Wyjeżdżam na dwa dni do Goteburga, żeby spotkać się z zespołem Nouw. Gdyby istniał konkurs pod tytułem 'spakuj najpotrzebniejsze rzeczy w jak najkrótszym czasie' na pewno byłabym na podium! (btw Pamiętacie ten program, gdzie ludzie dostawali szansę na darmowy wyjazd w super miejsce i ten, kto się najszybciej spakował i dotarł na lotnisko, wyjeżdżał? Żałowałam, ze nie mogłam wtedy jeszcze brać w takich rzeczach udziału, na pewno bym wygrała). Pakowanie się na krótkie wyjazdy opanowałam już do perfekcji. Zawsze układam wszystko na łóżku, a później tylko wsadzam w odpowiedniej kolejności do torebki. Zajmuje mi to około 10 minut.

Pakuje to, czego absolutnie nie może zabraknąć w każdej mojej podróży: podstawowe kosmetyki, próbki szamponów i kremów, szczotka do włosów, portfel, piżama i koszulka na drugi dzień. Należę do dzieci elektroniki, wiec zajmuje mi ona więcej miejsca, niż cała reszta. Aparat, laptop i oczywiście słuchawki SUDIO (pamiętajcie, ze z kodem marta.miecznikowska15 macie zniżkę na ich stronie!) to rzeczy, bez których się nie ruszam. Bon voyage!

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - kliknij tutaj!

Likes

Comments

New bag

W koooooońcu, po długich poszukiwaniach udało mi się kupić torebkę! Zależało mi na zasuwanej, mającej jedną główną kieszeń, bez zbędnych przegródek. Nawet nie wiedziałam, że tak trudno będzie ją znaleźć, ale w końcu się udało. Jest strasznie pakowna i była w komplecie z przeuroczą apaszką. W przyszłym tygodniu wybieram się do Goteburga, więc akurat się przyda.
Finally I've bought a new bag! I was looking for zippered bag without dozens of organizers or dividers. I didn't realize it would be so hard to find it, but finally there it is. I'm flying to Goteburg next week so it'll be perfect as a carry-on.

Chill

Wolne dni spędziłam na oglądaniu dramy koreańskiej - od czasu do czasu lubię obejrzeć coś "odmiennego", co nie wymaga intensywnej uwagi, chociaż i tak pozostanę wierna thrillerom psychologicznym.
Last free days I spent watching korean drama - it's nice to see something "different" from time to time, but I will always be faithful to psychological thrillers.

Likes

Comments

Cieszę się, że w czasach mojego dzieciństwa nie było jeszcze aparatów cyfrowych i smartfonów. Dzięki temu wszystkie zdjęcia bez wyjątku trzeba było wywoływać, i teraz mogę sięgnąć do albumu i podzielić się z wami kilkoma fotkami sprzed lat!

W przedszkolu byłam w grupie z dziewczyną bardzo podobną do mnie. Kiedyś podczas leżakowania moja mama przez pomyłkę obudziła ją zamiast mnie (chodziłam do przedszkola, w którym pracowała moja mama). Teraz już nie jesteśmy podobne.

Większość wakacji spędzałam u babci na wsi. Mam wiele dobrych wspomnień z tym miejscem. Zawsze przyjeżdżało tam kilka moich sióstr i braci ciotecznych, babcia kupowała lody i robiła jagodzianki, a wieczorem siadaliśmy wszyscy na schodach przed domem, obżeraliśmy się i rozmawialiśmy.

W czasach przedszkola i szkoły podstawowej grałam główne role w każdym przedstawieniu. Kilka lat śpiewałam i tańczyłam w zespole ludowym. Później chodziłam na zajęcia teatralne i występowałam w teatrach. Dzięki temu nie boję się występów na scenie, ale wciąż bardzo stresuję się przy przemowach w kameralnym gronie. Nauczyłam się też, że bycie artystą to bardzo trudna praca, gdzie niezależnie od nastroju, trzeba nakładać maskę i dawać z siebie wszystko.

Przez 21 lat w naszym domu mieszkało kilkanaście kotów, tylko raz zdarzyło się odstępstwo w postaci szczurka. Jestem typową kociarą, chociaż lubię każde zwierzę. Mój pierwszy kot (po lewej) mnie nienawidził, kiedyś skoczył mi na twarz i mocno podrapał. Następny (po prawej) był moim ulubieńcem, woziłam go w wózku, zawijałam w koce, szalałam na śniegu, niestety pewnego dnia zniknął. Chyba najwięcej zdjęć mam właśnie z moimi kotami!

Likes

Comments

Wiele z nas będąc dzieckiem wręcz marzyło, żeby już być dorosłym. Cóż, wtedy większość z nas postrzegała dorosłość jako wracanie późno do domu i brak obowiązku szkolnego. Według prawa dorosłymi stajemy się w wieku 18 lat, według mnie to moment, kiedy czujemy, że z większością spraw musimy po prostu poradzić sobie sami, bo nikt tego za nas nie zrobi, a decyzje, które podejmujemy, wpłyną na nas w większym stopniu, niż jedynka w ocenach cząstkowych. To jak to jest z tą dorosłością?
PS spokojnie, ten wpis nie będzie zbyt poważny!

Mogę jeść lody na obiad i cukierki na kolację. I nikt mi tego nie zabroni.

No powiedzcie, że to nie jest świetne. Oczywiście mogę się nabawić kilku chorób, jeśli będę tak jeść codziennie, ale dzień, w którym mam ochotę obżerać się słodyczami bez żadnych zakazów i mogę to zrobić, może być czasem zbawienny dla psychiki.

Wydaję pieniądze i zanim się obejrzę, to ich nie ma.

That's the tricky part. Najpierw te pieniądze muszę zarobić, później zapłacić rachunki, kupić telefon bo poprzedni się popsuł (wszyscy kochamy nagłe wydatki) i zanim się obejrzę, to faktycznie pieniędzy już nie ma. Dorośli faktycznie zarabiają pieniądze, ale przeważnie mają tyle wydatków, że rzadko kiedy starcza im na przyjemności, dlatego uczą się tricku zwanego oszczędzaniem. Grupą, która ma to opanowane do perfekcji są studenci. Potrafią oszczędzać jedząc kanapkę z masłem, aby mieć na weekendowe imprezowanie w królewskim stylu.

Jestem panem swojego czasu

Wolny czas przeznaczam, na co tylko chcę. Mój wybór, czy będę wracać o 5 nad ranem i spać do południa, czy wstawać o 7 rano i pracować, chodzić na kursy i siedzieć do późna ze znajomymi (raczej polecam tą drugą opcję). Nikt już nie mówi nam, że w sobotę jedziemy na obiad do cioci Stasi a w niedzielę to do kościoła.

Nudzisz się? To pojeździj rowerem po podwórku

Pamiętam, jak moja mama powtarzała te słowa jak mantrę, kiedy jęczałam, że się nudzę. Dorośli mają dużo więcej obowiązków, bo kiedy ty siedzisz nad lekcjami i stękasz, że nigdy tego nie skończysz, oni sobie myślą "ty kiedyś szkołę skończysz, a ja codziennie będę prać, zmywać i gotować". Dorosłym osobom, zwłaszcza mieszkającym samodzielnie, często brakuje czasu na domowe obowiązki. I mimo, że wydaje się to abstrakcją, często marzą o dwóch wolnych godzinach, żeby mogli powycierać kurze, powyrzucać stare ubrania, a co dopiero wziąć relaksującą kąpiel.

Szklana kula

Dorośli, zwłaszcza ci młodzi, skupiają się na przyszłości. Skończyła się zabawa w "jak dorosnę to chcę zostać księżniczką". Trzeba myśleć, czy dana praca się opłaca, czy warto zostać na studiach, czy wynająć mieszkanie, czy może zaciągnąć kredyt i je kupić itd. To nie są już dramaty typu jedynka z kartkówki z matmy, to często chłodna kalkulacja. Ale mamy tutaj ogromny pozytyw - nikt wam nie każe robić nic na siłę, sami decydujecie, co w danym momencie chcecie od życia.

Dozwolone od lat 18

No cóż, nie mogło tutaj zabraknąć tego punktu :) Przekroczenie tej magicznej granicy oznaczało dla mnie... Tatuaż. No i prawko. Nikt cię nie spyta o opiekuna podczas wizyty lekarskiej, nikt nie odmówi ci sprzedaży używek. Oczywiście prawnie już sami ponosimy konsekwencje swoich wyborów, to nie rodziców oskarżą za spożywanie alkoholu w miejscach publicznych ;)

Reprezentujesz siebie

Jeśli jesteś już osobą dorosłą, ludzie nie będą winić za złe zachowanie twoich rodziców i nikt nie powie ci "przeproś panią". Ludzie powiedzą wprost, że jesteś okropną osobą i nie będą chcieli z tobą rozmawiać. I tyle. To, co sobą reprezentujesz jest dużo ważniejsze w życiu niż to, co posiadasz. Nie będziesz fajny tylko dlatego, że masz najnowszego ajfona.

I nie wiadomo, co lepsze, bycie dorosłym, czy bycie dzieckiem. No cóż, piszę ten tekst jedząc właśnie lody czekoladowe na kolację. Chyba nie jest tak źle!

Likes

Comments

Gdy tylko robi się cieplej, wyciągam buty do biegania i rozpoczynam sezon! Wkręciłam się w bieganie 2 lata temu i muszę przyznać, że bardzo polubiłam tą aktywność. Nie trzeba specjalistycznego sprzętu ani świetnych warunków, a że mieszkam bardzo blisko lasu, mam mnóstwo ścieżek do odkrycia. Najbardziej lubię biegać z muzyką w uszach, ale zawsze miałam problem z latającym kablem i wypadającymi słuchawkami, na szczęście w tym roku zaopatrzyłam się już w lepszy sprzęt i teraz mogę się kompletnie wyłączyć i zrelaksować podczas biegu.

As soon as the weather improves, I put on my running shoes and starting the season! I fell in love with running 2 years ago and I have to admit, it was love at first sight. You don't need any special equipment or conditions to exercise, and as I live near forest I have dozens of tracks to explore. I really like running and listening to music, but always had a problem with earphone cable which was just "jumping with me" and causing problems (runners issues, haha). Luckily this year I already have wireless ones and can just turn off the world and run!

PS Pamiętajcie, że z kodem marta.miecznikowska15 macie 15% zniżki na zakupy w Sudio :)

Likes

Comments

Nie trzeba się uczyć, można sobie chodzić, jak się chce, nikt nie sprawdza list, tylko się płaci... I inne mity, które usłyszałam jako studentka zaoczna. Jak jest naprawdę? Czas rozwiać wątpliwości!

Żeby nie być gołosłownym...

Poszłam na studia od razu po liceum. Nie potrzebowałam roku przerwy, nie zmieniałam też kierunku, po prostu wiedziałam, co chcę studiować. Wybór padł na turystykę i o ten temat również zahaczę we wpisie. Zawsze należałam do grona "dobrych uczniów", zawsze też wiedziałam, że mam dosyć szkoły. Nie chciałam już dłużej codziennie tracić czasu na siedzeniu i wykonywaniu rzeczy, które albo zapomnę po roku, albo nie przydadzą mi się w przyszłości. Stąd pomysł o ograniczeniu czasu poświęconego na naukę do minimum - studia zaoczne. W tygodniu oczywiście zdobywanie doświadczenia, czyli praca.

Obecnie jestem w połowie drugiego roku studiów licencjackich na prywatnej uczelni, więc troszkę pojęcia na temat studiowania już mam. Studiuję również z byłymi studentami dziennymi, a wśród znajomych jestem w dodatku jedyną osobą, która wybrała weekendowy tryb nauczania.

Fakty i mity

Nie trzeba się uczyć.
Są przedmioty, na które trzeba się uczyć i takie, na których logiczne myślenie wystarczy, żeby zaliczyć. Tak samo jest na studiach dziennych. Wszystko zależy od przedmiotu i profesora. Przykładowo na przedmiocie X pierwszy termin oblało 70% grupy, zaś na przedmiocie Y każdy dostał ocenę na "chybił trafił" - kolega, który nie napisał pracy (nawet nie przyszedł na zaliczenie) otrzymał piątkę, a koleżanka, która pracę napisała otrzymała 3.

Płacisz i masz papierek, nic nie musisz robić.
Tak jak napisałam powyżej, są przedmioty, gdzie nic nie trzeba i takie, gdzie trzeba dużo, żeby zdać. Miałam do wyboru studia zaoczne na uczelniach publicznych oraz prywatnych. Wybrałam prywatną ze względu na cenę (dokładnie, prywatna uczelnia miała niższą cenę i w dodatku wyższą renomę). Owszem, mamy mniej godzin i okrojony materiał, który czasem trzeba nadrobić w domu, ale dzięki temu nie muszę ładować w siebie niepotrzebnych informacji i skupić się na tych istotnych.

Tam nawet nikt nie sprawdza obecności.
I tu zaskoczenie. Dla przykładu w tym semestrze z przedmiotu X mamy wykład. Jeśli chodzisz na wykład (jest sprawdzana obecność), dostajesz tylko 2 pytania na egzaminie. Za każdą nieobecność dodatkowe pytanie i coraz mniej przychylne traktowanie. Na ćwiczeniach obecność sprawdzana jest zawsze. Nie masz 50%? Nie zaliczasz przedmiotu.

Ja się męczę na dziennych, ty sobie pochodzisz na zaoczne i dostajemy ten sam papierek... Żałosne...
Czy mam się wstydzić tego, że cenniejsze jest dla mnie zdobywanie doświadczenia, a nie teorii? Nie wybrałam studiów prawniczych ani lekarskich, aby musieć zdobyć solidną teorię, która faktycznie przyda mi się w późniejszej pracy. Nie pracuję w branży turystycznej, i jeśli myślicie, że moje studia miały wpływ na zdobycie pracy, jesteście w błędzie. Nikogo nie interesuje, co studiujecie, liczy się doświadczenie. Nawet na studiach organizują nam wyjazdy, aby uczyć się w praktyce.
Studenci zaoczni przeważnie pracują na cały etat, a weekend (po 8-10h zajęć dziennie) spędzają na uczelni. Zdarzyło się wam nie iść na sobotnią imprezę, bo w sobotę na 8 rano macie ćwiczenia? Mi niestety tak.
Część zarobionych pieniędzy przeznaczam na uczelnię, zaś studia dzienne na uczelni publicznej są bezpłatne. No cóż, coś za coś!

Omija cię studenckie życie.
Trochę tak, ale ludzi nie poznaje się tylko na studiach! Imprezy w klubach są dla wszystkich, a znajomi ze studiów dziennych też robią imprezy. Omijają mnie za to kartkówki, połówki i inne dziwne rzeczy.

Warto?

Studia zaoczne nie są dla wszystkich. Musisz być dosyć zmobilizowaną i zorganizowaną osobą, żeby pogodzić studia, pracę i życie towarzyskie, a w dodatku się nie zamęczyć. Ja absolutnie nie zamieniłabym zaocznych na dzienne, lecz wynika to zarówno z kierunku, jaki wybrałam, jak i wielu innych aspektów, np. chęć zdobywania doświadczenia, ograniczenia czasu przeznaczonego na teorię i usamodzielnienia się. Obydwa tryby mają swoje plusy i minusy, ale nie można rozgraniczać ich na lepszy i gorszy.

Mam nadzieję, że wpis wam się podobał. Jeśli macie pytania, zadawajcie je w komentarzach!

Likes

Comments

Kasza z czerwoną fasolą i cukinią
Składniki

Kasza bulgur, pęczak i soczewica zielona (kupuję mieszankę "trendy lunch")
1 cukinia
Pół puszki fasoli czerwonej
Mała puszka kukurydzy z chilli
Odrobina sezamu
Do smaku curry, papryka ostra i słodka, pieprz

Przygotowanie

Cukinię smażymy na oliwie około 20 minut. Następnie wrzucamy fasolę, kukurydzę oraz naszą mieszankę i dodajemy przyprawy. Po kilku minutach posypujemy sezamem i gotowe!

Likes

Comments