Czy jest coś lepszego od typowego miejskiego dnia? Uwielbiam Warszawę za to, że daje ogromny wybór na spędzenie każdego dnia w inny sposób. Często nachodzi mnie ochota na słynne "wyjście na miasto". Wiadomo, co oznacza to hasło - szybkie i najczęściej niezdrowe jedzenie, spacer między blokami i wieczór spędzony na rozrywce. Wierzcie lub nie, ale mi sprawia to większą frajdę, niż leżenie plackiem na plaży. Ostatnio wybrałam się do słynnej bielańskiej budki z zapiekankami "U Pandy". Takie miejsca mają często lepszy klimat niż drogie restauracje, zwłaszcza wieczorami. Za ladą pani, która większość mieszkańców zna już z imienia, do tego kolejka osób w przedziale wiekowym +1 do +80, prowizoryczne stoliki przed budką, a główną ozdobą jesti ściana cała w naklejkach streetwear'owych marek (możecie zobaczyć ją na moim Insta). Jedzenie najczęściej odgrywa tu drugorzędną rolę. Po szybkiej zapiekance spacer po pięknym Żoliborzu, a wieczór w kameralnym kinie Wisła.

What can be better than typical day out in the city? I love the fact that Warsaw gives me hundred reasons to spend every day in a different way. I often go out to eat some street food, hang around and spend my evening having some fun. Believe me or not, but it's better than lying on the beach. What's more, eating in this local food stands is way more fun than expensive restaurants with no street atmosphere. And you can meet interesting people just because you wander at night through the town. My last evening was all about eating cheese sandwich, stroll down the streets and going on a nice movie.

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Zajmijmy się pierwszym etapem, czyli wyborem uczelni i złożeniem dokumentów, wyrażających chęć odbycia erasmusa.

Będąc na drugim roku studiów licencjackich (studiuję zaocznie na uczelni prywatnej) podjęłam decyzję, że chcę jechać na erasmusa. Planem było wyjechać na semestr letni, jednak z różnych względów przesunęłam decyzję na semestr zimowy, na trzeci rok. Owszem, ryzykownie, bo pisze się wtedy pracę licencjacką, ale wszystko jest do pogodzenia.

WYBÓR UCZELNI

Pierwsza rzecz, jaką zrobiłam, to znalezienie osoby, do której mogę napisać w sprawie wyjazdu. Na stronie internetowej mojej uczelni znalazłam zakładkę erasmus, a w niej krótki opis dotyczący programu, terminów składania dokumentów i kontakty do koordynatorów. Napisałam więc maila z prośbą o podesłanie listy uczelni współpracujących z naszą w ramach programu. Otrzymałam dwa załączniki - listę uczelni oraz miesięczne stypendium, które mogę otrzymać w danym kraju. Oczywiście każda uczelnia ma umowy z innymi uczelniami, tutaj podaję na przykładzie mojej.

wykaz uczelni partnerskich, do których mogę aplikować

Teraz trzeba przemyśleć, gdzie chciałoby się jechać. Ja typowałam w Portugalię i Hiszpanię. Pamiętajcie, że niektóre uczelnie wymagają certyfikatu z angielskiego, więc jeśli go nie macie, albo go zróbcie, albo typujcie w inną uczelnię. Warto też poszukać opinii na temat danej uczelni (np. czy nie utrudnia erasmusom zdania roku lub po przyjeździe okazuje się, że trzeba zmienić cały tok nauczania lub nie ma żadnych wykładów po angielsku) - tu polecam facebookowe grupy (erasmus i nazwa miasta to standardowy szyk). Ja przykładowo najbardziej typowałam w Malagę, lecz po przeczytaniu niezbyt przychylnych opinii postawiłam na pierwszym miejscu Porto. Warto też myśleć o kosztach utrzymania w docelowym mieście - często okazuje się, że stypendium starcza jedynie na pokrycie ceny pokoju, a za jedzenie i rozrywkę trzeba wyłożyć z własnej kieszeni.

ZŁOŻENIE APLIKACJI

Kiedy wybrałam już trzy uczelnie, przyszedł czas na wypełnienie aplikacji. Pierwsza papierkowa sprawa. Do całkowitego wypełnienia aplikacji potrzebny będzie dziekanat (który potwierdzi średnią ocen), więc przygotujcie się na stanie w kolejce. Ja potrzebowałam jeszcze mojej nauczycielki od angielskiego, która potwierdziła poziom języka i wyraziła opinię na mój temat. Pamiętajcie, że wasze dokumenty mogą się różnić wyglądem od moich, lecz treść z pewnością będzie zawierać te same wymagane dane. Przejdźmy więc do samej treści aplikacji i jej objaśnienia:

Na samej górze wpisujecie kierunek studiów i numer albumu, prosta sprawa. Pierwsza tabelka była automatycznie wypełniona przez uczelnię, więc nie musiałam się nią martwić. W drugiej tabeli należy wypełnić swoje dane. Myślę, że z tym jeszcze nie ma żadnego problemu. Co do trzeciej tabeli - tutaj wpisujemy wybrane uczelnie (wystarczy kod danej uczelni, który podany był w ogólnym spisie), w kolejności od tej, na którą najbardziej chcecie iść do tej, na którą najmniej. Do końca terminu składania aplikacji możecie wprowadzić jeszcze zmiany. Przejdźmy do kolejnej części:

Na początku zaznaczcie, na który semestr aplikujecie. W tym celu sprawdźcie też terminy, w jakich możecie aplikować na swojej uczelni na konkretny semestr. U mnie było to 1-31 marca na wyjazd w semestrze zimowym i 1-31 października na wyjazd w semestrze letnim. Później należy krótko wyjaśnić, dlaczego chcecie studiować za granicą. Myślę, że osoby zdecydowane nie będą miały problemu z uzasadnieniem. Kolejna tabela to poziom języka obcego. Tę część wypełnia wasz nauczyciel, lub załączacie certyfikat. W kolejnej tabeli uzupełniacie istotne doświadczenie w pracy związane z kierunkiem studiów. Przedostatnia tabela to po kolei: obecny stopień studiów (BA-licencjat, MA-magister, PhD - doktorat), ile lat już studiujecie (aplikowałam na 2 roku, więc 2), czy byliście już erasmusem (jeśli tak, kiedy i gdzie), i średnia ocen, którą wpisuje wam dziekanat. Ostatnia tabela to pytanie, czy wnioskujecie o stypendium, więc wiadomo, że tak :)

Wypełnione papiery zanosicie do swojego koordynatora i czekacie na werdykt, czy zostaliście zakwalifikowani do programu. Koordynator wysyła aplikację na uczelnie, które odpisują wam lub koordynatorowi, że zapraszają do studiowania na ich uczelni. Nie oznacza to jednak, że wasz wyjazd jest już pewny. Jesteście jednak coraz bliżej do zostania erasmusem! Bądźcie też cierpliwi - ja aplikowałam w marcu, a mail z zaproszeniem i dalszymi instrukcjami dostałam 10 maja.

I tutaj dopiero zaczęła się papierkowa robota. Dalszy ciąg - czyli wypełnianie Learning Agreement (LA)- w kolejnej części!

Likes

Comments

Hej! Dzisiaj przychodzę do was z nową serią wpisów. Jak już wiecie, wybieram się w tym roku na Erasmusa. Jest to program, w którym można wyjechać do innego miasta w ramach nauki lub praktyk. Zainteresowani na pewno wiedzą, o co chodzi, więc nie będę zanudzać, a postaram się opisać, jak to wygląda od strony technicznej. Wiem, że wiele uczelni (zwłaszcza publicznych) ma naprawdę dużo chętnych, nie ma więc czasu odpowiadać na każde pytanie, a sam proces rekrutacji często zniechęca potencjalnych erasmusów do wyjazdu. Na szczęście na mojej uczelni jesteśmy traktowani dosyć indywidualnie, jeśli chodzi o takie wyjazdy, a moja koordynator jest naprawdę cudowną osobą, która perfekcyjnie orientuje się w tych sprawach i ma bardzo dużo cierpliwości :)

Decyzję o stworzeniu takich wpisów podjęłam po tym, jak próbowałam znaleźć w internecie informacje z instrukcją wypełniania dokumentów. Jest strona erasmusa, ale nie ma tam aż tak dokładnie opisanych potrzebnych rzeczy i etapów, lub informacji, że w danej tabelce musi być numer kierunku, a nie jego nazwa (jeden z przykładów). Postanowiłam więc uczyć się na własnych błędach, a po każdym prawidłowo zaliczonym etapie tłumaczyć to Wam.

Oczywiście żeby was nie zanudzić, wpisy podzielę na kilka części, a wszystkie znajdziedzie w kategorii erasmus.

Zapraszam do lektury nie tylko zainteresowanych wyjazdem, ale również ciekawych tego, jak wszystko wygląda od kuchni :)

stay tuned

Likes

Comments

Wreszcie wszystkie egzaminy zdane! Oficjalnie skończyłam drugi rok studiów i mogę cieszyć się każdym weekendem. Co więcej, wrócę na swoją uczelnię dopiero w marcu 2018, bo... wyjeżdżam na erasmusa! Pewnie niektórzy z was dowiedzieli się o destynacji z mojego instagrama, ale oficjalny "powód" ogłaszam właśnie tutaj. Za niecałe 3 miesiące nowe posty będą nadawane z Porto, szykujcie się więc na zdjęciowy spam.

Wczoraj wybraliśmy się na długi spacer po starówce i załapaliśmy się na dzień skandynawski. Oczywiście paradowałam później cały dzień z flagą Norwegii w ręku. Poszliśmy też na lody i spotkaliśmy w jednej z kamieniczek śliczne kocie rodzeństwo, przy którym spędziłam z pół godziny (wszyscy kociarze zrozumieją moją fascynację).
Zawsze na takie spacery zakładam najwygodniejsze buty, i może te sandałki na takie nie wyglądają, ale wierzcie mi, w trasie sprawdzają się bardzo dobrze. Koronkowy crop top i spódnica w paski to mój nierozłączny zestaw, a z tą torebką nie rozstaję się od momentu, w którym ją kupiłam.

Finally passed my exams! I officially finished my second year of studies so I can enjoy every weekend. What's more, I'll come back on my university on march 2018 because... I'm coming on erasmus exchange! How cool is that? I assume some of you found out about the destination from my instagram, but I'm telling official "reason" here. In less than 3 months all my new posts will be published straight from Porto, so get ready for photo-spam.

Yesterday we went for a long walk through the Warsaw Old Town and visited scandinavian day. Of course for the rest of the day I paraded with Norwegian flag in my hand. We also ate ice cream and stumbled upon cute cat siblings in one of town houses. I always put on the most comfortable shoes for that kind of city walks, so even though these one don't look like comfy shoes, believe me, they are. Lacy crop top and striped skirt is my inseparable set, and this bag became my love at the moment I touched it.

PS Jutro czeka mnie egzamin półroczny z norweskiego, trzymajcie kciuki! / PS Tomorrow is my mid-year exam from Norwegian, keep your fingers crossed!

Likes

Comments

Subscribe