Wybrałam się do PEPCO, gdzie pojawiła się nowa kolekcja sportowa. W gazetce wyglądała całkiem fajnie, jednak w rzeczywistości trochę się zawiodłam... Liczyłam, że chociaż staniki sportowe będą fajnej jakości, ale niestety, tylko jeden fason miał usztywnione miseczki, zaś ten co mnie interesował już nie, także ostatecznie nic sobie nie wybrałam.
Niedaleko Pepco jest Biedronka, więc i przy okazji tam wstąpiłam i miło się zaskoczyłam. Okazało się, że wsytawili akcesorie do fitnessu. Były skakanki, gumowe kule ważące 1kg (nie wiem jak to się profesjonalnie nazywa), taśmy do ćwiczeń i inne ciekawe wynalazki. Osobiście do gustu przypadły mi shaker'y. Wcześniej się w to nie zaopatrzyłam, a jest to przecież ciekawa opcja do koktajli, które czasem chciałam zabrać do pracy i nie było jak. Dla siebie wbrałam zielony, chłopakowi w prezencie wzięłam niebieski. Shaker jest firmy "Seven for 7" i kosztuje 7,99zł za sztukę. W środku posiada metalową kulkę - domyślam się, żesłuży do lepszego mieszania/ubijania odżywek. Mam nadzieję, że nie przecieka - jeszcze nie miałam czasu nai okazji sprawdzić...
Skoro mam już shaker, może warto zaopatrzyć się w końcu w jakieś odżywki albo ciekawe pomysły na koktajle? ;) Macie jakieś propozycje?

Przenieś swój blog na Nouw - teraz możesz importować swój stary blog - Kliknij tutaj

Likes

Comments

No witam! Jestem z siebie mega dumna - właśniem mijają dwa tygodnie odkąd zaczęłam ćwiczyć i przerzuciłam się na zdrowie jedzenie. Jakie efekty zauważyłam przez ten czas? Jeśli chodzi o ciało - nie wiem. Porównam to dopiero za tydzień. Taką mam umowę z moim trenerem personalnym, że zdjęcia porównawcze i pomiary ciała wykonam dopiero w trzecim tygodniu walki. ;)
Na pewno zmieniła się moja osobowść, co zresztą napisałam już w poprzednim poście. Mam więcej energii, chce mi się działać, dużo się uśmiecham i lepiej organizuję sobie czas.

Dzisiaj strasznie mi się nie chciało ćwiczyć, ale się zmobilizowałam! Rozgrzewka, potem "przypisane" ćwiczenia i na to cardio z elementami kickboxingu. Chciałam wycisnąc z siebie więcej, tylko kurde nie miałam już siły. Chyba ta pogoda tak na mnie działa... Ale zrobiłam 45min aktywnego treningu! Spociłam się jak świnka a na twarz wleciał szeroki uśmiech! ;)

W lodówce czeka na mnie jaglana panna cotta - nie mogę się doczekać, aż ją spróbuję! Jeśli wyjdzie, zrobię zdjęcia i pochwalę się wam przepisem w następnym poście. Tymczasem lecę coś poczytać - korzystam z urlopu, który za szybko przemija ;) W planach miałam udać się na zakupy, ale to chyba jednak przełożę na jutro. Jutro czeka mnie zresztą trip do miejsca pracy - niektóre sprawy trzeba nawet w czasie wolnym załatwić. Tymczasem trzymajcie się!


Likes

Comments

Cześć, cześć! Jak tam u was? U mnie już po treningu. Wczoraj zaczęłam tygodniowy urlop. Postanowiłam, że będzie on pod znakiem dużej aktywności fizycznej i eksperymentowania w kuchni (choć z moimi zdolnoścami nawet ugotowanie ziemniaków to już nie lada wyczyn ;P).

Mega polubiłam aktywność fizyczną. Jestem zmobilizowana jak nigdy! Dodatkowe wsparcie dodaje mi mój partner, od którego wczoraj usłyszałam wspaniałe, motywujące słowa:

"Misiu, nie mówiłem Ci ale jestem cholernie miło zaskoczony twoim "projektem" pod tytułem NOWA JA 🙂 I mega dumny z Cb ze tak konsekwentnie działasz - Dieta, trener, WZIĘŁAŚ SIE ZA GOTOWANIE!! Nie smucisz tyle, nie wpadasz w depresje, masz więcej wigoru, uśmiech na twarzy.. po prostu extra!"

Rok 2017 był dla mnie strasznie ciężki pod względem psychiki. Zostałam poddana wielu próbom, dużo musiałam przecierpieć, a jeszcze więcej zobaczyć rzeczy, które dla cywilizowanego człowieka są zaskakujące, nieraz druzgocące. Wszystko to wiąże się z charakterem mojej pracy, ale i decyzjami jakie ja, lub mój partner podjęliśmy. Natłok tych wszystkich spraw sprawił, że w pracy - tak jak wymagano - byłam opanowana, natomiast już w życiu prywatnym stawałam się kłębkiem nerwów, dla którego małe niepowodzenie równało się z wielkim przygnębieniem, płaczem, a wręcz paniką. O tym właśnie wspomina Patryk pisząc "nie smucisz się tyle, nie wpadasz w depresję". Zawalczyłam o lepszą siebie! Nadal walcze wytrwale od 28 grudnia 2017roku. Tym razem czuję, że się uda. Nie chcę stracić "nowej, uśmiechniętej Myszatej". ;)

Tymczasem jestem już po 1,5h treningu, dwóch pysznych śniadaniach, a teraz uciekam robić obiad! Dziś gyros z frytasami! Dla dzieciaków wersja bardziej fast-food (może w końcu coś zjedzą poza słodyczami!), a dla siebie to samo ale bardziej fit! ;) Trzymajcie się ciepło!

Likes

Comments