mama nie mogła już tego znieść i dała mu wybór: albo alkohol albo rodzina.... tata wybrał. Zawiózł nas do mojej babci i wrócił do domu sam. Minęło parę dni, mama znalazła mieszkanie. Musieliśmy jednak jeszcze przez miesiąc mieszkać u babci z moimi dwoma siostrami i bratem. Miesiąc udręki, czekania i płaczu. Miałam ogromny żal do ojca. Zadawałam siebie pytanie "dlaczego?"

Minął miesiąc, a z nim przeprowadzka. Czasem pytałam mame jak to teraz będzie bez taty. Odpowiedziała, że dopóki nie zacznie się leczyć nie będzie go tutaj. Nagle któregoś dnia do nowego mieszkania przyszedł mój tata. Porozmawial z mamą, mówił, że zacznie terapię. Szukał u nas przebaczenia. Moja mama zmiękła i pozwoliła mu zostać ale ma być na naszych zasadach i nie może już pić nigdy więcej. Ja do tego czasu nie rozmawiałam z tatą. Jeszcze tego samego dnia przyszedł do mnie do pokoju i spytał, czy może z nami zamieszkać, ponieważ ja też miałam się zgodzić, taka była umowa z mamą. Za dużo krzywdy mi wyrządził żeby wrócił do nas tak po prostu. W głębi serca cieszyłam się, choć nie przyznawawałam się do tego. Oczywiście zgodziłam się. Zgodziłam się dlatego, że było mi go żal. Bez nas tata prawie nic nie jadł, popadł w depresję, z tego co się dowiadywałam to też często płakał. Jestem bardzo wrażliwa dlatego pozwoliłam mu zostać. Minęło parę miesięcy. Moja mama zaszła w ciąże. Tata dużo się zmienił. Przynajmniej tak z mamą myślałyśmy. Jednak nasza dawna rutyna znowu przychodziła. Bez alkoholu, ale zachowania mojego taty nie przeszły. Znowu często czepiał się mnie o pierdoły. Ja już przestałam zwracać na niego uwagę. Odliczałam dni do moich osiemnastych urodzin. Z dnia na dzień było coraz gorzej. W końcu doszło do tego, że tata przestał się leczyć. Odkąd mama się o tym dowiedziała, rodzice przestali rozmawiać. Nawet już ze sobą nie spali. Czasem tak u nas bywało, więc myślałam, że to tylko chwilowe. Któregoś dnia wróciłam ze szkoły, a taty już je było. Wyniósł się z domu. Zostawił moją mamę w zaawansowanej ciąży i z przeprowadzka. Wybrał alkohol znowu. Znowu płacz. Mój, mojej mamy. Znowu zadawałam sobie pytanie "dlaczego?"

Po paru tygodniach dalysmy radę z mamą się przeprowadzić. Tata odwiedza dzieciaki i zapewnia im wiele rozrywek. Nigdy nas nie nigdzie nie zabierał, a teraz chce się przypodobać mojemu rodzeństwu. Jest mi ogromnie przykro. Słyszałam, że chce mojej mamie odebrać prawa rodzicielskie. Wiem, że nie ma szans, ale jak to mówił przy moim młodszym rodzeństwie, chciało mi się płakać. Nadal czasem płacze po nocach. Nie rozumiem dlaczego tata nas nagle zostawił. Nie rozumiem dlaczego alkohol jest dla niego ważniejszy od rodziny. Z jednej strony cieszę się, że go nie ma, z drugiej jednak chciałabym mieć ojca. Nie takiego, który pije, który rani, krzywdzi, ale takiego....jak to teraz piszę to nie wiem co napisać. Nie wiem jakiego bym chciała mieć ojca. Jestem tak zraniona przez niego, że nie mam pragnienia by mój ojciec mnie kochał. Nie wiem czego bym chciała. Teraz kiedy to pisze jest 1 w nocy. Siedzę w moim nowym, nie dokońca rozpakowanym jeszcze pokoju. Chcę mi się płakać, choć nie wiem dlaczego. Nienawidzę go, cieszę się, że go nie ma, więc dlaczego tak chce i się ogromnie płakać? Zadaje sobie to pytanie już od dawna, ciągle znajduje nowe odpowiedzi. Potem zapominam i znów płacze. Rozstanie rodzicow jest trudne. Sprawiło mi ogromny ból. Nienawidzę go. Nie wiem czy kiedyś się to zmieni. Mam nadzieję, że w końcu zrozumiem dlaczego płacze, skoro bez niego jest mi lepiej. Teraz czekam na narodziny mojego braciszka. Mam nadzieję, że moje życie się odmieni i będę szczęśliwa oraz że przejdzie moja depresja.

Bloguj z telefonu komórkowego - Nouw - jedna z najlepszych aplikacji do blogowania - kliknij tutaj!

Likes

Comments

W swoim życiu szukałam wiele dróg. Czasem była ona dobra, a czasem nie. Od dziecka rodzice wychowują mnie na katoliczkę, jednak dopiero kilka dni temu poczułam co to jest dopiero miłość Boża. Zrozumiałam, że Bóg kocha mnie mimo tego, że schodziłam na złe drogi. Wierzę, że wszystkie moje problemy mogę mu ofiarować, a między innymi moją depresję. Miałam problem znaleźć w sobie spokój, ale On mi go dał. Myślę, że zrozumiałam miłość Bożą podczas oglądania "PASJI" MELA GIBSONA. Widziałam ile On dla mnie zrobił. Zobaczyłam jak się poświęcił tylko dlatego żebyśmy byli szczęśliwi po śmierci. Żeby dać nam życie wieczne. Gdyby nie ON to nie byłoby mnie tutaj. Dziękuje Mu za to, że mnie stworzył i wybawił. Nie można sobie wyobrazić tej miłości.

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” (Jan 3,16)

Pozostaje pytanie: Czy szczęśliwi mamy być dopiero, gdy umrzemy? Otóż nie. Szczęśliwi możemy być nawet tu, na ziemi, ale Musimy zaufać i prosić o te szczęście. Starać się kroczyć Jego ścieżkami. Bo któż jak nie Bóg. ON kocha nas najbardziej na świecie, dlatego chce ofiarować nam wszystko co najlepsze. Wystarczy w Niego uwierzyć. On zawsze jest przy tobie i będzie czekał aż do Niego przyjdziesz. Bóg daje szczęście, ale człowiek musi umieć je złapać. Ja je łapie. A ty? Chcesz być szczęśliwy?

Jeśli ktoś chciałby ze mną o tym popisać to zapraszam na blogu jestem codziennie i chętnie o tym podyskutuje :)

Likes

Comments

Znalazłam uzdrowienie. Moje życie może być lepsze, ale nie dzięki mnie, a dzięki Bogu. Ufam Mu, bo to on dał mi życie i to On o nim decyduje nie ja. Starałam się zmieniać siebie, ale zobaczyłam, że ja sama nic nie mogę. Jeśli ktoś w swoim życiu będzie miał jakieś problemy, pamiętajcie o Nim, bo ON o was nigdy nie zapomina i czeka byście przyszli do niego i oddali Mu swoje problemy. Pamiętajcie też, że Bóg wszystko wybaczy. Jeśli chcecie ze mną o tym popisać to zapraszam :)

Likes

Comments

Wszystko jest takie trudne. Mimo wspierania ze strony innych, mimo własnej motywacji, nie potrafię się za nic zabrać. Cały dzień mogę tylko leżeć a i tak jestem zmęczona. Mam depresje. Rodzice chyba mnie nie rozumieją, bo ciągle każą mi coś robić, a ja na prawdę na nic nie mam siły. Wszystko mnie dobija, bo kto posprząta jak nie ja. Mama w ciąży, tata pracuje, rodzeństwo małe lub nie słucha. Wszystko na mojej głowie. Przynajmniej tak to odczuwam. Oprócz sprzątania, pomagania przy dzieciach, mam jeszcze swoje obowiązki, a między innymi naukę. Nie mówiąc już o moich pasjach, bo na nie to kompletnie nie mam czasu. Mam chęć robić tyle rzeczy. Chcę wychodzić do ludzi, realizować swoje pasje związane z muzyką. Chcę chociaż zrobić coś ze sobą, pomalować, ładnie uczesać, ale nie mam siły wstać. Biorę leki, lecz zrobiłam sobie tygodniową przerwę, bo musiałam czekać na receptę. Czy to możliwe, że parę dni bez tabletek i od razu wszystko powraca? Jest mi tak ciężko. Dlaczego depresja musiała spotkać akurat mnie. Teraz potrafię tylko leżeć i myśleć o tym jak marnuje swoje dni. Myślę o tym ile rzeczy mogłabym zrobić. Obwiniam się, chociaż wiem, że i tak niczego to nie zmieni. I tak nie wstanę i nic nie zrobię, to naprawdę ciężkie. Nawet pisząc to zamykają mi się oczy, choć spałam do południa. Czasem naprawdę martwię się, że nie zdążę spełnić swoich marzeń i nie nacieszę się tym życiem. Jest tego wszystkiego za dużo. Może przez to nie mam przyjaciół. Może widać jaką mam trudność z tym wszystkim. Mimo moich starań wychodzenia do ludzi nic i tak mi nie wychodzi. Tak bardzo chciałabym być normalna i cieszyć się życiem, ale jak narazie widzę wszystko w szarych barwach. Nikt mnie już nie rozumie. Mam nadzieję, że odnajdę w końcu siły i chęci do życia.

Likes

Comments

Mówię, że dam rade, ale czy tak naprawdę myślę? Chyba bardziej chce to zrobić, niż w to wierzę. To wszystko jest takie trudne. Zależy mi na tym by być już szczęśliwa, ale tak trudno mi to osiągnąć Zależy mi na wielu osobach. Najbardziej na nim, choć wiem, że to niemożliwe. Nie mam szans. Może po prostu nie teraz? Może nie mam sobie zawracać nikim głowy tylko w końcu zająć się sobą? Chyba powinnam poukładać sobie życie zanim zacznę przywiązywać się do ludzi. Myślę, że tak, ale jak przestać o kimś myśleć. Nie potrafię, nawet jak wiem, że to nie wyjdzie. Nie będę z nim w pełni szczęśliwa. Chociaż w sumie głupio się tłumacze. Mam mętlik w głowie. Może po prostu muszę pogodzić się z faktem, że on mnie nie chce?

Likes

Comments

Staram się pogodzić ze wszystkim co mnie spotkało. Próbuje iść dalej, choć jest bardzo trudno. Mimo tego nadal jestem sobą, nikogo już nie udaję. Codziennie nachodzą mnie myśli co jest ze mną nie tak, ale wiem, że ten czas w końcu przeminie i znajdę wspaniałych ludzi na swojej drodze. Po różnych doświadczeniach wiem, że opłaca się czekać. Poradzę sobie z moim życiem, muszę wziąć się w garść. Pokonam depresje, problemy, samotność, niezrozumienie. Dam radę. Wierzę w to.

Likes

Comments

Co robić? Jestem sama. Nikt mnie nie lubi, nikt mnie nie kocha, nikt nawet o mnie nie myśli. Czym ja zawiniłam? Jestem dobra, zawsze o wszystkich myślę. Drugi człowiek jest u mnie na pierwszym miejscu, dlaczego ja zawsze jestem gdzieś w tyle. Straciłam przyjaciół, bo nie pije, nie pale, nie imprezuje. Dlaczego nikt nie akceptuje tego jaka jestem? Przestałam udawać. Zaczęłam być sobą, ale chyba tak już nie wolno, bo od razu o tobie zapominają i olewają. Teraz żeby być normalnym, trzeba być jak wszyscy. Co się stało z tym światem?

Likes

Comments