Niektórzy ludzie przez wiele lat starają się o dziecko, bardzo modlą się o nie i wyczekują tego dnia, kiedy na teście pojawią się dwie kreski. Razem z moim mężem praktykujemy naturalne planowanie rodziny (NPR), chcąc się jeszcze ustabilizować odkładaliśmy myśl o dzidziusiu. Jednakże my swoje, a Pan Bóg swoje ;) . Wyobraźcie sobie nasze zdziwienie, radość i wzruszenie, w chwili kiedy okazało się, że noszę pod sercem mały groszek, który za jakiś czas przyjdzie na świat. Było to niesamowite wydarzenie dla nas dwojga, wzruszające i była to piękna chwila, którą na pewno zapamiętamy na zawsze. Jest to o tyle niesamowite, że dzieciątko, które noszę w sobie jest prawdopodobnie owocem naszej nocy poślubnej.

#po Bożemu - lepiej niż "po naszemu"

Należę do tych osób, które lubią mieć wszystko zaplanowane. Ale Pan Bóg nieustannie daje mi lekcje pokory. Wszystkie najpiękniejsze rzeczy jakie się do tej pory wydarzyły w moim życiu nie były zaplanowane. Za to większość z tych, które planowałam, okazywała się kompletnym niewypałem. A dzisiaj jestem wdzięczna Bogu, za wszystkie te rzeczy, które wydarzyły się bez mojego planu, bo mam wspaniałego męża, który mnie kocha, którym mnie zna, i z którym łączy mnie taka "Boża relacja", o której w głębi duszy zawsze marzyłam. Jestem wdzięczna też za rodziców, którzy zaskoczyli mnie ogromem swojego wsparcia. Bo nawet jeżeli wspierali mnie zawsze, to nigdy nie oczekiwałam od nich gestów, na jakie zdobyli się tuż przed naszym ślubem. Tyle dobrych rzeczy wydarzyło się w tym 2017 roku, że mogę powiedzieć, że jest to w tej chwili najpiękniejszy rok w moim życiu. Czuję się taka przytulona przez Boga Ojca, mam takie wrażenie, że wszystkie moje długo skrywane marzenia spełniły się w jednym momencie. I też jest w tych naszych małżeńskich doświadczeniach prawda o Bogu Ojcu, że w jednej chwili potrafi zmienić wszystko i nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, nawet tam, a może szczególnie tam, gdzie człowiek widzi przed sobą zamknięte drzwi.

#mąż - siła wsparcia

Pierwsza ciąża jest dla kobiety zawsze pewnym wyzwaniem, łączy się z lekkim strachem z tym co nieznane, z początkowym przytłoczeniem odpowiedzialnością, jaka nagle zaczyna spoczywać na kobiecie. Nie bałam się tego, co będzie jeżeli się okaże, że jestem w ciąży. Mój mąż od początku był nastawiony na to, że jeżeli będziemy mieli takie podejrzenie, to zrobimy test razem. Nie zapomnę jego spojrzenia w momencie gdy dowiedział się, że zostanie tatą. Każdej kobiecie życzę takiego wsparcia i takiej miłości, jaką darzy mnie mój mąż. Naprawdę należy mu się medal za sposób w jaki się mną opiekuje, oraz za to, że potrafi się zdystansować do moich ciążowych nastrojów, wytrzymać chwile mojej nieuzasadnionej złości oraz osiem minut bezsensownego płaczu nad wszystkimi tragediami tego świata, które są takie tylko w mojej głowie.

#ciąża - pierwsze objawy i brak mojej czujności.

Ciągle byłam zmęczona, słyszałam często uwagi od męża w stylu "No co Ty jesteś taka zmęczona? Czym?" :D. Wtedy nie myślałam o tym, jako o objawie ciąży. Dzisiaj wiem, że to był jeden z pierwszych objawów. Którejś nocy powróciły zgagi. Kiedyś miałam dużo zgag, przez niezdrowe jedzenie i picie. Nie ukrywam, że trochę mnie to zaskoczyło, bo właściwie odkąd jesteśmy małżeństwem i liczą się też względy finansowe, staram się jeść zdrowo i zazwyczaj nie jem na mieście. Owszem, zdarzało nam się pójść do fast fooda ale było to w takich chwilach, kiedy nie mieliśmy absolutnie czasu na nic innego, bo byliśmy tak zajęci remontowaniem naszego gniazdka. Dlatego zdziwiła mnie ta zgaga. Kolejna sprawa; ciągle wydawało mi się, że mam wzdęcia, ponieważ czuję się tak, jakbym miała w brzuchu nadmuchany balonik. Tymczasem, to nie wzdęcia, ale rosnąca dzidzia ;) Miałam też zawroty głowy, dni, w których było mi bardzo niedobrze - to akurat mnie nie dziwiło, bo w mojej rodzinie bardzo powszechne są choroby żołądka i nadwrażliwość żołądkowa. Zaskoczyło mnie jednak to, że choć ruszam się dość dużo, zaczynam nieznacznie tyć. Choć nie jestem typem sportowca, moje ciało zawsze z łatwością reagowało nawet na jakieś drobne aktywności, dlatego zdziwiło mnie to stopniowe przybieranie na wadze. Symptomem, który ostatecznie zdecydował o wykonaniu testu, była miesiączka, która nie nadeszła. Dopiero wtedy zdecydowaliśmy się sprawdzić, czy nie jesteśmy sami. Kreska na teście była tak wyraźna, że byłam pewna, że badanie krwi potwierdzi tą domową diagnozę. Potwierdziło.

#ciąża - prawdopodobnie tydzień siódmy.

Dzisiaj prawdopodobnie wchodzę w siódmy tydzień ciąży. Ogólnie, czuję się dobrze, chociaż noc była ciężka. Ponad dziesięć razy budziłam się "za potrzebą" i nie czuję się wyspana. O poranku, jak zwykle ostatnio, miałam mdłości, które przeszły gdzieś dopiero około godziny 9:00 - choć niezupełnie, to był to moment, w którym wreszcie dało się zjeść śniadanie.

#a tak właściwie po co ten blog?

Chciałabym dzielić się z innymi kobietami, ale także z przyszłymi ojcami, moimi doświadczeniami z ciąży, przemyśleniami o małżeństwie, macierzyństwie, ojcowstwie, ale również o wierze, ponieważ wiara jest dla mnie również bardzo ważną częścią życia. A dla mnie i dla mojego Męża, będzie to pamiątka, z tych dni, w których oczekiwaliśmy naszego maluszka.

Likes

Comments