Header
Witaj Kochana

Nowe wpisy

  • Facebook
  • Instagram
  • Blogkeen
  • Nouw

Olejkowy rytuał Nutri Gold 

Witaj!

Dzisiaj przychodzę do Ciebie z moim ulubieńcem! Zastanawiasz się pewnie jak mogę lubić olejek do twarzy skoro mam skórę mieszaną.
Muszę się przyznać, że też sądziłam że będę sięgać po ten produkt tylko od czasu do czasu, a stał się stałym punktem mojej pielęgnacji zarówno na dzień jak i na noc.

Jaka jest nasza historia...

Może pamiętasz majowy post o próbkach (odsyłam do niego Klik), pisałam w nim że próbka miniaturka serum z witaminą C poparzyła mi skórę. Twarz nagle się przesuszyła, piekła niemiłosiernie, potrzebowała bogatego nawilżenia. Od razu zażyłam wapno, ale i tak potrzebowałam ukojenia. Udałam się więc do rossmana w poszukiwaniu leku na moje problemy.

O samym olejku swego czasu było głośno na Youtubie. Marka LOreal wypuściła kosmetyki do pielęgnacji "Olejkowy rytuał" zarówno dla cery suchej, jak i normalnej i mieszanej. Do tej pory nie lubiłam kosmetyków w takiej formie, używałam od czasu olejek z serum pod o czy jak skóra była wysuszona (zazwyczaj gdy długo siedziałam przed komputerem robiąc coś na uczelnie i gdy miałam mało snu, bo w dzień obowiązki przy Córce). Ale używanie tego kosmetyku nie było dla mnie przyjemnością, od razu czułam się brudna, jakbym nagle całą twarz miała tak tłustą. No ale teraz potrzebowałam ratunku, a olejki nie dość że zawierają więcej dobroczynnych składników to lepiej się wchłaniają.

Pierwsze wrażenie...

Gdy w domu otworzyłam produkt, pierwsze co rzuciło mi się w oczy to zapach zielonej herbaty. Kiedyś po użyciu przeszłam koło kilku osób i się pytali co tak ładnie pachnie, a to właśnie ten olejek! Nie wiedziałam ile użyć na moją pulchną twarzyczkę, wiec zaaplikowałam na dłoń całą pipetkę. To co od razy było wyczuwalne, że na pewni nie jest to typowo oleista konsystencja. Aplikacja na twarz jest niesamowicie przyjemna, bo olejek się wiadomo łatwo rozprowadza, a przy tym towarzyszy nam ten cudowny zapach! Nie wiem jak jest w przypadku wersji na skóry suchej, ale ten produkt który ja mam zachowuje się jak suchy olejek. Bardzo szybko się wchłania co jest niewątpliwie plusem. Jeśli wiem, że będę się w danym dniu malować, nakładam go stosunkowo wcześnie, bo zawsze przed makijażem przemywam skórę płynem micelarnym dla lepszego oczyszczenia.

Producent obiecuje nam trzy rezultaty przy stałym używaniu produktu:

  • PRZYWRACA RÓWNOWAGĘ
  • ODŻYWIA
  • ZWĘŻA PORY

I mogę z czystym sercem powiedzieć wam, że tak jest! Ja sie w tym produkcie zakochałam i widzę, że moja skóra wspaniale z nim współgra. Jest nawilżona, promienista i przy grzeszkach słodyczowych, nie mam problemu z niedoskonałościami. Te które mi wskakują to zawsze są związane z gospodarką hormonalną w te dni, a ten olejek zrobił resztę.
A przy tym wygląda ekskluzywnie i ładnie się prezentuje. Pipetka w ciągu tych dwóch (prawie trzech) miesięcy mnie nigdy nie zawiodła, ciężka buteleczka z grubymi ściankami przeżyła rzucanie Kaludyni. Więc nic tylko kupować! Serdecznie polecam ❤

Małe porównanie cen:

* Rossman - 37,99 zł

* Pachnidelko.pl - 27,00 zł

* Empik.com - 35,99 zł

* karen.pl - 37,99 zł

* Drogerie Natura - 40,99 zł


Życzę Ci miłego wieczoru... Buziaki, pa 😘
Joan K.

Zaprojektuj swój blog - wybierz jeden z mnóstwa gotowych szablonów na Nouw lub utwórz własny, metodą „wskaż i kliknij” - kliknij tutaj!

Likes

Comments

It Palette by SEPHORA

HEJ!

Ostatnio stwierdziłam, że mało u mnie kosmetyków do makijażu skupiam się głównie na pielęgnacji, a przecież to kolorówka jest tą najciekawszą tematyką - przynajmniej dla mnie, kochaaaam makijaż. Dlatego postanowiłam to zmienić. Ostatnio dotarły do mnie nowe tusze do testowania, więc pojawi się nowe porównanie - ale spokojnie nie bój się, tym razem mam inny pomysł na pokazanie ich efektu😘

Dzisiaj chciałam wam zaprezentować paletę cieni od SEPHORA - It Palette Smoky eyeshadow collection. Zaprezentować, bo co do kolorystyki nie mnie oceniać gusta innych, a ja w takich kolorach jeszcze się nie odnalazłam, jak i w tym wykończeniu.

Sama paletka zawiera 12 cieni, z czego jeden jest rozśwtlaczem do oczu (nr.1), cienie do powiek (nr. 2-3; 7-9), cienie typu glitter (nr. 10-12) oraz eyeliner (nr. 6). Dodatkowo zestaw posiada jeszcze czarną kredkę nazwaną "eyeliner pencil" 😂😂 oraz pędzelek dwustronny (puchaty do malowania, cienki do kresek).

Jak widać na zdjęciu powyżej i zaraz na swatchach, w zestawieniu jest tylko jeden cień matowy (nr. 6) pozostałe wręcz obciekają brokatem. Osobiście nie lubię takiego wykończenia, taki afekt po tym jak skóra mi się świeci unikam produktów świecących na twarzy. Ciebie od 10 do 11 także są bardziej matowe, w porównaniu do reszty, zawierają bardziej widoczne drobinki w tym samym kolorze co cień. Natomiast wszystkie pozostałe są lekkokremowe (można by rzec) z dodatkiem drobno zmielonych drobinek, przez co stanowią całość - niczym cienie foliowe.

Z tego typem cieni trzeba bardzo, ale to bardzo uważać przy makijażu. Same kolory się nie osypują jednakże brok jest dosłownie wszędzie, wiec używając tej palety jeśli nie ma się wprawy polecam pomalować pierw oczy, a dopiero potem resztę, tak by można wytrzeć z twarzy drobinki. Choć i to jest dość trudnym zadaniem - brokatu nie da się tak o zmyć 😥

Do zestawu jest dołączona także kredka, którą producent dedykuje jako eyeliner. Nie wiem czy tylko moja jest taka lipna, ale nawet na ręce nie jestem wstanie nic nią zmalować! Dlatego znalazłam jej nowe zastosowanie i używam jej do zagęszczenia górnej lini rzęs, malując górną linie wodną. Fajnie delikatnie przyciemnia powiekę, przy czym nie odciska się na dolnej powiece, wiec oko mamy dodatkowo powiększone.

Jeśli chodzi o trwałość...

Ciebie są niewątpliwie wysoko jakościowe, utrzymują się spokojnie "cały dzień" na oku, choć na mojej tłustej powiece, po kilku godzinach mieszają się lekko ze sobą i nie widać już przejść kolorów - ale nie robią brzydkiej plamy, wciąż wyglądają glam.

Ostatnimi czasy leży paletka w szufladzie, jest to super prezent urodzinowy, aczkolwiek jak wspomniałam kocham maty i bezpieczne brązy, a też nie wychodzę nigdzie żeby musieć tak świecić. Może jak znajdę jakieś tutoriale to skuszę się by częściej po nią sięgać?

Cena: 139 zł
Paletka jest dostępna jedynie w drogeriach SEPHORA (stacjonarnie czy online - aktualnie brak w ofercie)

Czy polecam? Jak najbardziej! Z tej seri SEPHORA wypuściła także matowe super kolorystycznie palety, jedną miałam okazje "macać". Pigmentacja powala, bardzo szybko się buduje kolor, jednakże jest to także jej minus, bo łatwo przesadzić. Kolory fajnie się blędują, jest ok. Tę paletę polecam tym dziewczynom które kochają błyszczeć, które lubią brokaty ale chcą mieć bardziej elegancki makijaż - stonowany. Bo dzięki tej palecie dzieje się na oku, ale jest zachowany umiar.

Czy paletka jest warta swojej ceny? Znam nauki marketingowe, jednakże nigdy nie pojmuje

czemu coś kosztuje aż tyle. Wiadomo że płacimy tutaj za markę, jednakże te palety dłużej nam się utrzymają na oku i lepiej odznaczają kolory, niż te palety za 30-40zł.

Mam nadzieję, że podobał Ci się ten wpis troszkę w innym stylu. Mam jeszcze kilka paletek którymi mogłabym się z Tobą podzielić. A może co do moich ulubionych Cię zaskoczę 😄 A tymczasem...

Do zobaczenia, buziaki Pa
Joan K.


  • 40 czytelników

Likes

Comments

3 glinki + ekstrakt z czerwonych alg

Witaj,

Rozbiłam te trzy maski na osobne posty, to teraz czas zakończyć recenzowanie maseczek od L'Oréal z serii CZYSTA GLINKA. We wcześniejszych wpisach poznałaś zalety Czarnej maski z węglem detoks i rozświetlenie (klik), Zielonej oczyszczająco - matującej (klik), a dzisiaj czas na ostatnią gwiazdę - czerwoną maskę złuszczającą i zwężającą pory z dodatkiem czerwonych alg.

Jak wiesz uwielbiam maseczki, jest to dla mnie czas na relaks i chwila czasu dla siebie. Dlatego w każdej wolnej chwili, podczas długich kąpieli czy robienia paznokci staram się dać swojej skórze zastrzyku pielęgnacji.

Nie ukrywam, że mogłabym dbać o skórę lepiej (bo zdarza mi się iść spać z makijażem - przyznaję się bez bicia), ale okłamuje sama siebie, że te wszystkie maseczki, kremy, olejki zrobią za mnie więcej roboty.

Ale przejdźmy do meritum... Całą serię tych masek cechuje to, że w ich skład wchodzą te same trzy glinki kaolin, montmorylonit oraz ghassoul. To co je różni to nie kolor, choć z tym się to wiąże, ale dodatkowy składnik. W tej są to czerwone algi.

Małe przypomnienie co do składu produktu:

  • Kaolin

Inaczej nazywany glinką białą/porcelanową. Jest ona pochodzenia mineralnego i jest jedną z najdelikatniejszych glinek wykorzystywanych w kosmetologi. Zawiera ona wiele mikroelementów
(tj. krzem, glin, magnez, żelazo, cynk czy wapń), a także sole mineralne.

Glinka ta jest polecana głównie di cery tłustej i mieszanej, z nadmierną produkcją sebum, bowiem doskonale je wchłania, a zawarty w niej glin powoduje ściągnięcie porów. Dodatkowo glinka ta ma właściwości rozjaśniające.

  • Montmorylonit

Inaczej nazywany glinką bentonitową. Jest jedną z najskuteczniejszych oraz silnych glinek leczniczych. Jest to glinka pochodzenia całkowicie naturalnego, powstającego ze skał wulkanicznych, których głównym składnikiem jest minerał o nazwie montmorylonit.

Jego nazwa pochodzi od miasta, gdzie ulokowane są największe złoża bentonitu - Fort Benton. łównymi cechami tej glinki jest - absorpcja toksyn ze skóry, także jej detoksykacja. Dzieje się to za sprawą tworzenia się "ładunku elektrycznego" w stanie uwodnionym glinki. Po zetknięciu z wodą następuje rozkład struktury na pakiety (ujemne i dodatnie ładunki elektryczne).

  • Ghassoul

Ostatnia już trzecia glinka Ghassoul występuje jedynie w Maroko. W kosmetologii jest ona używana do produkcji produktów dla każdego typu cery, jednakże najlepiej sprawdza się dla cery wrażliwej, przetłuszczającej się i trądzikowej. Dermatolodzy uwielbiają ją w walce z trądzikiem za właściwości oczyszczające zwłaszcza w wale z nadwyżką wydzielania się sebum.

Do właściwości tej glinki zaliczamy:

    - redukuję suchość skóry;
    - redukuje łuszczenie się skóry;
    - poprawia wygląd i nadaje jasny odcień skórze;
    - zwiększa elastyczność i wytrzymałość skóry;
    - wzmacnia strukturę skóry
    - usuwa tłuszcz (nadwyżki sebum) ze skóry, w szczególności z wewnątrz porów;
    - usuwa stary naskórek, sprawiając, że skóra jest gładka, napięta i zdrowo wyglądająca.

I czas na ekstra składnik algi czerwone, ich działaniem jest nawilżenie, oczyszczenie i łagodzenie podrażnień, dzięki temu są idealne dla skóry odwodnionej, trądzikowej i nadwrażliwej.

Mówiąc o algach możemy wyróżnić także inne gatunki i ich właściwości alg różnią się w zależności od ich rodzaju, jednak kilka składników jest wspólnych dla różnych gatunków tej rośliny. Algi zawierają białka, tłuszcze, węglowodany, związki jodu, potasu, magnezu, chloru i żelaza. A oprócz tego śladowe ilości miedzi, cynku, kobaltu, wanadu, strontu oraz witaminy A, E, C i B1, B2, B5, B6, B12 i PP (B3, niacyny).

Dodatkowo możemy wyróżnić:

  • Kwas alginowy

Ma on właściwości absorpcji wody, a także ma on działanie nawilżające i ochronne.

  • Polisacharydy

Szacuje się, że nawet 60 proc. substancji czynnych, zawartych w algach, to własnie one, w tym ten najistotniejszy kwas hialuronowy. Dzięki stosowaniu preparatów algowych z dużą zawartością tego kwasu skóra odzyskuje jędrność i elastyczność.

  • D-mannitol i sorbitol

Alkohole hydroksylowe, występujące w algach, mają szczególne znaczenie w kosmetyce, ponieważ nie tylko odżywiają i nawilżają skórę, ale również regulują naturalnie zachodzące w niej procesy, przede wszystkim produkcję łoju. Dlatego dobrze sprawdzą się w pielęgnacji skór mieszanych i tłustych, ponieważ regulują funkcje gruczołów łojowych i są bakteriostatykami hamującymi rozwój bakterii.

  • Lipidy

Czyli nienasycone kwasy tłuszczowe: arachidonowy, eikozapentaenowy, linolowy i rzadko spotykany gamma-linolenowy (GLA), które stymulują odbudowę i ochronę naskórka, łagodzą podrażnienia, a także działają antyalergicznie i przeciwzapalnie. Dzięki takim właściwości wykorzystuje się algi do produkcji kosmetyków przeznaczonych dla osób o cerze suchej i skłonnej do podrażnień

Co ja sądzę o produkcie...

Maseczkę dostałam do przetestowania wraz z pozostałymi od KWC (wizaż.pl). Każdą kocham i uwielbiam!

Tę czerwoną używam najrzadziej, bo nie mam takiej potrzeby na nią. To co rzuca się w oczy i mam nadzieję, że jest widoczne na zdjęciu, zawiera ona w sobie mikrogranulki, które podczas zmywania super pellingują skórę. Mogłabym wręcz powiedzieć, że maseczka nie jest wskazana dla osób z delikatną skórą, bo ja przy mojej - mieszanej, mam lekkie podrażnienie, a sama maseczka będąc na twarzy też bardzo mocno działa.

Jak każda z maseczek, ma przyjemny zapach i zasycha, tworząc skorupę. Po zmyciu produktu, można zauważyć głębokie oczyszczenie, cera jest promienna i rozjaśniona. Dzięki zawartym granulkom, cera staje się przyjemna w dotyku jest jednym słowem gładka.

Chciałaby też zaznaczyć, że maseczka troszkę barwi skórę. Po zmyciu pozostaje na twarzy delikatny ceglasty kolor, który oczywiście znika i ukazuje wybieloną cerę, ale to jest widoczne po czasie. Nie polecam stosowania maseczki w ciągu dnia, najlepiej wieczorem przed spaniem, bo nie dość że barwi to jeszcze delikatnie podrażnia.


Podsumowując całą serię...

Maseczki są genialne! Bardzo mi się podoba, że zapakowane są w słoiczki dzięki temu łatwo wydobyć produkt. Bierzemy tyle ile chcemy, a reszta się nie marnuje i przy tym ładnie się prezentują. Każda maseczka przede wszystkim działa! Spełnia swoje zastosowanie przy czym ładnie pachnie.

Zachwyt nad tymi maseczkami kusi mnie do zaopatrzenia się w pellingi z tej samej serii i kto wie, może jak już mi się skończą kosmetyki do oczyszczania twarzy "rzucę się" na te własnie 😄

A Ty testowałaś te maseczki? Jakie masz zdanie o nich? Może też się zakochałaś jak ja😍 Życzę Ci miłego dnia...

Buziaki, pa...
Joan K.

Likes

Comments

Instagram@infinitas0