Kochani, od ponad dwóch lat czekałam na ten moment i stało się! Mam swój pierwszy tatuaż.
Długo z nim zwlekałam ponieważ nie byłam pewna wzoru jaki chce mieć na sobie, ale ostatnio trafiłam na profil Jakuba Nowicza i zainspirowałam się jego delikatnymi wzorami. A oto efekt końcowy :

Swój pierwszy tatuaż wykonałam w studio Demiurgtattoo w Lublinie. I z cała pewnością polecam to studio. Wybrałam akurat je ponieważ wcześniej mój brat oraz przyjaciółka również korzystali z usług tego tatuatora. Przyznam szczerze, ze na początku bałam się bólu jaki będzie temu towarzyszył i jestem miłe zaskoczona gdyż odczułam jedynie dyskomfort podczas cieniowania piór.

Po wykonaniu tatuażu wybraliśmy się razem z Bartkiem do Mrau cafe, które znajduje się tuż nad studio. Jest to moje ulubione miejsce z powodu czworonożnych stworzonek. Po chwili odprężenia w kawiarni odwiedziliśmy naszą przyjaciółkę mieszkająca w Lublinie i razem z nią wybraliśmy się do tarasów zamkowych gdzie powiększyłam swoje zapasy kosmetyczne. Ogólnie dzień ten zaliczam do jak najbardziej udanych, a na swoją dziarę nadal nie mogę się napatrzeć. Dorzucam parę zdjęć do opisu. Pozdrawiam

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Każda kobieta ( panowie również ) marzy o pięknym, białym uśmiechu. Na rynku jest ogrom firm oferujących pasty, żele, plastry i urządzenia wybielające zęby. Ja postanowiłam skorzystać z oferty firmy BLANX. Co prawda na początku byłam sceptycznie nastawiona do tego rodzaju "sprzętów" ponieważ jako były palacz oraz miłośniczka kawy miałam przebarwione zęby, a każde próby ich wybielenia spełzały na niczym. Jednak będąc w Anglii postanowiłam zaryzykować iii... nie żałuję! Co prawda użytkowałam produkt trochę w inny sposób niż był on podany na ulotce dołączonej do niego, ale dzięki temu pierwsze malutkie efekty zauważyłam już po TYGODNIU. Byłam tym maksymalnie zaskoczona, a po trzech tygodniach moje zęby są bielsze o ponad odcień. Ja za swój sprzęt razem z dodatkowym żelem oraz przesyłką zapłaciłam około £20.

Producent napisał by trzy razy dziennie po umyciu zębów naświetlać zęby po minucie oraz raz w tygodniu naświetlać zęby przez dziesięć minut, ja natomiast używałam 2 razy dziennie po minucie i raz po dziesięć minut i temu zawdzięczam takie efekty.

<- Tutaj rzucam wam zdjęcie przed rozpoczęciem domowego wybielania "ząbków". Jak widać moje zęby są dosyć mocno przebarwione od kawy.

A Tutaj zdjęcie po trzech tygodniach korzystania z wybielania zębów ->

​Ja osobiście polecam ten produkt, a wy? Macie może jakieś doświadczenia z tą firmą lub innymi związanymi z wybielaniem zębów? Zachęcam do komentowania. Mam nadzieję, że mój post będzie przydatny. Pozdrawiam

  • 133 Czytelników

Likes

Comments

Witajcie kochani 👋.
Dzisiaj chciałabym wyrazić moją opinię na temat spray'u firmy Schwarzkopf. Firma ta ma sporą gamę kolorystyczną. Ja wybrałam róż.

Powiem szczerze że efekty przerosły moje oczekiwania. Nakładając spray na włosy byłam pewna ze albo kolor ich nie weźmie albo po pierwszym umyciu spłucze się. Co prawda kolor na moich włosach nie przypominał delikatnego różu jak na opakowaniu mino to byłam zadowolona z jego efektów. Ponadto kolor utrzymywał mi się do 4 zmyć (producent podał 3 mycia w opisie produktu), a spray był na tyle wydajny, że przy mojej długości włosów wystarczyło na dwa użycia. Jeśli chodzi o cenę produktu jest ona niewielka. Co prawda ja kupowałam go w Anglii ale dałam za niego około £3. Podrzucam wam kilka fotek podczas i po koloryzacji.

Jako jedyny jak dla mnie negatywny fakt to to, że sprej ma bardzo dużą siłę rażenia więc trzeba uważać by nie zachlapać wszystkiego dookoła. Oto zdjęcie bo 2 zmyciach :

Jak widać kolor jest jaśniejszy ale niewiele. Szczerze polecam ten spray dla osób które chciałyby poeksperymentować ze swoimi włosami.

Likes

Comments

Wyjazd do UK -> lotnisko, pierwszy dzień w Anglii 

Na wstępie chciałabym przeprosić za tak długą nieobecność na blogu. Postaram się zrewanżować poprzez częstsze dodawanie wpisów. Ale wróćmy do tematu.

Jak wiadomo wakacje dla jednych kojarzą się z odpoczynkiem, dla innych to idealny moment by sobie dorobić na własne wydatki. Ja postanowiłam połączyć przyjemne z pożytecznym dlatego właśnie wybrałam Anglię. Dodatkowym argumentem wpływającym na mój wybór był fakt iż mój chłopak znalazł tam pracę i przeprowadził się do Anglii.

Jak wyglądały moje przygotowania, lot oraz pierwszy dzień w Anglii?

Jeśli chodzi o przygotowania w pierwszej kolejności zajęłam się kupnem biletu, sporządzeniu listy rzeczy, które chcą ze sobą wziąć oraz zaplanowaniu dojazdu na lotnisko.

Wykupując bilet skorzystałam z usług firmy wizzair, dokupiłam dodatkowy przedmiot osobisty z pierwszeństwem wejścia na pokład dzięki temu podróż jest znacznie wygodniejsza. Wylot był z lotniska Chopina w Warszawie, więc musiałam dotrzeć do stolicy. Wybrałam pociąg. Dla mnie podróż pociągiem jest znacznie bezpieczniejsza oraz wygodniejsza od przejazdu busem. Lot miałam w niedziele o godz. 6.15 więc do Warszawy dotarłam dzień wcześniej i zatrzymałam się u przyjaciółki. Lot trwał 2 godz. 15 min. więc w Doncaster byłam o godz. 7.30 czasu lokalnego.

Zostawiam wam kilka zdjęć z podróży:

Kiedy dotarłam na miejsce czekał na mnie mój chłopak który zabrał mnie na Creswell Crags. Powiem wam, że to miejsce jest cudowne. Ja zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Całe szczęście trafiliśmy na ładną pogodę co sprawiło, że pobyt w tym miejscu sprawił mi ogromną przyjemność. Po drodze spotkałam istotę którą uwielbiam. Jako typowa koniara jestem prze szczęśliwa na widok koni. Tak było i tym razem. Polecam to miejsce osobom, które przebywają w Anglii, jest to idealne miejsce na spacery. wrzucam kilka fotek z tego miejsca:

Wracając z Creswell Crags wstąpiliśmy do Clumber Parku, który znajduje się na obrzeżach miasta, w którym mieszkamy. Jest to naprawdę ogromny park, w którym jest wiele atrakcji. Co prawda kiedy zajechaliśmy do Clumber Parku były godziny popołudniowe, prawie wręcz wieczorne, więc nie mieliśmy czasu zobaczyć wszystkiego ale to miejsce również polecam na spacery, na odpoczynek, oderwanie się od codzienności. I kilka fotek z tego miejsca:

​Mam nadzieję, że ten post wam się spodoba. A może wy znacie jakieś miejsca godne polecenia w hrabstwie Nottinghamshire? Zachęcam do komentowania. Pozdrawiam

Likes

Comments

Witajcie kochani!

Do majówki zostało nam kilka dni - jednak moja majówka odbyła się przedwcześnie, ponieważ cały weekend majowy spędzę w pracy. Ponad to mój wybranek jako kierowca zawodowy również nie otrzymał urlopu. W tym roku za cel obraliśmy sobie Lubelszczyznę - dokładniej Lublin -> Nałęczów-> Kazimierz Dolny. Dzisiejszy wpis będzie dotyczył Lublina oraz Nałęczowa.

Lublin na pierwszy rzut oka może wydawać się niezbyt fajnym miastem ale gdy pogoda w miarę dopisuje, a w dodatku lubimy spędzać czas na łonie natury na pewno nie będzie nam się nudzić. My w Lublinie spędziliśmy tylko jeden dzień. Zakwaterowaliśmy się w Hotelu Campanile, który znajdował się niedaleko parku Saskiego oraz centrum miasta.

Odnośnie hotelu: Pokoje są jasne, łóżka wygodne, miła obsługa, a standard adekwatny do ceny. Oto kilka zdjęć z hotelu.

Po zameldowaniu w hotelu ruszyliśmy na miasto. Mimo, że było bardzo wietrznie oraz trochę pochmurno były przebłyski słońca. Starówka jest idealnym miejscem na wycieczki i tak wędrując trafiliśmy na najlepsze lody jakie do tej pory jedliśmy - do lodziarni BOSKO. Miejsce to jest klimatyczne, a lody nieziemskie. Są one wykonywane na miejscu: każdego dnia mamy nowy specjalny smak. Następnym miejscem godnym polecenia jest kawiarnia "Mrau Cafe". Miejsce to wyróżnia się od innych kawiarni kotami - tak, jest to idealne miejsce dla miłośników kotów. Oprócz bogatego menu mamy możliwość nacieszyć się kocim towarzystwem. Oba te miejsca są godne polecenia. Nasz powrót do hotelu odbył się przez Park Saski.

Tak oto minął nam pierwszy dzień. Po Lublinie przyszedł czas na oddalony o około 30 km Nałęczów. Jest to miejsce uzdrowiskowe. Sam Park w Nałęczowie napawa nas pięknym widokiem. Ponad to można skorzystać w tym miejscu z wielu atrakcji uzdrowiskowych. Dodatkowo w Nałęczowie mamy pijalnie wód oraz pijalnie czekolady Wedel. Razem z Bartkiem skorzystaliśmy z okazji by spróbować Nałęczowskich wód. Nie ominęło nas również dokarmianie kaczek i łabędzi przy pobliskiej sadzawce. Tutaj również rzucę wam kilka fotek:

Kilka zdjęć z pijalni wód w Nałęczowie:

Oraz kilka zdjęć ze spaceru po parku.

To tylko kilka zdjęć z mojej wyprawy po lubelszczyźnie z okolic Lublina oraz Nałęczowa. Więcej z mojej podróży z Nałęczowa do Kazimierza Dolnego w następnym wpisie.

Likes

Comments

Dzisiaj chciałabym pochwalić wam się moją paczuszką z ezebra.pl.

Dlaczego postanowiłam zakupić kosmetyki właśnie tam?
📌Po pierwsze kosmetyki są w znacznie niższych cenach niż w pobliskich drogeriach.
📌Po drugie przybliżony czas realizacji zamówienia jest od razu pokazany.
📌Po trzecie po wcześniejszej rejestracji na stronie za złożone zamówienie otrzymujemy punkty, za które pózniej możemy wybrać sobie kosmetyki.

Jak widać na załączonych zdjęciach produkty były dokładnie zabezpieczone przed uszkodzeniem (wszystkie produkty były w idealnym stanie).
Ponad to ja swoje zamówienie złożyłam razem z siostrą dzięki czemu koszty przesyłki rozłożyliśmy na dwie.
Dodatkowo do kosmetyków otrzymałam kupon z 20% zniżką na zakupy w sieci sklepów orsay.

Jak dla mnie zakupy na tej stronie są o wiele wygodniejszą opcją. Zakupy mogę zrobić wszędzie i o każdej porze. A wy? Wolicie wykonywać zakupy przez internet czy metodą tradycyjną? Zachęcam do dyskusji.
Buziaki 💋💋

Likes

Comments

Witajcie kochani!

21 marca wszystkim kojarzy się nie tylko z pierwszym dniem wiosny (chociaż w tym roku zaczął się 20) ale również z dniem wagarowicza. Ja ten dzień postanowiłam spędzić trochę inaczej niż inne. Wstałam z samego rana by odbyć podróż do stolicy. Nie była to jednak zwykła podróż, bo do Warszawy nie wybrałam się zwykłą osobówką, a ciężarówką. Co prawda nie mam uprawnień do prowadzenia pojazdów ciężarowych, ale mój mężczyzna je posiada. Ponieważ musiał załatwić sprawy służbowe znalazłam idealną okazję do spędzenia wspólnego czasu i przejażdżki. Oto parę zdjęć z naszego wypadu:


Ponadto miałam okazję siąść za kierownicą ciężarówki. Ponieważ lubię jeździć autem była to dla mnie ogromna frajda.

A przy okazji chciałabym pochwalić się wam moimi nowymi cudnymi pazurkami.

A wam jak się one podobają?

Likes

Comments

Witajcie kochani!

Co prawda moje posty nie należą do najdłuższych, ale nie lubię nadto się rozpisywać jeśli nie mam za wiele do powiedzenia.
Dzisiaj chciałabym wam pochwalić się moimi nowymi nabytkami. Będąc w Lublinie nie mogę opuścić takiej okazji i zawsze, chociaż na chwile wstąpić do jakiejś galerii handlowej. Zwykle pada na Plaze i tak też było tym razem. Z braku czasu nie mogłam zaszaleć ale wstąpiłam m.in. do Tally Weijl'a wychodząc z cudownym zestawem chokerów:

Czyż nie są one cudowne? Mi najbardziej wpadł w oko ten ostatni ze ślicznym "zwisającym" łańcuszkiem.
Ponadto wpadłam do I am zakupując tam okulary - lenonki:

Oraz zakupiłam wodoodporny tusz do rzęs z olejkiem arganowym firmy Rimmel:

To na tyle z mojego szybkiego wypadu na zakupy! Ja jestem zachwycona zakupem chokerów, a wam jak się one podobają?

Likes

Comments

Witajcie kochani!

Za oknem coraz więcej wiosny, a to idealna okazja by odświeżyć swoją szafę, wyciągnąć z niej "lżejsze" ciuszki.

Dla mnie to idealna okazja by wyciągnąć moje wiosenne płaszczyki, a ponieważ jestem ogromną fanką płaszczy dzisiaj chciałabym pokazać wam mój ulubiony czerwony płaszcz. Jestem zmarźluchem co sprawia, że dla mnie na tak wczesną wiosną idealne są "grubsze" płaszczyki taki jak właśnie ten.

Płaszczyk został zakupiony w Anglii w sklepie PAPAYA. Jak dla mnie jest to naprawdę super sklep. Ubrania są naprawdę dobrej jakości i w przeliczeniu na polskie złote są w przystępnej cenie. Ponadto ubrania te są dostosowane do ogólnie panujących trenów. Z resztą ocenę zostawiam wam: http://www.papayaclothing.com


Wrzucam wam parę fotek ze spaceru z moimi siostrzyczkami oraz ukochanym, który "strzelił" mi parę fotek:

Likes

Comments

Witajcie kochani!

Dawno mnie tutaj nie było, ale problemy ze zdrowiem i masa obowiązków sprawiły, że zabrakło mi czasu by pisać dla was. Na szczęście już jest wszystko dobrze - dlatego jestem!

Wiosna jest moją ulubiona porą roku. Uwielbiam patrzeć jak wszystko budzi się do życia - jak zakwitają przebiśniegi, jak pierwsze wiosenne promienie słońca przebijają się przez tą pochmurną aurę i muskają nas po policzkach swym ciepłem. Działa to na mnie motywująco. Od razu mam więcej chęci i sił do działania. Lubię spacery i przejażdżki rowerowe, a wiosna jest idealną porą roku, by to robić. Co prawda do kalendarzowej wiosny zostały nam ponad dwa tygodnie to pierwsze jej oznaki są już widoczne. Razem z ukochanym postanowiliśmy to wykorzystać i wczoraj wybraliśmy się do mnie na wioskę - wzięliśmy naszą psinę i poszliśmy na spacer nad pobliską żwirownię. A oto parę fotek z naszego wczorajszego spaceru:

Przebiśniegi zawsze kojarzą się z wiosną dlatego musiałam je uchwycić!

Tutaj została "uchwycona" moja psina oraz droga nad żwirownie. Jeśli chodzi o mój ubiór, cóż jestem zmarźlakiem, a na wiosce zawsze mocno wieje, więc wolałam zabezpieczyć się przed zimnem niż dobrze wyglądać :)

Zdjęcia portretowe wykonane iPhone'm 7 Plus -> dla mnie to idealne wyjście na fotografowanie: zdjęcia są w świetnej jakości, a nie musisz "ciągnąć" całego sprzętu ze sobą.

Zdjęcia zostały zrobione z zaskoczenia przez mojego mężczyznę, ale dla mnie się podobają chociaż wyglądam jak pyza :D

A tutaj zostawiam wam selfie z Bartusiem (jak zawsze musi się wygłupiać) oraz zdjęcia pobliskiej żwirowni. Czyż nie jest tam pięknie? Dla mnie to miejsce zapiera dech w piersiach - jest idealne dla psiny by mogła się wyszaleć, a dla mnie by odpocząć. Kocham to miejsce!

A wam jak się ono podoba?

Likes

Comments