Korzystając z długiego weekendu i będąc PRAWIE po zakończonej sesji postanowiłam wyrwać się na kilka dni do czeskiej Pragi. Stolica naszych sąsiadów jest całkiem niedaleko, kusi piękną starówką i dobrymi cenami. Dlatego dzień przed Bożym Ciałem wskoczyłam w samolot do Wrocławia (lot trwa 40min, a taka przyjemność liniami RyanAir kosztuje 17zł - warto!). We Wrocławiu mieliśmy chwilę przerwy w podróży, akurat na ciepły obiad i małe piwko. Potem wskoczyliśmy w PolskiBus i oglądając z góry malowniczą trasę przez nasze polskie, piękne góry przeprawiliśmy się do Czech.

Mieszkanie wynajęliśmy na airbnb , niedaleko starówki, 5 min spacerkiem od Wełtawy.



Co fajnego można robić w Pradze? Wszystko! Piwko w na prawdę super cenie (33 czeskie korony za 0,5l dobrego czeskiego piwna - czyli jakieś 4,5zł) można kupić wszędzie i pić na ulicy, spacerując w gorący dzień po mieście. Nam udało się dodatkowo trafić na festiwal piwa - wydarzenie organizowane nad rzeką, gdzie wiele małych pivovarów zachęca do spróbowania swoich wyrobów. Nie łatwo było mi stamtąd wyciągnąć faceta... :)

My lubimy chodzić, więc zwiedzaliśmy miasto na piechotę. Ale nic nie stoi na przeszkodzie,żeby przejechać się starym, turystycznym tramwajem linii 41, wynająć piękne retro auto lub rowerek wodny. To ostatnie chodziło mi nawet po głowie, ale kolejka skutecznie mnie zniechęciła i ostatecznie wylądowaliśmy tego dnia na wyspie, gdzie leżeliśmy na trawie i opalaliśmy buźki.



Wieczory w Pradze są na prawdę romantyczne. Łatwo dać się ponieść magii miasta, stojąc na moście Karola, słuchając ulicznych grajków i podziwiając widoki. Mnie Praga urzekła i na pewno chętnie do niej wrócę jeszcze nie raz.


Przenieś swój blog na Nouw - teraz możesz importować swój stary blog - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Uwielbiam spędzać weekendy pod miastem. Od jakiegoś czasu coraz częściej jeżdżę do rodziców, korzystam z natury i ciszy. Stefka też uwielbia te wyjazdy,w końcu nigdzie nie da się tak wybiegać jak "u dziadków" na wsi. Czas płynie tu wolno, można wypić poranną kawę na tarasie, wystawiając buzię do słońca. Mieszkając na stałe w mieście nauczyłam się doceniać urok takiego wiejskiego życia. Lubię tu być. Dla lasu, spacerów, sarenek i łosi pod oknami. Dla świeżych warzyw z ogródka i domowych wypieków.


W ostatnią, wyjątkowo gorącą sobotę. którą spędzaliśmy głównie popijając lemoniadę i przenosząc krzesła po tarasie zgodnie z ruchem cienia, upiekłam kruche ciasto z gruszkami. Ciasto tak pięknie pachniało po wyjęciu z piekarnika, że nikt z rodziny nie zważał na upał i wszyscy rzuciliśmy się na gorące ciasto dodając jedynie do każdego kawałka gałkę lodów. Połączenie idealne, co tu wiele mówić. Niżej znajdziecie przepis 😘

KRUCHE CIASTO Z GRUSZKAMI


1 szklanka mąki

pół kostki masła

1/4 szklanki cukru

1 żółtko

1 łyżka śmietany


4 duże gruszki

1/2 łyżeczki mielonego kardamonu

łyżka miodu


łyżeczka bułki tartej


3 białka

2 łyżki cukru

ok 50g masła, 50g cukru i 100g mąki


Składniki na ciasto mieszamy ze sobą, formujemy w kulkę, zawijamy w papier śniadaniowy i wkładamy na około 30 minut do zamrażarki. W międzyczasie obieramy gruszki i pozbywamy się gniazd nasiennych. Kroimy je w kostkę lub plasterki. W małym rondelku rozpuszczamy miód, dodajemy kardamonu oraz gruszki. Mieszamy, aż każdy kawałek owocu oblepi się słodkim sosem i zdejmujemy z kuchenki. Nagrzewamy piekarnik do 180st. Wyłożoną papierem do pieczenia formę wypełniamy ciastem. Ciasto możemy albo rozwałkować, albo jak kto woli (szybsza wersja) po prostu rozciągać je palcami po formie. Takie ciasto nakłuwamy widelcem i posypujemy bułką tartą - bułka ma służyć temu,żeby ciasto nie nasiąkło sokiem z owoców. Na bułkę wykładamy gruszki. W misce ubijamy na sztywno białka, po czym, ciągle mieszając, dodajemy do nich cukier. Tak powstałą pianę wykładamy na owoce. Ostatnim etapem jest połączenie ze sobą masła, cukru i mąki aż powstanie sypka kruszonka. Kruszonkę wykładamy na pianę z białek, a ciasto wkładamy do piekarnika. Pieczemy ok 30-40 minut. Najlepiej smakuje na gorąco z gałką lodów 🍰

A po powrocie do domu, czasem nawet zastaję takie kwiatki! 🌹😍

Likes

Comments

Drewniaki [Venezia]

Jestem niesamowicie wybredna, jeśli chodzi o buty. Jednak w ostatnim czasie udało mi się dokonać kilku świetnych zakupów, które uważam,że są warte polecenia. Myślę,że przełom nastąpił, gdy zamiast szukać konkretnego modelu zaczęłam szukać butów po marce. Jestem od jakiegoś czasu wierna firmie Venezia , która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Buty od nich są zawsze ładne, wygodne i co najważniejsze świetnej jakości. Klapki, które w zeszłym roku "maltretowałam" całe lato czekają w szafie w stanie nienaruszonym na tegoroczny sezon. Dlatego w tym roku bez wahania kupiłam od nich kilka nowych modeli i jestem zachwycona.

Espadryle z mięciutkiej skóry [Venezia]

W Barcelonie jeszcze nie byłam, choć bardzo bym chciała. Gdy zobaczyłam te espadryle zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia. Mieniące się w słońcu wszystkimi kolorami przywodzą na myśl prace Gaudiego. Są cudne. Chucham na nie i dmucham i niestety muszę je ukrywać przed szczenięcymi ząbkami Stefki, która zdążyła mnie już pozbawić kilku par butów..

Czarne, zamszowe mokasyny [Venezia]

Klapki [Birkenstock]

Najlepszy zakup, jakiego dokonałam to właśnie te klapki. Liczyłam na to,że będą wygodne, ale one są wręcz niesamowite. Układają się idealnie do stopy, są przewiewne i lekkie. Chodzę w nich non-stop, są idealne po domu, na długie spacery, czy wyjazdu. Nie sądziłam,że wydam taką ilość pieniędzy na klapki, ale co by nie mówić to nie są zwykłe klapki! 😃

Likes

Comments

Pod koniec marca wybrałam się z całą moją rodziną do miejsca, które od bardzo dawna chodziło mi po głowie. Wenecja zawsze była na mojej liście miast do zobaczenia, ale wysokie ceny i tłumy turystów powodowały,że zawsze odkładałam tę podróż w czasie. Do momentu, gdy znalazłam śmiesznie tanie loty (polecam stronę wakacyjnipiraci.pl) i to właśnie na koniec marca. Słaby termin? Nie, wręcz idealny! Pogoda dopisywała, na ulicach było dużo mniej ludzi niż w szczycie sezonu, a dodatkowo ceny na miejscu były relatywnie niskie. Była nas w sumie grupa sześciu osób, więc wynajęliśmy całe mieszkanie na airbnb (u cudownego Włocha imieniem Massimo,szczerze polecam się u niego zatrzymać).

Jak było? Lepiej niż się spodziewałam! Wenecja jest wyjątkowa. Nie jest jedynie ładnym miastem, które fajnie zobaczyć. Wenecję można poczuć i to jest w niej tak cudowne. W ciągu dnia czuć magię tej wyspy, w nocy aurę tajemnicy i lekki dreszczyk, gdy błądzi się po wąskich, słabo oświetlonych uliczkach. Jest w niej coś co przyciąga i intryguje. Ma w sobie wiele zakamarków, do których trafić można tylko gubiąc się (co nawet z ciągle otwartym gpsem w telefonie nie jest trudne). Nie powiem,że jadłam tu najlepszą pizzę we Włoszech, ani że nie jest to miasto turystyczne. Ale nie ma to znaczenia przy niesamowitym klimacie, który otula całe miasto. Nie da się tego opisać, Wenecję trzeba poczuć. Trzeba ją zwiedzać błądząc od miejsca do miejsca, nie zaś odhaczając kolejne atrakcje z listy. Choć przyznam szczerze, spacer po placu Św. Marka nocą (cliche wiadomo) to właściwie obowiązek. Chyba właśnie ten spacer zapadł mi w pamięć najbardziej. Szumiąca woda, puste gondole ustawione przy brzegu, delikatne światło latarenek powodowały,że czułam się jak w bajce. Ale szkoda,że to wszystko to już tylko wspomnienia.

Bardzo polecam podróż do Wenecji 💗 A niżej znajdziecie kilka moich rad, które warto wziąć pod uwagę planując taką wycieczkę 😊

KILKA DOBRYCH RAD!

1. Dojazd na wyspę.

Jeśli tak jak ja przylecicie na lotnisko Marco Polo cena biletu na autokar do miasta zwali was z nóg. Jest jednak prosty patent na zaoszczędzenie (i to całkiem niezłej kaski) na transporcie. Wystarczy że na piechotę wyjdziecie z lotniska, kierując się znakami miniecie jedno rondo, a na drugim rondzie skręcicie w lewo. Po takim 15min spacerku dojdziecie do przystanku autobusowego, z którego kursuje normalny autobus, a za bilet u kierowcy zapłacicie 3 euro. Jeśli przylecicie w dzień to w pobliskiej Tabaccheria możecie kupić bilet za jedyne 1,50 euro. Warto!

2. Jeśli chcecie zobaczyć Wenecję "z lotu ptaka" to najlepszym rozwiązaniem jest wejście na dach ekskluzywnego centrum handlowego, znajdującego się tuż obok Ponte di Rialto. Widoki są piękne, a wejście darmowe 😉

3. Wenecja jest mała. Poza przepłynięciem Canal Grande (najlepiej linią 1, która zatrzymuje się na wszystkich możliwych przystankach i pozwala na dłuższe podziwianie miasta z wody), ewentualnie gondolą, nie warto wydawać na transport. Bez problemu dojdziecie z jednego końca miasta do drugiego. A przy okazji więcej zwiedzicie!

Likes

Comments

przyszłam Was zjeść 👄

a poza tym popijam kawę i zastanawiam się, od czego zacząć

to jest od czego bloga zacząć

pierwszy post jest zawsze najtrudniejszy

spodziewajcie się niespodziewanego 😊

Likes

Comments