Dzisiejszy wpis nie będzie o modzie, urodzie, stylizacji na upalny dzień. Będzie o miejscu, które wczoraj odwiedziłam. O miejscu w którym mogłabym zamieszkać. O miejscu w którym po prostu się zakochałam. Holandia. Małe Państwo położone w zachodniej Europie, sąsiadujące z Belgią w której pozostanę jeszcze przez parę chwil...

To nie był mój pierwszy raz w Holandii. Odwiedziłam ją w poprzednim roku, ale wtedy miałam zupełnie inne spojrzenie na te Państwo. Wczoraj przyglądając mu się z bliska, odwiedzając tam małe wioski, przyjeżdżając przez centrum miast, stwierdzam, że to cudny kraj, dzięki któremu poczułam się jakbym była w domu. Urzekły mnie kanały i domy prawie na nich stojące. Ogrom pól, pastwisk, wiatraków. Zadbane budynki mieszkalne, czyste ulice, tolerancyjni i uprzejmi ludzie, którzy będąc zupełnie obcymi dla nas osobami, potrafili się uśmiechnąć, zagadać, czy życzyć 'miłego dnia'.

Z Antwerpii, do miasteczka Capelle ann denn ljssel (długa i trudna nazwa, wiem :o ) w którym tymczasowo przebywa mój brat, samochodem mieliśmy jakieś 100 km. Jadąc cały czas autostradą podróż zajęła nam dokładnie godzinkę. Kiedy dotarliśmy na miejsce, brat przywitał nas cudownym uśmiechem i przepyszną kawą :) Wchodząc do domu i wyglądając za okno byłam pod wielkim wrażeniem. Takie widoki, że idzie tylko pozazdrościć... Serio! Kanał pod domem, na którym stały prywatne łódki, mnóstwo kolorowych kwiatów pod każdym domem, w oddali zieleń i ogromny park, w którym można sobie robić grille, pikniki, uprawiać jogging, wyprowadzać psy, chodzić na spacery i robić inne przyjemne rzeczy do których nikt nie przywiązuje wagi. No ale właśnie.. Grille. Korzystając z pięknej pogody i otaczającej nas zieleni postanowiliśmy pójść do parku i zrobić sobie małe bbq :) Dużo jedzenia, przyjazna atmosfera sprawiła, że czas zleciał nam bardzo szybko. Nikt nie patrzył na zegarek, żadne z nas się nigdzie nie spieszyło, no istna sielanka :)

Myślenie o przykrych sytuacjach, stres, ponura twarz, nie wchodziły tego dnia w grę. Wszyscy się uśmiechaliśmy i cieszyliśmy się z każdej cudownie spędzonej minuty :)

Z tymi ludźmi spędziłam piękne chwile w Holandii <3

'' Dalekie podróże mają to do siebie, że przywozi się z nich coś zupełnie innego niż to po co się pojechało ''

Nicolas Bouvier

Ja przywiozłam cudowne wspomnienia i mnóstwo pozytywnych emocji.

Do zobaczenia wkrótce mała Wenecjo <3

Instagram

Przenieś swój blog na Nouw - teraz możesz importować swój stary blog - kliknij tutaj!

Likes

Comments

Każda z nas do codziennego makijażu używa pędzli, aby w łatwy sposób rozprowadzić sypki puder, róż, czy cienie do powiek. Ze względu na ich częsty użytek wkradają się w nie przeróżne bakterie i zarazki, które prowadzą do zanieczyszczeń twarzy, dlatego warto o nie w szczególny sposób zadbać.

Pozwoliłam sobie przetestować dwa produkty. Pierwszy : spray, specjalnie przeznaczony do czyszczenia pędzli kosmetycznych (Natura), natomiast drugi : zwykły płyn do higieny intymnej (Lactacyd).

Tak jak wspomniałam we wcześniejszym poście jestem 1500 km od domu i nie zabrałam ze sobą tego sprayu, dlatego nie umieszczę jego zdjęć, ale przetestowałam go u siebie na miejscu i chciałabym podzielić się z Wami moja opinią na temat tego produktu.

Otóż :
Nazwa: Natura Accessories, spray do czyszczenia pędzli kosmetycznych
Gdzie go można kupić? Drogeria natura
Koszt: ok. 5 zł
Pojemność: 30 ml

Co obiecał nam producent?
* doskonale czyści
* dezynfekuje
* odświeża i pielęgnuje
* do wszystkich rodzajów pędzli syntetycznych i naturalnych

Skład i sposób użycia :
Spryskać pędzle sprayem do czyszczenia, a następnie wytrzeć chusteczką. W razie potrzeby czynność powtórzyć. Zaleca się czyszczenie pędzli raz na tydzień.
Składniki: Alcohol Denat, Aqua, Centrimonium Chloride, PEG-40, Hydrogenated Castor Oil, Perfum, Cocamidopropyl.
Duuużoo tego :o

Zrobiłam wszystko zgodnie z tym jak było napisane na opakowaniu. Jaki był efekt? Pędzle były posklejane i niedoczyszczone. Nie powróciły do swojego naturalnego stanu. Użyłam tego produktu raz i na pewno do niego nie wrócę. Leży sobie na samym dnie pudełka z kosmetykami :)

Aleee... Któregoś dnia przeczytałam gdzieś, iż dobrym sposobem na pozbycie się brudu z pędzli jest użycie zwykłego płynu do higieny intymnej. Ja użyłam Lactacyd.

Przed myciem pędzle wyglądały tak :

Na lekko wilgotny pędzel, nałożyłam jedną dozę płynu i okrężnymi ruchami wcierałam go do momentu uzyskania piany

Następnie spłukałam pędzel ciepłą wodą:

Lekko wytarłam ręcznikiem papierowym

I tak oto tym sposobem umyłam wszystkie swoje pędzle w zaledwie 10 minut.
Teraz wyglądają jak nowe :)

  • uroda
  • 74 czytelników

Likes

Comments

Na dłuższy wyjazd z lakierem, zmywaczem i pilnikiem? Niekoniecznie. Przed wyjazdem warto zdecydować się na jednak trwalszy manicure. Manicure hybrydowy- trwały, z pięknym połyskiem i intensywnym kolorem.

Ze względu na to, że przez bardzo długi czas kładłam hybryde na swoich paznokciach, uległy one lekkiemu uszkodzeniu. Stały się miękkie, i bardzo łamliwe. Byłam zmuszona zdjąć lakier, skrócić i co najważniejsze dać im czas na regeneracje. Miesiąc wystarczył. Picie pokrzywy, lepsze odżywianie, oraz dobra odżywka zrobiły swoje.

Jutro wyjazd, trzeba się pakować, a ja przez dobre pół godziny zastanawiałam się jaki kolor lakieru byłby najodpowiedniejszy na tą porę roku, no i nad tym w jakim kolorze będę się czuła najbardziej komfortowo. Z tych wszystkich przepięknych kolorów...

Wybrałam te <3

*FRAPPE 135
*SLEEPING BEAUTY 130
*MARDI GRAS 034

Nie za ciemne, nie przesadnie jasne, po prostu idealne!

Czas się pakować, więc biorę w dłoń te 3 perełki i wsadzam je do kosmetyczki :)

ANTWERPIO NADCIĄGAM. DO ZOBACZENIA JUTRO!

A Wam życzę miłego popołudnia :)

Likes

Comments

Manicure hybrydowy w domu !


Jako, że od niedawna zaczęłam robić manicure hybrydowy chciałabym się podzielić z wami swoimi doświadczeniami. Zestaw hybrydowy postanowiłam kupić jakoś w wakacje. Od bardzo dawna marzyło mi się mieć w domu swój osobisty salon manicure. W zestawie znajdowała się lampa UV 36W, 20 szt. wacików bezpyłowych, aceton (30ml), cleaner (30ml), pilnik, blok polerski, drewniane kopytko do usuwania skórek, lakier bazowy, lakier nawierzchniowy (Top) ,3 lakiery hybrydowe w wybranym przeze mnie kolorze (7ml) pamiętam że to był Black Diamond 031, 140 Little Stone, 032 Biscuit. Wszystkie te kolory są śliczne i jestem z nich bardzo zadowolona :)



Aby zrobić swój własny manicure hybrydowy będziemy potrzebować:



*lampy UV- ja osobiście posiadam lampę UV z Semilaca 36W. Może jest trochę duża, ale świetnie się sprawuje i jest idealną lampą dla początkujących.

*Waciki bezpyłowe

*Pilnik o gradacji 180(średnioziarnisty)- jak dla mnie jest on o wiele lepszy od zwykłego metalowego pilnika. Idealnie nadaje się do obróbki paznokcia, oraz do nadania mu odpowiedniego kształtu.

*Blok polerski- jest niezbędny do wypolerowania płytki przed nałożeniem bazy (o której później)

*Cążki, kopytko do usunięcia skórek

*Cleaner-do odtłuszczenia płytki paznokcia po jej wypolerowaniu, oraz po końcowym nałożeniu Topu.

*Bezbarwna baza

*Kolorowy lakier hybrydowy

*Bezbarwny Top do lakieru hybrydowego (Ewentualnie Top no wipe jeżeli mamy zamiar położyć na wybrany przez nas kolor pyłek, lub np. efekt lustra)


Chociaż mam ich trochę więcej to dzisiaj zastanawiałam się nad tymi 9 kolorami i....




Wybrałam ten ! Klasyczny ,piękny czerwony kolor (027 Intense Red) Odcień idealny pasujący do każdej balowej kreacji, czy do zwykłego codziennego outfitu :)



Paznokcie niestety musiałam skrócić, ale w tym kolorze i tak wyglądają świetnie. 027-Intense Red szczerze wam polecam !



Miłego dnia ! :)

  • 80 czytelników

Likes

Comments