Mąż w delegacji, to i żona z domu wybyła. Czas posiedzieć trochę z mamą i poczuć się jak nastolatka.

Dziś zrobiłyśmy sobie dzień zakupoholiczek. Prezenty na najbliższe urodziny kupione, zakupy do domu zrobione, tylko dziwne dla siebie ani smyka nic nie kupione. Więc poszłam na dalsze poszukiwanie upragnionej gazety! I... udało się znaleźć w czwartym kiosku! Cieszkałam się jak dziecko. Mogę powiedzieć będą szyte śpiochy  😁 Trzeba tylko wybrać się po konkretny materiał i do dzieła! Pan M. się załamie nie musi zarabiać na moje "waciki", ale materiałów sobie nie odmówię.

Jak tylko zakupię materiał i cosik uszyje wrzucę moje małe postępy. A teraz śmigam na kokosową rozkosz!

Likes

Comments

Czy któraś z Was też tak miała, że nagle znajduje się na życiowym zakręcie?!

Burzliwe rozstanie, nic nie układa się po myśli, zastanawiasz się tylko gdzie uciec przed własnym życiem. Myślisz sobie kto popsuł te wszystkie marzenia z lat dzieciństwa.

Aż pewnego dnia przypominasz sobie tekst:

"A po nocy przychodzi dzień,

A po burzy spokój(...)"

Uświadamiasz sobie, że z Twoim życiem wcale nie jest tak źle. Masz pracę, o której zawsze marzyłaś, jesteś zdrowa i możesz realizować swoje pasje! Postanawiasz postawić na siebie, na to co do tej pory odsuwałaś w czasie. To był okres gdy zaczęłam ćwiczyć z Chodakowską :D na co wcześniej nie mogłam znaleźć czasu i chęci. Zapisałam się na studia podyplomowe z logopedii. Wyjechałam na wakacje w swoje ukochane góry! I nagle znów zaczęły cieszyć mnie te drobnostki, małe rzeczy, które przez pewien czas straciły swój urok.

Wtedy też w moim życiu pojawił się pan M. Z początku nie miałam jakiś nadziei i planów pod jego adresem. Spędzałam z Nim super czas. Potrafił mnie sobą zainteresować. Robiłam z nim rzeczy, których często bałam się wcześniej - był to pan od pierwszych razów :P - np. wyjście do parku trampolin, gokarty, puszczanie ogromnego latawca! Ze spotkania na spotkanie coraz bardziej mnie sobą ujmował i przyciągał. Chociaż miał jedno ALE, musiałam zdecydować sama przed sobą czy postawić wszystko na jedną kartę i angażować się w tą relację, czy odejść i później żałować....

I tak też siedzę dziś i piszę mojego pierwszego posta, jako żona pana M. i już za dwa miesiące mama :) można rzec, że poszło szybko. Ale z drugiej strony jak się jest kogoś pewnym to na co czekać. Studia z logopedii udało mi się skończyć w czerwcu, wtedy też dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami! Wrzesień był pod znakiem zmiany stanu cywilnego :D Teraz obecnie wyczekujemy naszego synka, a ja zgłębiam swoją nową pasję czyt. szycie. Dokształcam się cały czas w zakresie logopedii - i trzymajcie kciuki by w październiku ruszył kierunek logopedii, na który bardzo chcę iść.

Blog ten będzie w większości poświęcony bejbikom, macierzyństwu, logopedii i pewnie nie obędzie się bez uszytek!

Podsumowując muszę powiedzieć, że marzenia z dzieciństwa spełniają się w najmniej oczekiwanym momencie!

Likes

Comments