Następnego dnia kiedy przyjechałam do stajni zauważyłam że konie nie są wypuszczone na wybiegi... Pomyślałam że p. Rozalia zaspała. Zapukałam do drzwi jej domu a po ostatnim puknięciu klamka podskoczyła, to znaczyło że drzwi są otwarte. Weszłam nie pewnie do środka ponieważ p. Trener zawsze zamyka drzwi i nie ważne czy jest w środku czy nie.

-Pani Rozalio?- Powiedziałam wchodząc do kuchni. Nagle usłyszałam huk w biurze trenerki, od razu z miejsca się zerwałam i pobiegłam do biura. Tam zobaczyłam leżącą na ziemi panią Rozalie. 20 minut później pani trener była na noszach pakowana do karetki. Szłam obok niej a ona resztkami sił podała mi kartkę. "Zajmij się stajnią, rozpiska jest na lodówce w mieszkaniu. Możesz zostać u mnie w domu do mojego powrotu", po otrząśnięciu się z tej sytuacji poszłam do kuchni... Ech godzina 11. Spojrzałam na rozpiskę, stajenna ma być na 11:20 i to ona zajmuję się karmieniem, jazdy są na 15 a w czasie wolnym pojeździć Topkę. Więc nie tracąc czasu poszłam do stajni gdzie klacz stała czyściutka. Zarzuciłam siodło na jej grzbiet i założyłam ogłowie i wyprowadziłam ją na maneż. Na maneżu założyłam kask i wsiadłam delikatnie na klacz. Ruszyłyśmy stępem, klaczka bardzo skupiała się na moich poleceniach. Po rozgrzewce w stępie rozkłusowałam klacz i zaczęłyśmy małe skoki. Topka na najeździe wyrywała się do przodu ale po kilku skokach dałam radę to opanować, kobyłka wybijała się z potęgom i lądowała z gracją. Po 20 minutach intensywnej jazdy klacz była cała mokra. Stres tak na nią podziałał nowe miejsce, nowy jeździec dlatego pojechałyśmy na relaksujący spacer na łąki.

CDN

Przenieś swój blog na Nouw - teraz możesz importować swój stary blog - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Top Angel- Klacz stojąca w pensjonacie, trenująca pod panią Rozalią. Młoda, doświadczona klacz do sportu.

Likes

Comments

Weszliśmy do siodlarni pokazałam chłopakowi co i jak i wyszłam na zewnątrz gdzie usłyszałam rżenie. Na podjazd wjechała auto z przyczepą a następnie wysiadła kobieta, wysoka brunetka podeszła do mnie i kulturalnie powiedziała.

-Dzień dobry. Mogłabyś się zająć moim koniem? Tylko uważaj... zdarza jej się głupio zachowywać- puściła mi oczko i poszła do domu właścicielki. Podeszłam od strony drzwiczek wejściowych i spojrzałam na konia, była to gniada klaczka z ciekawą odmianą na pysku. Poszłam, otworzyłam rampę i delikatnie wycofałam klacz. Gniadoszka wyszła grzecznie i zaczęła się nerwowo rozglądać, zaprowadziłam ją do czystego boksu gdzie dostała swoje jedzonko. Nagle zza pleców usłyszałam.

- Widzę że bardzo lubisz przebywać wśród koni- Właścicielka z dumą podeszła do klaczy.

- Nazywa się Top Angel, zdobyła wysokie miejsca w zawodach. Jeden z moich najlepszych koni.- Powiedziała, zauważyłam jak z jej twarzy znika uśmiech.

- A co panią do nas sprowadza?- Powiedziałam.

- Przeniosłam tu moją klacz z powodu mojej kontuzji, chcę aby się rozwijała nadal a ja niestety jej to uniemożliwiam. Dlatego pani Rozalia będzie na niej trenować.- Powiedziała głaszcząc czule klacz.

- Dobrze zmykam. Do widzenia!- Powiedziała i poszła do auta.

Nagle usłyszałam stukot kopyt, odwróciłam się i zobaczyłam panią Rozalię i Berry' ego.

-Oooo, pani Vildsher odjechała?

-Tak, śpieszyło jej się- Odpowiedziałam zajmując się napełnianiem wiader owsem.

- Mogłabyś wyczyścić Topkę?- Kiwłam twierdząco i po napełnieniu wiader zabrałam się za czyszczenie klaczy.

CDN

Likes

Comments

Po moim treningu miałam okazję poobserwować trening p. Rozalii na gniadym wałachu. Był nowy w stajni ale jego imię da się łatwo zapamiętać. Ponieważ nazywa się Zegarek. P. Rozalia przed treningiem żartowała że wałaszek jest ustawiony jak szwajcarski zegarek. Gniadosz w galopie bawił się z wiatrem a jego potężne kopyta delikatnie stąpały po podłożu. Kiedy się dokładnie przyjrzałam zobaczyłam również skoncentrowanie konia. Zegarek idealnie wykonywał polecenia p. Rozalii. Jego lśniąca sierść była hipnotyzująca ... Kiedy trenerka skończyła trening puściła luźno wodzę a gniadosz spuścił łeb na dół.

- Ale on jest świetny- Powiedziałam do pani Rozalii.

- Tak, ma potencjał ...- Odpowiedziała zsiadając z gniadosza.

Z 20 minut później siedziałam na pastwisku i obserwowałam Inferna. Zastanawiałam się również nad kupnem własnego konia ... do sportu. Chciałam pokonywać coraz wyższe parkury na grzbiecie własnego wierzchowca. No niestety, ja dopiero zaczęłam pracę a rodzicie na 100 % się nie zgodzą. Byłam tak zamyślona że nie zauważyłam chłopaka który stał za mną.

- Eeeem... Cześć?- Powiedział nieśmiało.

Zerwałam się z trawnika i gwałtownie się odwróciłam.

- Yyyy... Cześć? Mogę w czymś pomóc?- Zapytałam zdezorientowana.

- Pani Rozalia powiedziała że mam cię poprosić o pomoc. Chodzi o to żebyś mi pokazała gdzie stoi Lucky i gdzie jest jej sprzęt. Oczywiście jeśli możesz- Widoczne było u chłopaka spięcie. Wysoki brunet, na oko w moim wieku. Skinęłam głową i ruszyłam do stajni ...

CDN

Likes

Comments

Słonecznego dnia jak zwykle jechałam do stajni, byłam umówiona na trening skokowy. Kiedy dojechałam na miejsce od razu poszłam do pani Rozalii żeby dowiedzieć się jakiego konia mam wziąć na trening.

- Dzień dobry! Jakiego konia dziś mam?- Zapytałam z uśmiechem.

- Witam. Dziś dostałaś Inferno. Wyczyść go szybciutko i osiodłaj.- Powiedziała zerkając na mnie.

Szybko skierowałam się do stajni. Podeszłam do boksu kasztana... Kiedy go zobaczyłam to nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać.... Był cały ubrudzony z błota. Westchnęłam głęboko i schyliłam się po szczotki, 15 minut później kasztan był znów kasztanem. Następnie go osiodłałam i razem z wałaszkiem powędrowaliśmy na maneż. Pani Rozalia rozstawiła już cały parkur, przed wejściem na ujeżdżalnie założyłam kask, podciągnęłam popręg i jednym susem wdrapałam się na grzbiet kasztana. Po rozgrzewce stęp, kłus i galop pani Rozalia pozwoliła mi zacząć skakać małe przeszkódki.

-Najpierw krzyżak potem stacjonatka- Mówiła.

Więc nakierowałam kasztana na krzyżaka, Inferno nastawił uszy w kierunku przeszkody wyciągną lekko galop i z potężnym odbiciem przeskoczył krzyżaka. Od razu po krzyżaku zrobiłam ostry zakręt na stacjonatę kasztan wyrobił i z zapasem przeskoczył stacjonatę

CDN.

Likes

Comments

Pani trener to przesympatyczna osoba, bardzo dobrze uczy jeździć. Zwraca uwagę na dobro konia jak i jeźdźca. Posiada swojego konia który nosi nazwę Quintello II. Jest to holenderski ogier, pani Rozalia startowała na nim w prestiżowych zawodach ujeżdżeniowych.

Likes

Comments

Jest kasztanowatym wałachem razy hanowerskiej. Bardzo przyjacielski i czasami leniwy., kiedy nosi na grzbiecie odpowiedniego jeźdźca jest bardzo chętny do współpracy.

Likes

Comments

Główna bohaterka opowiadania. Lisa ma 18 lat, praktykuję w szkółce gdzie również się szkoli. Jej marzenie to wystartować w olimpiadzie.

Likes

Comments

Witaj!

Na blogu będzie opisywana historia Lisy. Uczennicy szkółki jeździeckiej która marzyła aby wystartować w olimpiadzie, lecz życie rzuca jej kłody pod nogi. Oczywiście spotka ją dużo szczęścia... a dowiesz się wszystkiego czytając mój blog!

Likes

Comments