Jak wygląda życie w Szwecji i z czego składa się przepis na szczęście? Koniecznie przeczytajcie nasz wywiad z blogerką tygodnia!

Hej @alexandrapolomka, co u Ciebie?

Witam serdecznie! U mnie jak zwykle wszystko w jak najlepszym porządku. Z różowymi okularami na nosie dzielnie czekam na czerwcowe słoneczko i wakacje! Dacie wiarę, że to już za niespełna miesiąc?

Skąd pomysł na pisanie bloga?

Przyznam szczerze, że ‘’bloga’’ prowadzę tak naprawdę całe moje życie. Zaczęłam od pisania pamiętnika już w czwartej klasie podstawówki, gdzie jako roztrzepana dziewięciolatka żaliłam się, jak rozpada mi się świat z powodu drobnej kłótni z najlepszą przyjaciółką. Z wiekiem zaczęłam udzielać się na portalach społecznościowych, takich jak photoblog czy ask. Tam w jakiś sposób przyciągnęłam uwagę innych i zadowolona z efektów brnęłam w ten świat. Jednak dopiero teraz dojrzałam na tyle i znalazłam w sobie to ‘’powołanie’’ na robienie czegoś więcej. Uznałam, że poprzez bloga będę miała szansę ukazać cząstkę siebie i tym samym pomóc bądź zainspirować innych do działania i zmiany swojego życia na lepsze.

Jakie wpisy lubisz tworzyć najbardziej?

Jak wspomniałam we wcześniejszym pytaniu, celem mojego bloga jest inspirowanie innych. Może to być dziedzina mody, podróżowania, treningu, życia, czy WHATEVER. Każdy post musi dawać z siebie ‘’to coś’’. Moim skromnym zdaniem, większość postów, które czytamy, z reguły idzie w zapomnienie po kilku minutach. Ja z kolei chciałabym, żeby mój czytelnik po przeczytaniu wpisu był usatysfakcjonowany, robił screeny, uśmiechał się i myślał o nim jeszcze z 24 godziny, lub zwyczajnie czekał na uaktualnienie mojego bloga. Jak marzyć to marzyć, a co!

Jakiś czas temu przeprowadziłaś się do Szwecji. Jak wyglądały twoje początki w nowym kraju?

Jak to początki… Zdecydowanie nie było łatwo. Nawet nie wiem, czy moje pierwsze dwa lata w Szwecji mogę nazwać moim ‘’początkiem’’ w tym kraju, gdyż moja walizka stale stała w rogu pokoju, przygotowana na powrót do rodziny i przyjaciół. Przez długi okres było mi ogromnie ciężko pogodzić się z faktem, iż naprawdę tu mieszkam i nie zapowiada się na powrót do rodzinnego miasta. W mojej głowie codziennie słyszałam ten irytujący dźwięk, który mówił ‘’po co masz się przystosowywać do tych obcych ludzi z inną kulturą i językiem, skoro i tak niedługo wrócisz do Polski?’’. Czułam się tu obca, bezsilna, nie potrafiłam powiedzieć tego, co myślę, czuję i sądzę, a za każdym razem, kiedy robiłam malutki krok naprzód, ten irytujący dźwięk ciągnął mnie o dwa wstecz... Aż w końcu zdałam sobie sprawę z tego, że kiedy ja cofałam się o tyle kroków, moi przyjaciele i rodzina w Polsce, o których codziennie myślałam brnęli do przodu i… Zaakceptowałam fakt, że moje życie nie jest już częścią ich życia i że muszę rozpocząć nowy rozdział, zanim będzie za późno.

Czym różni się szwedzka szkoła od polskiej?

Na pewno zwracaniem się do nauczyciela! Nawet nie wiecie jak trudno mi było z początku mówić po imieniu do osób starszych… Tutaj nauczyciel jest bardziej jak kolega, ale przy tym każdy ma do niego wielki szacunek. Dużo się również nasłuchałam o tym, jak ‘’łatwa’’ jest szkoła w Szwecji. Bzdura! Sposób nauczania jest po prostu zupełnie inny niż w Polsce. Uważam, że w kryteriach szkolnictwa Polska mogłaby się naprawdę wiele nauczyć od Szwecji. Tutaj w podstawówce ma się kursy, np.robienie z drewna, szydełkowanie, gotowanie. W sposób otwarty rozmawia się o seksie, czyli nie jest to temat tabu, jak pamiętam z moich czasów gimnazjum w Polsce. Program w liceum można wybrać, jaki tylko się zechce, nawet taniec, czy śpiew. Nauczyciel stara się wytłumaczyć tematy w sposób zrozumiały, ma do tego ciekawe prezentacje, by uczniowie nie musieli wkuwać na blachę na testy. Dużą uwagę zwraca się również na pracę w grupie, kreatywność i zadawanie pytań. Ważny jest fakt, iż uczniowie tutaj chcą się uczyć, bo sprawia im to przyjemność i zdają sobie sprawę, że wykształcenie jest bardzo ważne. Za naukę dostaje się 500zł miesięcznie, jeśli ma się dobrą obecność, której ja niestety nie mam haha. Ostatnia rzecz, jaką chciałabym nadmienić, to sposób nauczania u mnie w szkole. Kiedy wypowiadasz się na jakiś temat lub piszesz test, nawet jeśli pokażesz swoje zdanie w najlepszy sposób, jedyna ocena jaką dostaniesz to E (polska dwója). Dlaczego? Ponieważ tutaj NIC nie jest czarne i białe. Żeby dostać wyższą ocenę musisz wejść w temat głębiej i znaleźć różne perspektywy, jak historyczna, grupowa, społeczna itp…To wiele mnie nauczyło, serio!

Podaj nam przepis na szczęście!

Przepis na szczęście to zaakceptowanie tego, gdzie się jest w swoim życiu, jak się wygląda, czuje i co się ma, oraz czerpanie radości z każdego dnia!

Gdzie wybierasz się w tym roku na wakacje?

Wybieram się oczywiście do Polski. Miejsca, które tam odwiedzę to na pewno Giżycko, Gdańsk, Ostróda, Olsztyn, Katowice, Kraków i Warszawa. Jadę również do Grecji, do Zakhyntos i planuję wyjazd do Anglii, do Londynu i Leeds, prawdopodobnie we wrześniu na moje dwudzieste urodziny!

Przesyłam buziaki do wszystkich czytelników i dziękuję za wywiad! :-*