​​​​

Cześć, witajcie Kochani!

Słuchajcie nie było mnie bardzo bardzo​ długo. Przepraszam za to i zdaję sobie sprawę, że pewnie części z was przestało się chcieć. Zresztą widać to po statystykach i oczywiście rozumiem. Więc przepraszam jeszcze raz i już wracam. Obiecuję, że od teraz co drugi, trzeci dzień wracamy z postem. 
No więc co dziś. Dziś zajmiemy się małym sprawozdaniem. Wiecie ile pieniędzy topimy w prezentach, otóż ja nie straciłam mniej niż wy, a może nawet więcej. W związku z debetem pomyślałam, że podłoże klatki to nie najważniejsza sprawa, bo przecież "na nic nie wpływa" w związku z oszczędnościami postanowiłam zakupić trociny (ok. 3/4zł) zamiast pelletu (ok.20/25zł). Niestety była to najgorsza decyzja mojego życia. Skutki były opłakane. Cała okolica klatki była zaśmiecona brudną trociną, zapach był niedowytrzymania,ponieważ ta część ściółk, która nasiąknęła moczem zaczęła gnić wydzielając okropny odór. Na domiar złego zaczęła przyczepiać się do sierści Oksy, co spowodowało jakieś dziwne, swędząco, bolące uczulenie; mój mały piglet bardzo cierpi, a jest ono dość trudno wyleczalne. Przestrzegam. Nie oszczędzajcie na swoich kawiach. Do zobaczenia 

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - Kliknij tutaj

Likes

Comments

Będę bardzo nudna.

Słuchajcie kochani, święta coraz bliżej. Wszystkim nam kojarzą się one z radością, miłością, są czasem wybaczenia. A co robią zwierzęta w Wigilię? Oczywiście, mówią ludzkim głosem. A wręcz, w sposób całkiem zrozumiały dla ludzi, krzyczą "nie oddawaj mnie!". Jeśli kupiłeś lub zaadoptowałeś zwierzaka to jest twój i niczyj inny. Tylko ty możesz się nim zająć, bo jesteś za niego odpowiedzialny i świadczysz za to swoim nazwiskiem. Nie dawaj nikomu prezentu w postaci kota, świnki czy psa. Co roku schroniska zapełniają się "poświątecznymi prezentami". Nie mam tutaj na myśli jedynie psów... żadne zwierze nie zasługuje na porzucenie.

Moje świnki dostałam od mamy. W związku z tym dlaczego apeluję o nie dawanie tego rodzaju prezentów? Bo moja mama nie dała mi świnki ot tak. Dała mi je, ponieważ wiedziała, że to jedyny sposób, by mnie uspokoić po wielkiej stracie, a mnie nie było stać na dwa zwierzaki. Mam nadzieję, że widzicie tę różnicę.

Pamiętajmy, zwierzak to nie zabawka. Nie dawajmy takich "podarunków" zwłaszcza dzieciom. A już na pewno dla dziecka nie nadaje się tak delikatne i maleńkie zwierzątko, jak świnka. Dziecko może się łatwo przestraszyć ruchu świnki, która ma ostre pazurki... Wtedy zwierzaczek, mógłby zostać upuszczony, a jest to takie maleństwo, że może nie przeżyć upadku nawet z 50cm.... Jeśli już bardzo chcemy, by nasze dziecko miało zwierzątko, musimy po pierwsze wziąć całą odpowiedzialność za nie na siebie, a po drugie wybrać coś na tyle dużego, by nasza pociecha nie mogła tego, bezwiednie, skrzywdzić. Nikt nie chce słuchać płaczu dziecka ani patrzeć na śmierć niewinnego maleństwa.

Likes

Comments

Cześć! Wiem, że obiecałam wam odrobinkę inną formę i będę się jej trzymała. Dzisiaj wyjątkowo chciałabym porozmawiać z wami o chorobach, które nasi milusińscy noszą w sobie i które są niebezpieczne zarówno dla nas jak dla nich. Dlaczego taki smutny temat przed świętami? Okazuje się, że jest on bardzo ważny. Wielu ludzi jest bardzo nieświadomych siebie i swoich zwierząt, stąd ten post. Otóż wczoraj okazało się, że bardzo ważna dla mnie osoba miała dodatni czynnik IgG, a jako, że jest w ciąży to panika była wszechobecna. Dlatego to piszę. Swoje słowa kieruję do was, kochane panie, jak również do waszych mężów. Nie dajmy się zwariować.
Nie wiem, ilu z moich czytelników jest zorientowanych w chorobach pasożytniczych, a zwłaszcza w ich diagnozowaniu. Już tłumaczę. Współczynnik IgG i IgM to markery, dzięki, którym diagnozujemy toksoplazmozę. Chorobę wywołuje pasożyt, którego żywicielem ostatecznym jest kot.
Jest to choroba, którą nasz organizm potrafi zwalczać, a co więcej, przebycie tej choroby uodparnia nas na ponowne zakażenie. Przebytą chorobę oznacza dodatni czynnik IgG. Co to oznacza? Tyle, że jeśli mamy dodatni marker IgG, to możemy z pełną odpowiedzialnością zacząć planowanie ciąży. Zachęcam do wykonywania takich badań jak najczęściej, jeżeli mamy oba współczynniki dodatnie, oba ujemne, lub dodatni IgM (jesteśmy w trakcie choroby), wstrzymajmy się z ciążą, przecież bardzo zależy nam na zdrowiu własnych dzieci, prawda?
Zapobiegajmy zakażeniu. Zawsze po sprzątaniu kuwety, czy kontakcie z naszym milusińskim, myjmy ręce; dbajmy o czystość miejsca oraz przyrządów, którymi przygotowujemy jedzenie. Nie musimy wyrzucać kota z domu, to najgorsza rada, jaką w życiu usłyszałam. Po prostu dbajmy o siebie. Bez większych ale. wystarczy kilka codziennych czynności.

Inne choroby, które mogą być przenoszone przez nasze pupilki:

  • choroba kociego pazura
  • tasiemczyca wywoływana przez pasożyta tasiemca psiego,
  • świerzb wywoływany przez świerzbowca usznego,
  • chlamydioza w postaci zapalenie spojówek i rogówki,
  • tasiemczyca (wywołana przez tasiemca bąblowcowego, którego żywicielem ostatecznym jest pies)
  • leptospiroza (wywołana przez krętek leptospirozy)
  • limfocytarne zapalenie splotu naczyniówkowego i opon mózgowych,
  • wirusową chorobę odzwierzęcą

    Źródła: wylecz.to, zdrowie.gazeta

Likes

Comments

Jak to się stało, że się tutaj znalazłam? Już w poprzednim poście opowiadałam wam o moim przerażeniu nowymi lokatorami, oczywiście oni nie byli mniej spanikowani. Jeżeli jeszcze nie zdecydowaliście się na konkretną świnkę i mogę wam w jakiś sposób pomóc, to dobrze jest brać jak najmłodszą świnkę, kilkumiesięczne maleństwo lepiej zaaklimatyzuje się w nowym środowisku, niż kilkuletnia kawia. Maluszek będzie również dużo bardziej "plastyczny", tzn. bez przyzwyczajeń, dużo łatwiej takiego prosiaczka przystosować do swojej sytuacji. Pewnie niektórzy z was właśnie pomyśleli "nie zna się, to jej pierwsze świnki", ta historia jest dużo bardziej zagmatwana, ale postaram się wam, w najbliższym czasie, ją objaśnić. No dobrze do sedna.

Skąd wziął się mój pomysł na bloga. Otóż decyzja o przygarnięciu kawii była bardzo trudna. Nie od razu wybór padł na tego gryzonia. Początkowo miał być gryzoń, nieważne jaki. Pierwszą moją myślą były szczurki dumbo, być może ktoś was już się z nimi spotkał. Mają setki zalet. Są inteligentne, długowieczne, jedzą tańsze jedzenie niż świnki, są odrobinkę mniejsze niż świnki i przede wszystkim potrzebują mniej uwagi (chyba, że tylko moje świnki są atencjuszkami... Podzielcie się swoimi doświadczeniami). Dlaczego nie szczury? Jest jeden prosty powód i każdy z was go zna. "Nie zgadzam się". Oprócz tego Toluen, kocha swoje kwiczące siostrzyczki, ale obawiam się, że szczur szybko stałby się pożywieniem. Tak więc w moim domu zamieszkały świnki, ale oprócz mieszkanka i jedzonka niczego tutaj nie miały, a ja nie wiedziałam co jeszcze powinnam im zapewnić. Wtedy zaczęły się poszukiwania bloga, strony, czegokolwiek, gdzie ktoś opisałby swój dzień z świnkami. Niczego takiego nie znalazłam. Dlatego tutaj jestem. Chcę choćby częściowo pomóc ludziom, takim jak ja nauczyć się żyć z świniakami.

Myślę, że macie już zarys mojego bloga, wiecie jak to będzie wyglądać. Codziennie będę sprawdzać zainteresowanie, jeżeli będzie ono spore pomyślimy nad rozbudową. Jeżeli nie zostanę przy tej formie. Postaram się wrzucać jak najwięcej zdjęć prosiaków oraz kocura. Jeśli podoba wam się to co robię, to bardzo wam dziękuję. Od maja chciałabym zacząć nagrywać pierwsze vlogi z kawiami także czekajcie na odzew, jeśli się uda będziecie informowani na bieżąco.

Bardzo was proszę, jeśli to czytacie zostawcie po sobie opinię, co powinnam zmienić. Nie podoba wam się długość-powiedzcie, chcielibyście więcej zdjęć, nie ma sprawy.
Na dziś tyle. nie będę was zanudzać. Zapraszam na jutro!


Likes

Comments

Z powodu, że poprzedni post, w którym próbowałam przedstawić wam swoje maleństwa, nie mógł być zbyt długi to chciałabym go dokończyć teraz. Otóż Folitropina (krótko Fi) i Oksytocyna (Oksy) znalazły się w moim domu dość niedawno i jeszcze się poznajemy. Z moich dotychczasowych obserwacji wynika że mają one zupełnie różne charaktery. Obie świnki pochodzą od tak zwanego ,,domowego hodowcy". Kiedy po nie pojechałam byłam przerażona. Spodziewałam się człowieka, który przejmuje się losem tych stworzonek, tymczasem zobaczyłam dwóch młodych chłopaków i trzy spore już świnki w maleńkiej klateczce, zbyt małej nawet dla jednego, niedużego chomika. Wyobraźcie sobie moje przerażenie. Ostatecznie udało się upolować dwójkę z trojga, trzeciej niestety nie mogłam przygarnąć z kilku powodów m.in dlatego że był to samczyk, moje warunki mieszkaniowe, uwzględniając kociaka, nie pozwalają na takie przedsięwzięcie oraz dlatego, że są to moje pierwsze kawie w związku z tym nie jestem przygotowana na rozród. Zanim zaczniecie mnie edukować, że jak tak można, że niewolno zostawić jednego prośka, od razu mówię nie został sam. Panowie mieli jeszcze na sprzedaż jego gładkowłose rodzeństwo oraz długowłose kuzynostwo. Wracając do tematu moich kawi, kiedy zawitały w moim domu były dzikie i strasznie wystraszone. Po około tygodniu zaczęły wychodzić z domku, wtedy okazało się, że Oksy cierpi z powodu jakiegoś dziwnego łupieżu... Zaczęłyśmy z nim walczyć, o efektach leczenia jeszcze porozmawiamy...
Do rzeczy charaktery moich pupilków. Folitropina jest młodziutką jeszcze świnką bardzo ruchliwą i bardzo ciekawską, po za tym, jednak jest raczej wycofana i nieufna w stosunku do ludzi. Uwielbia ,,wolne wybiegi", radośnie biega po mieszkaniu kwikając i wierzgając nóżkami. Oksytocyna jest kawią nieco starszą, bardzo łakomą i przekupną, za ogórka chętnie wyjdzie z domku i pokaże kilka prostych sztuczek. Jest jednak małym żarłokiem raczej nie skorym do ruchu. Oczywiście obie są przesłodkie i bardzo kochane. No i najstarszy domownik kocur Toluen. Jest młodym kocurkiem (ok. 7.miesięcznym), kochającym ludzi, świnki i dobrą zabawę. Chętnie goni za kolorowymi piłkami, równie chętnie przytula się do człowieka lub obserwuje kawie.
Mam nadzieję, że moje wpisy was zainteresują. Miłego wieczoru!

Likes

Comments

Czyli kim jesteśmy i co chcemy wam powiedzieć

Cześć. Przedstawiam wam swoje słodkie kartofelki. Od lewej: Folitropina, Toluen, Oksytocyna. ;)

Likes

Comments

​Czyli jak się tu znalazłam. Zacznijmy od początku. Jakieś trzy tygodnie temu w moim domu zamieszkała świnka. Oczywiście początki są trudne, w głowie mamy tysiące pytań. Jaka karma, czy karmić ją tylko karmą a może warzywami, owocami, jaki rodzaj siana, jakie podłoże...? Zadajemy sobie setki, na które nie możemy znaleźć odpowiedzi. Na różnych forach znajdujemy wskazówki pod tytułem "ważne by dostarczyć jej witaminę C". Nie umniejszam znaczenia tego suplementu w diecie naszej kawii, prawdą jest również, że świnki łatwo się przeziębiają. Jednak najważniejszym jest, nie dać się zwariować. Zawsze pamiętajcie o tym, że co za dużo to nie zdrowo. Wszystko możemy przedawkować, zwłaszcza kiedy mówimy o tak maleńkim i delikatnym stworzeniu jak kawia domowa, czyli nasza popularna świnka morska. Na początek wystarczy. Bądźcie baaardzo  wyrozumiali, pierwszy raz piszę coś nie "do szuflady"...
Przepraszam za chaos. Obiecuję już jutro to poprawić. A skoro już o tym mówimy jutro przedstawię wam mój zwierzyniec i oczywiście siebie. Dość skomplikowana kolejność postów, po prostu musiałam zaznaczyć to co najważniejsze, czyli zachowajcie umiar we wszystkim, zwłaszcza w dawkowaniu pokarmów i witamin waszej śwince. Pamiętajcie Świnka to bardzo delikatne zwierzątko nawet 3 kropelki kwasu askorbinowego dla niemowląt mogą ją uśmiercić, bardzo na to uważajcie.

Dobrze, już wystarczy. Do zobaczenia! <3

Likes

Comments