Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Chyba każda kobieta marzyła o sesji zdjęciowej w ciąży.
Ja miałam dwie 😊
Bardzo mało robiłam sobie selfie z brzuszkiem ale za to mam dwie piękne sesję za soba. Jedną mniej profesjonalna, zdjęcia robiła mi siostra ale są równie piękne jak te u fotografa😍 Sami zobaczcie ➡️➡️

Buziaki😚😚😚

Likes

Comments

Wiadomość o ciąży ? Oczywiście najlepsza wiadomość na świecie.
Pomimo, że nie było to moje wymarzone 9 miesiecy, nie chodziłam po sklepach, nie kompletowałam wyprawki tylko leżałam, leżałam i leżałam.
W pierwszych tygodniach ciąży okazało sie, że mam zatorowość płucną. Objawiało się to dusznosciami, kaszlem i szybkim męczeniem się. Mimo, że lekarz rodzinny wiedział co mi jest (mama też miała zatorowość ) wystawił szybką diagnozę i dał skierowanie do szpitala. Oczywiście pojechałam tam tego samego dnia i jak to w szpitalach po paru godzinach czekania na lekarza w końcu zostałam zaproszona do gabinetu gdzie lekarz tak na prawdę mnie "wyśmiał" i zaczął najeżdżać na mojego lekarza rodzinnego bo przecież jak on może twierdzić, że to zatorowość bez żadnych badan, niczego. To tłumacze mu, że mama miała to samo (a może to być choroba genetyczna) ja mam takie same objawy, nic to nie dało nawet mnie nie zbadał, nie mierzył mi ciśnienia ani temperatury, ginekologiczne też mnie nie zbadał odesłał mnie z powrotem do lekarza rodzinnego z wiadomością do niego na odwróconym skierowaniu i powiedział że moje objawy są normalne w ciąży. Na drugi dzień poszłam do lekarza z odpiskiem i dał mi znowu skierowanie ale do innego szpitala. Tam mnie przyjęli ale z powodu oderwania kosmówki i zapalenia górnych dróg oddechowych. O zatorowość nie było mowy, żadnych badań w tym kierunku. Leżałam w szpitalu 5 dni dostając antybiotyk, leki na podtrzymanie i zastrzyki przeciwzakrzepowe jak każda inna pacjentka. W dzień wypisu uprosiłam lekarza żeby sprawdzili chociaż czy na pewno jej nie mam i zrobili mi usg żył, które nic nie wykazało ( dostawałam zastrzyki więc krew była rozrzedzona). W domu leżałam jak zalecił mi lekarz, po dwóch dniach zaczęła boleć mnie noga i z godziny na godzinę coraz bardziej mi puchła i robiła się sina. Wróciłam do szpitala ale mimo mojej spuchniętej obolałej nogi i tak czekałam jak każda inna pacjentka co najmniej 2 godziny bo przecież cały czas ktoś się kręci i gdyby coś się działo będą widzieć a inne pacjentki też potrzebują pomocy ( jedna Pani przyszła długo po mnie była bardzo radosna i została przyjęta przede mną to były kpiny jakieś ) mój narzeczony oczywiście naklucił się z personelem ale i tak to nic nie przyspieszylo. W końcu lekarz mnie przyjął i jaka była jego reakcja jak zobaczył moja nogę ? wiedział co mi jest zawołał pielęgniarkę z wózkiem i od razu na oddział. Pobrali mi mnóstwo krwi dali ketanol dożylnie przeciwbólowo i podłączyli do heparyny. Następnego dnia przewieźli mnie do innego szpitala na oddział kardiologiczny gdzie było więcej specjalistów. Leżałam w szpitalu miesiąc czasu gdzie 3 tygodnie nie mogłam wstawać z łóżka (tak do toalety i pod prysznic też nie ) choroba ta zagrażała mojemu życiu. Byłam w 11 tygodniu ciąży i był moment kiedy lekarz dał mi 2 tygodnie na zastanowienie się nad usunięciem ciąży, mówił że nie przeżyje na pewno porodu naturalnego a przy cesarskim cięciu też nie daje mi 100% pewności, że mnie uratują. Oczywiście mi nawet przez myśl nie przeszło, że mogłabym to zrobić NIGDY W ŻYCIU. Po wyjściu ze szpitala miałam jak najwięcej leżeć do tego nosić pończoche uciskową i do końca ciąży robić sobie zastrzyki dwa razy dziennie (clexane). 27.07 dzień wyznaczonego cesarskiego cięcia, zrobili mi jeszcze kontrolę kardiologiczna gdzie okazało się UWAGA! "Mogę rodzić naturalnie" cała ciążę żyłam w strachu nie wiedziałam czy wychowam syna a tu taka wiadomość. Nie zgodziłam się, bałam się porodu naturalnego. Cesarkę miałam drugiego dnia. Urodziłam dużego i zdrowego synka❤️ bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie, że mialabym go zabić bo jakiś lekarz mówił że nie przeżyje. Wierzyłam, że zakończy się to szczęśliwie i tak jest. Co prawda dalej się leczę robię często wyniki i biorę leki. Mam nadzieję, że nikogo nie zanudziłam 😉 
Miłego wieczoru 😚

A o to Janisław urodzony 28.07.2017r godz. 10:40 3300kg 52dł

Dziś już ma 3 miesiące 💙

Buziaki😚😚😚

Likes

Comments

Cześć !
Jestem Sandra, a oto mój blog😊
(stało się 😁)
Długo się zastanawiałam nad jego założeniem bo o czym ja w ogóle mogę pisać i kto to będzie czytać ?! 🤦
No ale cóż zawsze chciałam mieć bloga. Chyba jak co druga nastolatka tyle, że już nią nie jestem.
Jestem 22-letnią mamą, która chciałaby pokazać swój świat.
Więc zapraszam do czytania kolejnych postów i dajcie znać czy się podoba (czy się tu nadaje 😂) bo nie każdy moze być blogerem, zdaje sobie z tego sprawę ale każdy może spróbować swoich sił 😊

😘😘😘

Likes

Comments

Tytuł